Witam
Powiem wprost, nie potrafię podejść do mojego obiektu wzdychania i kultu i coś z nią zrobić. Kocham ją taką miłością platoniczną od roku czy dwóch, niestety tylko na tym się kończy. Słyszałem, że była zakochana, ale jej dotychczasowy cel nie był nią zainteresowany także ta chyba odpuściła i wpadła w dość głupi stan który skończył się niedawno, zaczęła się wtedy uśmiechać i żartować. Znam ją od samej podstawówki, wcześniej nie byłem nią aż tak zainteresowany jak teraz. Problem w tym, że nie potrafię nic z tym zrobić. Boję się zrobić krok naprzód który może być krokiem w przepaść tzw. "zostańmy tylko przyjaciółmi". Nie zniósł bym tego. Nie wyobrażam sobie tego.
Przez nią zmieniłem swoje zachowanie wobec alkoholu czy zacząłem bardziej dbać o swój wygląd. Mam wrażenie, że to wsio na nic, mam wrażenie, że wokół mnie dzieje się pełno rzeczy aczkolwiek nikt nie życzy sobie mojej obecności. Sam nie do końca wiem czemu, w końcu nie odzywam się dużo ostatnio chociaż w przeszłości status kolesia którem lubi "odwalić" w sensie takim, że brałem wszystko na żarty i miałem na wszystko wywalone. Nie znam też jej podejścia, boję się go poznać, może lubi mnie tylko z takiej grzeczności, może wcale a może i rzeczywiście lubi. Charaktery mamy w miarę podobne, muzyka czy podejście pod ludzi ale gadać nie idzie. Ona jest małomówna i ja też, nie potrafię do niej gadać o niczym innym jak w stylu: "jak minął dzień?" albo jakieś tematy o szkole. Fakt utrudnia sprawa, że zazwyczaj to ja prowadzę taki monolog a ona raczej tylko słucha, ew. odpowiada krótkimi słówkami po których nie potrafię dalej utrzymać rozmowy.
Nie wiem czy ktoś zrozumie z mojego gadania ale tak w miarę streszczę: Jestem dość młody, ona jest starsza ode mnie o jeden miesiąc. Znamy się od pierwszej klasy z tym, że podoba mi się od roku czy dwóch. Dla niej zmieniam charakter i swoje zachowaniem jednak boję się cokolwiek zrobić by nie wdepnąć na minę która przesądzi o wszystkim. Ona i ja jesteśmy małomówni, nie potrafię gadać o jakiś sensownych tematach a ona zazwyczaj odpowiada krótko po czym nie wiem co jej odpowiadać. Nigdy nie miałem dziewczyny, ona raczej chłopaka miała jednego albo dwóch, lecz z tego co wiem dużo z tego nie wyszło. Nie mam pojęcia co z sobą zrobić, czy może umówić się i powiedzieć co mam do powiedzenia? Znajomi wcale nie pomagają, wręcz przeciwnie. Niektórzy może nawet jak i konkurenta. Urody nie mam, kasy też nie. Mogę zaoferować jedynie chęci czy pasje jednak te są ciut zbieżne od jej. Proszę o pomoc Was, jak to nie pomoże to chyba umówię się z psychologiem.
Pozdrawiam