Chciałabym obiektywnej oceny sytuacji..
Nie wiem,może jestem osobą zbyt zainteresowaną i nie potrafie logicznie mysleć. Dlatego prosiłabym o jakieś uwagi, podpowiedzi w rozwiązaniu tej sytuacji.. Ze swoim partnerem rozstałam sie koło roku temu (byliśmy ze sobą kilkanaście lat)
Burzliwy związek ale może dlatego ,ze mamy takie charaktery..Ale do rzeczy..
On od własnie roku mieszka z inną kobietą (22 lata).. Jak sie można domyslać powodem wyprowadzki była ona. Choć odkad dowiedziałam sie o niej to mieszkaliśmy ze sobą jeszcze pół roku. Ale to ze aż tyle to tylko ze wzgledu na córke. To oczywiscie był błąd. I niestety z biegiem czasu odkad razem nie mieszkamy widze jak duży. Ogólnie on córką nigdy sie nie zajmował tak jak powinien prawdziwy ojciec. Mam tu na mysli nauka jazdy na rowerze, sanki zima (sanki sa oczywiscie bo kupił jej na gwiazdke pare lat temu,ale jakos nigdy nie miał okazji ich użyć ). Dopóki córka była mała to nie odklejała sie od niego.Ale im robiła sie starsza, bardziej samodzielna to spędzali ze sobą mniej czasu. Wiadomo nie potrzebowała juz takiej kontroli,pilnowania, poza tym lubiła bawić sie sama. I tu zaczęły sie problemy.Bo tak jakby było mu to na ręke.Przychodził z pracy, jadł obiad siadał do tv albo kompa i od tyle. W ostatnim okresie czasu ,jakies 2 lata przed wyprowadzką to juz był koszmar.Potrafił wejsc po pracy do domu,powiedzieć "cześć" do córki i koniec.Moze nie uwierzycie ale bywało tak ze w ciągu tygodnia zamienił z nią może łącznie z 10 zdan. Kiedy córka poszła do szkoły nic sie nie zmieniło.Nie pytał po przyjsciu jak w szkole itd. Oczywiscie wielokrotnie z nim o tym rozmawiałam. Pytała co sie dzieje,czemu tak jest. Bo widziałam też zachowanie córki której w zasadzie było wszystko jedno czy on jest czy nie.Nie odrabiał z nią lekcji,nie wychodził na spacery,nic kompletnie.Jakiekolwiek moje propozycje aby coś z nia porobił konczyły sie tym że zabierał ją no do salonu zabaw tak żeby ona sie pobawiła a on brał tableta i po sprawie. Mnie bardziej chodziło o czas który jej poswieca o jakies rozmowy z nią. Pamietałam jaki kiedys potrafił być dla niej.Nawet wspolne wygłupy na łóżku,łaskotanie sie. A doprowadził do tego ze córka nawet nie chciala koło niego sie połozyć i pooglądać tv. Wiadomo,czas leciał. Dziecka sie nie zatrzyma,nie wyłączy,nie mozna mu powiedzieć kochanie musisz poczekac.. I córka rosła a te kontakty były już żadne.. Musze nadmienic też ,że doszedł do tego wszystkiego alkohol .. Jedno piwo po pracy, potem drugie. Pił tak i siedział przed kompem.Widziała go co raz cześciej takiego.Czasami doprowadzał sie do takiego stanu ze ech. Córka mimo że to szkoła podstawowa miała co raz wieksze problemy w niej.Mysle,że w dużej mierze było to spowodowane atmosferą w domu.Niestety on jej w niczym nie pomagał,niczego nie wymagał.Tak to wyglądało jakby była bo była, jakby do zycia jej wystarczało jedzenie i picie. W ostatnim okresie dochodziło do takich sytuacji że córka jak tylko wracała ze szkoły to pytała kiedy bedzie tata, jak popołudniami gdzies wychodził to tez mnie pytała gdzie idzie tata i o której wróci.Przyznam ze nie mogłam zrozumieć tego nagłego jej zainteresowania sie tatą... Dopiero później,jakieś pół roku po wyprowadzce jego zrozumiałam o co chodzi.Córka odkąd sie wyprowadził ani nie płakała, ani nie pytała.Nic zero. Tak jakby było bez roznicy. Też mnie to zastanawiało czemu jego własne dziecko za nim nie teskni,czemu nie pyta gdzie jest tata,kiedy bedzie..
I cóż takiego sie wydarzyło po jego wyprowadzeniu.No cóz nie interesował sie nadal, przychodził do niej, witał sie, siadał w kuchni i mówił o wielu rzeczach ale nie o córce.Nie spytał jak sie ona czuje, jak zniosła jego wyprowadzke. W zasadzie gdybym sama mu nie mówila ,nie wiedział by nic. Heh sama musiałam ogarnać wszystko..Dużo naprawde by tego pisać..
Spodziewałam sie zupełnie czegoś innego..
Fakt byłam zła ,rozżalona,każdy jego widok podnosił mi ciśnienie,ale myślałam o córce.Że nie ważna jestem ja,to czego ja chce ale ona.Że powinna mieć kontakt z ojcem. No i tu można polemizować czy właśnie z takim ojcem.
On ( 35 lat) mieszka z tą dziewczyną.Córka ją poznała.Choć nie miałam na to wpływu.Ale wyjścia też innego nie miałam..
Mam tu oczywiscie swoje prywatne zdanie..
A na czym polega problem.. Za miesiac córka ma komunie.Wiadomo, rodzinna uroczystośc i to jest tylko jej uroczystość. Jakieś pół roku temu rozmawialiśmy na ten temat co kto bedzie robił.Ja miała córce kupić sukienke itd a on miał zając sie obiadem i lokalem. Ja oczywiscie wywiązałam sie z tego sukienka dawno kupiona tylko czeka sobie spokojnie na odebranie przed sama komunią. On do dnia dzisiejszego nie zamówił nawet lokalu. Od kilku dni przypominam mu o tym.I co dzisiaj nastąpiło.W rozmowie telefonicznej na ten temat nadmienił mi ze musi mi coś powiedzieć,ale sie zdrowo wkurze.Ja juz wiedziałam o co chodzi. A mianowicie okazuje sie że jego panna zażyczyła bycia sobie na tej komunii. Czy ja dramatyzuje uwazajac że bedzie to niezreczna sytuacja. Że wszyscy bedziemy sie źle czuli . Ja wiem,że to jest osoba która z nim mieszka,powiedzmy nawet partnerka. Zareagowałam na to dość ostro i dosłownie rozmawiajac z nim poczułam sie szntazowana, na zasadzie albo przyjdzie z nią albo w ogóle...
1 2014-04-08 17:58:43 Ostatnio edytowany przez Monika7676 (2014-04-08 18:07:44)
Podobne tematy
Ja jestem w podobnej sytuacji jak ty, to znaczy ojciec moich dzieci mieszka z nową partnerką, spodziewają się dziecka, ja zostałam z dwójka maluchów, choć do komunii jest jeszcze trochę czasu, to jednak już dzisiaj wiem, że ani jego ani jej nie życzę sobie na komunii moich dzieci. Mogą sobie być w kościele, ale z nimi nigdy przy jednym stole nie mam zamiaru siedzieć.
Widocznie pinda czuje się zagrożona, albo niepewna twojego ex dlatego mąci. Wolabym sama zająć się lokalem i obiadem, niż spędzić ten dzień w średnio fajnej atmosferze.
Ale to moje zdanie.
A moje zdanie jest takie, ze to jest bylo nie bylo swieto dziecka. zapytaj sie corki czy chce by tata przyszedl razem z swoja partnerka. Osmiolatka moze chyb zdecydowac kto ma byc na jej przyjeciu komunijnym.
Z drugiej strony to jest też lekceważące ze strony ojca stawiając ciebie w takiej sytuacji albo albo. To tak jakby nie liczył się z twoim zdaniem. Przyjęcie komunijne dziecka uzależnione jest od jego flamy. Jest to niestety mało taktowne i prostackie.
Jeśli matka ma zapytać czy córka chciałaby tatę z nową partnerką na przyjęciu komunijnym, to nie uważacie, że ojciec również mógłby zasięgnąć opinii córki w tek kwestii i potem razem wspólnie podjąć jakąś decyzję?
Ostatnio byłam u bardzo bliskich znajomych na ur ich 6 latka. Byli tam rownież dziadkowie. Są oni po rozwodzie jakies 20lat. On ma nowa panią. Ale przyszedł sam . Wszyscy zdawali sobie sprawe ze bedzie to niezręczna sytuacja dla wszystkich nie tylko dla byłej zony dziadka.
Każda impreza u nich rodzinna nawet wesele czy tego typu uroczystości on przychodzi sam .
Mimo ze z Ex Zona nie żyje ale ma do niej szacunek i nie stwarza nie potrzebnie niezręcznej sytuacji. Dodam ze Ex Zona do tej pory jest sama nie znalazła sobie nikogo .
6 2014-04-09 12:07:56 Ostatnio edytowany przez Monika7676 (2014-04-09 12:21:46)
I tu właśnie chodzi o tą niezręczną sytuacje.Bo to jest komunia.Nie chodzi o to,zeby on sie nie pokazywał ze swoją dziewczyną..
Ale na komnuii bedzie jego rodzina i moja..
Wszyscy o wszystkim wiedzą..
Ale będą sie niezrecznie czuc, bo cieżko bedzie udawać że jest wszystko ok..
Poza tym mnie niestety w ogóle martwi jego zachowanie i podejscie.Tak jakby w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego że może być cos niewłaściwe..
Jakies 3 tygodnie temu zabrał córke do siebie.Miał ja przyprowadzić koło 22.Zadzwonił koło 21.30 że on i córka wymyslili ze ona zostanie u nich na noc, a rano on ją zaprowadzi do szkoły. Co prawda tak sie nie umawialiśmy,ale nie chciałam robić jakichś jazd.Niepodobało mi sie to ze w ogóle zadzwonił przy córce,bo mogł nic dziecku nie mówić,wyjść do drugiego pokoju spytac mnie czy ja nie mam nic przeciwko, a nie postawic przed faktem dokonanym..
Następnego dnia jak odbierałam córke ze szkoły spytałam czyj to był pomysł, a ona że ojca.Ze mówiła mu że mama sie nie zgodzi.. Poniewaz rozmawiajac z nim przez tel słyszałam ze jest troche wypity to zapytałam tez czy ojciec pił przy niej.A ona,ze tak,że jak odbierał ja od nas to weszli do sklepu kupił piwo i wypił przed ich klatką.. Bo nie mogl w domu bo jego dziewczyna krzyczy na niego jak wchodzi z piwem..
A na sam koniec okazało sie ze córka spała z nimi w jedym łóżku. Tak,tak z ojcem i jego dziewczyną. Wiem jak to brzmi,też doznałam szoku.Bo przecież mogl córke połozyc do łóżka a oni mogli spac na podłodze. Ale oczywiscie on po moim zwroceniu mu uwagi nie widział w tym nic niestosownego,bo w koncu on jest jej ojcem , a dziecko spało z ojcem i dziewczyną...
Monika a Tobie chodzi o to, ze wszyscy beda sie zle czuli czy tylko Ty?
Faktem jest ze panna ktora byla kochanka ojca i powodem do rozpadu malzenstwa wysuwajac swoje rzadania by byc obecna na komunii jest conajmniej smieszna i zupelnie bez klasy ale przeciez to nie o to chodzi. Prawda tez jest ze komunia to swieto dziecka, i powinna przy tym byc rodzina i przyjaciele dziecka, wiec pani partnerka niekoniecznie do tej kategorii nalezy. Tylko, ze w tym przypadku najwazniejsze jest dziecko wiec jesli mala chcialaby tate i jego pania na przyjeciu to czemu nie, wlasnie dlatego, ze to swieto dziecka i to ono ma sie czuc dobrze w tej sytuacji.
Jesli tatus uzaleznia swoja obecnosc na komunii od obecnosci jego panii to szkoda slow na niego.
jeżeli chce być na komunii, to znaczy ze jest dla niej ważna.
Pójdzie sama do komunii ?
Nie ?
to po co chce przyjeżdżać ?
Ja jestem w podobnej sytuacji jak ty, to znaczy ojciec moich dzieci mieszka z nową partnerką, spodziewają się dziecka, ja zostałam z dwójka maluchów, choć do komunii jest jeszcze trochę czasu, to jednak już dzisiaj wiem, że ani jego ani jej nie życzę sobie na komunii moich dzieci. Mogą sobie być w kościele, ale z nimi nigdy przy jednym stole nie mam zamiaru siedzieć.
Widocznie pinda czuje się zagrożona, albo niepewna twojego ex dlatego mąci. Wolabym sama zająć się lokalem i obiadem, niż spędzić ten dzień w średnio fajnej atmosferze.
Ale to moje zdanie.
Moi rodzice się rozwiedli i bardzo się cieszę, że mieli do tego inne podejście. Jeśli by Twoje dziecko chciało ojca na komunii, to byś odmówiła? Brawo.
Co do tematu: wydaje mi się, że ja bym nie chciała, będąc dzieckiem, tatusia i jego nowej pani na uroczystości, ale najlepiej zapytaj córkę.
jeżeli chce być na komunii, to znaczy ze jest dla niej ważna.
Pójdzie sama do komunii ?
Nie ?
to po co chce przyjeżdżać ?
Secondo tatus raczej tez nie przystapi do komunii, i pewno wielu innych ludzi tez nie, wiec po co oni tam?
Secondo1 napisał/a:jeżeli chce być na komunii, to znaczy ze jest dla niej ważna.
Pójdzie sama do komunii ?
Nie ?
to po co chce przyjeżdżać ?Secondo tatus raczej tez nie przystapi do komunii, i pewno wielu innych ludzi tez nie, wiec po co oni tam?
To po co ten cały cyrk ?
niech sobie pojada od razu do knajpy i korzystają z "okazji".
Ci co przyjadą nie dla imprezy ale dla dziecka i komunii chyba nawet nie będą potrzebowali imprezy,
ale jak ktoś zechce, to może się przyłączyć do tych imprezują od rana ![]()
"Tatuś" stawia.
Józefina ja wiem do czego zmierzasz,ze to bardziej chodzi o mnie...
Ale zapewniam cie,ze nie..
Bo gdyby chodziło tylko o moje uczucia to nigdy nie chciałabym go widziec.I nie dlatego ze znalazł sobie kogoś ale o forme w jakiej to zrobił..
Ale ok załóżmy że sytuacja byla taka a nie inna,że duzo emocji..Wiec nie bylo fajnie..
Ale ja ani razu nie zabroniłam mu spotkan z córką,nie ograniczałam niczego.Wręcz przeciwnie,nalegałam,żeby wiecej poświecał jej czasu,że sytuacja jest ciężka i powinien więcej włożyć wysiłku w swoje relacje..
Ale niestety przez ten ostatni rok ja sama odczułam na własnej skórze zachowanie tej 22 latki..
Za pierwszym razem kiedy córka i syn pojechali do nich, to ta dziewczyna po tym spotkaniu powiedziała byłemu ze córka w łazience jak były same zaczeła jej opowiadac ze syn wrzuca na tate. Heh co było oczywiscie nieprawdą..
Później zaczeły sie akcje że syn jest taki i owaki bo nie przychodzi do ojca..
Doszło do tego że napisała mi z telefonu byłego(podajac sie za niego) ze łatwo odbierze mi córke i że bedzie miała nową mamusie..
To oczywiscie szybko wyszło..
Monika ja uwazam, ze samo zadanie panny jest jak najbardziej nie na miejscu. Postawienie sprawy przez ojca typu albo przyjde z nia albo wcale tez jest nie na miejscu. Ale jesli corka chce by tato byl obecny to przelknela bym obecnosc dziewczecia na imprezie. Dlatego mowie porozmawiaj z corka.
Acha mysle, ze miala bym trudnosci z przelknieciem obecnosci dziewczecia w kosciele.
Monika nad czym tu dyskutować , Ojciec na komunii jak najbardziej , ale SAM !!!!!!bez nowej partnerki . Jakżeby to będzie wyglądało . Jeszcze komuś nerwy puszczą i zamiast dziecka komunii , to dojdzie do awantury . Takie jest Moje zdanie .
Skorzystałam z rady..
Porozmawiałam z córka i powiedziałam jej w skrócie ze jej tata chce przyjsc na komunie ze swoja dziewczyną..
Córka mi odpowiedziała,ze nie chce jej na komunii,że tata tak ale nie ona..
Poniewaz córka zna tą dziewczyne,wiele razy z nia rozmawiala,bywała w ich domu to spytałam o powody..
Myśle że to co powiedziała było dość logiczne..
Ona lubi tą dziewczyne ale nie chce jej na swojej komunii bo nie chce wstydzić sie przed kolezankami,nie chce zeby widzieli ze tata nie jest z mamą..
No cóż ponieważ rozmawialam z byłym odniosłam wrazenie ze on albo przyjdzie z dziewczyna albo w ogóle musialam córce powiedzieć,że tak sie właśnie moze stać..
I tu mnie zaskoczyła,powiedziała "trudno,niech nie przychodzi "
To trzymam kciuki ze maz nie bedzie próbował sie postawić i zrobic Tobie na złość i weźmie pod uwagę wole córki i przyjdzie chociaz sam . ![]()
No i to jest chyba najlepsze wyjście. W końcu to uroczystość dziecka, mogła sama podjąć decyzję. Może tatusia ruszy coś powszechnie określanego sumieniem i jednak się pojawi.
Skorzystałam z rady..
Porozmawiałam z córka i powiedziałam jej w skrócie ze jej tata chce przyjsc na komunie ze swoja dziewczyną..
Córka mi odpowiedziała,ze nie chce jej na komunii,że tata tak ale nie ona..
Poniewaz córka zna tą dziewczyne,wiele razy z nia rozmawiala,bywała w ich domu to spytałam o powody..
Myśle że to co powiedziała było dość logiczne..
Ona lubi tą dziewczyne ale nie chce jej na swojej komunii bo nie chce wstydzić sie przed kolezankami,nie chce zeby widzieli ze tata nie jest z mamą..
No cóż ponieważ rozmawialam z byłym odniosłam wrazenie ze on albo przyjdzie z dziewczyna albo w ogóle musialam córce powiedzieć,że tak sie właśnie moze stać..
I tu mnie zaskoczyła,powiedziała "trudno,niech nie przychodzi "
Jako facet to trochę poczytałem. I uważam, że twój były nie powinien przychodzić z tą smarkulą. Bo dla mnie to smarkula a nie partnerka faceta w wieku 35 lat. Nie wiem co to za dziewczyna, nie mniej on nie powinien przychodzić na komunię dziecka z nią. Ale dziecko nie chce też jej, czyli wybrało mieć tylko mamę na komuni. Dla mnie ten twój facio były to jakiś niemoralny idiota. Jeśli już to mógł powiedzieć, że zrobi dla swojej rodziny komunię. Jak tak zrobiłem, i mój syn był zadowolony, miał dwie w jednym dniu.
Oczywiście on tego nie zrobi. Uważam, że wcale nie powinien przychodzić z lalunią, tylko sam. A lalunia to raczej starsza od córki tyle prawie co jej różnica wieku między nim a nią.
Tyle w tym temacie.