Witajcie!
Od jakiegoś czasu zastanawia mnie jedna rzecz. Poznałem kiedyś dziewczynę, było to z 3-4 lata temu. Próbowaliśmy kręcić ze sobą, nie wyszło - ona szybciutko poznała innego, takie można odnieść wrażenie że ona nic nie poczuła do mnie.
No ale ok..niby pozostaliśmy dobrymi znajomymi, a nawet miała być między nami wielka przyjaźń.
Nagle gdy poznała nowego faceta kontakt się urwał. Trwało to z dobry rok może 1,5 i sobie o mnie przypomniała, dodała na fb, okazało się oczywiście (bo jakby inaczej) że się nieukłada między nimi i zaczęliśmy rozmawiać psychologicznie, o jej problemach z facetami o tym jacy oni są beznadziejni itd..w ogóle o życiu.
Trochę mój błąd że w to wszedłem no ale czasu się nie cofnie.
Cały czas pojawiał się temat spotkania, że powinniśmy odnowić znajomość, że jej nagle na mnie zaczęło zależeć.
I tutaj nastąpiło coś czego nie potrafię zrozumieć (troche przyspieszam żeby nie zanudzać)
W lutym br. spotkaliśmy się na piwie, spotkanie przebiegło ok, ale po tym spotkaniu wszystko siadło, zero reakcji, nie ma rozmów na fb ale w sumie na nich mi nie zależy bo i po co, ale gdy proponuje spotkanie kolejn to nastepuje odmowa, bo dużo pracy, odezwie się jak znajdzie czas i tak mija kwieceń i nici..
I teraz jaki jest problem..
Zastanawiam się po co odnawiac kontakt po iluś latach dla jednego spotkania?
Co ona przez to chciala zyskać?
A może myślała że się zmieniłem i nagle poczuje motylki? czy to aby na pewno tak miało wygądac?
Poza tym jak dać jej delikatnie do zrozumienia że ja ja mam gdzies skoro się nie odzywa i nie ma ochoty na spotkania? jak ograniczyć psychologiczne rozmowy jeśli kiedykolwiek będą na fb, żeby nie być kołem ratunkowym, pierwszą pomocą czy doradcą, pseudo przyjaciółką itd..?
Miał ktoś kiedyś podobny problem? Ja nie chce sztucznych znajomości, nie mówiąc o przyjaźni bo to chyba żart. Raz na 5 lat spotkanie to w ogóle chyba przypadek nie spotkanie:)
Denerwuje mnie to i chciałbym teraz jej pokazać że układam sobie zycie, może poznaje nową dziewczynę i mam do niej stosunek bardzo obojętny ale nie wiem jak to zrobić?
Ona może sobie przypomnieć za pół roku, napisze wiadomość na fb że co tam słychać? u mnie to i tamto, wiesz tutaj to tu tamto i się zacznie gadka..
Jak sie najlepiej zachować by wyjść z tego z "twarzą"?
Po prostu nie być taka ciotką na każde zawołanie jak taki piesek że jak będzie nudno, smutno to wiem że na mnie czeka?
No chyba że ja to źle odbieram...
Co myślicie?
Dzięki
Podobne tematy
A co w tym trudnego bo nie rozumiem? Po prostu sie do niej nieboszywasz i tyle. Po co masz sie bawić w jakieś gierki "mam Cie teraz gdzieś". Po prostu zero kontaktu, jak napisze to odpisz miło, ze u ciebie w porządku i ze jestes zajęty. Grzeczne ale stanowcze zakończenie rozmowy.
Co ona przez to chciala zyskać?
Może po niepowodzeniu w ostatnim związku chciała się trochę podbudować, że nie jest na samym dole drabiny, jest choćby taki przegryw, który jest zdolny do słuchania jej smutów na temat innego faceta.
![]()
Dziekan66 napisał/a:Co ona przez to chciala zyskać?
Może po niepowodzeniu w ostatnim związku chciała się trochę podbudować, że nie jest na samym dole drabiny, jest choćby taki przegryw, który jest zdolny do słuchania jej smutów na temat innego faceta.
Lepiej nie dalo sie opisac:D
Albo sprawdzała czy sie zmienił, tzn czy bardziej męski jest.
Nasz autor tu raczej nie występował w formie podmiotu. Był potrzebny w chwili kryzysu związku tej dziewczyny. Tam się poprawiło, to został odstawiony jak mebel. Tak też czasem bywa - życie.