netkobietyWszystkie działy
Psychologia

może komuś się przydam

44 odpowiedzi5 934 wyświetleniazałożony przez niewiempoco, 25.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » może komuś się przydam

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: może komuś się przydam

witajcie,
zarejestrowałam się bo widzę, że to jest forum, gdzie nie ma tylko odpowiedzi typu: "ja też tak mam", po cholerę się zwierzać?

Po to piszemy, mówimy by ktoś nas wysłuchał, niekoniecznie poradził, a już nie by konkurował z nami czy ma gorzej od nas. Przeszłam przez piekło w dzieciństwie i czyściec w okresie dojrzewania, aż do teraz.\
Jedyne co mnie ominęło to gwałt czy molestowanie, na szczęście.

Teraz mam bardzo silny nawrót depresji, tak silny jak sprzed 15lat,  nie jestem w stanie zajmować się nawet moimi dziećmi.
Jestem sama mimo że mam męża i rodzinę, bo tak zadecydował los.
Na osoby z najbliższego otoczenia nie mogę liczyć, zresztą każdy ma swoją historię, sprawy i życie.

Czasem robię sobie dzień z filmami na youtube i ostatnio oglądałam film o żonie alkoholika, gdzie pod koniec wyszedł z nałogu pomagając innym alkoholikom.

Może tu jest metoda?
Nie popadam w żadne nałogi, gdy zbliżam się do granic uzależnienia czy to z netem, papierosami, alkoholem, romansem potrafię w porę zareagować. Jednak nie mam sił już być silna, sama i dzielna..


nie mam sił, a nawet jeśli mam to już nie chcę być silna, sama i dzielna...

Jeśli to możliwe piszcie do mnie, potrzebuję kontaktu, chcę być potrzebna a mam tylko ciało, umysł, doświadczoną duszę i dar słowa.

Piszcie, zaufajcie mi, liczcie na mnie, może dzięki temu wstanę
nie dla dzieci czy kogokolwiek, dla siebie...


Pozdrawiam moje kochane dzieciaczki i dużo odwagi życzę

2

Odp: może komuś się przydam

Trzymam kciuki że uda Ci się stanąć na nogi. Może jednak rozmowa z psychologiem pomoże? To czasami dużo daje i pomaga.

3

Odp: może komuś się przydam

Zamień swe miano z "niewiempoco" na "siłaczka" wink ?
Nie masz JUŻ sił? To WYLUZUJ... jeżeli to nawrót choroby TO WIESZ, że NICNIEROBIENIE NICNIEPOMOŻE...
Malutkimi kroczkami? Naprzód? Powoluśku?
Będę próbowała Ci towarzyszyć... ale to może być trudne, bo mnie samej "zachwiała się" równowaga... ale może się uda?
RAZEM RAŹNIEJ wink

4

Odp: może komuś się przydam

Witaj!
Żadna z nas nie musi być zawsze dzielna, odważna silna i niezastąpiona. Nie jesteśmy maszynami tylko ludźmi, którzy czują, którzy mają prawo mieć gorszy dzień. Może za bardzo oddajesz swoje życie innym? Może czas wziąć je we własne ręce? To nie los decyduje o tym, gdzie się znajdujemy, to nie inni ludzie decydują, jak nasze życie się układa. To my, tylko my mamy możliwość kreowania swojego życia. Nie mów, że los tak chciał, to podświadoma wymówka, zrzucenie odpowiedzialności na coś poza nami, zastanów się co TY możesz zrobić, żeby zmienić komfort swojego życia? Tylko tak szczerze smile
Trzymam kciuki i życzę miłego dnia, uśmiechnij się - jesteś wspaniałą kobietą!

5 Ostatnio edytowany przez niewiempoco (2014-04-25 13:17:41)

Odp: może komuś się przydam

moje kochane dziecinki, tak krótki okres i tyle ciepła, dziękuję!!!! Psycholog odpada, dojazdy, terminy, kasa, wyuczona profesja, to już wolałabym do księdza iść choć jestem niewierząca. Dziękuję, dziękuję, dziękuuuuję, razem damy radę!!!!!!!!!!!!!!!

dzięki,

a, jeśli którejś będzie naprawdę ciężko to napiszcie na mejla, może rozmowa prywatna pomoże, czas tylko dla siebie, spowiedź, bratnia dusza, ech, czasem tego bardzo trzeba,


dziękuję za rozwinięcie skrzydeł, choć na chwilę, gdy znów opadnę z sił to wiem, ze mogę na Was liczyć, mam nadzieję, ze się jakoś zdołam odwdzięczyć


dziękuję, wyłączam tego gniota, myję gary i idę na słońce z moją najmłodszą po resztę bandy, bo nie znoszę zamknięcia, dzięki wam znów będę się uśmiechała po drodze, jak zawsze,

buziaczki moje dzielne ślicznotki,

6

Odp: może komuś się przydam

Wiesz mi czasem pomaga właśnie zajęcie się problemami innych ludzi. Zapraszam do moich postów opisuję tam wiele swoich problemów wink

7

Odp: może komuś się przydam
Ewa ze słońca napisał/a:

Witaj!
Żadna z nas nie musi być zawsze dzielna, odważna silna i niezastąpiona. Nie jesteśmy maszynami tylko ludźmi, którzy czują, którzy mają prawo mieć gorszy dzień. Może za bardzo oddajesz swoje życie innym? Może czas wziąć je we własne ręce? To nie los decyduje o tym, gdzie się znajdujemy, to nie inni ludzie decydują, jak nasze życie się układa. To my, tylko my mamy możliwość kreowania swojego życia. Nie mów, że los tak chciał, to podświadoma wymówka, zrzucenie odpowiedzialności na coś poza nami, zastanów się co TY możesz zrobić, żeby zmienić komfort swojego życia? Tylko tak szczerze smile
Trzymam kciuki i życzę miłego dnia, uśmiechnij się - jesteś wspaniałą kobietą!

Moja kochana, nie mam jak wziąć życia w swoje ręce, nie mam domu, pracy, zarobku, rodziny, mam dupiatą przeszłość. Nie chcę nic wymagać bo jeszcze nic od siebie nie dałam, a jeśli daję to nie "w zamian za coś".

Los to może i podświadoma wymówka, ale wolę taką niż na głos powiedzieć, że jestem pasożytem, pijawką emocjonalną, finansową i społeczną.


Dziękuję szczerze za Twój post, zaczęłam od znalezienia kawalerki dla mnie i dzieci na wynajem, może zarobek na szyciu, choć i w to wątpię bo jestem youtubowym samoukiem, a w koło są profesjonaliliści wyuczeni od pokoleń i znający się na robocie... Co ja mogę, nic nie potrafię, niczego nie mogę się podjąć, bo jak dać komukolwiek słowo gdy nagle jakieś dziecko zachoruje, ma ciężką noc czy po prostu trzeba mu tyłek podetrzeć, posprzątać zabawki, pomóc w lekcjach,  odrywając się od szycia...

Od zawsze mam pełno wymówek, usprawiedliwień, a teraz mając 32 lata pierwszy raz żałuję, że nie chciało mi się uczyć, że chwyciłam się pierwszego partnera który był uparty w kochaniu mnie, że nigdy nie przywiązywałam wagi do pieniędzy,

że dałam życie kolejnym trzem istotom, których czeka taki los jak mnie, bo tylko ze mną są...

8

Odp: może komuś się przydam

Witaj.
Depresja - coś o tym wiem.
Jakiś czas temu popadłam w anoreksję, potem z tego narodziła się depresja. Myśli samobójcze, próby. Nie widziałam sensu w niczym, nic mnie nie cieszyło. Płakałam prawie codziennie. Zaczęłam się leczyć u psychologa, psychiatry. Dostałam leki antydepresyjne i uspokajające. Pierw było w porządku, potem zaczęłam je odkładać 'na wszelki wypadek'. Nie miałam nikogo, tylko chłopaka. On mi dużo pomógł, dla niego widziałam sens walki. Teraz często czuję nawrót depresji. Mam odłożone leki (nie biorę ich już od długiego czasu, zostały mi parę opakowań). Czasami biorę po parę tabletek, licząc że coś mi to da. Czuję jak wszystko toczy się poza mną. Choroba zrypała mi samoocenę jeszcze bardziej. Nie mam znajomych, czasami czuję się traktowana jak powietrze. Całymi dniami praktycznie siedzę w domu, rozmyślając. Boję się, że chłopak pozna lepszą, zostawi mnie, że będę sama.
Możesz znaleźć we mnie oparcie. Myślę, że w każdej z Nas. Czasami zwykłe pisanie na forum chyba pomaga

9 Ostatnio edytowany przez sophie2 (2014-04-25 16:00:55)

Odp: może komuś się przydam
sillence napisał/a:

Witaj.
Depresja - coś o tym wiem.
Jakiś czas temu popadłam w anoreksję, potem z tego narodziła się depresja. Myśli samobójcze, próby. Nie widziałam sensu w niczym, nic mnie nie cieszyło. Płakałam prawie codziennie. Zaczęłam się leczyć u psychologa, psychiatry. Dostałam leki antydepresyjne i uspokajające. Pierw było w porządku, potem zaczęłam je odkładać 'na wszelki wypadek'. Nie miałam nikogo, tylko chłopaka. On mi dużo pomógł, dla niego widziałam sens walki. Teraz często czuję nawrót depresji. Mam odłożone leki (nie biorę ich już od długiego czasu, zostały mi parę opakowań). Czasami biorę po parę tabletek, licząc że coś mi to da. Czuję jak wszystko toczy się poza mną. Choroba zrypała mi samoocenę jeszcze bardziej. Nie mam znajomych, czasami czuję się traktowana jak powietrze. Całymi dniami praktycznie siedzę w domu, rozmyślając. Boję się, że chłopak pozna lepszą, zostawi mnie, że będę sama.
Możesz znaleźć we mnie oparcie. Myślę, że w każdej z Nas. Czasami zwykłe pisanie na forum chyba pomaga

mam bardzo podobny problem do Twojego. Co prawda już przytylam trochę ale znów chcę się odchudzać i problem wraca. Ja widzę siebie grubą i nic nie poradzę na to chociaż inni twierdzą że jestem za chuda. Pomaga mi mój narzeczony i to dla niego miałam siłę walczyć ze wszystkim a oprócz tego mam jeszcze stany lękowe, depresyjne, natręctwa. Czasem przechodzę koszmar i często płaczę a mam wiele innych problemów ostatnio z kontaktami z ludźmi. I tak prawda pisanie na forum bardzo pomaga

10

Odp: może komuś się przydam

Też przytyłam. Teraz mam BMI prawie w normie, ale wszystko powraca. Taka huśtawka. Też mam lęki, często sie zamartwiam, strach mnie paraliżuje

11

Odp: może komuś się przydam
sillence napisał/a:

Też przytyłam. Teraz mam BMI prawie w normie, ale wszystko powraca. Taka huśtawka. Też mam lęki, często sie zamartwiam, strach mnie paraliżuje

znam to. Jeszcze rok temu było gorzej, teraz jakoś żyje ale czuje, że to wraca. To się naprawdę czuje. Znajomych mam mało, w sumie nie lubię się spotykać ze znajomymi wolę siedzieć w domu. W tym momencie najgorsze są dla mnie natręctwa nie umiem sobie z nimi poradzić

12

Odp: może komuś się przydam
sophie2 napisał/a:
sillence napisał/a:

Witaj.
Depresja - coś o tym wiem.
Jakiś czas temu popadłam w anoreksję, potem z tego narodziła się depresja. Myśli samobójcze, próby. Nie widziałam sensu w niczym, nic mnie nie cieszyło. Płakałam prawie codziennie. Zaczęłam się leczyć u psychologa, psychiatry. Dostałam leki antydepresyjne i uspokajające. Pierw było w porządku, potem zaczęłam je odkładać 'na wszelki wypadek'. Nie miałam nikogo, tylko chłopaka. On mi dużo pomógł, dla niego widziałam sens walki. Teraz często czuję nawrót depresji. Mam odłożone leki (nie biorę ich już od długiego czasu, zostały mi parę opakowań). Czasami biorę po parę tabletek, licząc że coś mi to da. Czuję jak wszystko toczy się poza mną. Choroba zrypała mi samoocenę jeszcze bardziej. Nie mam znajomych, czasami czuję się traktowana jak powietrze. Całymi dniami praktycznie siedzę w domu, rozmyślając. Boję się, że chłopak pozna lepszą, zostawi mnie, że będę sama.
Możesz znaleźć we mnie oparcie. Myślę, że w każdej z Nas. Czasami zwykłe pisanie na forum chyba pomaga

mam bardzo podobny problem do Twojego. Co prawda już przytylam trochę ale znów chcę się odchudzać i problem wraca. Ja widzę siebie grubą i nic nie poradzę na to chociaż inni twierdzą że jestem za chuda. Pomaga mi mój narzeczony i to dla niego miałam siłę walczyć ze wszystkim a oprócz tego mam jeszcze stany lękowe, depresyjne, natręctwa. Czasem przechodzę koszmar i często płaczę a mam wiele innych problemów ostatnio z kontaktami z ludźmi. I tak prawda pisanie na forum bardzo pomaga

Ja mam w drugą stronę, obżeram się,
co do ludzi to  im głębsza depresja tym bardziej się ich boję, ich myśli, spojrzeń mimo, ze tu na wsi nikt nigdy nie dał mi odczuć, ze jestem taka jak o sobie samej mam mniemanie.

Leki? Nie uznaję, bo co będzie gdy odstawię???? Miałam skierowanie do na leczenie psychiatryczne w Toszku te 15lat temu, gdzie wcześniej odwiedzałam mojego ojczyma.
W depresji towarzyszyli mu ludzie ze schizofrenią, urojeniami, psychozami, szło się jeszcze bardziej załamać, przed samobójstwem wtedy uratowała mnie mama, gdy płakalam i byłam nieobecna, nawet z pójściem do toalety miałam problem, mama klęczała przy mnie i płakała ze mną, wtedy to jej cierpienie mnie zmobilizowało.

Teraz na moją bezsilność i płacz patrzy najstarsza córka -10cio latka, głaszcze, uspokaja, pociesza, zajmuje się rodzeństwem, a ja nie potrafię wziąć się w garść!!!!

Gdybym mogła liczyć na męża, mamę, kogokolwiek... Mąż nigdy nie uznawał "innośći", nie rozumiał, nie tolerował, czarne to czarne, a białe to białe.

Ojczym się poddał i powiesił 8lat temu, ja tego zrobić już nie mogę, mam dzieci, a one mają tylko mnie...

Najstarsza córka chodzi ostatnio bardzo struta, boję się bo jest bardzo podobna do mnie, ja bałam się na tyle ludzi, ze wypuszczałam psa na siku przez okno do piwnicy i potrafiłam opuścić 2 tygodnie szkoły chowając się po klatkach schodowych. Boję się, ze przegapię ten moment słabości, spadania w dół u mojej pierworodnej, to ona teraz na mnie ma liczyć, a nie ja na nią bo jestem sama i do dupy...


Razem myślę że damy ze wszystkim razem. Mnie za każdym razem pokonuje samotność, a tu nie jesteśmy same, mamy siebie, mamy różne historie ale podobne dusze czy myślenia.

Dziękuję, ze temat tak się rozwinął, przysiądę na dłużej gdy dzieci zasną, nabieram sił czytając wasze wpisy bo tylko tu nie udowadnia mi nikt, ze to jest nienormalne co czuję, robię, myślę...
Choć jest jakby nie było smile)

13

Odp: może komuś się przydam
sophie2 napisał/a:
sillence napisał/a:

Też przytyłam. Teraz mam BMI prawie w normie, ale wszystko powraca. Taka huśtawka. Też mam lęki, często sie zamartwiam, strach mnie paraliżuje

znam to. Jeszcze rok temu było gorzej, teraz jakoś żyje ale czuje, że to wraca. To się naprawdę czuje. Znajomych mam mało, w sumie nie lubię się spotykać ze znajomymi wolę siedzieć w domu. W tym momencie najgorsze są dla mnie natręctwa nie umiem sobie z nimi poradzić

zaczynasz się izolować, a to strome schody w dół i trudno potem się wspiąć jak ktoś Ci nie poda ręki...
ja nie mam na to patentu, myślałam nad bieganiem -jestem zbyt leniwa,
nad pisaniem - ktoś przeczyta i skrytykuje,
nad szyciem -  przecież jest bałagan w domu, a w balaganie nie potrafię pracować,
nad sprzątaniem - i tak się zaraz nabrudzi,

jakakolwiek odskocznia od marnotrawienia życia, zawsze się znajdzie wymówka i tak mijają lata dzieci, mamy, moje, spotkamy się na pogrzebie...

ech jakoś się musimy wspierać i zacząć wychodzić do ludzi właśnie może od tego forum? tego wątku? tego postu...

14

Odp: może komuś się przydam
sophie2 napisał/a:
sillence napisał/a:

Witaj.
Depresja - coś o tym wiem.
Jakiś czas temu popadłam w anoreksję, potem z tego narodziła się depresja. Myśli samobójcze, próby. Nie widziałam sensu w niczym, nic mnie nie cieszyło. Płakałam prawie codziennie. Zaczęłam się leczyć u psychologa, psychiatry. Dostałam leki antydepresyjne i uspokajające. Pierw było w porządku, potem zaczęłam je odkładać 'na wszelki wypadek'. Nie miałam nikogo, tylko chłopaka. On mi dużo pomógł, dla niego widziałam sens walki. Teraz często czuję nawrót depresji. Mam odłożone leki (nie biorę ich już od długiego czasu, zostały mi parę opakowań). Czasami biorę po parę tabletek, licząc że coś mi to da. Czuję jak wszystko toczy się poza mną. Choroba zrypała mi samoocenę jeszcze bardziej. Nie mam znajomych, czasami czuję się traktowana jak powietrze. Całymi dniami praktycznie siedzę w domu, rozmyślając. Boję się, że chłopak pozna lepszą, zostawi mnie, że będę sama.
Możesz znaleźć we mnie oparcie. Myślę, że w każdej z Nas. Czasami zwykłe pisanie na forum chyba pomaga

mam bardzo podobny problem do Twojego. Co prawda już przytylam trochę ale znów chcę się odchudzać i problem wraca. Ja widzę siebie grubą i nic nie poradzę na to chociaż inni twierdzą że jestem za chuda. Pomaga mi mój narzeczony i to dla niego miałam siłę walczyć ze wszystkim a oprócz tego mam jeszcze stany lękowe, depresyjne, natręctwa. Czasem przechodzę koszmar i często płaczę a mam wiele innych problemów ostatnio z kontaktami z ludźmi. I tak prawda pisanie na forum bardzo pomaga

Myślę, że opieranie ię w kimś to zła metoda, można spojrzeć na siebie oczami kochających nas osób ale trzeba szanować własne życie i potrzeby bo robiąć "dla kogoś" to ryzykowne, bo gdy tego kogoś zabraknie będziemy puści w środku

Ja polecam moją biblię wszystkim

"MIŁOŚĆ, MEDYCYNA I CUDA" to książka napisana przez onkologa, ale można zastosować do wszystkiego, tylko czasem brak już na to sił...

15

Odp: może komuś się przydam

Boże grogi,nawet nie wiesz kobieto jaką masz siłę. Chciałam do Ciebie napisać, ale coś mi tam z pocztą... a niech to...
Silna babka z Ciebie, takich szukam, dla potwierdzenia, że można z życiem za bary się wziąć, albo, że nie należy tracić nadziei?

Hej, oby nie jedyne spotkania były pogrzebami....
Pozdrawiam cieplutko smile

16

Odp: może komuś się przydam

przydasz mi się też smile nawet bardzo potrzebuję ludzi silniejszych od siebie aby potwierdzać wciąż, że to co mnie nie zabije to wzmocni , ludzi, którzy biorą życie w garść i mimo bólu wychodzą na prostą - potrzebuję takich jak Ty aby wierzyć w nich !

17 Ostatnio edytowany przez niewiempoco (2014-04-25 18:57:47)

Odp: może komuś się przydam

no i co 5 minut tu teraz wchodzę :-/ mejl

szip małpa os kropka pl

i obiecuję, że od teraz codziennie, dopóki będę miała net będę się tu terapełtowała przed ranem,

moim jedynym ratunkiem zawsze było nagłe wyjście i pojechanie przed siebie na rowerze, na stopa czy nawet pociągiem w góry, zawsze się jakiś nocleg znalazł czy się wyspałam w pociągu, ale wtedy były zniżki na legitymację, brak dzieci i wiek odpowiedni do zaufania, teraz awet rower sprzedałam by zapłacić jakieś duperele do lodówki

kuuuupa

jedna wielka kuuuupa

śmiechu

teraz mi pozostaje dać tylko komuś takie schronienie, wiem jak jest potrzebne, jeśli sobie poukładam własne sprawy, będę sama o sobie decydowała to chciałabym być taką ostatnią deską ratunku, azylem, schronieniem dla innych zbolałych duszyczek,

i pomyśleć że całe życie marzę by być psychologiem, lekarzem i pracować na misjach, a to tu pod nosem obcy ludzie mnie leczą z mojej niepełnosprawności życiowej,
buźka do jutra

18

Odp: może komuś się przydam
niewiempoco napisał/a:
Ewa ze słońca napisał/a:

Witaj!
Żadna z nas nie musi być zawsze dzielna, odważna silna i niezastąpiona. Nie jesteśmy maszynami tylko ludźmi, którzy czują, którzy mają prawo mieć gorszy dzień. Może za bardzo oddajesz swoje życie innym? Może czas wziąć je we własne ręce? To nie los decyduje o tym, gdzie się znajdujemy, to nie inni ludzie decydują, jak nasze życie się układa. To my, tylko my mamy możliwość kreowania swojego życia. Nie mów, że los tak chciał, to podświadoma wymówka, zrzucenie odpowiedzialności na coś poza nami, zastanów się co TY możesz zrobić, żeby zmienić komfort swojego życia? Tylko tak szczerze smile
Trzymam kciuki i życzę miłego dnia, uśmiechnij się - jesteś wspaniałą kobietą!

Moja kochana, nie mam jak wziąć życia w swoje ręce, nie mam domu, pracy, zarobku, rodziny, mam dupiatą przeszłość. Nie chcę nic wymagać bo jeszcze nic od siebie nie dałam, a jeśli daję to nie "w zamian za coś".

Los to może i podświadoma wymówka, ale wolę taką niż na głos powiedzieć, że jestem pasożytem, pijawką emocjonalną, finansową i społeczną.


Dziękuję szczerze za Twój post, zaczęłam od znalezienia kawalerki dla mnie i dzieci na wynajem, może zarobek na szyciu, choć i w to wątpię bo jestem youtubowym samoukiem, a w koło są profesjonaliliści wyuczeni od pokoleń i znający się na robocie... Co ja mogę, nic nie potrafię, niczego nie mogę się podjąć, bo jak dać komukolwiek słowo gdy nagle jakieś dziecko zachoruje, ma ciężką noc czy po prostu trzeba mu tyłek podetrzeć, posprzątać zabawki, pomóc w lekcjach,  odrywając się od szycia...

Od zawsze mam pełno wymówek, usprawiedliwień, a teraz mając 32 lata pierwszy raz żałuję, że nie chciało mi się uczyć, że chwyciłam się pierwszego partnera który był uparty w kochaniu mnie, że nigdy nie przywiązywałam wagi do pieniędzy,

że dałam życie kolejnym trzem istotom, których czeka taki los jak mnie, bo tylko ze mną są...

Cześć:)
Słuchaj, chciałabym do Ciebie na priva napisać, żeby nie zadawać Ci tutaj osobistych pytań, próbowałam Ci wysłać mail, ale wyrzuciło mnie z poczty, jakiś błąd wystąpił, jeżeli chcesz - napisz do mnie, mail do mnie znajdziesz na stronie z moim blogiem, bo nie mogę tu podać swojego, bo nie mam uprawnień wink

Pozdrawiam Cię serdecznie

19

Odp: może komuś się przydam

mozemy popisac może mailowo ?odpisz jesli chcesz?

20

Odp: może komuś się przydam

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam Twoje intencje, ale mam wrażenie, że chcesz sobie jakoś podreperować samopoczucie i niską samoocenę za pomocą tego forum.. Być może sądzisz, że skoro w innych dziedzinach Ci nie wychodzi, to chociaż tutaj będziesz kimś lubianym, szanowanym, potrzebnym, że poczujesz, że Twoje życie ma sens, że jesteś dobrym, wartościowym człowiekiem, bo wspierasz innych... Zakładając, że mam rację: takie nastawienie może przez jakiś czas przynosić Ci dużo szczęścia i satysfakcji, ale mimo wszystko to ucieczka od własnych problemów. Prędzej czy później dogonią Cię wraz z depresją. Depresja chętnie użyje kontrargumentu, że wcale nie jesteś taka potrzebna, bo zawsze znajdzie się ktoś inny do pomocy, a Twoje udzielanie się na forum nie wynika z altruizmu i bezinteresownej miłości do innych, przeciwnie - wynika z samolubności, chcesz po prostu lepiej się poczuć, chcesz samą siebie przekonać, że nie jesteś aż taka beznadziejna.

Radzę Ci, żebyś przestała uciekać od swoich problemów. Najwyższa pora stanąć z nimi twarzą w twarz i zacząć aktywnie walczyć. Jeśli nie chcesz być "pasożytem, pijawką emocjonalną, finansową i społeczną", to musisz się ogarnąć, znaleźć pracę, dokształcać się, zacząć być wsparciem dla swoich dzieci. Żadne fora ani rozrywki Ci w tym nie pomogą. Jeśli nie zaczniesz teraz pracować nad sobą, to wkrótce znajdziesz się w jeszcze gorszej sytuacji, być może wtedy samobójstwo będzie wydawało Ci się jedynym wyjściem (to taka ostateczna forma ucieczki, a uciekanie to przecież chyba wszystko, co robiłaś do tej pory), a to byłaby ogromna trauma dla Twoich dzieci, zrujnowałabyś życie i sobie, i osobom, które Ciebie najbardziej potrzebują. Nawet i bez samobójstwa ta sytuacja mogłaby być opłakana. Czy uważasz, że Twoje lenistwo i jakieś wątpliwości to dobre powody, żeby zniszczyć życie całej rodzinie?

21 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2014-04-25 23:57:38)

Odp: może komuś się przydam

Nie chodzi o to źe "muszę" tylko chcę ...bo to moje  źycie i jestem za nie odpowiedzialna.
Myślę ,źe źycie nie zasadziło Ci jeszcze  solidnego kopa  - ale wierz mi kiedy to nastąpi szybko przekonasz się ile rzeczy potrafisz,co jesteś w stanie zrobić  aby przetrwać, odkryjesz źe  masz w sobie siłę aby się nie dać..

Gdybyš naprawdę była sama to musiałabyś  zakasać  rękawy i   brać się  do roboty.    .
I skończyłyby siě wymówki ; do psychologa nie bo



wyuczony,do psychiatry nie bo za daleko - ale najlepszy jest bałagan w którym nie lubisz pra
cować. ale sprzątać - po co skoro się nabrudzi...I tak zwykłe lenistwo moźna usprawiedliwiać  depresją.

Ktoś kto naprawdę cierpi  szuka pomocy u specjalistów - sama lecze się u psychiatry na  depresję - nerwicowo -lękową  .Na fundusz.


Miałam dziś sen - byłam w głębokiej wodzie i powoli opadałam na dno.Jakiś głos mówił źe to juź 20 metrów od powierzchni wody.I nagle postanowiłam  wypłynąć ,odczuwałam lęk ,robiłam wszystko aby dopłynąc na powierzchnie .Zabrakło tlenu- przegrałam- bo zbyt długo spadałam na dno.rW porę podjęta decyzja ,podjęcie działań - nawet tych wydawać by się mogło błahych - moźe być tym małym ,pierwszym kroczkiem ku lepszemu źyciu.

22

Odp: może komuś się przydam

Witam! Widzę, że piszecie o depresji z związanej z bezustannym odchudzanie. Mam to samo prawie dziennie wieczorem mam dziwne myśli nie chce mi sie żyć, zastanawiam się po co m takie życie.. Ćwicze 2 godziny dziennie ( godzina pływania i godzina skakanka) i tak codziennie. Przez to jestem cały czas zmęczona. ćwiczyć lubie, dzień bez treningu jest dla mne zmarnowany, ale również wiem, że za mało jem.. Ale są dni (takie jak dzisiaj) że nie wytrzymuje i wręcz rzucam sie na jedzenie, aż jest m niedobrze i boli mnie brzuch ( aktualnie leże na kanapie przed telewizorem i nie zamierzam sie ruszyć) i wtedy czuje sie jeszcze gorzej niż jak bym była głodna.. Nienawidzę siebie! Ma ktoś coś podobnego? Bulimia to nie jest, bo nigdy w życiu nie starałam sie "pozbyć" jedzenia (wiadomo co mam na mysli)

23

Odp: może komuś się przydam
wierzejeszczewludzi napisał/a:

mozemy popisac może mailowo ?odpisz jesli chcesz?

No chciałabym smile Próbowałam wysłać Ci mail, ale tak jak pisałam - wyrzuca mnie, swojego adresu mailowego też nie mogę podać, bo dostaję informację, że nie mam uprawnień, żeby dołączać linki smile Dlatego jedyne, co mogę zasugerować, to żebyś dostała się do mnie przez mojego bloga, tam jest zakładka z moim adresem mailowym smile
Pozdrawiam cieplutko

24

Odp: może komuś się przydam
Stanisław93 napisał/a:

Witam! Widzę, że piszecie o depresji z związanej z bezustannym odchudzanie. Mam to samo prawie dziennie wieczorem mam dziwne myśli nie chce mi sie żyć, zastanawiam się po co m takie życie.. Ćwicze 2 godziny dziennie ( godzina pływania i godzina skakanka) i tak codziennie. Przez to jestem cały czas zmęczona. ćwiczyć lubie, dzień bez treningu jest dla mne zmarnowany, ale również wiem, że za mało jem.. Ale są dni (takie jak dzisiaj) że nie wytrzymuje i wręcz rzucam sie na jedzenie, aż jest m niedobrze i boli mnie brzuch ( aktualnie leże na kanapie przed telewizorem i nie zamierzam sie ruszyć) i wtedy czuje sie jeszcze gorzej niż jak bym była głodna.. Nienawidzę siebie! Ma ktoś coś podobnego? Bulimia to nie jest, bo nigdy w życiu nie starałam sie "pozbyć" jedzenia (wiadomo co mam na mysli)

być może mam to samo bo najpierw odchudzam się później jem dużo ale nie mogę wymiotować przez to że mam straszny lęk do tego czyli emetofobię sad i nienawidzę siebie za to że mam czasem tak słabą wolę. Kiedyś nic do ust nie wzięłam przez 2 dni a następnego jadłam jak opętana

25

Odp: może komuś się przydam

Moja anoreksja była przeplatana też z bulimicznymi napadami. Mimo prób nie potrafiłam tego z siebie wyrzucić, to pogłębiało moją depresję.
Co do opierania się 'na kimś'. Gdyby nie mój chłopak, to już by mnie na tym świecie nie było. Ja wiem, że trzeba walczyć przede wszystkim dla siebie. Doskonale zdaję sobie sprawę i każdego dnia się staram. Tylko czasami są takie dni (ostatnio tygodnie), że nie nawidzę siebie pod każdym względem, tego jaka jestem, tego jak czasami panikuję, histeryzuję i ranię bliskich

26

Odp: może komuś się przydam

Ja dzięki narzeczonemu podniosłam się jednak to znowu wraca i najczęściej ranię jego a nie chce tego. I przez to że ranię go bez powodu nienawidzę siebie najbardziej

27

Odp: może komuś się przydam
sophie2 napisał/a:

Ja dzięki narzeczonemu podniosłam się jednak to znowu wraca i najczęściej ranię jego a nie chce tego. I przez to że ranię go bez powodu nienawidzę siebie najbardziej

Mam identycznie. Widzę jak go ranię, widzę jak cierpi. Często się kłócimy, bo przez moją nawracającą depresję stałam się nerwowa bardzo, zazdrosna i czasami czepiam się o byle co. Potem nienawidzę siebie za to, że jestem taką okropną dziewczyną. Tylko go ranię, nie zasługuje na niego. Powinien być szczęśliwy.

28

Odp: może komuś się przydam
enkeli napisał/a:

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam Twoje intencje, ale mam wrażenie, że chcesz sobie jakoś podreperować samopoczucie i niską samoocenę za pomocą tego forum.. Być może sądzisz, że skoro w innych dziedzinach Ci nie wychodzi, to chociaż tutaj będziesz kimś lubianym, szanowanym, potrzebnym, że poczujesz, że Twoje życie ma sens, że jesteś dobrym, wartościowym człowiekiem, bo wspierasz innych... Zakładając, że mam rację: takie nastawienie może przez jakiś czas przynosić Ci dużo szczęścia i satysfakcji, ale mimo wszystko to ucieczka od własnych problemów. Prędzej czy później dogonią Cię wraz z depresją. Depresja chętnie użyje kontrargumentu, że wcale nie jesteś taka potrzebna, bo zawsze znajdzie się ktoś inny do pomocy, a Twoje udzielanie się na forum nie wynika z altruizmu i bezinteresownej miłości do innych, przeciwnie - wynika z samolubności, chcesz po prostu lepiej się poczuć, chcesz samą siebie przekonać, że nie jesteś aż taka beznadziejna.

Radzę Ci, żebyś przestała uciekać od swoich problemów. Najwyższa pora stanąć z nimi twarzą w twarz i zacząć aktywnie walczyć. Jeśli nie chcesz być "pasożytem, pijawką emocjonalną, finansową i społeczną", to musisz się ogarnąć, znaleźć pracę, dokształcać się, zacząć być wsparciem dla swoich dzieci. Żadne fora ani rozrywki Ci w tym nie pomogą. Jeśli nie zaczniesz teraz pracować nad sobą, to wkrótce znajdziesz się w jeszcze gorszej sytuacji, być może wtedy samobójstwo będzie wydawało Ci się jedynym wyjściem (to taka ostateczna forma ucieczki, a uciekanie to przecież chyba wszystko, co robiłaś do tej pory), a to byłaby ogromna trauma dla Twoich dzieci, zrujnowałabyś życie i sobie, i osobom, które Ciebie najbardziej potrzebują. Nawet i bez samobójstwa ta sytuacja mogłaby być opłakana. Czy uważasz, że Twoje lenistwo i jakieś wątpliwości to dobre powody, żeby zniszczyć życie całej rodzinie?

trafione!!!!!!!! piszesz w całości o mnie!!!!!
ale wymówkę zawsze znajdę, chociażby ze najbliżsi krytykują, a jak nie zwracam na krytykę uwago, to ze jestem zarozumiała, a jak chwalą to pewnie z litości...
albo są w czymś lepsi jak napisałaś powyżej, albo że nie ma sensu to co robię lub ktoś mi w tym przeszkodzi i nie wrócę do tego. i to jest te błędne koło w którym tkwię od 32lat...

29

Odp: może komuś się przydam

Witaj, czytam i czytam Twoje posty i innych i czegoś tu nie rozumiem ? A może źle doczytałam ?
Masz troje dzieci, męża i rodzinę , tak wynika z pierwszego postu, następnie dowiaduję się, ze nie masz rodziny, pracy domu, to gdzie mieszkasz z dziećmi ? za co żyjesz ? CO JECIE ? Jestem samotną matką, syn już zarabia, córka się uczy ale mam alimenty no i ja pracuję, jestem w tej chwili na L 4 , poważna operacja usunięcie macicy, boję się, że mnie zwolnią , i JA TERAZ JUZ W TEJ CHWILI BOJĘ SIĘ , ale mam wykształcenie, ( co prawda przed 40 dopiero uczyłam się ) i dlatego nie wiem jak można mieć 3 dzieci, bez mieszkania i pieniędzy, no nie rozumiem tego wcale !!!!!!!!!!!!!!!!!!! I do tego ciągle się użalasz  nad sobą, a kiedy jesteś z dziećmi ? Kiedy gotujesz obiad ? Sprawdzasz lekcje ? A co im przekazujesz ? Skoro masz depresję ?
To chyba za bardzo pogmatwane jest jak dla mnie

30

Odp: może komuś się przydam
daria1968 napisał/a:

Nie chodzi o to źe "muszę" tylko chcę ...bo to moje  źycie i jestem za nie odpowiedzialna.
Myślę ,źe źycie nie zasadziło Ci jeszcze  solidnego kopa  - ale wierz mi kiedy to nastąpi szybko przekonasz się ile rzeczy potrafisz,co jesteś w stanie zrobić  aby przetrwać, odkryjesz źe  masz w sobie siłę aby się nie dać..

Gdybyš naprawdę była sama to musiałabyś  zakasać  rękawy i   brać się  do roboty.    .
I skończyłyby siě wymówki ; do psychologa nie bo



wyuczony,do psychiatry nie bo za daleko - ale najlepszy jest bałagan w którym nie lubisz pra
cować. ale sprzątać - po co skoro się nabrudzi...I tak zwykłe lenistwo moźna usprawiedliwiać  depresją.

Ktoś kto naprawdę cierpi  szuka pomocy u specjalistów - sama lecze się u psychiatry na  depresję - nerwicowo -lękową  .Na fundusz.


Miałam dziś sen - byłam w głębokiej wodzie i powoli opadałam na dno.Jakiś głos mówił źe to juź 20 metrów od powierzchni wody.I nagle postanowiłam  wypłynąć ,odczuwałam lęk ,robiłam wszystko aby dopłynąc na powierzchnie .Zabrakło tlenu- przegrałam- bo zbyt długo spadałam na dno.rW porę podjęta decyzja ,podjęcie działań - nawet tych wydawać by się mogło błahych - moźe być tym małym ,pierwszym kroczkiem ku lepszemu źyciu.

kopów dostałam tyle od życia, ze nawet nie warto o tym mówić bo słyszę:"i ty to przeżyłaś?", "ze Ci się to na psychice nie odbiło.."

oj odbiło i może to jest moja wymówka?? ale jak zacząć od zera nie mając nic, mając 3 małych dzieci tylko ze mną bez znajomych, a za sobą przeszłość, którą każdy zna?? no przecież nie mogę być normalna po takim czymś.... choć jestem taaaaaka silna i dzielnaa,


dupa,

moim odbiciem było to, ze ktoś mi ufał, ale zaraz chciałam by żył moim życiem, a jeśli próbowałam podążyć sama to ktoś się znalazł kto wiedział lepiej co dla mnie dobre i takim sposobem to ja zawsze żyłam życiem innych

nie potrafię być sama ani w związku jestem piekielnie toksyczna lub zadaję się z toksycznymi ludźmi, nie nadaję się do normalności bo nie jestem normalna...

a sen?? panicznie boję się wody, na koszmary podobne do twoich cierpię od 2 lat, budzę się w środku nocy spocona i z bólem w klatce, nie śpię 2-3godziny i zamiast to wykorzystać to leżę, bo jeszcze dzieci się obudzą i coś będą chciały, bo poza kołdrą za zimno, bo nie zdążę dokończyć, bo będę za głośno...

byłam wspaniałą matką, teraz dzieci mi są obojętne, kocham je??? no przecież każda matka kocha... ale jakoś w milość nie wierzę... nie w tą którą chciałam żyć, miłość to coś za coś, a co ja mogę im dać będąc zależną kurą domową? Jaką pracę podjąć jak nikomu nie mogę dać słowa, ze coś potrafię lub że zaraz chorobowego na dzieci nie wezmę, jak mam nie przychodzić na dzień babci do moich dzieci na przedstawienia by nie było im głupio pracując??

dziękuje Ci za tego posta, jak będę wracała do tej wypowiedzi i mojej odpowiedzi z perspektywy obserwatora, to zawsze przyznam Ci rację

i nic poza tym sad

31

Odp: może komuś się przydam

Jaką pracę podjąć jak nikomu nie mogę dać słowa, ze coś potrafię lub że zaraz chorobowego na dzieci nie wezmę, jak mam nie przychodzić na dzień babci do moich dzieci na przedstawienia by nie było im głupio pracując??




Że co ?    Ja pracuję, chodziłam na zebrania, przedstawienia, baliki itp

Napisz za co żyjesz , bo ja nie umiem kupować w sklepie bez pieniędzy, NO NIE POTRAFIĘ, i nie mówię o dziecku ale MI RÓWNIEŻ CHCE SIĘ JEŚĆ, MUSZĘ SIĘ UMYĆ, I RAZ PO RAZ KUPIĆ SOBIE GACIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DLATEGO PRACUJĘ, BO NIKT MI NIE DAJE A KRAŚĆ NIE UMIEM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

32

Odp: może komuś się przydam

COŚ MI SIĘ ZDAJE, ŻE KOLEŻANKA MA NA WSZYSTKO ODPOWIEDŹ, ALE NA PROSTE PYTANIE  SKĄD BRAĆ KASĘ , TO NIE POTRAFI ODPOWIEDZIEĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

33

Odp: może komuś się przydam

Człowiek potrafi znieść wiele. Więcej niż nam się wydaje. Nawet jak będzie nie wiadomo jak ciężko.
Szukasz pomocy, widać to. Może rzeczywiście leczenie na fundusz zdrowia pomoże? Nie jesteś sama. Masz dzieci. Kochasz je. Każda matka kocha swoje dzieci, tak jak przyznałaś. Nie chcesz chyba, żeby patrzyli jak się wykańczasz z dnia na dzień?
To Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie. Po co cierpieć, skoro można zacząć walczyć? Spiąć dupę i iść na przód. Nie będzie łatwo - wiem z własnego doświadczenia.
Ale warto.

34 Ostatnio edytowany przez niewiempoco (2014-04-26 08:57:19)

Odp: może komuś się przydam
radka napisał/a:

Witaj, czytam i czytam Twoje posty i innych i czegoś tu nie rozumiem ? A może źle doczytałam ?
Masz troje dzieci, męża i rodzinę , tak wynika z pierwszego postu, następnie dowiaduję się, ze nie masz rodziny, pracy domu, to gdzie mieszkasz z dziećmi ? za co żyjesz ? CO JECIE ? Jestem samotną matką, syn już zarabia, córka się uczy ale mam alimenty no i ja pracuję, jestem w tej chwili na L 4 , poważna operacja usunięcie macicy, boję się, że mnie zwolnią , i JA TERAZ JUZ W TEJ CHWILI BOJĘ SIĘ , ale mam wykształcenie, ( co prawda przed 40 dopiero uczyłam się ) i dlatego nie wiem jak można mieć 3 dzieci, bez mieszkania i pieniędzy, no nie rozumiem tego wcale !!!!!!!!!!!!!!!!!!! I do tego ciągle się użalasz  nad sobą, a kiedy jesteś z dziećmi ? Kiedy gotujesz obiad ? Sprawdzasz lekcje ? A co im przekazujesz ? Skoro masz depresję ?
To chyba za bardzo pogmatwane jest jak dla mnie

mąż pracuje we Wrocławiu, dom wynajmujemy i to co zostanie z wypłaty po opłaceniu wszytstkiego starcza na 2 tygodnie, teściowa dzieci odchowała, ja swojej rodziny nie mam, jestem wychowanką rodziny zastępczej, moja mama (zastępcza, ale moja i już) ma dosyć ciężko i nie wiem jak daje sobie radę, pracy nie mam jak podjąć bo mąż chce się rozwijać zawodowo a nie zajmować dziećmi, mówi co innego, robi co innego, ja żyję jego życiem od 15lat już, był pierwszym chłopakiem który taaak mnie strasznie mocno pokochał i nie litował się nade mną,  nie skończyłam kosmetologii bo była ciąża zagrożona, pracowałam jako kosmetyczka już na 2 roku bo byłam w tym świetna, ale przez chorobę pierworodnej musiałam zrezygnować ze wszystkiego na 8lat, teraz jestem na tyle zapatrzona w siebie i swój dołek, ze nie uważam by ktoś mógł mi zaufać, bym mogła podjąć jakąś pracę nie kosztem dzieci, do 2012 łapałam się każdej roboty, ale miałam kłody pod nogi, to dzieci chorowały, to mąż miał inne obowiązki i plany więc z pracowania już całkiem zrezygnowałam

"ty chcesz całe zżcie na zmywaku pracować? nie masz innych ambicji?"

" ta kasa nie jest warta pracy, korzystaj z zasiłków i bądż z dziećmi póki możesz, potem wyjdą"

i każdy w tym ma rację...

i gdy już myślę swoim tokiem, gdy daję radę usłyszę zdanie:

bo ja bym chciał mieć coś własnego
bo zapracowałem na to ciężką krwawicą
inni mają domy w spadku

inne mamy jakoś dają radę i pracy i dzieci: no dobrze to bądź tu  i pracujmy na zmianę: gdzie ja tu znajdę pracę....

Do Wrocławia???

Już to przerabiałam, poroniłam w 16tc, poszłam do szpitala po 3 tygodniach bo wcześniej nie było okazji, odbierał mnie teściu z pytaniem czy:aby to była ciąża, ze taka spokojna jestem" bo maż był zapracowany, przez 10lat przy 3 dzieci ani razu nie wziął na nich chorobowego, miałam bolerioze, mama  musiał rzucić wszystko i przyjechać w nocy bo mąż był zbyt zmęczony by dojechać,

a mąż pracuje jako kierownik w serisowaniu telefonówi użądzeń teleinformatycznych na 1 zmianę

miałam silne bardzo silne zapalenie przydatków, czekałam na karetkę 3h, sama bo mąż spał we Wrocławiu, do szpitala nie mogłam jechać bo nie miałam komu dzieci zostawić, i tak w koło macieju, od lat, mama też ma swoj wiek i swoje życie, nie moze w środku nocy jechać 20km bo coś tam, a na następny dzień do pracy,

i to są moje wymówki,

zazdroszczę Ci samodyscypliny  zaparcia, ja na to jestem zbyt zarozumiała sad((

35

Odp: może komuś się przydam

Dokładnie wymówki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ja mieszkałam w kamienicy matki piętro wyżej od matki, chodziłam na 3 zmiany do pracy w piekarni, dwoje dzieci.
Nigdy MOJA MATKA NIE PRZYPILNOWAŁA MI DZIECI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O mężu nie wspomnie bo prawie go nie było, był gdy z przyjemnością zabierał moją wypłatę, później odszedł i zapomniał o dzieciach.
Tonęłam w długach, chodziłam do szkoły.
Teraz MOJA MATKA  dała mi wypowiedzenie, znalazłam jakieś mieszkanie, miałam raka ale wycieli co trzeba, jestem na l4 ledwo chodzę ale muszę bo trzeba uporządkować to mieszkanie,,,,,,,,,,

NIE STĘKAM CHOCIAŻ JEST MI CHOLERNIE CIĘŻKO, NIGDY NIE MIAŁAM MATKI, CHOCIAŻ JEST BIOLOGICZNA i dużo by gadać !!!!!

36

Odp: może komuś się przydam

W trudnej  sytuacji to nawet zmywak  jest super wyjściem - chodzi przecieź o coś więcej .Masz pretekst aby z samego rana się ogarnąć,wstać i iść.W drodze do pracy tyle rzeczy moźe się wydarzyć,.

I jest się między ludzmi...

Widzisz,dorabiam sprzątając prywatne domy.
Siostra kpiła ze mnie mówiąc " obcm kibli bym nie czyściła  a na chleb to mi mąź da".

Dziś firma jej męźa jest niewypłacalna  i brakuje pieniędzy na chleb.Duźym ryzykiem  jest  źyć licząc źe  ktoś mi da .

37

Odp: może komuś się przydam
daria1968 napisał/a:

W trudnej  sytuacji to nawet zmywak  jest super wyjściem - chodzi przecieź o coś więcej .Masz pretekst aby z samego rana się ogarnąć,wstać i iść.W drodze do pracy tyle rzeczy moźe się wydarzyć,.

I jest się między ludzmi...

Widzisz,dorabiam sprzątając prywatne domy.
Siostra kpiła ze mnie mówiąc " obcm kibli bym nie czyściła  a na chleb to mi mąź da".

Dziś firma jej męźa jest niewypłacalna  i brakuje pieniędzy na chleb.Duźym ryzykiem  jest  źyć licząc źe  ktoś mi da .

mam pretekst żeby myć codziennie moje długie włosy ,które długo schną ale po umyciu pięknie wyglądają
mam pretekst żeby codziennie szorować moje krzywe zęby choć rzadko to robiłam bo się ich wstydziłam i nie uśmiechałam się szeroko
mam pretekst żeby wyskubać sobie brwi bo maja wtedy ładną linie i moje oczy wyglądają zjawiskowo
mam pretekst żeby dbać o swoją skórę bo jest wtedy gładka i piękna
mam pretekst żeby golić obie częściej nogi niż raz na 3 miesiące
mam pretekst żeby popsikać się jakimiś perfumami by ładnie pachnieć
mam pretekst żeby się umalować delikatnie bo nie lubię mocnego makijażu
mam pretekst żeby uprasować obie ciuchy kiedy wychodzę
a wychodzę do pracy, którą mam od miesiąca pracuję w szwalni 5zł/h i po co to robię skoro i tak siedzę tam 10 h i widzi mnie 10 osób ?
bo to mój pretekst uczę sie nowych nawyków

niewiempoco wiesz po co jesteś ,po co żyjesz tyko niemoc chwilowa Cię ogarnęła
kiedy czytam twoje posty to myśle sobie " ciekawa z niej osoba taka fajna szkoda ,że nie znamy się osobiście i nie możemy obie posiedzieć przy stoliku i napić się kawy i pogadać sobie o duperelach "
nie rezygnuj z siebie samej znajdź w sobie siłę szukaj jej codziennie w czymkolwiek nawet na chwilę bo życie chwilami jest usłane smile

38

Odp: może komuś się przydam

madziuś  wpraszam się na kawę - moźe być dziwnie bo za duźo nie mówię   ale chetnie posiedziałabym   z  tak  wspaniałymi kobietkami.

niewiempoco  -  urodziłaś troje dzieci,wychowujesz je praktycznie sama- to juź jesteś bohaterką.Więc nie mów źe nic nie umiesz.

Dzieci są równieź Twojego męźa z powietrza  się nie wzieły - więc nie mów o sobie pasoźyt.Wychowujesz  jego dzieci  a mąź na Was zarabia.Podział obowiązków.

A jak jest u Ciebie z proszeniem o pomoc ?


radka zastanawiałaś się nad tym dlaczego matka nie  ma dla  Ciebie  serca?

39

Odp: może komuś się przydam
madziuś napisał/a:

..............
mam pretekst żeby myć codziennie moje długie włosy ,które długo schną ale po umyciu pięknie wyglądają
mam pretekst żeby codziennie szorować moje krzywe zęby choć rzadko to robiłam bo się ich wstydziłam i nie uśmiechałam się szeroko
mam pretekst żeby wyskubać sobie brwi bo maja wtedy ładną linie i moje oczy wyglądają zjawiskowo
mam pretekst żeby dbać o swoją skórę bo jest wtedy gładka i piękna
mam pretekst żeby golić obie częściej nogi niż raz na 3 miesiące
mam pretekst żeby popsikać się jakimiś perfumami by ładnie pachnieć
mam pretekst żeby się umalować delikatnie bo nie lubię mocnego makijażu
mam pretekst żeby uprasować obie ciuchy kiedy wychodzę
a wychodzę do pracy, którą mam od miesiąca pracuję w szwalni 5zł/h i po co to robię skoro i tak siedzę tam 10 h i widzi mnie 10 osób ?
bo to mój pretekst uczę sie nowych nawyków

...........

Pięknie napisałaś , łzy mi stanęły w oczyskach a nie wzruszam się ostatnio dość często ... Największa magia jest w nas samych i tylko my sami jesteśmy w stanie odczarować siebie i swój los ... Mamy tak niesamowite pokłady energii, której nie wykorzystujemy taplając się we własnych kłopotach ... sama to robię a wiem, że nie muszę - taki paradoks...
Madziu nie znam Cię ale jesteś WIELKA ... ściskam mocno ...

40

Odp: może komuś się przydam

dziewczynki moje,jesteście darami od losu, a tak bałam się tu wejść od wczoraj, zaraz poodpisuję tylko ogarnę rolę mamy smile

41

Odp: może komuś się przydam

no, to założyłam bloga, mam nadzieję tym razem do nie usunąć, dziękuję wam strasznie za pomoc, mogę działać dzięki Wam, a do kawy jestem za nudna i za mało wiem by mieć o czymkolwiek gadać, jeszcze raz dzięki, teraz ja postaram się pomagać innym na tyle,  na ile życie dało mi doświadczeń

http://przedranem.blogspot.com/

42

Odp: może komuś się przydam

radka zastanawiałaś się nad tym dlaczego matka nie  ma dla  Ciebie  serca?

Tak, zastanawiam się i nie wiem choć w sumie wiem ?
Jest nas troje, i napiszę tu tylko jedno zdanie mojej matki, które chyba powie o niej wszystko -:" mam trójkę dzieci i sześcioro wnucząt- jaki wstyd "

43

Odp: może komuś się przydam

Na głupotę nie ma rady...
Dziś w TV mówią o 21-latce, która zadusiła własną 4-miesięczną córkę. Bo denerwował ją jej płacz...
Radka - przeszłości nie można odmienić. Będziesz JĄ dźwigać do końca życia jak kamień u szyi? Bo masz głupia matkę? Uwierz - NIE ona jedyna... Spojrzenie pozytywne: "Jak to dobrze, ZE tych JEJ genów p. Bóg Ci zaoszczędził" wink

44

Odp: może komuś się przydam

Moźe   trzeba podziękować Bogu za taką matkę- bo dzięki temu - jak tu któraś pięknie z pań  napisała ,- moźemy  odkrywać  magię w nas samych.
Cudem jest teź to że potrafimy kochać mimo źe  same  byłyśmy opuszczone,samotne,niekochane..

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » może komuś się przydam

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026