Cześć zacznę od tego że jestem nowa i jeszcze nie obczaiłam forum dlatego dodaje nowy wątek.
Z góry przepraszam za moją ortografie i interpunkcję.
A więc tak: w lipcu minie 3 lata jak jestem po ślubie(cywilnym) w późniejszym był kościelny i sprawa wygląda następująco mąż od samego początku nadużywał alkoholu nawet gdy byłam w ciąży.. Ubliżał mi i robi to do tej pory wyzywa od znajd zagrzybiałych pi*d od kurw szmat szarpie mną a na to patrzy 2-letni synek którym praktycznie w ogóle sie nie zajmuje ponieważ on pracuje i po pracy chce odpocząć.Nie pamiętam bym wychodziła sama gdziekolwiek na jakąś pizze a gdy chciałam powiedział ze mam sobie dziecko wziąć.Lecz gdy on szedł na piwo z kolegami mnie o zdanie nie pytał. Rok temu poznałam wspaniałego faceta który wspiera mnie we wszystkim z czasem stał sie on moją miłościa, gdy mąż wyjechał za granice powiedziałam mu o tym obiecywał poprawe i że będzie przy dziecku pomagał..Uwierzyłam było wszystko ok do czasu gdy wrócił z zagranicy. w przeciągu 3 tygodni wyrzłopał 53piwa i dwie 0.7 i koszmar powrócił.Zaczęły sie wyzwiska a dzieckiem zajął się może przez tydzień>Ma on problemy nerwowe zarzuca mi że to moja wina że to ja go źle traktuje.Teraz gdy bierze w razie potrzeby leki uspakajające to nie pije ale za to nadrabia mieszaniem mnie z błotem i robieniem ze mnie psychicznie chorej. Przez niego straciłam wiarę w siebie straciłam sens życia. Po świętach idę do psychologa bo chyba mam nerwice ponieważ mam myśli samobójcze. Chce od niego odejść do tego drugiego mężczyzny ale się męża boje.
Co robić??