netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

21 odpowiedzi4 876 wyświetleńzałożony przez Byla_Narzeczona, 10.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Witam Was i proszę o wsparcie, opinię, ostrą reprymendę, bym się w końcu otrząsnęła, bo to, co robię jest zwyczajnie głupie i niszczę samą siebie.

W skrócie: parę miesięcy temu, po 5,5 roku odkryłam, że narzeczony mnie zdradza. Stwierdził, że od dawna mnie już nie kocha, w tamtej się zakochał i "tak wyszło". Spakowałam go i wywaliłam z mieszkania. On przeprowadził się do tamtej dziewczyny (bo kobietą jej nazwać nie mogę). Nie odzywałam się do niego, w końcu on się odezwał po ponad tygodniu. Wiedziałam, że musimy jeszcze porozmawiać, spotkać się, bo mamy trochę spraw do zamknięcia. Umówiliśmy się, miał odebrać resztę rzeczy ode mnie. Skończyliśmy w łóżku. W tym samym tygodniu spotkaliśmy się raz jeszcze i było to samo. Potem on wyjechał za granicę na parę miesięcy.
Tuż po "fakcie" śmiałam się strasznie, że to skończony drań, z kim ja byłam przez tyle lat itd. Czułam satysfakcję i gardziłam nim niesamowicie. I tutaj popełniłam błąd numer dwa, tzn. uknułam kretyński plan, by pokazywać mu, jaka to ja jestem szczęśliwa, jak się nie przejmuję, jak mi już nie zależy. Uznałam, że jak zobaczy, co stracił, to jeszcze będzie próbować wrócić, a ja go wtedy odrzucę, hahaha, jaka doskonała zemsta...

I mu pokazywałam. Byłam słodka jak miód, a jednocześnie zdystansowana, pozornie silna i wiecznie uśmiechnięta (przy okazji chyba oszukiwałam samą siebie). Wkręcił się w to, zaprosił mnie do siebie za granicę, pojechałam na ponad tydzień (błąd numer trzy). Było dużo smutku, ale tyle samo radości. Zachowywał się albo wspaniale, albo nad wyraz drańsko, ale do tego już jestem w miarę przyzwyczajona - zawsze taki był, żadna nowość. Już pierwszego wieczoru mi wyznał, że mnie jednak nadal kocha, że chciałby ze mną być dalej, ale nie potrafi też zrezygnować z tamtej. Powiedziałam mu, że nie ma opcji.
OK, jako tako swój cel osiągnęłam, pora zbierać zabawki i się wynieść z piaskownicy? Oczywiście, że nie. Bo jak tylko usłyszałam "kocham cię", to mi się coś poprzestawiało i miłość we mnie zapłonęła żywym ogniem. Mimo tego, że z nią normalnie się kontaktuje na zasadzie "zakochana para" i się z tym nawet nie kryje, że to ja muszę ukrywać swoją obecność w jego życiu, aby ona się nie dowiedziała, że to mnie poniża. Cała sytuacja jest chora.

Jestem w rozsypce, czuję, jakby żyły we mnie dwie różne osoby:
1. Ta, która go kocha zaślepioną miłością, pragnie jego powrotu, gotowa, aby mu wszystko wybaczyć i dalej się męczyć, ale PRZY NIM OFICJALNIE. Jednocześnie jest mściwa i pragnie dokopać tamtej panience.
2. Ta, która wszystko widzi na zimno, doskonale wie, że to nie jest dobry człowiek i słusznie podpowiada, że powinnam uciekać od niego jak najdalej się da. A panienkę olać, bo i tak przeżywać będzie tę samą udrękę, co ja.

I mimo, że mam pełną świadomość racji tej drugiej, to jednak pierwszą lubię bardziej. Na litość boską, czy ktoś z Was ma sprawdzony sposób, aby wyjść z bagna? On wraca pod koniec tego miesiąca. Boję się, że jeśli nie uporam się z tym, to zgodzę się na bycie "tą drugą". Tą drugą po tylu latach, po narzeczeństwie, po wspólnych planach. Poza tym odbiorę sobie szansę na oddech, na poznanie kogoś wartościowego w swoim czasie. Naprawdę bardzo się boję i zaczynam czuć do siebie coś w rodzaju zrezygnowania, jak rodzic, który nie potrafi wytłumaczyć nastolatkowi jego debilnego zachowania sad

2

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Witaj Była
A już było dobrze..... Po co Ci to było?? Przecież dostałaś wcześniej instruktaż, że należy się odciąć i docenić fakt, że ktoś ten skarb Ci odbił. I jeszcze jedno gość chce sobie pobzykać, a więc dowolny kit Ci wciśnie żeby dopiąć swego. Chcesz być rezerwowym materacem??

3

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Poinformuj tamta ze byłaś u niego , był sex - to bedzie zemsta ktora chciałas.
Potem sie odetnij od niego Dla własnego dobra .

4

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
assassin napisał/a:

Witaj Była
A już było dobrze..... Po co Ci to było?? Przecież dostałaś wcześniej instruktaż, że należy się odciąć i docenić fakt, że ktoś ten skarb Ci odbił. I jeszcze jedno gość chce sobie pobzykać, a więc dowolny kit Ci wciśnie żeby dopiąć swego. Chcesz być rezerwowym materacem??

Hej Assassin.
Tak, było dobrze i trzeba było to zostawić jak jest. Podjęłam idiotyczną decyzję, głupią gierkę, no i mam na własne życzenie. Na serio, ręce mi opadają jak o tym myślę. Przecież też doskonale wiem, że on mnie nie kocha, a przynajmniej nie normalną miłością, bo kochający ludzie nie zachowują się w ten sposób (już mi nawet wstyd pisać, co on wywija, bo to, że się na to zgadzam też dobrze nie świadczy o mnie, chyba mam jakiś problem z poczuciem własnej wartości).

5

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Byla_Narzeczona napisał/a:
assassin napisał/a:

Witaj Była
A już było dobrze..... Po co Ci to było?? Przecież dostałaś wcześniej instruktaż, że należy się odciąć i docenić fakt, że ktoś ten skarb Ci odbił. I jeszcze jedno gość chce sobie pobzykać, a więc dowolny kit Ci wciśnie żeby dopiąć swego. Chcesz być rezerwowym materacem??

Hej Assassin.
Tak, było dobrze i trzeba było to zostawić jak jest. Podjęłam idiotyczną decyzję, głupią gierkę, no i mam na własne życzenie. Na serio, ręce mi opadają jak o tym myślę. Przecież też doskonale wiem, że on mnie nie kocha, a przynajmniej nie normalną miłością, bo kochający ludzie nie zachowują się w ten sposób (już mi nawet wstyd pisać, co on wywija, bo to, że się na to zgadzam też dobrze nie świadczy o mnie, chyba mam jakiś problem z poczuciem własnej wartości).

Jeszcze raz łopatologicznie wink

Miałaś fart niesamowity, że maska mu spadła zanim dobrnęliście do ołtarza czy na porodówkę. Wiele dziewczyn takiego szczęścia nie ma i potem muszą się męczyć.
Sama doszłaś do wniosku, że się uwsteczniłaś i kolejne kilka miesięcy będzie wyjęte z życiorysu na lizanie ran = nici z poznania kogoś wartościowego.
I jeszcze jedno chyba nie zabrnęłaś "o jeden most za daleko"??

6

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
ryba81 napisał/a:

Poinformuj tamta ze byłaś u niego , był sex - to bedzie zemsta ktora chciałas.
Potem sie odetnij od niego Dla własnego dobra .

Ona mu wybaczy, bo jest młoda, głupia i zakochana jak diabli. To, że trochę popłacze nie jest żadną zemstą, bo ona ryczy przy każdej okazji, np. raz jej się śniło, że on do mnie wrócił i do niego dzwoniła na Skype w histerii. Nic nie muszę robić w tej kwestii.
Jak pisałam, opcja numer dwa: olać, i tak z nim szczęścia nie znajdzie. To akurat przyjdzie mi łatwo.

7

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

"I jeszcze jedno chyba nie zabrnęłaś "o jeden most za daleko"??"
Napisz prosto z mostu wink proszę, bo albo po prostu nie zrozumiałam, albo dzisiaj za wolno myślę smile

8 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-10 20:43:53)

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Byla_Narzeczona napisał/a:

"I jeszcze jedno chyba nie zabrnęłaś "o jeden most za daleko"??"
Napisz prosto z mostu wink proszę, bo albo po prostu nie zrozumiałam, albo dzisiaj za wolno myślę smile

Poprzednio chciałaś się dowartościować przy rozstaniu. Zastosowałaś sposób "łóżkowy", jeśli teraz też tak było to skala trudności odwyku od ex wzrasta i tyle. Emocje i inne szmery bajery z tym związane wink

EDIT Zresztą nieważne. Wiesz jak, wiesz w którą stronę, wiesz kogo nie zabierać ze sobą w podróż zwaną życiem. Pozostaje nie zbaczać z tej ścieżki i koniec z głupimi zagrywkami.
Pzdr

9

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
assassin napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

"I jeszcze jedno chyba nie zabrnęłaś "o jeden most za daleko"??"
Napisz prosto z mostu wink proszę, bo albo po prostu nie zrozumiałam, albo dzisiaj za wolno myślę smile

Poprzednio chciałaś się dowartościować przy rozstaniu. Zastosowałaś sposób "łóżkowy", jeśli teraz też tak było to skala trudności odwyku od ex wzrasta i tyle. Emocje i inne szmery bajery z tym związane wink

Właśnie kurczę chyba to nie o to chodzi. Nie o dowartościowanie, bo to uzyskałam w momencie "pierwszego" seksu (co też jest ułudą, bo "potwór nie potwór, ważne, że ma otwór"...). Nie traktuję seksu jak potwierdzenia, że nadal mu się podobam, że coś do mnie czuje i teraz mam jakieś mrzonki, że skoro to ze mną robi, to się opamięta i będziemy razem na zawsze. Nie, on to robi, bo jest łatwo, w końcu się nie bronię. On jest w super sytuacji jeśli chodzi o faceta z jego tokiem myślenia: ma jedną, ma drugą, fizycznie się różnimy praktycznie wszystkim = jest różnorodność. On tylko korzysta. Teraz się możesz zapytać: dajesz się w takim razie wykorzystywać? Tak, to jest sedno sprawy, daję się i to mnie cholernie denerwuje.

10

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Byla_Narzeczona napisał/a:
assassin napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

"I jeszcze jedno chyba nie zabrnęłaś "o jeden most za daleko"??"
Napisz prosto z mostu wink proszę, bo albo po prostu nie zrozumiałam, albo dzisiaj za wolno myślę smile

Poprzednio chciałaś się dowartościować przy rozstaniu. Zastosowałaś sposób "łóżkowy", jeśli teraz też tak było to skala trudności odwyku od ex wzrasta i tyle. Emocje i inne szmery bajery z tym związane wink

Właśnie kurczę chyba to nie o to chodzi. Nie o dowartościowanie, bo to uzyskałam w momencie "pierwszego" seksu (co też jest ułudą, bo "potwór nie potwór, ważne, że ma otwór"...). Nie traktuję seksu jak potwierdzenia, że nadal mu się podobam, że coś do mnie czuje i teraz mam jakieś mrzonki, że skoro to ze mną robi, to się opamięta i będziemy razem na zawsze. Nie, on to robi, bo jest łatwo, w końcu się nie bronię. On jest w super sytuacji jeśli chodzi o faceta z jego tokiem myślenia: ma jedną, ma drugą, fizycznie się różnimy praktycznie wszystkim = jest różnorodność. On tylko korzysta. Teraz się możesz zapytać: dajesz się w takim razie wykorzystywać? Tak, to jest sedno sprawy, daję się i to mnie cholernie denerwuje.

No to wtopa na całej linii sad
Jego tok myślenia zupełnie mnie nie dziwi. Mówiąc krótko "masz to na co się godzisz". Dziwi za to, że stoisz w miejscu a wręcz się cofasz. Starszy brat/siostra ew. przyjaciel/przyjaciółka w mig postawiliby Ciebie do pionu, tylko znowu pewnie wstyd się przyznać, że wyskoczyłaś z bagna, a teraz z powrotem do tego samego bagna wpełzasz i nie potrafisz/nie chcesz się temu oprzeć.
Sporo pracy przed Tobą nad uczuciami i zachowaniami.

11

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
assassin napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:
assassin napisał/a:

Poprzednio chciałaś się dowartościować przy rozstaniu. Zastosowałaś sposób "łóżkowy", jeśli teraz też tak było to skala trudności odwyku od ex wzrasta i tyle. Emocje i inne szmery bajery z tym związane wink

Właśnie kurczę chyba to nie o to chodzi. Nie o dowartościowanie, bo to uzyskałam w momencie "pierwszego" seksu (co też jest ułudą, bo "potwór nie potwór, ważne, że ma otwór"...). Nie traktuję seksu jak potwierdzenia, że nadal mu się podobam, że coś do mnie czuje i teraz mam jakieś mrzonki, że skoro to ze mną robi, to się opamięta i będziemy razem na zawsze. Nie, on to robi, bo jest łatwo, w końcu się nie bronię. On jest w super sytuacji jeśli chodzi o faceta z jego tokiem myślenia: ma jedną, ma drugą, fizycznie się różnimy praktycznie wszystkim = jest różnorodność. On tylko korzysta. Teraz się możesz zapytać: dajesz się w takim razie wykorzystywać? Tak, to jest sedno sprawy, daję się i to mnie cholernie denerwuje.

No to wtopa na całej linii sad
Jego tok myślenia zupełnie mnie nie dziwi. Mówiąc krótko "masz to na co się godzisz". Dziwi za to, że stoisz w miejscu a wręcz się cofasz. Starszy brat/siostra ew. przyjaciel/przyjaciółka w mig postawiliby Ciebie do pionu, tylko znowu pewnie wstyd się przyznać, że wyskoczyłaś z bagna, a teraz z powrotem do tego samego bagna wpełzasz i nie potrafisz/nie chcesz się temu oprzeć.
Sporo pracy przed Tobą nad uczuciami i zachowaniami.

Jestem jedynaczką. Znajomi mówią jedynie "To normalne, przejdzie ci". Chcą mi pomóc, ale nie potrafią powiedzieć dosadnie, tylko takie - jak dla mnie - puste teksty o nim ("to dupek" np.), a ja niby święta cierpiąca. Dlatego piszę tutaj. Nie jestem świętą cierpiącą, popełniam błędy, mam w sobie gniew.
Dziękuję Assassin, bo widzę, że piszesz łagodnie, a jednak prawdziwy sens słów wychwytuję i to jest dla mnie ważne.

12 Ostatnio edytowany przez Vandellopa (2014-04-10 22:31:24)

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Zakochany człowiek zazwyczaj ma problemy z racjonalnym myśleniem, a gdy dodamy jeszcze do tego zazdrość, żal, gorycz, otrzymujemy umysłowe zombie.
Ty jednak doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że postąpiłaś źle, że skutki Twojego zachowania są opłakane, i że jeśli się nie otrząśniesz, Twoje szczęście stoi pod ogromnym znakiem zapytania, dlatego w Twoim przypadku miłość wymieniłabym na przyzwyczajenie, a te z kolei szybko umrze śmiercią naturalną, gdy ograniczysz do minimum kontakt ze swoim byłym. Lekko nie będzie, bo wątkowy bawidamek odnalazł się doskonale w nowym położeniu, co więcej jest bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, i obecnie jest w trakcie praktyk manipulacyjnych, które mają posłużyć za szczwane ciągnięcie obu srok za jeden ogon, ale naiwność zostaw jego nowej dziewczynie, a sama zacznij być konsekwentna, i nie gódź się na bycie nagrodą pocieszenia. Bycie drugą, zawsze równa się byciu gorszą, a z Ciebie jest fajna babka, i choć trochę zagubiona, to bezdyskusyjnie zasługujesz na coś o wiele lepszego.

13

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Vandellopa napisał/a:

Zakochany człowiek zazwyczaj ma problemy z racjonalnym myśleniem, a gdy dodamy jeszcze do tego zazdrość, żal, gorycz, otrzymujemy umysłowe zombie.
Ty jednak doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że postąpiłaś źle, że skutki Twojego zachowania są opłakane, i że jeśli się nie otrząśniesz, Twoje szczęście stoi pod ogromnym znakiem zapytania, dlatego w Twoim przypadku miłość wymieniłabym na przyzwyczajenie, a te z kolei szybko umrze śmiercią naturalną, gdy ograniczysz do minimum kontakt ze swoim byłym. Lekko nie będzie, bo wątkowy bawidamek odnalazł się doskonale w nowym położeniu, co więcej jest bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, i obecnie jest w trakcie praktyk manipulacyjnych, które mają posłużyć za szczwane ciągnięcie obu srok za jeden ogon, ale naiwność zostaw jego nowej dziewczynie, a sama zacznij być konsekwentna, i nie gódź się na bycie nagrodą pocieszenia. Bycie drugą, zawsze równa się byciu gorszą, a z Ciebie jest fajna babka, i choć trochę zagubiona, to bezdyskusyjnie zasługujesz na coś o wiele lepszego.

Dziękuję bardzo za komentarz, masz rację. Żebym znalazła w sobie siłę... Sądzę niekiedy, że to nawet nie jest przyzwyczajenie, a uzależnienie, bo na to mi wygląda.
Od jutra ukrócam kontakt.

14

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Narzeczona, jestem w podobnej sytuacji, nie umiem sie wydostac z bagna, ale Ty nie masz slubu, nie masz dziecka nie masz masy wspolnych spraw. Jestes mlodsza. Uciekaj. Uloz sobie zycie z kims kto na Ciebie zasluguje, na pewno jest ktos taki. I daruj sobie bylego narzeczonego i ciesz sie, ze to szambo wywalilo zanim cos Was wiecej poloczylo.

15

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Sol_1 napisał/a:

Narzeczona, jestem w podobnej sytuacji, nie umiem sie wydostac z bagna, ale Ty nie masz slubu, nie masz dziecka nie masz masy wspolnych spraw. Jestes mlodsza. Uciekaj. Uloz sobie zycie z kims kto na Ciebie zasluguje, na pewno jest ktos taki. I daruj sobie bylego narzeczonego i ciesz sie, ze to szambo wywalilo zanim cos Was wiecej poloczylo.

Wiem Sol, śledzę Twój wątek i niektóre zachowania bardzo mi siebie przypominają. Jakbym ja je pisała. Cholerne uzależnienie...

Dzisiaj jednak się stało coś nieoczekiwanego, co zupełnie przekreśla moją chęć zemsty na niej, bo los wyjątkowo już się zemścił. Okazało się mianowicie, że ta dziewczyna jest w ciąży, już w drugim trymestrze. I nie, to nie dziecko mojego byłego, tylko jej znajomego z imprez (też go znam od lat, ogólnie facet uchodzi za mega przystojniaka i może przebierać w chętnych dziewczynach).
Normalnie telenowela.

16

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Kochasz, on cię zranił.

Nie daj się tak traktować, weź to zranienie na klatę, przeżyj je na maksa, zostaw go za swoimi plecami i idź dalej z życiem, zbyt fajna jesteś wink

17

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Byla_Narzeczona napisał/a:
Sol_1 napisał/a:

Narzeczona, jestem w podobnej sytuacji, nie umiem sie wydostac z bagna, ale Ty nie masz slubu, nie masz dziecka nie masz masy wspolnych spraw. Jestes mlodsza. Uciekaj. Uloz sobie zycie z kims kto na Ciebie zasluguje, na pewno jest ktos taki. I daruj sobie bylego narzeczonego i ciesz sie, ze to szambo wywalilo zanim cos Was wiecej poloczylo.

Wiem Sol, śledzę Twój wątek i niektóre zachowania bardzo mi siebie przypominają. Jakbym ja je pisała. Cholerne uzależnienie...

Dzisiaj jednak się stało coś nieoczekiwanego, co zupełnie przekreśla moją chęć zemsty na niej, bo los wyjątkowo już się zemścił. Okazało się mianowicie, że ta dziewczyna jest w ciąży, już w drugim trymestrze. I nie, to nie dziecko mojego byłego, tylko jej znajomego z imprez (też go znam od lat, ogólnie facet uchodzi za mega przystojniaka i może przebierać w chętnych dziewczynach).
Normalnie telenowela.

I tu nasuwają się takie dylematy:
1. Czy Twój ex wiedział o wpadce tej panny przed waszymi wczasami?
2. Może tym usilniej próbować Cię odzyskać - dasz radę się postawić, gdyby mocno naciskał?

Przemyśl to.
Pzdr

PS Na marginesie panna ma strasznego pecha, ale biorąc pod uwagę jej rozrywkowy tryb życia to była tylko kwestia czasu...

18

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
assassin napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:
Sol_1 napisał/a:

Narzeczona, jestem w podobnej sytuacji, nie umiem sie wydostac z bagna, ale Ty nie masz slubu, nie masz dziecka nie masz masy wspolnych spraw. Jestes mlodsza. Uciekaj. Uloz sobie zycie z kims kto na Ciebie zasluguje, na pewno jest ktos taki. I daruj sobie bylego narzeczonego i ciesz sie, ze to szambo wywalilo zanim cos Was wiecej poloczylo.

Wiem Sol, śledzę Twój wątek i niektóre zachowania bardzo mi siebie przypominają. Jakbym ja je pisała. Cholerne uzależnienie...

Dzisiaj jednak się stało coś nieoczekiwanego, co zupełnie przekreśla moją chęć zemsty na niej, bo los wyjątkowo już się zemścił. Okazało się mianowicie, że ta dziewczyna jest w ciąży, już w drugim trymestrze. I nie, to nie dziecko mojego byłego, tylko jej znajomego z imprez (też go znam od lat, ogólnie facet uchodzi za mega przystojniaka i może przebierać w chętnych dziewczynach).
Normalnie telenowela.

I tu nasuwają się takie dylematy:
1. Czy Twój ex wiedział o wpadce tej panny przed waszymi wczasami?
2. Może tym usilniej próbować Cię odzyskać - dasz radę się postawić, gdyby mocno naciskał?

Przemyśl to.
Pzdr

PS Na marginesie panna ma strasznego pecha, ale biorąc pod uwagę jej rozrywkowy tryb życia to była tylko kwestia czasu...

1. Nie, powiedziała mu, że "chyba jest w ciąży", gdy wracałam do Polski kilka dni temu. Powiedział mi o tym od razu jak wylądowałam, ale sądziłam, że to jej wymysły, aby zwrócić na siebie uwagę - gdy byłam u niego nie kontaktował się z nią za bardzo. Szczególnie, że początkowo nie wydusiła z siebie, kto jest w razie czego ojcem, więc były wpadł w panikę, że to jego i dostała 100% uwagi z jego strony. Na pewno o tym wcześniej nie wiedział sądząc po jego histerycznej reakcji.
2. Nie zdążyłam jeszcze tego przemyśleć, bo dowiedziałam się o potwierdzeniu ciąży kilka godzin temu. Nie potrafię na chwilę obecną odpowiedzieć na to pytanie, czegoś podobnego w ogóle nie brałam pod uwagę. Na pewno jednak to przemyślę na wszelki wypadek i spróbuję wbić do głupiego łba, że nic takiego nie może mieć miejsca.

Czekam sobie spokojnie na rozwój wydarzeń. Czuję się jak w kinie.

19

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Byla_Narzeczona napisał/a:
assassin napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

Wiem Sol, śledzę Twój wątek i niektóre zachowania bardzo mi siebie przypominają. Jakbym ja je pisała. Cholerne uzależnienie...

Dzisiaj jednak się stało coś nieoczekiwanego, co zupełnie przekreśla moją chęć zemsty na niej, bo los wyjątkowo już się zemścił. Okazało się mianowicie, że ta dziewczyna jest w ciąży, już w drugim trymestrze. I nie, to nie dziecko mojego byłego, tylko jej znajomego z imprez (też go znam od lat, ogólnie facet uchodzi za mega przystojniaka i może przebierać w chętnych dziewczynach).
Normalnie telenowela.

I tu nasuwają się takie dylematy:
1. Czy Twój ex wiedział o wpadce tej panny przed waszymi wczasami?
2. Może tym usilniej próbować Cię odzyskać - dasz radę się postawić, gdyby mocno naciskał?

Przemyśl to.
Pzdr

PS Na marginesie panna ma strasznego pecha, ale biorąc pod uwagę jej rozrywkowy tryb życia to była tylko kwestia czasu...

1. Nie, powiedziała mu, że "chyba jest w ciąży", gdy wracałam do Polski kilka dni temu. Powiedział mi o tym od razu jak wylądowałam, ale sądziłam, że to jej wymysły, aby zwrócić na siebie uwagę - gdy byłam u niego nie kontaktował się z nią za bardzo. Szczególnie, że początkowo nie wydusiła z siebie, kto jest w razie czego ojcem, więc były wpadł w panikę, że to jego i dostała 100% uwagi z jego strony. Na pewno o tym wcześniej nie wiedział sądząc po jego histerycznej reakcji.
2. Nie zdążyłam jeszcze tego przemyśleć, bo dowiedziałam się o potwierdzeniu ciąży kilka godzin temu. Nie potrafię na chwilę obecną odpowiedzieć na to pytanie, czegoś podobnego w ogóle nie brałam pod uwagę. Na pewno jednak to przemyślę na wszelki wypadek i spróbuję wbić do głupiego łba, że nic takiego nie może mieć miejsca.

Czekam sobie spokojnie na rozwój wydarzeń. Czuję się jak w kinie.

To raczej kiepskiej jakości opera mydlana wink

A "wbijanie do" i "wybijanie z" należałoby w miarę szybko i intensywnie wykonać. Mogę się założyć, że będzie się do Ciebie usilnie dobijał, wobec czego musisz zewrzeć cztery litery i pokazać mu drzwi ewentualnie środkowy palec/gest Kozakiewicza. Zresztą coś wymyślisz.

20

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Byla_Narzeczona napisał/a:

Dzisiaj jednak się stało coś nieoczekiwanego, co zupełnie przekreśla moją chęć zemsty na niej, bo los wyjątkowo już się zemścił. (...)

Potrzeba zemsty na dziewczynie swojego byłego też jest żałosna. wink

21

Odp: Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!
Vandellopa napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

Dzisiaj jednak się stało coś nieoczekiwanego, co zupełnie przekreśla moją chęć zemsty na niej, bo los wyjątkowo już się zemścił. (...)

Potrzeba zemsty na dziewczynie swojego byłego też jest żałosna. wink

Ogólnie: tak. W tym przypadku: nie jestem tego taka pewna. Przyznałabym Ci w pełni rację, gdyby on ode mnie odszedł, bo się nie układa, a potem by się związał z tamtą. Może i bym też inaczej na to patrzyła, gdybym była dla tamtej od początku suką, ale nie byłam. Normalnie z nią rozmawiałam, czasem i długie godziny, wszystko w pozytywnej atmosferze, niekiedy starałam się pomóc w drobnych sprawach. Oczywiście nie byłyśmy przyjaciółkami, do tego było daleko, ale widziała, że go kocham, że się przejmuję związkiem. Wiem, że on też jej oczy zamydlił i naopowiadał głupot jak mu jest niby źle (przyznał się, że koloryzował), więc się zakochała. Nie zmienia to jednak faktu, że znała moje uczucia i nie zrobiłam jej nic złego. Dlatego czuję gorycz i w pewnym stopniu była we mnie chęć zemsty także i na niej.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Złapałam się w swoją własną pułapkę zastawioną na ex... żałosne!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026