Witam:) Jestem Ania i mam 19 lat. Nie wiem gdzie się zwrócić, więc postanowiłam tu napisać. Otóż 4 miesiace temu, poznałam chłopaka przez internet. Juz od pierwszej rozmowy mieliśmy dużo wspólnych tematów, smialismy się i generalnie było bardzo miło. Od tamtej pory utrzymujemy bardzo dobry kontakt. Nawet nie wiem czy nie prawidłowym określeniem byłaby nazwa "krecenie". Jest jeden minus. A mianowicie mieszka 50 km ode mnie. (uważacie że to dużo?) okazało się, że mamy wspólnych znajomych. Więc postanowiłam pojechać tam i spotkałam się z nim. (ale byliśmy w większej grupie). Było niesamowicie, cały czas że sobą rozmawialiśmy,trzymalismy się razem,był ciągle koło mnie,usmiechy itd:) to było miesiąc temu. Po tym spotakniu,od razu mi pisał i dalej utrzymywalismy idealny kontakt(internet). coraz bardziej się zblizalismy do siebie. Planowaliśmy spotkanie,ale niestety nie wyszło. Nie umówiliśmy się na kolejne, tylko było powiedziane że "jeszcze się umówimy,prawda?". Ale ostatnio, nie napisał mi... Nie odzywał się 5 dni. Po czym ja napisałam,czy coś się stało. przeprosił że nie pisał, tłumaczył to nauką. Nie wiem co myśleć o tym, potrzebuje jakiejś dojrzałej rady. Jak mogę go do siebie zachęcić? I co mogę teraz zrobić jeśli nadal się nie będzie odzywał? Po czym mogę stwierdzić, czy mu się podobam? Aa i dodam, że dziennie mi pisał, komplementował mnie.
BARDZO PROSZĘ O POMOC,CHOĆBY W KILKU ZDANIACH:(
1 2014-04-08 17:48:43 Ostatnio edytowany przez kobietka1719 (2014-04-08 18:23:13)
Podobne tematy
2 2014-04-08 18:34:23 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-04-08 18:36:16)
50 km to nic. Mnie od dwóch lat z obecną partnerka dzieli 80 km i mimo tego widujemy się bardzo często.
Jak są chęci to odległość nie ma znaczenia.
Zadzwoń i zaproś go gdzieś. Będziesz wiedziała na czym stoisz... przecież nie masz nic do stracenia.
A czy to, że nie odezwał się przez ten czas, może oznaczać że juź przestaje się mną interesować?
5 dni sie nie odzywa, 50km odleglosc. co za problemy!
5 dni sie nie odzywa, 50km odleglosc. co za problemy!
To nie jest problem. po prostu nie wiem co myśleć i chciałabym się poradzić kogos. Może starszego i bardziej doświadczonego ![]()
ale nikt nie siedzi nikomu w głowie. co ma być to będzie. jesli tlumaczy to nauką to zaakceptuj to. przygotuj sie, ze nie bedzie chcial sie spotkac znowu. nic nie da zachęcanie na siłe.
7 2014-04-08 19:10:56 Ostatnio edytowany przez kobietka1719 (2014-04-08 19:12:47)
ale nikt nie siedzi nikomu w głowie. co ma być to będzie. jesli tlumaczy to nauką to zaakceptuj to. przygotuj sie, ze nie bedzie chcial sie spotkac znowu. nic nie da zachęcanie na siłe.
No jestem tego świadoma, aczkolwiek chciałabym to jakoś naprawić,nasze relacje. Ale tak jak mówisz, czas pokaże.
jak czegoś nie ma, to nie ma czego naprawiać. wyzywaliście sie, oszukiwaliście, że chcesz naprawiać? czy co ZŁEGO sobie robiliscie? piszesz, ze dobrze było, tylko po prostu brak zainteresowania takiego nachalnego 24/24 i dzien w dzien.
jak czegoś nie ma, to nie ma czego naprawiać. wyzywaliście sie, oszukiwaliście, że chcesz naprawiać? czy co ZŁEGO sobie robiliscie? piszesz, ze dobrze było, tylko po prostu brak zainteresowania takiego nachalnego 24/24 i dzien w dzien.
No nie było tak. Ale skoro się nie odzywa to coś musi być na rzeczy tak? Jeszcze jak przed tem pisaliśmy dosłownie dzień w dzień. Chciałabym się dowiedzieć właśnie na czym stoję. I za kogo on mnie uważa.
to sie go spytaj. proste.
chociaz z reguly wiem, ze taka konkretna odpowiedź potrafi zabić zainteresowanie.
robisz tak by Ci było dobrze, więc jeśli Cie to męczy to wyeliminuj powód.
50km to niewiele.
Dlaczego na pierwsze spotkanie pojechałaś do niego, a nie on do ciebie?
Dlaczego to kolejne planowane spotkanie nie wyszło wam? Z czyjej winy tak się stało?
to sie go spytaj. proste.
chociaz z reguly wiem, ze taka konkretna odpowiedź potrafi zabić zainteresowanie.
robisz tak by Ci było dobrze, więc jeśli Cie to męczy to wyeliminuj powód.
No właśnie dla mnie to takie proste nie jest. W zasadzie znamy się 4 miesiace więc może ciężko by określić. No a druga sprawa taka, że może się tymbardziej zniechęcić takim pytaniem. Choć z drugiej strony bardzo bym chciała wiedzieć, oh.
50km to niewiele.
Dlaczego na pierwsze spotkanie pojechałaś do niego, a nie on do ciebie?
Dlaczego to kolejne planowane spotkanie nie wyszło wam? Z czyjej winy tak się stało?
Ja się z nim konkretnie nie umawialam. Wiedział, że mam odwiedziac nasza wspólną znajoma, i on zorganizował właśnie spotkanie,żebyśmy wszyscy gdzieś wyszli i my się spotkali i porozmawiali. A jeśli chodzi o te kolejne spotkanie to miał przyjechać do mnie, i miał pożyczyć auto od rodziców. Bo jeszcze nie ma. Ale niestety jego rodzice potrzebowali. I to jest właśnie najgorsze że nie wiem w końcu czy to było planowane, że może nie chciał przyjechać, czy też naprawdę tak było jak powiedział. Potem mnie jeszcze przepraszał, że nie przyjedzie no i napisał że "ma nadzieję że się jeszcze umówimy".
14 2014-04-08 19:46:04 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-08 19:46:34)
Masz 2 wyjscia. Albo sie dowiesz od niego, albo bedziesz rozmyslac. Gierek Cie uczyć nie będe.
ja bym jego słuchał, tak jak mowi i tyle. nie doszukuj się.
Masz 2 wyjscia. Albo sie dowiesz od niego, albo bedziesz rozmyslac. Gierek Cie uczyć nie będe.
ja bym jego słuchał, tak jak mowi i tyle. nie doszukuj się.
Przecież mi o żadne gierki nie chodzi.
Boję się że po prostu będzie gorzej..faceci są różni
pewnie sam o tym wiesz.
50 km to nie jest odległość,dla wielu odległość nie stanowi problemu,myslę że jest to kwestia dojrzałości i gotowości na coś poważnego.
thepass napisał/a:Masz 2 wyjscia. Albo sie dowiesz od niego, albo bedziesz rozmyslac. Gierek Cie uczyć nie będe.
ja bym jego słuchał, tak jak mowi i tyle. nie doszukuj się.
Przecież mi o żadne gierki nie chodzi.
Boję się że po prostu będzie gorzej..faceci są różni
pewnie sam o tym wiesz.
różni są ludzie, a nie faceci ; ) dlatego nie da sie udzielic jednoznacznej odpowiedzi. moj "kobiecy" instynkt Ci podpowiada, bys go słuchała, a jesli nadal sie nie bedzie odzywal to sama podgadac jeszcze o spotkaniu
50 km to nie jest odległość,dla wielu odległość nie stanowi problemu,myslę że jest to kwestia dojrzałości i gotowości na coś poważnego.
Może i nie jest to duża odległość ale w sąsiednim mieście to on nie mieszka. Mi to akurat problemu nie robi żadnego... z kolei nie wiem jak jest w jego przypadku.
kobietka1719 napisał/a:thepass napisał/a:Masz 2 wyjscia. Albo sie dowiesz od niego, albo bedziesz rozmyslac. Gierek Cie uczyć nie będe.
ja bym jego słuchał, tak jak mowi i tyle. nie doszukuj się.
Przecież mi o żadne gierki nie chodzi.
Boję się że po prostu będzie gorzej..faceci są różni
pewnie sam o tym wiesz.różni są ludzie, a nie faceci ; ) dlatego nie da sie udzielic jednoznacznej odpowiedzi. moj "kobiecy" instynkt Ci podpowiada, bys go słuchała, a jesli nadal sie nie bedzie odzywal to sama podgadac jeszcze o spotkaniu
I właśnie tak chyba zrobie. Choć będzie ciężko bo z reguły jestem osoba BARDZO niecierpliwą ![]()
cierpliwosc jest cnotą. życie dzieki niej staje sie latwiejsze.
Remi napisał/a:50km to niewiele.
Dlaczego na pierwsze spotkanie pojechałaś do niego, a nie on do ciebie?
Dlaczego to kolejne planowane spotkanie nie wyszło wam? Z czyjej winy tak się stało?Ja się z nim konkretnie nie umawialam. Wiedział, że mam odwiedziac nasza wspólną znajoma, i on zorganizował właśnie spotkanie,żebyśmy wszyscy gdzieś wyszli i my się spotkali i porozmawiali. A jeśli chodzi o te kolejne spotkanie to miał przyjechać do mnie, i miał pożyczyć auto od rodziców. Bo jeszcze nie ma. Ale niestety jego rodzice potrzebowali. I to jest właśnie najgorsze że nie wiem w końcu czy to było planowane, że może nie chciał przyjechać, czy też naprawdę tak było jak powiedział. Potem mnie jeszcze przepraszał, że nie przyjedzie no i napisał że "ma nadzieję że się jeszcze umówimy".
Miał do ciebie na kolejne spotkanie przyjechać, ale auto potrzebowali rodzice, czy zaproponował po tym fakcie cokolwiek. Wiesz - tekst - mam nadzieję, że się jeszcze umówimy nie brzmi za optymistycznie w sumie. Lepszy byłby - Chcę cię zobaczyć i na pewno to się zdarzy....
A nie mógł autobusem albo pociągiem być?
Te 5 dni przerwy... Sam nie wiem, tego się nie robi na pocz. znajomości. Co powiesz więcej o nim, ile ma lat, czy chce studiować, co ty chcesz robić w przyszłości, czy to chłopak raczej biedny, czy bogaty, a ty?
cierpliwosc jest cnotą. życie dzieki niej staje sie latwiejsze.
pewnie masz rację:) niestety nie umiem być cierpliwa, ale nigdy za późno haha, może wytrzymam ![]()
kobietka1719 napisał/a:Remi napisał/a:50km to niewiele.
Dlaczego na pierwsze spotkanie pojechałaś do niego, a nie on do ciebie?
Dlaczego to kolejne planowane spotkanie nie wyszło wam? Z czyjej winy tak się stało?Ja się z nim konkretnie nie umawialam. Wiedział, że mam odwiedziac nasza wspólną znajoma, i on zorganizował właśnie spotkanie,żebyśmy wszyscy gdzieś wyszli i my się spotkali i porozmawiali. A jeśli chodzi o te kolejne spotkanie to miał przyjechać do mnie, i miał pożyczyć auto od rodziców. Bo jeszcze nie ma. Ale niestety jego rodzice potrzebowali. I to jest właśnie najgorsze że nie wiem w końcu czy to było planowane, że może nie chciał przyjechać, czy też naprawdę tak było jak powiedział. Potem mnie jeszcze przepraszał, że nie przyjedzie no i napisał że "ma nadzieję że się jeszcze umówimy".
Miał do ciebie na kolejne spotkanie przyjechać, ale auto potrzebowali rodzice, czy zaproponował po tym fakcie cokolwiek. Wiesz - tekst - mam nadzieję, że się jeszcze umówimy nie brzmi za optymistycznie w sumie. Lepszy byłby - Chcę cię zobaczyć i na pewno to się zdarzy....
A nie mógł autobusem albo pociągiem być?
Te 5 dni przerwy... Sam nie wiem, tego się nie robi na pocz. znajomości. Co powiesz więcej o nim, ile ma lat, czy chce studiować, co ty chcesz robić w przyszłości, czy to chłopak raczej biedny, czy bogaty, a ty?
Ma 20 lat. Teraz pisze matury. Z tego co wiem chce isc wyżej. nie jest biedny, ani też mega bogaty. Ja tak samo, mieszkam z rodzicami. Ja też nie wiem.. Jeśli chodzi o autobus to miał tylko jeden. Nie miałby powrotnego. No a też na noc 2 spotkanie zapraszać?? Nie sądzę, nie ja:) Nie wydaje mi się być osoba która flirtuje z każda dziewczyna tak jak niektórzy, choć wiem że bardzo przeżywał ostatni swój związek i być może nadal przeżywa. i może to go jeszcze zatrzymuje????
cierpliwosc jest cnotą. życie dzieki niej staje sie latwiejsze.
No nie wiem. Byłem z kobietami na zakupach, usiadłem koło kolesia na krześle i czekam. Widzę kobiety, każda stos sukienek, sporo butów i do przymierzalni, gdzie kolejki oczywiście. Po jakiś 40 minutach doszedłem do wniosku - życie jest łatwiejsze jak się wyjdzie z marketu, pójdzie nad rzekę i cieszy się widokiem wiatru, fal czy słońca...![]()
jakbys potrzebował czegos z tego sklepu TAK NAPRAWDE to bys został
ale mozna lajtowo zyc rezygnując zamiast czekając. nie neguje.
Kobietka robisz z igly widly. Co to jest 50 km? NIC. Ja bylem w zwiazku na odleglosc prawie 2 lata dzielilo Nas 5000 km. Da sie? Da.
...ja nie wierze w miłość na odległość, związek tworzą drobiazgi wspólne wyjścia na spacer i robienie miłych niespodzianek a nie dostawanie uroczego e-kwiatka. Jak jest źle to co przytulisz komputer ? Odwagi kroczmy przez życie dużymi krokami ![]()