Czy są tu wielbiciele kotów?
Mam kilka pytań odnośnie swojej kotki, a nie bardzo mogę znaleźć na nie odpowiedzi.
Tosia ma prawie 3 lata, przygarnęłam ją gdy miała 2 miesiące. Mieszkałam wtedy z mamą, a Tosia stała się naszym oczkiem w głowie i była rozpieszczana do granic możliwości. Jak na kota jest zadziwiająco towarzyska - od drzwi wita gości, łasi się i śpi na kolanach, ale ma też charakterek - nawet na ostatniej wizycie w klinice wet stwierdził, że to typowa tricolorka z temperamentem. Jakiś czas temu pojawił się problem, nie wiem czym spowodowany, nie przypominam sobie aby zdarzyło się coś złego. Otóż za każdym razem, gdy ja lub mama szykowałyśmy się do wyjścia z domu, kicia barykadowała drzwi stając łapkami na zamku
rozpaczliwie miałcząc, a łapanie za klamkę i wyjście zawsze kończyło się syczeniem i zadrapaniami. Zostawiałam smakołyki tuż przed wyjściem, wieczorami zostawiałam nawet zapalone światło i włączone radio, ale nic nie pomaga
Rozmawiałam z wieloma właścicielami kotów, ale nikt nie potrafi pomóc mi temu zaradzić.
Drugie pytanie jest czysto teoretyczne. Ostatnio wyprowadziłam się od mamy, Tosia była w międzyczasie sterylizowana, a ja z racji zaawansowanej ciąży siedząc cały czas w domu wzięłam ją do swojego mieszkania pod swoją opiekę. Czuje się chyba lekko zagubiona i każdy głośniejszy dźwięk ją płoszy. Ostatnio wychodząc z domu też zostałam przez nią "zaatakowana" przy drzwiach
Uzgodniłam z mamą, że zostanie ze mną do porodu. Wet stwierdził, że wiele ludzi podróżuje z kotami, że dla kota nie jest ważne miejsce, tylko znajomi ludzie. Czy to prawda? Nie chciałabym jej narażać na stres przenosząc z mieszkania do mieszkania.