radka napisał/a:Witaj, czytam i czytam Twoje posty i innych i czegoś tu nie rozumiem ? A może źle doczytałam ?
Masz troje dzieci, męża i rodzinę , tak wynika z pierwszego postu, następnie dowiaduję się, ze nie masz rodziny, pracy domu, to gdzie mieszkasz z dziećmi ? za co żyjesz ? CO JECIE ? Jestem samotną matką, syn już zarabia, córka się uczy ale mam alimenty no i ja pracuję, jestem w tej chwili na L 4 , poważna operacja usunięcie macicy, boję się, że mnie zwolnią , i JA TERAZ JUZ W TEJ CHWILI BOJĘ SIĘ , ale mam wykształcenie, ( co prawda przed 40 dopiero uczyłam się ) i dlatego nie wiem jak można mieć 3 dzieci, bez mieszkania i pieniędzy, no nie rozumiem tego wcale !!!!!!!!!!!!!!!!!!! I do tego ciągle się użalasz nad sobą, a kiedy jesteś z dziećmi ? Kiedy gotujesz obiad ? Sprawdzasz lekcje ? A co im przekazujesz ? Skoro masz depresję ?
To chyba za bardzo pogmatwane jest jak dla mnie
mąż pracuje we Wrocławiu, dom wynajmujemy i to co zostanie z wypłaty po opłaceniu wszytstkiego starcza na 2 tygodnie, teściowa dzieci odchowała, ja swojej rodziny nie mam, jestem wychowanką rodziny zastępczej, moja mama (zastępcza, ale moja i już) ma dosyć ciężko i nie wiem jak daje sobie radę, pracy nie mam jak podjąć bo mąż chce się rozwijać zawodowo a nie zajmować dziećmi, mówi co innego, robi co innego, ja żyję jego życiem od 15lat już, był pierwszym chłopakiem który taaak mnie strasznie mocno pokochał i nie litował się nade mną, nie skończyłam kosmetologii bo była ciąża zagrożona, pracowałam jako kosmetyczka już na 2 roku bo byłam w tym świetna, ale przez chorobę pierworodnej musiałam zrezygnować ze wszystkiego na 8lat, teraz jestem na tyle zapatrzona w siebie i swój dołek, ze nie uważam by ktoś mógł mi zaufać, bym mogła podjąć jakąś pracę nie kosztem dzieci, do 2012 łapałam się każdej roboty, ale miałam kłody pod nogi, to dzieci chorowały, to mąż miał inne obowiązki i plany więc z pracowania już całkiem zrezygnowałam
"ty chcesz całe zżcie na zmywaku pracować? nie masz innych ambicji?"
" ta kasa nie jest warta pracy, korzystaj z zasiłków i bądż z dziećmi póki możesz, potem wyjdą"
i każdy w tym ma rację...
i gdy już myślę swoim tokiem, gdy daję radę usłyszę zdanie:
bo ja bym chciał mieć coś własnego
bo zapracowałem na to ciężką krwawicą
inni mają domy w spadku
inne mamy jakoś dają radę i pracy i dzieci: no dobrze to bądź tu i pracujmy na zmianę: gdzie ja tu znajdę pracę....
Do Wrocławia???
Już to przerabiałam, poroniłam w 16tc, poszłam do szpitala po 3 tygodniach bo wcześniej nie było okazji, odbierał mnie teściu z pytaniem czy:aby to była ciąża, ze taka spokojna jestem" bo maż był zapracowany, przez 10lat przy 3 dzieci ani razu nie wziął na nich chorobowego, miałam bolerioze, mama musiał rzucić wszystko i przyjechać w nocy bo mąż był zbyt zmęczony by dojechać,
a mąż pracuje jako kierownik w serisowaniu telefonówi użądzeń teleinformatycznych na 1 zmianę
miałam silne bardzo silne zapalenie przydatków, czekałam na karetkę 3h, sama bo mąż spał we Wrocławiu, do szpitala nie mogłam jechać bo nie miałam komu dzieci zostawić, i tak w koło macieju, od lat, mama też ma swoj wiek i swoje życie, nie moze w środku nocy jechać 20km bo coś tam, a na następny dzień do pracy,
i to są moje wymówki,
zazdroszczę Ci samodyscypliny zaparcia, ja na to jestem zbyt zarozumiała
((