VivienneValua napisał/a:Witam. Mam pewien problem. Jestem z moim chłopakiem prawie 3 lata. Gdy się schodziliśmy byłam trochę szczuplejszą osobom. Teraz przybyło mi sporo kilogramów, nie wyglądam jak monstrum ponieważ przy moim wzroście (180) dużo by tego było trzeba. Jednakże mam boczki, trochę za dużo tu i ówdzie. Do tego genetyczna skłonność do rozstępów, jest ich sporo i tych świeżych i tych starych. Sama bardzo się źle ze sobą czuję, on o tym dobrze wie. Ostatnio na przestrzeni kilku miesięcy dowiedziałam się od niego takich rzeczy, jak to, że przestałam o siebie dbać, że mogłabym zrzucić tu i ówdzie etc.etc. Nie ukrywam również, że nigdy nie miałam jakiejś wysokiej samooceny a do tego mam skłonność do stanów depresyjnych. Ostatnio po tym wszystkim co mi powiedział ( sam z siebie tego nie zrobił, wyciągnęłam to z niego) jest mi tak cholernie źle. Nie mogę patrzeć na siebie w lustro. Jestem podatna na to co myślą o mnie ludzie, a to co myśli o mnie facet, którego kocham nad życie przeważa nad wszystkim. Niby nadal mówi mi, że mu się podobam i że mnie kocha, ale czy to prawda ? Daleko mi do ideału jego kobiety ( filigranowe, klasyczne, delikatne kobiety). Wyciągnęłam również z niego, że brakuje mu we mnie stylu i ciepła które miała jego była ( była to dziewczyna która preferowała biżuterie, sukienki itd itd ). Ja jestem wysoką dziewczyną, o ciemnej karnacji i ciemnych kręconych włosach, wyglądam dość " drapieżnie" i wrogo, a do tego najlepiej czuję się w spodniach.
Mam wrażenie, że mnie kocha, ale nie patrzy na mnie tak jakbym go pociągała. Nie czuję się piękna, ani adorowana:( Najchętniej zniknęłabym z jego życia, żeby mógł być z kobietą elegancką, kobiecą, taką jakie mu się podobają:( Czy powinnam to zrobić, zanim dojdzie do ewentualnej zdrady?
Nie możesz tak uzależniać patrzenia na siebie od kogoś. Jasne, facet na pewno może sprawić, że poczujemy się atrakcyjniejsze, ale jeśli np nie docenia nas, to wtedy to nie my mamy problem i nie powinniśmy o sobie przez to myśleć, że jesteśmy okropne
Ja też mam rozstępy, bardzo dużo, a dbałam o siebie, jak mi się tworzyły. U mnie pewnie to hormony i jakiś defekt w skórze. Gdy ich dostawałam, to miałam tę samą wagę, więc sama po sobie wiem, że można mieć liczne rozstępy, mimo dbania o siebie. A co najlepsze moja mama tyła dużo, a nie ma ani jednego. A ja bardzo dużo. No więc widzisz, czasem nie da się temu zapobiec, chociaż oczywiście czasem tworzą się też od przytycia itp, ale uważam, że najwięcej jednak do rzeczy mają po prostu uwarunkowania osobnicze.
A usunąć to całkiem się nie usunie, laser często nawet niewiele pomaga słyszałam, mnie tam nie stać, a nawet jak będzie stać, to może nawet będzie mi szkoda na to kasy. Jednym słowem- zaakceptowałam je, a jest ich naprawdę dużo, wierz mi, tworzą taką mozaikę, na udach, biodrach, nogach, na pupie, na tych częściach ciała nie mam miejsca bez rozstępów. Na piersiach też, ale mniej, pod kolanem nawet. Jedynie na brzuchu nie mam, czemu to nie da się wyjaśnić chyba. Smarowanie mi nic nie dawało, dlatego tym bardziej trzeba zaakceptować. No, albo tak- nie trzeba, ale warto
A z ciekawości ile ważysz? Skoro źle się czujesz w swoim ciele, to ćwicz itp 
No, ale jak wnioskuję nadwagi chyba nie masz, ja akurat mam, bo mam 80 kg przy 170, a był kiedyś czas, że 86 kg przy 170, więc ja mam dużo do zrzucenia. No, ale zaznaczam jeszcze raz, jak dostałam rozstępów, to wtedy miałam stałą wagę i byłam szczupła, wtedy było inaczej. No więc nie miałam na to wpływu wtedy, mimo że dbałam o siebie i też smarowałam wtedy ciało. No i jak dostałam tych rozstępów, to było tak jak miałam 15 lat i potem dalej jak 16 lat. Moim zdaniem Twój facet kiepsko, że tak Ci powiedział, bo mam rozumieć, że taki styl jak masz masz od początku związku? No ja bym się nieźle wkurzyła. Zwłaszcza, że raczej wiedział, że tak się ubierasz. Chociaż wiadomo, czasem możesz ubrać się inaczej, ale chyba nie liczy, że całkiem zmienisz swój styl? No chociaż z drugiej strony zrozumiałam Cię tak, że chyba te informacje od niego wyciągnęłaś, a skoro tak, to tutaj przesadzasz też. Co do tego, że mu się podobasz, to nie wmawiaj, że tak nie jest, jesteś jego kobietą, więc kilogramy więcej tego raczej nie zmieniły, ale wiadomo, fajnie jak zadbasz o siebie ogólnie. No, ale wmawiając, że mu się nie podobasz nic nie osiągniesz.
A i ja mimo tych dużych rozstępów potrafię założyć krótkie spodenki, wyjść na basen, teraz dochodzi jeszcze moja nadwaga, ale mimo tego potrafię, owszem, nie wyglądam teraz dobrze, ale co mnie obchodzi co inni pomyślą?
Ja sama zgubię kilogramy, zrobię coś z tym, ale do tej pory nie mam zamiaru cieszyć się życiem
Ja po prostu rozstępy zaakceptowałam, owszem wyglądają u mnie dużo gorzej niż u wielu kobiet u ciąży, ale wiem, że to nie była moja wina, że pojawiły się bez mojego udziału, bo dbałam o siebie. Czasem tak bywa, no trudno. Nic jednak nie szkodzi jak ktoś je zobaczy, prawda jest taka, że je mam i tego nie zmienię, a nie mam zamiaru np kisić się w długich spodniach jak ciepło bardzo.
A jak komuś się nie podoba, to trudno, ważne, że ja wtedy czuję się komfortowo, ja już wiele z nimi nie zrobię. Takie podejście Ci polecam tak samo
Do tego ja nie jestem zbyt ładna, mam bardzo krzywe zęby i dużą przerwę między jedynkami- 5 mm. No, ale już tak się nie przejmuje. Piszę Ci to wszystko nie dlatego, bo się przejmuję swoim wyglądem, ale dlatego, żeby zobrazować Ci moją sytuację, jak wyglądam. Teraz już się tak bardzo nie przejmuję i żyje mi się dużo lepiej
Zbieram na aparat, więc w końcu zęby na pewno coś wyprostuje jak uzbieram
A teraz już nie porównuję się tak jak kiedyś, wiele kobiet jest ode mnie dużo ładniejszych, urodą nie powalam, ale co z tego? Szkoda życie na umartwianie się. Dlatego teraz jak zazdrościć, to staram się, by to była pozytywna zazdrość. Nie porównuję się tak bardzo, po prostu zrozumiałam, że jestem oddzielną jednostką i że nie mogę się wiecznie oglądać na innych, to jest złe.
Pozdrawiam 