Nikt nie umie mi pomóc.... Bardzo cierpię, każdego dnia płaczę i nie widzę sensu życia. Mam nerwicę lęki stany depresyjne natręctwa i inne choroby.... Da się z tym żyć? Nie sądzę. Z jednej strony chcę skończyć to życie ale z drugiej żal mi narzeczonego.... On mnie wspiera ale nie może mi pomóc. Nie daję już rady
Podobne tematy
Bądź rozsądna i nie myśl o głupstwach. Choroby po prostu trzeba leczyć. Doceń to, że masz kogoś bliskiego obok siebie, kogoś kto Cię wspiera.
3 2014-04-26 00:55:41 Ostatnio edytowany przez sophie2 (2014-04-26 00:56:33)
Żeby coś leczyć trzeba mieć pieniądze zarówno na lekarza jak i ewentualne leki. Kiedyś próbowałam się zabić myslalam że wszystko się skończy jednak niestety nie udało mi się i muszę żyć z tym wszystkim a te problemy robią się coraz większe, przerastają mnie. Byłam dręczona w szkole w domu potępiana. Jestem bezużyteczna a po co na świecie tacy ludzie którzy nic nie potrafią
Przez wiekszosc czasu czuje sie podobnie do Ciebie. Dreczenie w szkole tez mnie nie ominelo,. Czasami poprostu nie wiem po co ludzie robia cokolwiek, ucza sie, pracuja przeciez i tak wszyscy umrzemy...etc.Ciagle stany depresyjno lekowe,ciagle mi sie wydaje ze jestem na cos chora.Nie mam z kim o tym porozmawiac, moj chlopak nie potrafi mnie zrozumiec, ma poprostu inne podejscie do zycia,tzn zawsze sie jakos ulozy, ja znowu widze tylko ciemne strony.Zawsze negatywne uczucia biora u mnie gore, do tego wszystkiego cierpie na fobie spoleczna, czuje sie bardzo samotna z powodu braku znajomych ale podczas kontaktow z ludzmi jestem ,,sparalizowana,,. Jednak staram sie nie poddawac i myslec ze skoro tu jestem na ziemi to probowac sie cieszyc z chociazby blachostek tj. ze wyszlo slonce, ze moge isc na spacer, ze mam kogos kogo kocham i kto kocha mnie.Sproboj przez jeden dzien chociaz zauwazac tylko i wylacznie dobre strony czegos, nie wiem,docen przyrode.Mi ostatnio bardzo ale to bardzo pomaga sport bo odciaga mnie fizyczne zmeczenie od natloku mysli w glowie.Moze pobiegaj, pocwicz aerobik-masz internet to na you tube jest tego pelno ja cwicze w domu.Ogladam tez rozne filmiki bardzo pozytywnych ludzi ktorzy potrafia odnalesc jakiekolwiek pozytywne rzeczy w zyciu na swiecie.Moze to glupie ale w jakis sposob mi pomaga bo nawet pisanie tego posta to dla mnie nie lada wyczyn...opczaj ..kącik hani ..taki kanal na you tube babka jest poprostu mega pozytywna nawet pomimo jej choroby i dodaje sily a i widoki piekne mozna podziwiac.
Sport trochę mi pomaga z tym, że ja wolę gry zespołowe a rzadko mogę w nie grać bo trzeba znaleźć kogoś kto będzie chciał. Kiedyś cieszyły mnie błahostki ale po prostu dzisiaj już nie potrafię się z nich cieszyć....
witaj sophie a leczysz się gdzies bierzesz jakies tabletki jakie masz jeszcze objawy
Nie leczę się nigdzie biorę na własną rękę leki na uspokojenie ponieważ bardzo się denerwuję często i mam kołatanie oraz ból serca wtedy. Do psychologa nie chodzę z dwóch powodów pierwszy to brak pieniędzy a drugi brak zaufania i wiary w to że mi pomoże. Zraziłam się gdy w liceum pani psycholog rozmawiała o mnie z co najmniej dwoma nauczycielami bo słyszałam to a poza tym zapominała mnie poinformować że nie będzie jej na spotkaniu a ja jak głupia czekałam godzinę aż przyjdzie a ta widziała że czekam jednak nie powiedziała, że spotkania nie będzie. Zapominała co robiłysmy ostatnio a miała interpretować moje testy zrobione wcześniej aż wkońcu gdy byłam gnębiona w szkole ona stwierdziła że to moja wina.... Zmieniłam szkole, obecnie jestem w technikum jest lepiej ale psychologów omijam z daleka. Mam lęki jak już pisałam przede wszystkim emetofobię która mnie paraliżuje
nie radzę sobie z nią a jest coraz gorzej. Do tego w domu jest okropna atmosfera mam konflikt z bratem który mnie psychicznie dręczy o czym pisałam w swoim poście na forum. Coraz częściej mam stany depresyjne, bóle głowy, odchudzanie się było wyjściem kiedyś byłam bardzo chuda ale teraz znów zaczęłam się odchudzać, okaleczalam się i czuję, że to znowu wróci
coraz częściej robię sobie wolne w szkole żeby tylko leżeć w łóżku bo spać nie mogę, gnębią mnie koszmary. Straciłam ochotę do życia
Dziewczyno nie rob glupich rzeczy masz dla kogo zyc . Ja jestem po probie samoboczej i nie umiem zyc ale tobie odradzam . Zglos sie do lekarza skieruje cie na leczenie psychiatryczne tam ci pomoga o skierowanie popros lekarza rodzinnego albo do psychiatry on ci przepisze leki .Oni ci pomoga pozdrawiam trzymaj sie.
Dzięki za słowa wsparcia. Tego typu lekarzom chyba trzeba zapłacić by zajęli się problemem a ja do najbogatszych nie należę....
sophie -przede wszystkim nie mysl o głupich rzeczach jestes młodą osobą całe życie przed tobą poprostu weż się w garsc lekarz psychiatra to też taki lekarz jak inni dermatolog ginekolog tylko on zajmuje się nerwami nie ma się czego wstydzic są przecież na NFZ a leki wcale znowu nie są takie drogie zależy co przepisze szkoda się tak mordowac ja wiem co to są lęki sama przechodziłam bałam się wejsc do koscioła nie zamykam się w łazience bo mam jakis lęk że cos mi się stanie to jest masakra tak się rozczęse kołatanie serca ale jakos sobie teraz lepiej radze wiesz to wszystko siedzi w głowie i człowiek sobie wmawia i się nakręca leki bez recepty raczej nie pomogą możesz sobie pic melise dziurowiec ale lepiej wybierz się do lekarza może sama rozmowa ci wystarczy a wogóle skąd pochodzisz pozdrawiam
Mieszkam około 60 km od warszawy.
Kilka lat temu myslalam że jak każda nastolatka mam wahania nastroju itp. ale teraz nie sądzę bo ostatnio się bardzo pogorszyło. Szczególnie, że coraz częściej robię sobie dzień wolny bo nie mam siły zwlec się z łóżka. Nie mam odwagi odwiedzić lekarza, narzeczony dziś obiecał, że pomoże mi w tej kwestii
a dlaczego tak boisz się lekarza czemu nie chcesz sobie pomóc przemysl to
Chcialabym ale przede wszystkim boję się co powiedzą inni ludzie, że uznają mnie za nienormalna, odwrócą się ode mnie znajomi jeśli dowiedzą się, że się leczę u psychiatry
no przestan dziewczyno tak myslec nie mysl co powiedzą inni tylko pomysl o sobie przecież nie musisz nikomu mówic a gdyby ktos się dowiedział o tym i się odwrócił od ciebie to taka osoba jest nienormalna jak bym była z twojej miejscowosci to bym cię sama zaprowadziła
Wiem, że sama na pewno nie dam rady. Chłopak teraz mi mówi, że to jego wina bo już dawno powinien mi pomóc ale nie zrobił tego. Mam wyrzuty sumienia, bo nie chce żeby się obwiniał ale powiedział że pójdzie ze mną i pomoże mi. Może wreszcie będzie lepiej
Na pewno będzie lepiej! Jak widać Twój chłopak chce Ci pomóc, więc mu zaufaj i mów mu o wszystkim co czujesz.
Ostatnio mało mu mowilam o tym co się dzieje i to był chyba błąd. Ale nie chciałam go martwić, teraz już mam nadzieję uda mi się wkońcu spotkać z lekarzem
no hej sophie jak się dzis czujesz
Hej
wstałam wcześniej niż wczoraj bo nie o 2 po południu, udawałam że jest ok przed rodzina. Tylko myśl, że jutro idę do szkoły i muszę spotkać się z ludźmi i znów grać mnie przytłacza