Witajcie, mam pewien problem. Jestem z moim partnerem ponad 3 lata jednak od jakiegos czasu kompletnie nic do niego nie czuje.. Problem polega na tym że postanowiłam zakończyć ten związek, ale jestesmy razem na studiach i bedziemy mieszkac jeszcze wspólnie przez miesiąc, do tego mamy wspólnych znajomych, zawsze razem dojeżdżaliśmy itd. Najchętniej już zakończyłabym ten związek tylko że narazie nie mam gdzie się wyprowadzić na ten miesiąc i ogólnie będzie trudno z tych powodów które podałam wyżej i nie wiem czy czekać do wakacji czy zrobić to teraz..I tak juz troche zwlekam z tym rozstaniem bo juz od dłuższego czasu to planowałam, jednak mam duże poczucie winy że moje uczucie wygasło i nie zdobyłam się jeszcze na odwagę żeby to zrobić..
Podobne tematy
Jak wyglądał zanik uczucia do twojego partnera? Postępowało od jakiegoś dłuższego czasu, czy z dnia na dzień uświadomiłaś sobie, że to nie jest miłość twojego życia?
I dlaczego właściwie nic już do niego nie czujesz? Ze względu na charakter, denerwujące nawyki czy nudną osobowość?
To już trwa dosyć długo wydaje mi sie że około rok czasu.. Już na wakacje nad tym myślałam ale postanowiłam mu nic o tym nie mówić i jakoś pomyśleć nad tym.. jednak sama czuje się lepiej, nie tęsknie gdy się nie widzimy, wolę spędzać czas z koleżankami, nie mam na niego ochoty itd itd.. z drugiej strony jest mi go strasznie szkoda jest dobrym człowiekiem, ja go ranie swoim zachowaniem typu brak przytulania ale on i tak nie dopuszcza myśli że mogę nic do niego nie czuć..wydaje mi sie po prostu że moje uczucia wygasły, w tej kwestii nie mam nic mu do zarzucenia, naprawde byl i jest dla mnie dobry, nigdy nie zrobił mi nic złego, dlatego tak ciężko jest mi podjąć tą decyzje..możę to że musze jeszcze poczekać bo wspólne mieszkanie znajomi itd to kolejna moja podświadoma wymówka?
też mnie to zastanawia?
jestem w podobnej sytuacji tyle, że w roli twojego faceta. zastanawiam się co to znaczy, że "uczucie wygasło"....
"uczucie wygasło" - dla mnie wygląda to tak: nie tęsknię, nie jestem zazdrosna, wolę spędzić czas z innymi, gdy jestem z nim czekam aż szybko zleci ten czas, nie mam na niego ochoty.. skąd to sie wzięło? nie mam pojęcia...
Szkoda takiego "odkochiwania". A pamietasz czemu sie w nim zakochalas? Co Cie przyciągnęło?
Na początku to on za mną "latał" kwiatki, miłe słowa i jakoś to wyszło że się zakochałam.. ale odkąd jesteśmy razem praktycznie dzień w dzień jesteśmy ze sobą do tego od 2 lat razem mieszkamy, może to wszystko przez to, że nigdy nie miałam szansy zatęsknić, pomartwić się..
8 2014-04-22 19:37:34 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-22 19:37:46)
A wiesz Ty w ogóle czego chcesz i czemu nie akurat jego? Jakie masz potrzeby i jakoś nie są spełniane?
Poza tym na co Ty chcesz czekać?
Nie wiem na co czekam, po prostu jest mi go szkoda... Czuje że to wygasło i jakoś nie mam ochoty tego naprawiać, chciałabym spędzać więcej czasu ze znajomymi sama, nie z nim, a przy nim czuje się jak stara baba, chociaż jest ode mnie rok starszy i wychodzimy razem,to nie jest tak że lubi siedzieć w domu.. moze po prostu sie nie wyszalałam..nie wiem czego chce, po prostu wiem że ten związek nie ma przyszłości i lepiej będzię jak to zakończe.. ale teraz jak już znalazłam w sobie jakąś siłę to te wspólne mieszkanie itd.. ![]()
Czyli jednak nuda, a wy jak stare małżeństwo, które nie jest spontaniczne i robi wciąż jedno i to samo? Coś takiego?
Ale to w ogole juz w nim faceta nie widzisz? Musisz jakos to skonczyc, bo i tak go krzywdzisz i tak. Tylko tego sie nie robi z dnia na dzien, zle to rozgrywasz.
Można tak powiedzieć jak stare małżeństwo.. chłopak naprawdę jest bardzo przystojny i super z charakteru ale fakt faktem juz do niego nic nie czuje, on to widzi że ja już nie jestem czuła także jakbym mu powiedziała że z mojej storny już nie ma żadnego uczucia to podejrzewam że aż tak bardzo by się nie zdziwił..
Można tak powiedzieć jak stare małżeństwo.. chłopak naprawdę jest bardzo przystojny i super z charakteru ale fakt faktem juz do niego nic nie czuje, on to widzi że ja już nie jestem czuła także jakbym mu powiedziała że z mojej storny już nie ma żadnego uczucia to podejrzewam że aż tak bardzo by się nie zdziwił..
13 2014-04-22 20:12:41 Ostatnio edytowany przez Lavie20 (2014-04-22 20:14:56)
Skoro nic do niego nie czujesz i nie chcesz tego naprawiać to chyba najlepiej jak najszybciej to zakończyć mimo, że musiałabyś szukać mieszkania itd. to obecna sytuacja nie jest dobra ani dla Ciebie ani dla niego. Jeśli chcialabys sprobowac jeszcze naprawić ten związek to mogłabyś poczekać do wakacji, dać sobie czas ale skoro nie chcesz to nie ma co szukac wymówek.
A dlaczego autorka mając rozterki uczuciowe już w wakacje nie porozmawiała z partnerem, lecz ciągnęła to dalej?
Myślę, że dlatego, że nikogo nowego na horyzoncie nie było...
Malutka nie podaje żadnego powodu, czemu chce zerwać, prócz tego, że sama nie wie czego chce.
To toksyczna osoba. Zerwij natychmiast z facetem. Taka rada. Ale nie zerwie, bo trzeba poczekać, aż się razem przestanie mieszkać. Takim myśleniem zabiera się komuś cenny czas... To obrzydliwe.
Najgorsze jest to że zapewne będę go często widywała itd, dlatego zastanawiałam się nad tym żeby poczekać, ale juz naprawde męczy mnie ta cała sytuacja dlatego z drugiej strony wolałabym już to skończyć..
Dlaczego ciągneła to dalej? Nie dlatego że nie było nikogo nowego, nie chodzi o to, po prostu było i w sumie nadal jest mi go nadzwyczjnie szkoda z powodu tej całej sytuacji.. chciałam go uszczęśliwić na siłę, chociaż na dłuższą metę to niemożliwe..
Jeśli nic do niego nie czujesz to naprawdę nie marnuj swojego i jego czasu chociażby ze względu na szacunek do niego. Nie będzie latwo po zerwaniu, raczej nigdy nie jest, ale nie ma co sztucznie podtrzymywać tego czego już dawno nie ma.
malutka zerwij z nim...
mój facet robił mi dokładnie to samo co ty jemu. to strasznie bolesne, cholernie. niszczy w człowieku poczucie wartości doszczętnie.
zostawiłam go kilka dni temu, on się nawet tym nie przejął.
dzięki, że napisałaś co do niego teraz czujesz, a raczej-NIE CZUJESZ. pewnie mój ex ma do mnie taki sam stosunek.
nie rozumiem skąd takie coś się bierze, bo byłam dla niego dobra, u mnie działa to tak, że im dłużej z kimś jestem tym bardziej się przywiązuję do tej osoby, jest mi bliższa i moje uczucia są silniejsze.
kompletnie tego nie rozumiem, smutno mi się znowu zrobiło:(
Mogę powiedzieć ze do tej pory jestem z nim trochę z litości, żeby on był choć trochę szczęśliwy.. ale to działa tak jak mówisz, on czuje się teraz niepotrzebny, małowartościowy przez to moje "zlewanie" go.. w sumie gdyby to on teraz zerwał podejrzewam że też bym się nie przejęła.. z mojej strony to wyłącznie przywiązanie.. jest mi przykro że tak się stało, nie planowałam tego..
Dziecinada i strach. Czas najwyzszy działać, kiedy nie potrafiłaś zrobić to dawno, dawno temu i nie masz nawet sposobu na rozwiązanie tego, bo nie wiesz czego chcesz.
Wiem czego chce ale to będzie nagła zmiana w moim życiu, a ludzie zazwyczaj boją się tego co nieznane, taka już jest natura.. to jest jeden z powodów, a drugi ważniejszy to to że nie chce go skrzywdzić, chociaż wiem że teraz też to robie, zależy mi na tym żeby był szczęśliwy dlatego nie potrafie mu tego zrobić. Wiem doskonale że to dziecinne i tchórzliwe..
Nie wiesz czego chcesz, bo bys znała przyczyne "wyparowania" uczuć. Wiesz czego NIE CHCESZ, choć też dokładnie nie umiesz tego określić.
Najogólniej mówiąc nie chcę już z nim być, ale chcę żeby on był szczęślwy.. wiadomo tak się nie da.. a co do tych uczuć to naprawdę nie wiem kiedy i dlaczego one "wyparowały" ale wiem na pewno że już ich nie ma..
krzywdzisz go teraz bardziej, zaufaj mi, wiem co on czuje.
sto razy bardziej wolałabym gdyby mój ex przyszedł do mnie te kilka miesiecy temu i powiedział mi prawde, delikatnie, ale prawde.
nie chce cię oceniać, ale bardzo zle robisz...
A Twój ex też tak długo z tym zwlekał? Tzn widziałaś to, że nie ma ochoty się przytulać czy cokolwiek? I co o tym myślałaś?
Ale dla mnie też ten chłopak to taka miekka faja. Dziewczyna chce być pożądana, a on nic, jakby sam nic nie czuł. Dostosowuje sie do niej chyba.
Uczucie wyparowało po dwóch latach? Szybko dość ![]()
Ale dla mnie też ten chłopak to taka miekka faja. Dziewczyna chce być pożądana, a on nic, jakby sam nic nie czuł. Dostosowuje sie do niej chyba.
Niekoniecznie miękka faja. Może facet po prostu ma inne priorytety jak zabawianie swojej niuni, która sama nie wie czego chce. Może facet rozwija się pod względem osobistym, patrzy w przyszłość, a tu ma koło siebie pannę, co lubi poimprezować, poszaleć...
29 2014-04-22 21:05:37 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-22 21:06:15)
U niektórych wyparowuje po 3 dniach, więc nie jest źle.
Remi fakt, ale z tego co ona opowiada to on siedzi w domu.
on z tym zwlekałby jeszcze długo, ja go rzuciłam bo już miałam tego dość.
co o tym myślałam? nigdy nie czułam się gorzej.
mogę ci powiedzieć co o nim dziś myślę ale to nic miłego.
najlepsze na niego określenie to zwyczajny tchórz ale w ale w takim PIERWOTNYM tego słowa znaczeniu. czyli taki po prostu niehonorowy, bez żadnych zasad moralnych w życiu, bez honoru, godności i w jego przypadku męskości. totalnie bez klasy.
a 3 tygodnie temu przeprowadzaliśmy się jeszcze do domu jego ojca i nawet słowem nie pisnął, że nie chce ze mną być (a pytałam czy to na pewno dobry pomysł bym się z nim przeprowadzała).
Nawet kiedy go rzucałam i zapytałam czy swoim zachowaniem chce bym odeszła to jego odpowiedzią było : NIE MUSISZ TERAZ PODEJMOWAĆ DECYZJI.
do ostatniej chwili mnie zwodził.
Też mogę powiedzieć że jestem tchórzem, ale takie osoby jak ja czy twój ex myślą że robią dobrze a w rzeczywistości jest całkiem inaczej. To jest trudne dla obu stron..
Może w moim przypadku to rutyna do tego doprowadziła, przez 3 lata wszędzie razem, codziennie razem..
U niektórych wyparowuje po 3 dniach, więc nie jest źle.
Remi fakt, ale z tego co ona opowiada to on siedzi w domu.
Ale to jest tylko to, co opowiada Malutka. Nie ma żadnych konkretów, nawet nie wiadomo nic o tym facecie, prócz tego, że są od dawna razem, że ona jest niby z litości z nim, bo już prawie od roku wie, że nie chce z nim być...
Z drugiej strony skoro Malutka jest tyle czasu z facetem, który miękka faja, to kim by ona była ??
powinnaś zweryfikować swoje uczucia,nie tylko jego możesz zranic ale samą siebie również.Byłam w podobnej sytuacji uczuciowej jak ty,nadszedł dzień kiedy zauważyłam że nie zależy mi na moim mężu,przestał mnie pociągać,zaczął drażnić,unikałam zbliżeń itd...w pewnym momencie zaczełam rozważać czy sie nie powinniśmy rozejść,dzieci dziećmi ,ale nic na siłę,i wiesz co?zdradził mnie zabolało bardzo bo nie brałam pod uwagę tego że on może zrobić mi największe swiństwo jakie można zrobić drugiej osobie i boli dalej,nie da się tego zapomnieć,nie da się z tym nic zrobić,i nagle dotarło do mnie że nie przestałam go kochać że to rutyna,brak zainteresowania sobą nawzajem nas dopadła....postanowiliśmy to zmienić ja wybaczyłam on obiecał że tego nie powtórzy,uwierzyłam mu bo go kocham,dałam szanse żyję jedynie tym że mnie nie zawiedzie po raz drugi....opisałam ci to po to żebyś dokładnie sobie przemyślała jak łatwo można zranić drugą osobę może najwyższa pora na zmiany w waszym związku a nie przykryciem się kołdrą i czekanie aż nic się wydarzy....i stwierdzić że sie już nie kocha bo tak jest najłatwiej.........
I tak będe szcześliwa choćbym miała sobie to szczęście k*****a narysować.....
sorry malutka ale co ty chrzanisz?:P
chcesz teraz okłamać siebie czy nas? że niby myślisz, że robisz dobrze???????????
własnie nam tu piszesz to co piszesz, KAŻDA osoba na tym forum pisze ci, że robisz źle (zresztą sama wiesz to doskonale i nie wiem po co te gierki) a i tak to będziesz robiła jeszcze dziś, jutro i cholera wie jak długo jeszcze to pociągniesz.
proszę cię, bez hipokryzji ![]()
Z drugiej strony skoro Malutka jest tyle czasu z facetem, który miękka faja, to kim by ona była ??
Ona? Kims jeszcze gorszym, kto szuka kogoś kto ją podciągnie w góre. Kogoś na poziomie wyższym niż ona sama, dużo wyższym. A jak nie natrafił się nawet żaden, z którym mogłaby go zdradzic (bo przeciez brak uczuc, litość...).
Najważniejsza jest szczerosc i musisz się na nią zdobyć.
Usiądzcie i porozmawiajcie bo ranicie się wzajemnie a On
...może Ci z czasem wybaczy i nie bedziesz miała wroga.
*Ja tez miałam taką sytuację po rozmowie kamień z SERCA mi spadł.
Życzę Dużo Siły i Dobrej Wiary.
a jak pojawil się inny to tez bys tyle czekala?
To już trwa dosyć długo wydaje mi sie że około rok czasu.. Już na wakacje nad tym myślałam ale postanowiłam mu nic o tym nie mówić i jakoś pomyśleć nad tym.. jednak sama czuje się lepiej, nie tęsknie gdy się nie widzimy, wolę spędzać czas z koleżankami, nie mam na niego ochoty itd itd.. z drugiej strony jest mi go strasznie szkoda jest dobrym człowiekiem, ja go ranie swoim zachowaniem typu brak przytulania ale on i tak nie dopuszcza myśli że mogę nic do niego nie czuć..wydaje mi sie po prostu że moje uczucia wygasły, w tej kwestii nie mam nic mu do zarzucenia, naprawde byl i jest dla mnie dobry, nigdy nie zrobił mi nic złego, dlatego tak ciężko jest mi podjąć tą decyzje..możę to że musze jeszcze poczekać bo wspólne mieszkanie znajomi itd to kolejna moja podświadoma wymówka?
Nienawidzę kobiet, przepraszam, dziewczyn takich jak ty. Facet nie zrobił Ci nic złego, traktuje cię dobrze i cię kocha, a ty odwdzięczasz się mu, marnując jego czas na związek który dawno temu postanowiłaś zakończyć, sprawiasz że on żyje w kłamstwie. Zdajesz sobie sprawę że każdy człowiek ma określony czas na tym padole, i nie da się go kupić, ani odzyskać? To najcenniejsze co można mieć. Ty mu to odbierasz hurtowo bo nie masz odwagi obciążyć swojego delikatnego sumienia... Jesteś żałosna.
Litość...wiesz-skoro ją stosujesz, skoro jest jedynym powodem dla którego jesteś z nim nadal to jesteś egoistką, jakich mało. Nie zwlekaj z rozstaniem tylko odejdź od niego, bo go ranisz i zabierasz mu cenny czas. I zabierzesz więcej gdy będzie leczył rany po waszym rozstaniu... A im dłużej to"pociągniesz" tym bardziej on będzie cierpiał.
On jest dobry, nie robi ci nic złego- a ty jemu owszem. Żyjesz w kłamstwie- świadomie-od roku. On nie dopuszcza myśli,że możesz do niego nic nie czuć- tak napisałaś-jak ma dopuszczać skoro nadal jesteś z nim...? Nie pociąga cię, unikasz go, ale nie zerwiesz...hmmm pies ogrodnika....
Jeśli go szanujesz to daj mu żyć, daj mu szansę na poznanie kogoś, kto nie będzie się nad nim litował tylko go kochał...
Chyba od jakiegoś czasu jestem w takiej samej sytuacji jak Twój chłopak. Póki co czekam na rozwój sytuacji, ale jeśli okaże się, że mój facet robił to co Ty robisz teraz, złamie mi to serce bardziej niż rozstanie od razu. Takie zwlekanie, żeby tylko nie zabrudzić swojego sumienia, to najgorsze co można zrobić drugiej osobie. Ten człowiek, którego Ty nie kochasz ma prawo do szczęścia, więc nie odbieraj mu szansy na spotkanie kogoś kto naprawdę go pokocha. Życie jest tylko jedno, niech on nie traci swojego czasu na kobietę, która nic do niego nie czuje.
41 2014-04-23 21:56:08 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-04-23 21:56:46)
malutka21 powiem ci tylko ze zawsze tak bedzie z kazdym kolejnym facetem ze bedziecie zawsze razem dzien w dzien i wszstko robic na tym polega zwiazek a jak osoby si ekochaja i chca byc ze soba to sprawia im to radosc i chca razem wszytsko robic nawet gdy nic nie robia tylko siedza wspolnei tez powinno byc ok. Moze wogoel nie jestes gotowa na jaki kolwiek zwiazek co to za myslenie ze trzeab zatesknic czy cos zeby bylo lepiej to glupota. To nie jest to jak ty z nim nie mozesz rprzebywc tylko nie potrzebnie go uszukujesz juz rok czasu bo znalazl by sobei moze kogos lepszego kto go pokocha naprawde.