Cześć dziewczyny
Pierwszy raz zdarza mi się w ten sposób prosić o radę i pomoc, ale uznałam, że kto inny jak osoby nie powiązane spojrzą na moją sprawę obiektywnie??!!
więc proszę podpowiedzcie, doradźcie...
Pod koniec zeszłego roku przeprowadziłam się ponad 200km od mojej rodzinnej miejscowości po to by spędzić jak mi się wtedy wydawało resztę życia z facetem którego bardzo kocham(jestem po rozwodzie mam dwójkę dzieci 7 i 12 lat) i obecnie jestem w 25tyg ciąży. Na początku faktycznie było mi bardzo ciężko bez pracy, przyjaciół, rodziny w nowym miejscu i otoczeniu w dodatku jeszcze na obcym terytorium no i te cholerne hormony, które raz były euforią a raz mega dołami (zresztą jest tak nadal
). Ciężko było ze mną wytrzymać a na mojego faceta średnio mogłam liczyć bo jest pracoholikiem i rzadko jest przed 19ta w domu.W okolicach stycznia zauważyłam, że przestał działać na niego mój płacz, jak nigdy wcześniej zaczął chować tel, wył dźwięki czasami jak w nocy się przebudziłam to widziałam, że odczytuje bądź odpisuje na smsa a skrzynka odbiorcza i wysłana wiecznie skasowana, Nie dało mi to spokoju wiec zaczęłam "węszyć" no i w końcu odkryłam, że pisze z koleżanką z pracy (ponoć tylko się przyjaźnią-szkoda tylko, że jej nie powiedział że kogoś ma). Postawiłam mu ultimatum, że ma zakończyć tą znajomość wysłał jej nawet takiego smsa (jak później się okazało zmienił cyfry w jej nr tel i nigdy tego smsa nie dostała) a jej prawdziwy nr zapisał pod imieniem swojego pracownika i nadal z nią pisał, mnie zapewniał, że nie piszą przysięgał nawet na życie naszego nienarodzonego dziecka. Parę dni temu, gdy zasnął zabrałam mu tel i podszywając się pod niego zaczęłam z nią pisać dowiedziałam się, że piszą ok 20 smsów dziennie, że ona ma kogoś ale ze względu na jego osobę ma dylemat bo nie jest jej obojętny, dopiero w końcu wczoraj jej napisał "że znajduje się w takim miejscu i w takim czasie życia, że musi zakończyć tą znajomość" i znowu mnie okłamał, że nic nie odpisała a dziś mi powiedział, że jednak napisała tyle, że on już nie odp (nie wierzę). Najgorsze jest to, że uważa ze skoro ja mam przyjaciol to on tez mogl mieć 1 przyjciolke, że nic zlego nie zrobil. Ja uważam wprost inaczej.
Co ja mam zrobić, nie radze sobie z tym mam czarne myśli a mimo wszystko bardzo go kocham....:(
Podobne tematy
2 2014-04-06 23:43:41 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-06 23:43:56)
UCIEKAJ z tego bagna !
Zdrada to jedno, notoryczne kłamstwa i brak wyrzutów sumienia - drugie.
Zacznij od zapisania się na terapię i zacznij czytanie forum od wątku "kochające za bardzo" - to Twój problem.
wiesz jak trudno jest to zrobić??
przecież będziemy mieli dziecko, obecnie moje dzieci cierpią bo są wychowywane bez ojca....
nie chcę takiego losu dla mojej córeczki.
Z drugiej strony to nie potrafię chyba już z nim być, tego zaufania chyba nie da się już odbudować, zbyt wiele razy mnie okłamał.
Zabija mnie myśl, że pewnie wyszedł z domu po to żeby napisać do niej, a jutro kolejny dzień w pracy w końcu pracują w jednym biurze....
wrrrr to straszne
Będzie trudno, ale to nie znaczy, że im później tym łatwiej.
Sama już potrafisz połapać się w swoich emocjach -to dużo i widzisz, jak Cię to niszczy od środka.
Jesteś w ciąży, to on powinien teraz skakać wokół Ciebie, a jak jest ..
Nie chcę Cię dołować, tylko zdopingować.
Tamtego faceta, którego kochałaś już nie ma.
Można analizować i ubierać to w słowa na 1000 sposobów, ale Ty już wiesz co trzeba zrobić.
Potrzebujesz tylko mieć wsparcie.
Poszukaj go i działaj.
Pisanie i "przyjazń" z inną kobietą słusznie budzą twój niepokój.Nawet jeśli są to kontakty zawodowe,ale raczej takich spraw nie załatwia się w nocy i w tajemnicy...Twój facet chyba nie zasługuje na Ciebie i dziecko...pomyśl ty jesteś w ciąży a on zarywa do innej kobiety:(
A mi się wydaje że swoimi kontrolami, zabieraniem telefonu i innymi histerycznymi reakcjami spowodowałaś część tych kłamstw. Wierzę że nie czujesz się komfortowo, wiedząc że on nocą smsuje z inną kobietą, ale zamiast szpiegować trzeba mówić o swoich obawach, Jeśli mu zabraniasz (jak dorosłemu człowiekowi można w ogóle czegokolwiek zabronić?), to on jak dziecko pewnie robi ci trochę na złość. Macie odmienne oczekiwania odnoście zakresu wolności w związku, więc jest to temat do poważnej rozmowy. Jeśli nie dojdziecie do porozumienia, to pora się zwijać, bo zawsze będziesz się spalać każdą jego rozmową czy wymianą smsów z inną osobą
może masz rację, ale ja mam przyjaciela z którym notorycznie rozmawiam, piszę i nigdy nie ukrywałam przed nim czego dotyczą te rozmowy i właśnie takie jego dziwne zachowania wzbudziły moje zainteresowanie. Co innego przyjaźń a co innego "flirt". Ona się w nim zakochała. Zresztą powiem inaczej....poznaliśmy się w pracy (był moim dyrektorem) tylko, że ja pracowałam w ośrodku zamiejscowym on we Wrocławiu nienawidziłam go jak mało kogo bo był krętaczem i często puszczał jakieś bajki jak coś się chciało z nim załatwić. Sama nie wiem co się wydarzyło, ale jakoś tak się stało, że zaczęliśmy pisać ze sobą, zakochałam się no i dalej się już potoczyło swoim tempem. Ze względu na sytuacje w pracy musieliśmy ukrywać nasz związek (zresztą robimy to nadal) w pracy nikt nie wie, że jesteśmy razem. Zawsze mu ufałam, aż do imprezy firmowej na której się upił i dobierał do naszej wspólnej znajomej (zresztą, która zawsze mu się podobała) a ja siedziałam na przeciw i musiałam ich "zabawę" oglądać i nie mogłam w żaden sposób zareagować (teraz, gdybym mogła cofnąć czas nie siedziała bym cicho). Zastanawiałam się co jest gorsze to, że się kleił na do niej czy fakt, że robił to na moich oczach, bez skrępowania. Bolało mega, ale parę dni później dowiedziałam się, że jestem w ciąży więc złość zastąpiła radość. Wiem, że on m wielki żal do mnie za tą ciąże bo okłamałam go. Powiedziałam, że mam krążek a nie miałam, ale zrobiłam to tylko dlatego, że olałam temat bo lekarz rok wcześniej powiedział mi, że przestałam jajeczkować i szanse na dziecko są prawie niemożliwe (zespół policystycznych jajników). Sama już nie wiem może zasłużyłam na taki los, w przeszłości wcale nie byłam lepsza. Boli mnie tylko to, że on nie okazuje skruchy, ja na jego miejscu to był po stopach go całowała no, ale jak mu na mnie nie zależy to co się dziwić....
dziewczyny co myślicie olać temat i zamknąć te drzwi za sobą??!!
Witaj.Ja bym poczekała jeszcze na Twoim miejscu, może faktycznie uciął te znajomość chociaz powiem szczerze, ze takie pisywanie po nocach i kasowanie wiadomości uwazam za podejrzane bo samo posiadanie kolezanek już dopuszczam.Sama nie chciałabym aby ktoś mnie zbytnio ograniczał, zakazywał kontaktów z plcią przeciwną ale jak sama stwierdzilas-znajomosc to jedno a jakies flirty i ukrywanie to drugie.Z drugiej strony tez z Twojej relacji wyłania się obraz męzczyny-kobieciarza.Smalił cholewki do jakiejs kobiety będac juz z Tobą,teraz kolejna ,,przyjaciolka".Pewnie to taki typ, wiecznie szukający szczescia facet.
9 2014-04-08 13:56:54 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2014-04-08 13:59:06)
Fakt, że on dobierał się będąc z tobą do innej, że pokazał wcześniej, że potrafi być jak sama określiłaś "krętaczem", zmienia obraz sprawy. Rozumiem teraz, że mu nie ufasz
Ja jednak nie wierzę w szczęście w związku, w którym nie ma zaufania, ale nie wierzę też w kontrolę i zakazywanie, bo partner to dorosły człowiek, a nie dziecko, któremu można coś nakazać czy czegoś zabronić. Myślę, że powinniście porozmawiać, określić dopuszczalne dla was obojga granice wolności w związku, które oboje jesteście w stanie zaakceptować, czy wasze wizje wspólnego bycia razem się pokrywają. Ty musisz się zastanowić, czy jesteś w stanie mu ufać, czy może jednak będziesz się spinała na każdy dźwięk smsa i wpadała w panikę na każde mniej lub bardziej podejrzane zachowanie. Fakt posiadania wspólnego dziecka nie jest niepodważalnym argumentem za utrzymywaniem związku na siłę, ważniejszy jest spokój, dla ciebie i dla dziecka
no i właśnie tak jest jak mówisz "spinam" się za każdym razem, gdy on bierze tel do ręki. Niby, gdy jest obok jest ok (okłamałabym, gdybym powiedziała, że jest mi obojętny bo kocham go ponad wszystko), ale przychodzi nowy dzień, jakiś moment, że zaczynam znowu myśleć, analizować i to znowu wraca. On się wścieka, że wałkuje to na okrągło, ale jak pomyślę, że codziennie z nią siedzi w pracy to po prostu serce ma mi pęknąć i szaleje...z drugiej strony wiem, że takim zachowaniem wykończę i siebie i jego....chyba muszę szybko wrócić do pracy, żeby nie mieć czasu na myślenie ![]()
Pierwsza zdrada uderza najmocniej. Kolejne są tylko podsycaniem ognia.