W czwartek rano wyszłam ze szpitala.W środę po 18-tej wyłyżeczkowali moje 10 tyg. maleństwo.Czekałam na nie.Mam synka 10 letniego i ta ciąża była czymś najwspanialszym na co czekałam.Tyle lat czekałam, że poczuję się tak jak kiedyś, że na świat znów przyjdzie istota która będzie mnie kochać tak mocno jak ja ją.Starszy synek tak długo prosił o rodzeństwo, ale nie powiedziałam mu o niczym by nie robić mu nadziei. W siódmym tygodniu pojawił się śluz żółto-brunatny i to dało mi do myślenia. Nie pomogły tabletki na podtrzymanie ciąży. Jedenaście lat temu przed synkiem również poroniłam.Ale wtedy od razu miałam plamienia.
Ciąża wtedy skończyła się w 9 tygodniu, przyczyny w badaniu hist.pat. nie podano.Nigdy nie myślałam, że kiedyś znowu mnie to spotka. A dziś nie mogę znaleźć sobie miejsca i zostałam z tym sama.Choć ta ciąża nie była planowana to bardzo jej chciałam.
Mąż współczuł mi i wspierał tylko przez chwile. A teraz nie rozumie moich łez, żalu i smutku.
Wiem, że tu znajdę choć namiastkę zrozumienia i ujścia bólu.
Może udam się po fachową pomoc bo nie udźwignę tego sama. Czemu innym kobietom które o siebie nie dbają wszystko wychodzi a mnie tak ciężko, zawsze pod górę.
Podobne tematy
Księżniczko kochana. Współczuję ogromnej straty. Wiem co czujesz bo ja straciłam 3 moich maleństw. Za każdym razem nie miałam łyżeczkowania nawet wtedy kiedy roniłam 2,5 miesięczną ciążę. Po prostu wszystko wyleciało. Niestety widziałam to co wolałabym nie widzieć...Dla mnie ból i cierpienie po stracie każdej z ciąż choć dwie nie były planowane przeszło do codzienności. Miałam depresję z której udało mi się wyjść. Tłumaczyłam sobie że tak po prostu być musiało. Lekarz po ostatnim poronieniu około 4 miesięcy temu powiedział że w moim przypadku żadnej ciąży nie utrzymam bez leków na podtrzymanie. Niestety mam za słaby organizm. Życzę Tobie z całego serca byś zaszła w ciążę, donosiła i urodziła dzieciątko zdrowe i piękne. Łączę się z Tobą w bólu.
Dziewczyny! Tak mi przykro ...
Nie mam osobistych doświadczeń takich jak wy, ale moja bliska koleżanka też kilka lat temu straciła maleństwo.
Ona wtedy ciągle płakała, opowiadała o swoim cierpieniu tak jak umiała i tak myślę, że może to jest jakiś sposób - dać sobie czas na cierpienie, wypłakać ten ból i nie robić nic na pokaz, nie słuchać rad w stylu - weź się już w garść, już powinno ci przejść, itd tylko pozwolić sobie przeżyć tą stratę, pozwolić sobie cierpieć w dowolny sposób.
Fachowa pomoc, czyli psycholog również jak najbardziej wskazana. Może warto poszukać tez jakiejś grupy wsparcia wśród osób o podobnych przeżyciach.
Pozdrawiam i jestem z wami całym sercem
Może udam się po fachową pomoc bo nie udźwignę tego sama.
Jeśli czujesz że potrzebujesz to nie wahaj się ani chwili. Ja w podobnej sytuacji również wspierałam się fachową pomocą. Bardzo Ci współczuję.
Andziu, ja 5 miesięcy temu straciłam synka. Urodził się w 28tygodniu ciąży i żył 16 godzin... Strata maleństwa to jedna z najgorszych rzeczy na świecie. Bardzo ci współczuję. Żeby odgonić złe myśli spróbuj się teraz skupić na starszym synu. Mnie moje starsze dzieci bardzo pomogły. Pomogły też wizyty u psychologa i wygadanie, wypłakanie i wykrzyczenie całego bólu. A w skrajnych momentach tabletki uspakajające od psychiatry. Jeśli czujesz, że samej będzie ci trudno, nie czekaj i idź do specjalisty. Lepiej wcześniej, niż kiedy rozwinie się u ciebie depresja.
Ściskam cię mocno i wysyłam Twojemu aniołkowi światełko do nieba. Jeśli będziesz chciała pogadać, pisz na maila ![]()
Autorko jak i reszcie wspolczuje wam. Ja stracilam 4 ciaze , walczylam pare lat temu z depresja.
Wiem jak ci ciezko ale daj sobie czas na lzy.
Powinnas poszukac lekarza,ktory skieruje cie na badania. Ja korzystalam pare lat z Forum poronienie moze tez tam zajrzyj.
WITAM! NIGDY NIE SADZIŁAM ZE BĘDĘ PISAC NA JAKIMKOLWIEK FORUM A TYM BARDZIEJ NA TEMAT PORONIENIA, KTÓRE MNIE RÓWNIEZ DOTYCZY! DZIŚ SIĘ DOWIEDZIAŁAM, ŻE MOJA CIĄŻA OBUMARŁA I DALEJ NIE WIERZE, MYŚLE ZE TO FILM. TYDZIEŃ TEMU ZACZĘŁAM PLAMIC NA BRĄZOWO BRAŁĄM LEK NA PODTRZYMANIE, OSCZEDZAŁAM SIĘ, PROSIŁAM BOGA, ABY BYŁO DOBRZE ALE SIE NIE UDAŁO. DZIS USŁYSZAŁAM, ŻE SERDUSZKO NIE BIJE I CHYBA WOGÓLE SIĘ NIE ROZWINĘŁO, BO BADANIE USG MIAŁAM W4,6 I 7 TYGODNIU I ZADNE ZNICH NIE WYKRYŁO SERDUSZKA A TE DZIESIEJSZE BYŁO OSTATNIĄ NADZIEJĄ. MAM SYNKA 3 LATKA I TYLKO ON MNIE UTRZYMUJE ZE TAK SIĘ WYRAŻĘ"PRZY ŻYCIU" OCZY MI PIEKĄ OD PŁACZU!!!!!!!!!!1
8 2014-07-22 09:49:33 Ostatnio edytowany przez keaty (2014-07-22 09:53:30)
Przykro mi
ja też w wieku 18 lat straciłam dziecko, którego wtedy w sumie nie chciałam (to był szok, miałam iść właśnie na studia itp), straciłam to dziecko, pewnie sama się do tego przyczyniłam swoim ówczesnym trybem życia, ale od tego czasu, a teraz minęły już 3 lata - każdego dnia płacze i rozpaczam, i tak bardzo chcę dziecka... ciągle o tym myślę, bo nie mam nic, i nie mam obecnie warunków na jego wychowanie, musiałabym być na łasce rodziców więc czekam... a nawet nie wiem czy będę mogła mieć dziecko, czy to się uda. tak strasznie się boję... i każdego dnia marzę o dziecku ![]()