Nie piszę tu po raz pierwszy. Całe moje ostatnie życie zostało wywalone do góry nogami.
Wpadłem w pułapkę zakochania. I to, co gorsza, dwóch osób jednocześnie. Najśmieszniejsze jest to, że jedna przypomina mi matkę zarówno z wyglądu, jak i z charakteru. Mogę się co do drugiego mylić, bo nie znam jej aż tak bardzo, pomimo, że ?znam? ją 2,5 roku, to nie rozmawiamy jakoś szczególnie ze sobą. Druga osoba nie przypomina mi mojej matki ani z wyglądu, ani z charakteru, natomiast przypomina mi o koleżance, która popełniła samobójstwo 4,5 miesiąca temu, ma ogromne problemy ze sobą i z samooceną. Pierwsza jest chłodna w stosunku do niektórych, ale wydaje mi się, że pod tą powierzchownością kryje się jakiś dramat z przeszłości, z którym nie potrafi sobie poradzić. Druga jest ciepła, delikatna, ale przeczy sama sobie. No i znam ją od soboty.
Spytacie zapewne, po co to piszę, jakie jest moje pytanie. Otóż moje pytanie brzmi: co ja mam teraz zrobić? Walczyć o którąkolwiek z nich?? Czy może sobie odpuścić? W obydwu są rzeczy, które mnie przyciągają i takie, które mnie odpychają. Nie szukam miłości na siłę, wiem, że nie rodzi się od zaraz. Myślałem nad tym aby umówić się z obydwoma na osobnych spotkaniach, ale nie wiem, czy to jest dobry pomysł.
Podobne tematy
OMG, chlopaku..
Znasz dziewczyne od soboty i nawet jeszcze tydzien nie uplynal a ty zakladasz temat, bo jestes "zakochany"?
Kolego - wake up. Nie jestes zakochany. Mylisz zainteresowanie, zaciekawienie i pociag seksualny z miloscia.
Polecam wyjsc z domu i zaczac wiecej przebywac z zywymi ludzmi to się uodpornisz i przestaniesz mdlec i się pocic nerwowo na widok kobiety.
Bo jak widac reagujesz tylko na widok tych, ktorych widok twój mozg jakoś kojarzy. Inne sa terra incognita co nie swiaadczy dobrze o twoim zyciu uczuciowym.
Jestem praktycznie cały czas poza domem, non-stop w biegu, chodzę na imprezy, uczę się, pracuję. Nie pocę się, ani nie mdleję na widok kobiety, dawno taki okres mam za sobą.
Źle ująłem te słowa "zakochanie", to fakt. Rozmawiam z wieloma dziewczynami, ale nie jestem jakimś popapranym samce, który by się z każdą umawiał. Jak ktoś mi się nie podoba, to po co mam komuś robić nadzieję, wychodząc z taką dziewczyną?
Napisałem o tych dwóch dziewczynach, co nie oznacza, że nie podobają mi się inne. No bo po co miałem o tych innych pisać?
Alez mozesz się umawiac z kazda dziewczyna. Wystarczy, ze bedzie to kolezenskie spotkanie, a nie randka.
Na jakiej podstawie chcesz dokonac wyboru?
Na podstawie tego, ktora ci bardziej kogos przypomina?
Sugerowalabym przeczytanie na chlodno swojego pierwszego postu, bo szczerze mowiac, to sorry, ale robisz jakis zyciowy dylemat z niczego.
I nie martw się na zapas, ze narobisz im niepotrzebnej nadziei - istnieje prawdopodobienstwo, ze wcale nie beda chcialy kolejnego spotkania ![]()