Hej!
Od ponad roku mam problem z moim byłym. Był moją pierwszą miłością (a może jest?), ja jego PRAWDZIWĄ notabene też. Niedługo po naszym rozstaniu, znalazł sobie dziewczynę i ma ją do dziś. Mimo to pisze, dzwoni do mnie conajmniej raz w tygodniu. Za każdym razem to samo "chcę utrzymać kontakt, brakuje mi naszych rozmów, tęsknię". Starałam się wyperswadować koniec tych dziwnych telefonów, na próżno, więc go zablokowałam, ale zawsze znajdzie sposób, żeby mi o sobie przypomnieć. Trwa to już ponad rok, w międzyczasie spotkaliśmy się 2 razy w wakacje. Posłuchałam, jak to nie wie, co do kogo czuje, że dalej coś do mnie ma, że jego dziewczyna często nosi nieswoje a moje imię, że nie wie, co miałby zrobić, gdyby miał wybrać itp itd. Szczerze mówiąc, doszło między nami dwukrotnie do zbliżenia, które nie powinno mieć miejsca. Nie osądzajcie mnie, proszę, ja byłam bardzo ale to bardzo zakochana. Zdeterminowana zrobić wszystko, żeby go odzyksać... Od tego czasu ciągle natarczywie próbuje "utrzymać kontakt". Drażni mnie to dość znacząco. Nie wiem, czego ode mnie chce. Nie potrafię go rozgryźć. To chyba nie jest normalne, żeby tak chorobliwie zależało mu na "zwykłej znajomości" jak on to określa... Jeszcze parę miesięcy temu potrafił mówić ludziom, że ciężko mu, jak mnie widzi i słyszy o mnie, że nie wie, co z nami będzie i czy jeszcze kiedyś będziemy razem. A opróćz tego z każdym takim telefonem perfidnie o sobie przypomina, a mi jest ciężko... Uczucie nie znikło, odżywa za każdym razem... Nie wiem, co myśleć. Czego on chce? ![]()
1 2014-04-26 14:46:37 Ostatnio edytowany przez myslovitzbezinsta (2014-04-26 14:49:45)
Podobne tematy
Ja myślę, że trzyma sobie Ciebie jako "koło ratunkowe". Przepraszam za szczerość, ale facet który zrywa z dziewczyną, znajduje sobie nową, a byłą cały czas mami tekstami "chce utrzymać kontakt", w dodatku spotyka się z nią, pomimo tego iż "nowa dziewczyna wciąż jest nową dziewczyną", jest dla mnie po prostu krętaczem. Postaw sprawę jasno... "nie jesteśmy razem, nie chcę kontaktu z Tobą, bo to mnie rani, koniec..."
Trzymaj się tej decyzji, bo inaczej długo jeszcze nie ułożysz sobie życia. Nie wpieraj sobie, że to była "jedyna miłość". Gdyby była, to by trwała. Nie warto na siłę ciągnąć czegoś, czego tak na prawdę już nie ma.