netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

44 odpowiedzi11 791 wyświetleńzałożony przez leni_83, 04.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Witajcie, jestem to nowa, chciałam się tylko wygadać...

Dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moj narzeczony zdradził mnie ze swoją koleżanką ze studiów. Nie był to jednorazowy wyskok, ponoć ich "znajomość" trwala ok 3-4 miesięcy. Nasz związek trwał 7 lat, kawał czasu razem, przez te 7 lat cały czas mieszkaliśmy razem, naprawdę wielka miłość, która przetrwała różne zawirowania losu aż to teraz :(

Nie układało nam się od kilku miesięcy, kilka lat temu mój eks rozpoczął kolejne studia (jesteśmy świeżo po 30tce), tam inny świat, inni ludzie, świeża krew, wspólne wypady na piwo i  powoli zaczął się oddalać, nie wiedziałam czemu, poniekąd czułam, że to przez studia, pytałam, próbowałam rozmawiać i tłumaczyć, ale mnie zbywał. A ja im bardziej było źle, tym bardziej się starałam, tym bardziej wylewałam swoje uczucie, zapewniałam o wsparciu i miłości w zamian dostając niewiele, aż w końcu doszłam do punktu jak ja to nazywam "zero" - kiedy to popadłam w stan odrętwienia, zmęczenia sytuacją, jakiegoś smutku i frustracji. zaczęłam się zastanawiać nad nami, szukać przyczyny kłopotów.

Jako że sytuacja zbiegła się z dość poważnymi problemami zdrowotnym eksa, doszłam do wniosku, że martwi się o zdrowie, czegoś boi i dlatego zamknął się w sobie. Po kilku tygodniach takiej sytuacji i różnych dziwnych okoliczności, które miały miejsce w tych miesiącach pewnego dnia przy śniadaniu nagle stało się - "połączyłam kropeczki"i wszystko stało się dla mnie jasne, różne dziwne sytuacje i zawsze jeden wspólny mianownik w postaci pewnej koleżanki.... Kiedy zapytałam wprost ile wspólnego z naszymi kłopotami ma pewna osoba, nie zaprzeczył, do wszystkiego się przyznał.
Odpowiedź, którą usłyszałam zmiażdżyła mnie emocjonalnie, nie mogłam uwierzyć, że mój wyśniony ideał, ukochany przyjaciel, który do tej pory nigdy mnie nie zawiódł, zdradzał mnie od miesięcy! Jakiż to był ból i szok !

Jedyne co pamiętam z tego dnia to masa łez, szoku, niedowierzania, pakowanie mu torby i walizki, ból tak ogromny, że aż nie do opisania...Następnego dnia wrócił, rozmawialiśmy, przepraszał i tłumaczył się tym, że się zmieniliśmy, obwiniał mnie, że nie spędzałam z nim czasu, że siedziałam do późna w pracy, że czuł się samotny. Dziś oczywiście wiem, że to standardowe zagranie, wtedy jednak skołowana i oszołomiona sytuacją łykałam wszystko po kolei i sama biłam się w pierś (nie wierzę jak mogłam być taka głupia?!) W czasie gdy rozgrywał się mój osobisty dramat, jeszcze nie miałam pojęcia o tym forum, w tym czasie dopuściłam się wszystkich klasyków gatunku - poniżania się, błagania o miłość, zachowywałam się jak nie ja, byłam gotowa mu wybaczyć tu i teraz - w końcu z mojej ówczesnej analizy sytuacji wynikało, że ja też jestem winna, przecież czuł się samotny, nie poświęcałam mu czasu, nie rozmawiałam wystarczająco, itepe, itede....
Postanowiłam zatem wspaniałomyślnie mu wybaczyć, po ok 2 tygodniach pozwoliłam wrócić, wspólnie ustaliliśmy, że trzeba czekać i czas pokaże jak będzie i czy uda się to jeszcze skleić. Mój eks bardzo chciał wrócić, jednak widziałam, że jest oddalony, ma dużo dystansu, nie błaga mnie na kolanach i jakby się nie cieszy z tego, że dostał drugą szansę. Jestem osobą o świetnej intuicji, szybko reaguję kiedy czuję, że coś jest nie tak, nie wiem jakim cudem nie zastanowiło mnie wtedy takie chłodne zachowanie.
Minął tydzień, a chłód jedynie się pogłębiał, ja, zdradzona, ale dumna i chcąca zachować klasę, początkowo nie dopytywałam go o sytuację z tą dziewczyną,jednak po kilku dniach demony dawały o sobie znać, kiedy w końcu usłyszałam, że nie wie co czuje, że czuje obojętność do wszystkich i wszystkiego, powiedziałam, że chyba się pośpieszyliśmy, poprosiłam o spakowanie walizki i powrót do nocowania u mamy. Dwa dni później umówiliśmy się na pakowanie walizki, przyjechał w niedzielę wieczorem, po zajęciach, chwilę pogadaliśmy, wszystko jeszcze było ok, do czasu aż zapytałam gdzie tej nocy nocował...Wtedy padła odpowiedź szczera do bólu, że u niej. W tamtej sekundzie poczułam taki cios i ból, coś jakby strzał adrenaliny prosto w serce, jednocześnie coś we mnie pękło, miarka się przebrała, kazałam mu się natychmiast wynosić, uniosłam się gniewem, krzyczałam, że nim gardzę i nie chcę nigdy więcej widzieć...Koszmar:(((

To było 5 tygodni temu, od tamtej pory nie utrzymuję z nim kontaktu, w sumie uszanował moją prośbę aby się nie kontaktować, poza sporadycznymi smsami nie zawraca mi głowy, jakoś się trzymam, chociaż nie jest mi łatwo, nie ogarniam tego emocjonalnie, wiem jednak, że zrobiłam jedyną słuszną w tamtej sytuacji rzecz - ratowałam jedyne, co można było uratować - siebie.

Z natury jestem bardzo uczuciową i wrażliwą osobą, dla której miłość i wsparcie partnera to jedne z ważniejszych spraw w życiu, czuję mega złość, czasem chyba nienawiść, że odebrał mi radość życia, że razem ze sobą pociągnął mnie w dól.
Dziś, 5 tygodni później nadal jestem emocjonalnym wrakiem, wychodząc do ludzi przyklejam uśmiech nr 5 i nie daję po sobie poznać jak bardzo ta sytuacja rozwaliła mi system, jednak wszystko siedzi głęboko i nie daje za wygraną. Ciągle zastanawiam się kiedy będzie lepiej, kiedy ten ból przestanie ściskać serce:(

2

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Odbierz maila wink

3

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Kochana leni, wiem jaki to bol... wiem jak cierpisz.,
i wiem, ze nie istnieja slowa, ktorymi mozna to wyrazic...
Przytulam Cie mocno, bardzo...

Jeszcze dlugo bedzie bolec, mowi Ci to rowniez straszny wrazliwiec i pozorant jak Ty.
Rowniez pod przykrywka doklejanych usmiechow nr 5, 105, 1155... przewalaly sie we mnie nieopisane emocje.
Fale tsunami zlosci, nienawisci, smutku,
wszystko tak silne, ze az niemalze rozrywalo na strzepy.
1,5 roku... tyle u mnie
Teraz jest troche lepiej, juz nie rozrywa, pozwala oddychac i czesciej usmiechac sie uczciwie.

Czas jest najlepszym lekarstwem - wyswiechtane i wkurzajace... ale prawdziwe.



Trzymaj dalej fason i godnosc.
Podoba mi sie Twoja postawa.

4

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Spoko spoko, już my się dziewczyną zajmiemy na forum big_smile
Zginąć jej nie damy przecież.
Najważniejsze, że tu do nas trafiła, teraz już będzie z górki..może nie na pazurki, ale pomału do przodu smile

5

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Dziękuję Wam za słowa otuchy, jakże one są nam potrzebne! smile

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że chociaż mam kochanych przyjaciół, z którymi rozmawiam na ten temat, mam wrażenie, że kompletnie "nie czują" tematu, chcą, ale nie wiedzą jak pomóc. Nie dziwię im się, w końcu nikt, kto nie przeżył tej traumy, nie zrozumie...Zresztą, ileż można o tym samym;) i te rady w stylu, "będzie dobrze", "poznasz kogoś", kiedy ja nawet nie wiem czego teraz chcę od życia.

Czuję się emocjonalnie źle, bo ciągle rozdrapuję tę cholerną ranę. Nie rozumiem jego zachowania, mój mózg próbuję ogarnąć co takiego się stało, co powodowało moim eksem, z moich wyliczeń wychodzi, że wszystko zaczęło się w połowie listopada, a jeszcze pod koniec sierpnia byliśmy na najwspanialszych wakacjach naszego życia [jego słowa].

Gdy już poznałam prawdę o zdradzie, kiedy chciałam mu wybaczyć, on ciągle powtarzał, że bardzo kocha, że żałuje, że chce być w moim życiu, ale wie, że tego nie da się wybaczyć, że ja już nigdy nie zapomnę, nie zaufam, że dziś (w sensie wtedy) tylko wydaje mi się, że mu wybaczyłam [tutaj muszę przyznać mu rację, bo jakże bardzo mi się wydawało!]
Kiedy on tak mówił, ja coraz bardziej starałam się przekonać go, że przecież to jest możliwe, że ludzie sobie różne rzeczy wybaczają, że będzie dobrze... Doszło do tego, że przez moment to ja biegałam za kimś, kto tak naprawdę zawinił. Potem podjął jakąś żałosną próbę ratowania nas tylko po to żeby tydzień później znowu wszystko spierniczyć.

Normalnie żałość mnie bierze na myśl o jego postępowaniu. Po co komuś mówić zaraz po rozstaniu, że "teraz będę blisko Ciebie, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek" ?! Co ja mam potem z taką kołaczącą się po głowie myślą zrobić?! Normalnie żałość mnie bierze na myśl o jego postępowaniu. Nic z tego męskiego myślenia nie rozumiem.

A ja zachowuję sie nieracjonalnie - z jednej strony mam swoją dumę, szukam w sobie siły, nie dążę do spotkania z tym człowiekiem, boję się tej chwili, mam nadzieję, że szybko nie nadejdzie, a z drugiej strony tak bardzo .... sama nie wiem co to za uczucie, chyba tęsknię? W mieszkaniu, które dopiero co razem wyremontowaliśmy i urządziliśmy, każdy mebel i każda ściana kojarzą się z nim.

Najważniejsze teraz to ogarnąć swoje myśli i emocje, niestety ciągle brną w zakazane rejony, odnaleźć siebie, na nowo uwierzyć, że jestem fajną babką, że kurde, to on stracił na zawsze naszą miłość i przyjaźń, zamienił wartościową, oddaną mu przyjaciółkę na jakiegoś ledwo poznanego kogoś...

Liczę na to, że jakoś wspólnymi siłami postawimy mnie na nogi:)

Czuję, że tam głęboko, potencjał by się odrodzić jest, tylko mądrej rady i wsparcia trzeba:)

6

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Kochana pewnie ze staniesz na nogi i bardzo cię podziwiam ze nie pozwoliłaś na to żeby jeszcze do tego nie poniżyć samej siebie bo ja czuje dokładnie to co ty tyle tylko ze ja sie upodliłam zebrając o jego miłość czego nie mogę sobie wybaczyć to nic nie dało oprócz uczucia ze sie sam sponiewirałam aż mni ciarki przechdzą jak sobie o tym przypomnę dzisiaj staram sie poukładać zwycie tak jak ty to bardzo trudne ale czuję ze mi pomaleńku zaczyna sie udawać choć mam co do nadrobienia bo przez niego zawaliłam prace zaniedbałam synka 9 lat bo wszystkie siły skierowałam na niego i to był błąd całe szczęście ze ty sobie to oszczędziłaś naprawdę możesz być z siebie dumna ja teraz staram zająć sie swoim życiem a wszystkie myśli które tak notorycznie powracają o nim przeganiam i jak tylko sie jakaś pojawi to liczę do 10 i zmusza sie o zajęcia myśli czym kolwiek byle nie nim to trudne ale czasami się udaje smile

7

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Wiesz, to nie tak, że ja nie prosiłam się potem o miłość, właśnie to robiłam, płakałam, nie jadłam, ciągle szukałam kontaktu, byłam gotowa zamieść wszystko pod dywan, byle tylko ten potworny ból zniknął, poszedł sobie byle dalej ode mnie.

Upokorzył mnie o jeden raz za dużo, gdyby nie było sytuacji w której już po naszym zejściu się, nie okazało się, że spał u niej, pewnie nadal byłabym błagającą o uczucie amebą, która zagra jak jej się zatańczy, bo przecież tak kocham tego swojego skarba!
Nic tam, że mnie zdradził, pogubił się przecież...wszystko da się naprawić. Tak sobie wtedy myślałam i też całą energię wkładałam w tą sytuację, zaniedbałam pracę, dom, siebie, schudłam ok 7 kg w niecały miesiąc, nic się nie liczyło, tylko "niech już będzie dobrze, niech już będzie jak kiedyś"

Sądzę, że u każdego przychodzi taki moment przełomowy, że wiesz już, że cofnąć w czasie się nijak nie da, że stało się... Sto myśli w głowie się kołacze, "Boże, co teraz?! co dalej??"

To pierwszy krok do pójścia dalej, niestety u mnie nadal trwa etap zdania sobie sprawy z wymiaru zła jakie stało się moim udziałem. Emocjonalnie jestem na dnie, moja jedyna, ogromna miłość, najważniejszy facet w moim życiu i taka sytuacja.... Jak pisałam wcześniej, dla świata jestem twardzielką, na twarzy uśmiech, wszystko niby ok, a są dni, kiedy wracam z pracy do pustego domu i wyję godzinami na sofie, nie mając siły się podnieść sad

8

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

leni, nie rob sobie wyrzutow, nie mysl o sobie zle.
Uswiadom sobie to jak szybko potrafilas postawic granice.
To ze na poczatku probowalas walczyc na swoj sposob o niego, o milosc to zrozumiale,
ale zobacz jak szybko powiedzialas STOP, nie pozwole sie tak traktowac !
Widzisz to ? Z tego badz dumna i czerp sile do dalszej walki o siebie.
Tak jak pisalas - masz potencjal, to widac, slychac i czuc;)

Mysle, ze powinnas przeczytac watek "kiedysbylam", jest tu na forum.
Znajdziesz tam wiele podobienstw, lacznie z tymi sciemami jakie Twoj ex Ci zapodaje.
kiedysbylam to madra dziewczyna, ktora pieknie poradzila sobie i przeszla przez ten trudny czas.
Poczytaj...

9

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Kochana Ehefrau, tak trudno jest nie myśleć o sobie źle, o tym co zrobiłam, że spotkał mnie taki los? Na pewno coś było źle, tylko co? Rutyna? Problemy? Zaczęliśmy się mijać? Ile w tym mojej winy? Czego nie zauważyłam?
Ostatni rok był dla mnie trudny, mam mamę chorującą na depresję a może i nawet coś gorszego, nie chce się leczyć za bardzo więc i diagnozy dobrej brak, kupiłam mieszkanie, włożyliśmy mega trud żeby je wykończyć, nie wiem, może za bardzo skupiałam się na innych sprawach.
Ale z drugiej strony to ja byłam wtedy tym słabszym ogniwem, to ja potrzebowałam wsparcia, a go nie dostawałam. Zamknęłam się w sobie, może to właśnie "to" - przestałam być uśmiechnięta, nie miałam sił i nastroju na wychodzenie, na towarzystwo, chyba wtedy właśnie w jego oczach "zniknęłam". Mam wielki żal do niego, że rozmawiał i nie komunikował się tak jak kiedyś, jak już pisałam wiele razem przeszliśmy, przez ostatnie siedem lat tylko raz rozstaliśmy się na tydzień, zawsze byliśmy blisko siebie. Nie wiem czemu nie mówił, że mu jest źle, a jeśli nawet przestał kochać, czemu wybrał najgorszy z możliwych sposób by się rozstać. Ehhh trudne to dojście do prawdy.

ehefrau miałas nosa z tym wątkiem kiedysbylam, ostatnie dni nie odzywałam się na forum, cały czas czytałam jej historię.
Bardzo Ci dziękuję za polecenie tego wątku, intuicyjnie świetnie wyczułaś podobieństwo smile Ja jestem wręcz zdumiona jak wiele nas łączy- jej życiowa postawa i historia to niemal moja własna, łącznie z problemami z ojcem, chorą mamą, jej wiarą w Boga i emigracją do Anglii, czytam jej wypowiedzi i mam wrażenie jakbym czytała o sobie, o swojej przemianie...o tej durnej nadziei, która jak to mawiają umiera ostatnia.

W ostatnich dniach tej nadziei już na szczęście nie ma, jest akceptacja ale nie ma zgody na jego postępowanie, jest pustka, jest coś nowego, innego, trudne dni i miłe dni, uśmiechy na przemian ze łzami. I wieczny brak zrozumienia, jak mój cudowny, ukochany narzeczony mógl tak zbrukać tą naszą piękną miłość. Jak mógł tak łatwo się poddać? W czasie naszego ostatniego spotkania usłyszałam od niego, że kiedy mnie nie ma, tęskni za mną, tak że staje się to nie do zniesienia, a kiedy jestem obok to nie potrafi ze mną być bo wszystko go drażni???
Ja myślę, że ja go drażnię bo zadurzył się w tym dziewczęciu o 6 lat od niego młodszym, wymienił mnie po prostu na kogoś innego, ot tak, jakby 10 lat przyjaźni, 7 lat bardzo intensywnego związku nic nie znaczyło.

Nie widzieliśmy się ok 6 tygodni, nie smsuje i nie rozmawiam, zablokowalam go na fb, skasowalam wszystkie nasze wspólne zdjęcia, zmieniłam status z "w związku z" na "wolna". Wiem, to są takie pierdołki, ale miały dla mnie symboliczne znaczenie. Takie metaficzyne odłączenie się, zaznaczenie swojej wolności i odrębności... On jak widzę niczego nie zmienił, w jego albumie kilkanaście moich/naszych zdjęć. Niepotrzebnie zaglądam tam codziennie sprawdzić czy jeszcze są, czy jeszcze nie zniknęły..to takie karmienie się swojego rodzaju nadzieją, ale nie na powrót, bo tego już się nie da skleić, ale na to, że jeszcze jestem ważna, że jeszcze jest tam coś w nim szczerego i szlachetnego w stosunku do mnie. Kiedy tak sobie myślę nad tym, wtedy przypomina się brutalna, ale wyzwalająca prawda - nie można kogoś kochać i być dla kogoś ważnym jeśli się go zdradziło! I tak zamyka się koło chorych myśli.


Swoją drogą, czy to normalne, że tak bardzo boję się jakiegokolwiek kontaktu z nim???
Wiem, że on bardzo by chciał być "obok", pomagać, robić ciężkie zakupy, naprawić to czy tamto i ogólnie "być". Tylko, że ja nie potrafię nawet na niego spojrzeć, paraliżuje mnie myśl o rozmowie. Nie wiem co mogłabym mu powiedzieć ani jak się zachować...Wiele/u z Was ma kontakty z osobą, która Was zraniła i zastanawiam się jak to w ogóle możliwe patrzeć na tę osobę?!

Dziękuję Wam za dobre słowo, miło, że komuś w ogóle chce się czytać te moje wynurzenia smile

10 Ostatnio edytowany przez Liwia (2014-04-07 22:02:35)

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni...jesteś niesamowicie mądrą kobietą. Te "wynurzenia" czyta się z przyjemnością, choć historia bardzo smutna. Kolejny przykład na to, że ludzie potrafią się ranić, potrafią z premedytacją zrezygnować z "czegoś", co dla drugiej osoby było "wszystkim". Ciężko uwierzyć w to, że osoba z którą było się tyle lat, potrafi tak bardzo zranić. Jesteś silna, nazywasz emocje po imieniu, doskonale analizujesz sytuacje, życie. Wierzę, że emocji jest pełno-od śmiechu do płaczu. Każda z osób przeżywających to co Ty , reaguje chyba podobnie. Jednak podziwiam Cię za Twoją wytrwałość, w to, że jasno postanowiłaś zero kontaktu, izolacja. Nie babrzesz się w tym jak niektórzy (np ja) Przejdziesz przez to, bo silna z Ciebie osóbka.

11 Ostatnio edytowany przez leni_83 (2014-04-07 22:39:17)

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Liwia, wiesz, jestem bardzo zaskoczona wszystkim komentarzami tutaj, każdy pisze, że jestem silna, że moja postawa jest mądra, że się w tym nie babrzę...A mnie przeraża spojrzenie na tego człowieka, że pęknę znowu, że rozpadnę się na tysiąc kawałków. Boję się każdego słowa jakie mogłabym od niego usłyszeć.

Prawda jest chyba taka, że wcale nie jestem silna, a jedynie bardzo się boję tego rozrywającego serce bólu...

Może w honorowy sposób uciekam przed problemem?

12

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni nie pozwolenie zrobienia z siebie ofiary to nie uciekanie od problemu.
Piszą, ze jesteś silna, bo taka jesteś. Bo pokazujesz tą silę swoim podejściem do sprawy. Jak wielu kobietom brakuje tej siły, tego szacunku dla samej siebie, żeby nie dać się upodlić. Wiem, że boli, ze jesteś w dziurze przykryta dwoma metrami mułu. Ale nie jedna tutaj napisałaby, że ci zazdrości. Tak zazdrości. Wyobraź sobie, że piszesz to kilka lat później. Że patrzą na to dzieci, że wisi nad tobą kredyt we frankach, że nie masz pracy i możliwości by się wyprowadzić. Dla ciebie to w tym momencie nierealne problemy. Dla innych ciężka rzeczywistość.
Odwróć tę kartkę zapisaną przez narzeczonego, pobazgranej nieszczerością i kłamstwem. Odwróć i zobacz jaka ta nowa kartka jest czysta. Ile można na niej umieścić fajnych, nowych rzeczy. Dać zapisać komuś, kto będzie wart twojej miłości. Nie zamykaj tej strony i nie zamykaj siebie na pierwszy dzień nowego życia.

13

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni - nie uciekasz honorowo przed problemem. Moim zdaniem kochałaś racjonalnie, zdrowo i wiedziałaś, że oboje jesteście odrębnymi jednostkami. Teraz zupełnie normalnie przeżywasz rozstanie, tak samo normalnie jak zdrowo go kochałaś.
Nie dziwię się, że boisz się jego słów, jego zachowań, bo przecież starasz się żyć po swojemu, już bez niego, nieważne, że płaczesz, ale starasz się. A zdarzyć się może, że mały jego gest, jedno zdanie spowodować może, że to co w sobie budujesz rozpadnie się i tego zawsze bardzo się boimy. Najlepiej chyba ograniczyć kontakt, by stanąć na nogi i mieć siłę w razie jakiegokolwiek kontaktu.
Dasz radę. Ty na pewno smile

14

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

I kolejny żmudny dzień zwady z życiem smile

Dziewczyny, piszecie o tej sile mojej, nie wiem sama, może coś w tym rzeczywiście jest....

Zadziwiające jest jak emocje potrafią się przeplatać, obudziłam się w złym humorze, miałam sny z udziałem eksa, śniło mi się, że we śnie znowu mnie zranił a ja odwdzięczyłam się strzelając mu przysłowiowo mówiąc z liścia - w rzeczywistości nigdy czegoś takiego nie zrobiłam,swoją drogą ciekawe co na to powiedziałby Freud? wink) Potem zaczęłam szykować się do pracy, założyłam obcisłą, podkreśłającą talię sukienkę - do tej pory nie chodziłam w sukienkach za bardzo, teraz to pokochałam! Dodaje mi to pewności siebie, myślę, że tym sposobem chcę odzyskać poczucie własnej wartości, kobiecość - to wszystko, co zostałe mi zabrane przez tego człowieka. Gdy już emocje opadły, uświadomiłam sobie, że nigdy nie słyszałam z jego ust komplementów, że nie dawał mi poczucia bycia kochaną, adorowaną, sexy, cokolwiek...Zatem teraz sama o to dbam by się tak czuć! W pracy chwalą, komplementy się sypią:) Polecam dziewczyny:))

W ciągu dnia znowu raz smutek, raz uśmiech, jak to codziennie, wieczorem po pracy miałam kilka spraw do ogarnięcia, wracając do domu poczułam taki przyjemny wiaterek, powietrze wspaniałe po burzy...długo się nie zastanawiając szybko włożyłam dres i wyszłam pobiegać...To był mój pierwszy w życiu bieg,pomijając te w szkole podstawowej, nigdy tego nie lubiłam, byłam wręcz przeciwnikiem biegania i nie mogłam sobie wyobrazić, jak to może być fajne?!

Kurcze, dlaczego dopiero teraz to odkryłam!? Biegłam przed siebie, wdychałam to cudowne powietrze, wiatr smagał włosy, a ja poczułam się wolna, moje myśli krążyły wokół mijanych ludzi i miejsc, jejuu, nie miałam pojęcia jakie to wspaniałe uczucie:))
Teraz już jestem w domku, odpoczywam po intensywnym, DOBRYM dniu. Pewnie endorfiny mnie odurzyły:))

Mam nadzieję, że Wy też miałyście/mieliście DOBRY dzień smile

15

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni ja odkryłam radość z biegania jakieś dwa miesiące temu. Uwielbiam to. To, że jestem sama ze sobą, to że sama muszę siebie upominać, żeby się nie poddawać i nie skracać drogi. Z tego, ze jestem z siebie dumna na sam koniec, że dałam radę. I te endorfiny rozpierające całe ciało. Uwielbiam słuchać muzyki. Ściągnij sobie tę nową ''Happy''. Ekstra daje motywację.
Sukienek nie lubię. Za dużo ważę i wyglądałabym jak ten hipcio z piosenki. Ale ty noś i ciesz się z tych codziennych prostych spraw.

16

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Miło to czytać dziewczyny na koniec dnia. U mnie dziś też było lepiej niż wczoraj, przynajmniej spokojniej smile

Ja spaceruję czasem z psem dla odmiany. Wieczorem, wszystko cichnie, a ja myślę........

17

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Najważniejsze to robić COŚ dla siebie po tym wszystkim.

Na początku się zmuszałam, a to ładnie ubrać, tak, dla samej siebie, a to nowy błyszczyk, fryzjer, przemeblowałam sypialnię.

To takie drobne rzeczy, ale dają moc, leczą, choćby chwilowo poprawiają humor...

Nie wolno nam się poddawać, żeby nie wiem co.

Te kilka tygodni temu myślałam, że umrę, że życie nie ma sensu, bo bo jak to? po 30tce zaczynać wszystko od nowa, masakra jakaś, byłam bez wiary, zraniona, bez perspektyw na cokolwiek. Wspaniałe jest jak człowiek się powoli odradza, byle się znaleźć na właściwej drodze.

Nadal się boję, nie rozumiem tego co się stalo, ale cóź...STAŁO SIĘ i SIĘ NIE ODSTANIE jak wiele razy pokutnie powiedział mój eksio zanim się to nie skończyło na dobre ..No właśnie, nie odstanie się do cholerci, trzeba iść dalej i zebrać jeszcze to co da się ocalić, Nas już nie, ale mam jeszcze siebie, to jest najcenniejsze co mi jeszcze zostało...

18

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??
leni_83 napisał/a:

Najważniejsze to robić COŚ dla siebie po tym wszystkim.

Na początku się zmuszałam, a to ładnie ubrać, tak, dla samej siebie, a to nowy błyszczyk, fryzjer, przemeblowałam sypialnię.

To takie drobne rzeczy, ale dają moc, leczą, choćby chwilowo poprawiają humor...

Leni-przemeblowanie, nowy ciuch - daje, ale u mnie jeszcze wciąż na chwilę.

leni_83 napisał/a:

Nadal się boję, nie rozumiem tego co się stalo, ale cóź...STAŁO SIĘ i SIĘ NIE ODSTANIE jak wiele razy pokutnie powiedział mój eksio zanim się to nie skończyło na dobre ..No właśnie, nie odstanie się do cholerci, trzeba iść dalej i zebrać jeszcze to co da się ocalić, Nas już nie, ale mam jeszcze siebie, to jest najcenniejsze co mi jeszcze zostało...

Kilka dni temu usłyszałam jeszcze, że nikt nie jest naszą własnością, choć mogłoby się wydawać, że będąc w związku tak jest. Niestety nie. Każdy ma prawo postępować jak chce, szkoda tylko, że rani tym bliską wydawać by się mogło osobę.

Swoją drogą podziwiam Cię, dajesz radę mimo wszystko, bardzo realne, życiowe podejście smile

19

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Liwio, u mnie też te wszystkie działania typu fryzjer, sukienka są doraźne i doraźnie pomagają.
Ale jak już pisałam, dobrze, że pomagają chociaż na trochę smile

Sypialnie po prostu MUSIAŁAM przemeblować, nie byłam w stanie spać w tym łóżku, w tej konstelacji sama, wszystko mi się mieszało - przypominały się piękne chwile z tej sypialni, a zaraz po nich następowały wyobrażenia co i jak robili razem, w prawdzie wiem, że nigdy nie spędzili ani sekundy w naszym mieszkaniu, ale jednak te myśli jakoś się pchały do głowy. Nienawidzę tych obrazów które podsuwa wyobraźnia, swoją drogą mimo iż staram się tego nie rozpamiętywać, to do dziś to tak okrutnie boli!!!

Wymieniłam pościel, kupiłam nową narzutę, zmieniłam pomysł na sypialnię i teraz jest już tylko moja:) Nawet lepiej mi się śni, znacznie rzadziej miewam te chore sny z jego udziałem.

Ehh dziś mam dołek,wczorajsze endorfiny bo bieganiu gdzieś się rozeszły już, poza tym niepotrzebnie przeczytałam po raz setny pewną naszą rozmowę na gg i wróciły wszystkie emocje, znowu żal i smutek, tak bardzo nie umiem pogodzić się z kłamstwem, z byciem oszukaną przez człowieka, któremu oddałam dosłownie WSZYSTKO. Nie chodzi o to, że odkryłam wszystkie karty i oglądał mnie sikającą w toalecie czy papilotach na głowie,co to, to nie, ale że miał moje uczucie na przysłowiowym talerzu. Miłość od pierwszego wejrzenia, wyjechałam za nim do innego kraju, porzuciłam tu w Polsce swój świat, część przyjaciół, bo przez wyjazd wiele znajomości bardzo się rozluźniło lub w ogóle przestało istnieć, emocjonalnie pokochałam całą sobą, bo według mnie tylko wtedy ma to wszystko sens, to mój pierwszy i jedyny facet, którego wpuściłam tak głęboko, porozumienie ciał i dusz, od samego początku wiedziałam, że to TEN, nie umiem nawet tego opisać co do niego czuję, a raczej czułam.

Nie mogę znieść tego co mi zrobił, chciałabym już zapomnieć i wybaczyć, żeby móc iść dalej, ale dziś wylewa się ze mnie gniew, bunt i niezgoda, że ten mój absolut w postaci takiej czystej, niewinnej, oddanej miłości unurzał w g.wnie. Chciałoby się iść i wykrzyczeć to wszystko wrrrr

Ja się kiedyś z niego "wyleczę", ale czy kogoś jeszcze tak pokocham? Wątpię. I jeszcze o to mam cholerny żal, że odebrał mi nawet tą zdolność do kochania, już nie jego, ale kogoś kiedyś w taki piękny sposób sad(
Jak bardzo jesteśmy bezbronni wobec zła jakie nas spotyka. Czemu to wszystko takie niesprawiedliwe.

Przepraszam , na co dzień zagrzewam Was do bycia silnymi, a tu jakieś mazgajenie.

20

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??
leni_83 napisał/a:

Nie mogę znieść tego co mi zrobił, chciałabym już zapomnieć i wybaczyć, żeby móc iść dalej, ale dziś wylewa się ze mnie gniew, bunt i niezgoda, że ten mój absolut w postaci takiej czystej, niewinnej, oddanej miłości unurzał w g.wnie. Chciałoby się iść i wykrzyczeć to wszystko wrrrr

Ja się kiedyś z niego "wyleczę", ale czy kogoś jeszcze tak pokocham? Wątpię. I jeszcze o to mam cholerny żal, że odebrał mi nawet tą zdolność do kochania, już nie jego, ale kogoś kiedyś w taki piękny sposób sad(
Jak bardzo jesteśmy bezbronni wobec zła jakie nas spotyka. Czemu to wszystko takie niesprawiedliwe.

Przepraszam , na co dzień zagrzewam Was do bycia silnymi, a tu jakieś mazgajenie.

Jeśli przypadkiem Twoja psychika go wyidealizuje, to później nikt kto na Twojej drodze się pojawi z ideałem nie będzie miał szans. Na szczęście/nieszczęście ludzki mózg ma tendencję do zacierania przykrych zdarzeń i uwypuklania tych pozytywnych po upływie pewnego czasu.
Pzdr

21

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Dokładnie. Nie ma "limitu" na pełnowartościowe kochanie, całym sobą (nie mylić z kochaniem za bardzo wink)
Tak jak pisze assassin - to mózg stawia na piedestale ex`ów i tylko  mózg może ich z niego zdjąć. Warunek: trzeba CHCIEĆ, żeby chcieć trzeba widzieć w tym sens, bo jak się nie chce - każda wymówka jest dobra. Tak naprawdę cierpi nie ex, bo on już odszedł i głową/sercem/myślami jest w innym miejscu, cierpią ci, którzy wyidealizowali nie dopuszczając nikogo do siebie, żyjąc jakąś iluzja doskonałości poprzedniego związku (który w swej wspaniałości się rozpipczył). Jedyne co takie podejście daje, to głaskanie ego i satysfakcję dla byłych, że oprócz odejścia zabrali kolejne lata życia swoim byłym, którzy nie potrafią ułożyć sobie życia.
Wciskanie sobie kitu, że kocha się tylko raz to motto masochisty psychicznego, a nie żadne prawo wszechświata.

22

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Zgadzam się z Wami w 100% żadnego idealizowania, wiem, ale mózg swoje, a serce swoje. I'm working on it.
Ja mam wielką świadomość tego, co się stało, tego jednego wyboru i miliona konsekwencji, które teraz są naszym udziałem.

Elle idealnie podsumowałaś to, czego teraz nie wolno mi zrobić - wcisnąć sobie kitu, że była bajka i w ogóle romantyzm do użygu. Tak nie było, było normalne, ale piękne życie. Właśnie to mnie jeszcze trochę "gniecie", nie rozumiem jak mogło być pięknie, a on zrobił, co zrobił. Pewnie jak do tego dojdę, będę wolna emocjonalnie i mentalnie. Fizycznie już się uwolniłam, co uważam za duży sukces.

Z tym, że kogoś nie pokocham tak jak jego, chodziło mi bardziej o fakt, że z racji tego, że to była taka wielka miłość i pierwsza zarazem, nic już nie będzie takie jedyne i pierwsze. Pewnie kiedyś jeszcze się zakocham, wierzę w to, tylko, że  znając już smak tej goryczy jaką niesie miłość i różne po niej komplikacje, nie oddam się już nikomu w takim stopniu jak temu panu. Ot taki syndrom ultrawrażliwca.

23

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??
leni_83 napisał/a:

Zgadzam się z Wami w 100% żadnego idealizowania, wiem, ale mózg swoje, a serce swoje. I'm working on it.
Ja mam wielką świadomość tego, co się stało, tego jednego wyboru i miliona konsekwencji, które teraz są naszym udziałem.

Elle idealnie podsumowałaś to, czego teraz nie wolno mi zrobić - wcisnąć sobie kitu, że była bajka i w ogóle romantyzm do użygu. Tak nie było, było normalne, ale piękne życie. Właśnie to mnie jeszcze trochę "gniecie", nie rozumiem jak mogło być pięknie, a on zrobił, co zrobił. Pewnie jak do tego dojdę, będę wolna emocjonalnie i mentalnie. Fizycznie już się uwolniłam, co uważam za duży sukces.

Z tym, że kogoś nie pokocham tak jak jego, chodziło mi bardziej o fakt, że z racji tego, że to była taka wielka miłość i pierwsza zarazem, nic już nie będzie takie jedyne i pierwsze. Pewnie kiedyś jeszcze się zakocham, wierzę w to, tylko, że  znając już smak tej goryczy jaką niesie miłość i różne po niej komplikacje, nie oddam się już nikomu w takim stopniu jak temu panu. Ot taki syndrom ultrawrażliwca.

A może teraz nabyłaś umiejętność oceny środka ciężkości związku i tę umiejętność wykorzystasz w przyszłości. I jeszcze jedno nigdy nie mów nigdy odnośnie "znając już smak tej goryczy jaką niesie miłość i różne po niej komplikacje, nie oddam się już nikomu w takim stopniu", byle ten ktoś był tym właściwym czego Ci życzę.
Na teraz na odtrucie poczytaj ten wątek http://www.netkobiety.pl/t67911.html

24

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni-nazywasz wszystko po imieniu. Jestem nadal pełna podziwu:)
Gorsze dni się zdarzają i będą zdarzać. Ale masz w sobie siłę, to czuć nawet tu smile

O zmianie/przemeblowaniu sypialni też myślę od dłuższego czasu, póki co muszę się wstrzymać, ale myśli mam identyczne do Twoich.

25

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Witajcie kochani, kolejny dzień powoli mija, dziś nastrój jakby nieco lepiej, starałam się trzymać durne myśli na wodzy.
Dziś pozwoliłam sobie na puszczenie wodzy fantazji i założenie, że sprawy, na które teraz nie mam wpływu zakończyły się jak w bajce i książe "wraca" i pragnie wybaczenia. Zastanowiłam się i zadałam sobie kilka pytań co by było w takiej sytuacji.

1. Co by zmienił fakt, że on by się do mnie teraz odezwał, błagał o wybaczenie i powrót?

Odpowiedź zaskoczyła mnie samą - bo nie zmieniłby kompletnie NIC, bo czy chciałabym się skazać na życie w ciągłym strachu czy nie zrobi tego znowu, czy na pewno mnie kocha, czy ja jeszcze umiem mu zaufać itp itd - odpowiedź po raz kolejny w mojej głowie - wyraźne i głośne NIE!

2. Czy mam do niego jakieś "pozytywne" uczucia?

Nie umiem nic w sobie znaleźć, jest mi bardzo ambiwalentny, czuję "nic".

3. Więc za czym/kim tu tak tęsknić? Czy prawdziwy, dojrzały facet zrobiłby coś takiego? Czy chciałabym mieć takiego kogoś za partnera na dobre i na złe?

NIE.

Muszę to sobie częściej uzmysławiać.

Rozum vs serce - dziś 1:0.

26

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??
leni_83 napisał/a:

Witajcie kochani, kolejny dzień powoli mija, dziś nastrój jakby nieco lepiej, starałam się trzymać durne myśli na wodzy.
Dziś pozwoliłam sobie na puszczenie wodzy fantazji i założenie, że sprawy, na które teraz nie mam wpływu zakończyły się jak w bajce i książe "wraca" i pragnie wybaczenia. Zastanowiłam się i zadałam sobie kilka pytań co by było w takiej sytuacji.

1. Co by zmienił fakt, że on by się do mnie teraz odezwał, błagał o wybaczenie i powrót?

Odpowiedź zaskoczyła mnie samą - bo nie zmieniłby kompletnie NIC, bo czy chciałabym się skazać na życie w ciągłym strachu czy nie zrobi tego znowu, czy na pewno mnie kocha, czy ja jeszcze umiem mu zaufać itp itd - odpowiedź po raz kolejny w mojej głowie - wyraźne i głośne NIE!

2. Czy mam do niego jakieś "pozytywne" uczucia?

Nie umiem nic w sobie znaleźć, jest mi bardzo ambiwalentny, czuję "nic".

3. Więc za czym/kim tu tak tęsknić? Czy prawdziwy, dojrzały facet zrobiłby coś takiego? Czy chciałabym mieć takiego kogoś za partnera na dobre i na złe?

NIE.

Muszę to sobie częściej uzmysławiać.

Rozum vs serce - dziś 1:0.

A więc alleluja i do przodu wink

PS Podziwiam racjonalne podejście do sprawy.

27

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Podziwiam Cię kobietko. Bardzoooooo smile Mądrość i racjonalizm bije wszystko smile

28

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Kiedy opada kurz, emocje się wyciszają, rozum zaczyna powolutku się przebijać.
Nie, żeby serce tak łatwo odpuściło...ale póki co rozum górą. 

Powoli otwieram się na nowe, zaczynam żyć świadomością chwili obecnej, TU i TERAZ - ze wszystkimi konsekwencjami tego co mnie spotkało, staję przed sobą w prawdzie i widzę samodzielną dziewczynę, chwilowo uśmiechniętą...Świat stoi otworem, 30tka to nie 100tka, chyba jeszcze dam radę!
I wiecie co, WY też dacie radę, nigdy nie spodziewałam się po sobie tej siły,o której tu sporo piszecie. Oby tylko się odważyć spojrzeć do przodu, dźwignąć się, powiedzieć dosyć, za jakie grzechy to my cierpimy, przecież to nie były nasze przewinienia tylko ich, nie dajmy sobie zatem odebrać kolejnych dni, życie jest tylko jedno.
My nie musimy chować głowy w piasek, mamy czyste sumienia i w przeciwieństwie do niewiernych partnerów nie musimy bać się ani wstydzić spojrzeć w oczy ludziom!

Takiego myślenia życzę dziś Wam wszystkim, a tymczasem podśpiewuję sobie to http://youtu.be/nxdGQ7BQX6E

Be still? Close your eyes..,
Soon enough you?ll be on your own, steady and straight,
And if they drag you through the mud,
It doesn?t change what?s in your blood,
When they knock you down,
Don?t break character, you?ve got a lot of heart,

Dobrego dnia! smile

29

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??
leni_83 napisał/a:

Kiedy opada kurz, emocje się wyciszają, rozum zaczyna powolutku się przebijać.
Nie, żeby serce tak łatwo odpuściło...ale póki co rozum górą. 

Powoli otwieram się na nowe, zaczynam żyć świadomością chwili obecnej, TU i TERAZ - ze wszystkimi konsekwencjami tego co mnie spotkało, staję przed sobą w prawdzie i widzę samodzielną dziewczynę, chwilowo uśmiechniętą...Świat stoi otworem, 30tka to nie 100tka, chyba jeszcze dam radę!
I wiecie co, WY też dacie radę, nigdy nie spodziewałam się po sobie tej siły,o której tu sporo piszecie. Oby tylko się odważyć spojrzeć do przodu, dźwignąć się, powiedzieć dosyć, za jakie grzechy to my cierpimy, przecież to nie były nasze przewinienia tylko ich, nie dajmy sobie zatem odebrać kolejnych dni, życie jest tylko jedno.
My nie musimy chować głowy w piasek, mamy czyste sumienia i w przeciwieństwie do niewiernych partnerów nie musimy bać się ani wstydzić spojrzeć w oczy ludziom!

Takiego myślenia życzę dziś Wam wszystkim, a tymczasem podśpiewuję sobie to http://youtu.be/nxdGQ7BQX6E

Be still? Close your eyes..,
Soon enough you?ll be on your own, steady and straight,
And if they drag you through the mud,
It doesn?t change what?s in your blood,
When they knock you down,
Don?t break character, you?ve got a lot of heart,

Dobrego dnia! smile

Gdyby wszystkie zdradzone kobiety miały Twoją mądrość i siłę cierpiałyby zdecydowanie krócej! Pozdrawiam:))

30

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??
leni_83 napisał/a:

wróciły wszystkie emocje, znowu żal i smutek, tak bardzo nie umiem pogodzić się z kłamstwem, z byciem oszukaną przez człowieka, któremu oddałam dosłownie WSZYSTKO. Nie chodzi o to, że odkryłam wszystkie karty i oglądał mnie sikającą w toalecie czy papilotach na głowie,co to, to nie, ale że miał moje uczucie na przysłowiowym talerzu. Miłość od pierwszego wejrzenia, wyjechałam za nim do innego kraju, porzuciłam tu w Polsce swój świat, część przyjaciół, bo przez wyjazd wiele znajomości bardzo się rozluźniło lub w ogóle przestało istnieć, emocjonalnie pokochałam całą sobą, bo według mnie tylko wtedy ma to wszystko sens, to mój pierwszy i jedyny facet, którego wpuściłam tak głęboko, porozumienie ciał i dusz, od samego początku wiedziałam, że to TEN, nie umiem nawet tego opisać co do niego czuję, a raczej czułam.

Nie mogę znieść tego co mi zrobił, chciałabym już zapomnieć i wybaczyć, żeby móc iść dalej, ale dziś wylewa się ze mnie gniew, bunt i niezgoda, że ten mój absolut w postaci takiej czystej, niewinnej, oddanej miłości unurzał w g.wnie. Chciałoby się iść i wykrzyczeć to wszystko wrrrr

Ja się kiedyś z niego "wyleczę", ale czy kogoś jeszcze tak pokocham? Wątpię. I jeszcze o to mam cholerny żal, że odebrał mi nawet tą zdolność do kochania, już nie jego, ale kogoś kiedyś w taki piękny sposób sad(
Jak bardzo jesteśmy bezbronni wobec zła jakie nas spotyka. Czemu to wszystko takie niesprawiedliwe.

Wyjęłaś mi te słowa z ust Leni

31

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Przykro mi, że i Ty musisz borykać się z takimi myślami, serio, nikomu tego nie życzę, nawet potencjalnemu wrogowi.

Teraz próbuj jakoś ratować to, co najważniejsze i co najbardziej ucierpiało, czyli SIEBIE i swoje zbolałe serce.
Życzę Ci abyś jak najszybciej pozbyła się tego cholernego uczucia pokrzywdzenia i żalu. ściskam i wysyłam mnóstwa ciepła w Twoją strone:)

32

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Dobrze zrobiliście prędzej czy później będziecie się z tego jeszcze śmiać i tego wam życzę smile

33

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Niamad, śmiać to może niekoniecznie, bo nie ma w tym nic śmiesznego, ale że cieszę się, że będę kiedyś mądrzejsza o taką trudną lekcję z życia:)

Póki co jest ok, weekend minął mi przednio na spotkaniu wyjazdowym, dużej ilości pysznego winka i jedzenia, wróciłam naładowana nową energią i pomysłami, myśli o eksie były, rozmowy i jakieś sentymentalne zjazdy i tęsknoty niestety też - mniemam jednak, że wszystkiemu winne spożyte wino;) Dziś już mi lepiej.

34

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??
leni_83 napisał/a:

Ciągle zastanawiam się kiedy będzie lepiej, kiedy ten ból przestanie ściskać serce:(

No cóż, na to potrzeba czasu i nic więcej. Musisz się czymś zająć, aby o tym nie myśleć. Najlepiej gdzieś wychodzić ze znajomymi: bieganie, fitness etc.

35

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Kochani dawno nic nie pisałam, głównie z powodu braku czasu jak już wspominałam kiedyś, staram się zapełniać sobie dzień do maksimum, ale również dlatego, że nie nastąpiły u mnie żadne rewolucje, nie odkryłam w tym czasie żadnej "nowej" Ameryki, nie nastąpił żaden punkt zwrotny. No może jeden epizodzik, kiedy na mieście spotkałam byłego, siedział w aucie, a ja marzyłam tylko o tym żeby zniknął i przypadkiem nie chciał podejść (wspominałam wcześniej o tym lęku - nie myliłam się, ja się naprawdę panicznie boje tej sytuacji i kompletnie nie wiem czemu?) co na szczęście się nie wydarzyło - ale to historia na osobny post i na to jak od tamtej chwili zmienił się mój tok myślenia.

Swoją drogą uważam, że bardzo dobrze, w tym siła, aby konsekwentnie dzień po dniu, czasem lepszym, czasem gorszym iść dalej i realizować te swoje małe cele smile Z konkretów to tak:

1. Zaczęłam biegać (na razie jestem mega leszczem, ale pól maraton za rok...kto wie?)
2. Podjęłam dodatkową pracę, która jest poniekąd realizacją mojego hobby i czegoś, co kocham robić, no i daje tak bardzo potrzebny mi w tej sytuacji dodatkowy grosz smile
3. Powoli zmieniam wystrój mojego mieszkania, uzmysławiam sobie jakie to szczęście, że mam to moje kochane małe eM smile
4. Odnowiłam dwie dawne przyjaźnie, w kolejce czekają jeszcze dwie osoby wobec których bardzo chcę nadrobić stracony czas
5. Od roku jestem wegetarianką więc ciągle wypróbowuję nowe przepisy i dania
6. Do nadrobienia czeka cała masa filmów, książek i płyt do wysłuchania - kiedy ja to wszystko zdążę zrobić?

Ktoś powie, że to drobiazgi, może to nieistotne, ale może są tu osoby, które są w podobnej sytuacji jak ja, czują się samotne, chcę Wam pokazać, że to w nas siła, to my jesteśmy teraz reżyserami tego, co wydarzy się dalej, nie oddawajmy już nikomu swojego życia, zwłaszcza jeśli ten ktoś jest tego kompletnie niegodzien. Potrzeba jedynie wiary i ODWAGI by zrobić ten pierwszy krok w swoim nowym życiu.

Na dzień dzisiejszy uważam się za osobę w dużym stopniu wolną od uczucia do byłego partnera, coraz bardziej naturalnie przychodzi mi myślenie o przyszłości, a nie o tym co było, cały czas planuję co zrobię jutro, za tydzień itp. Wiadomo, samotność czasem przebija się w tych pozytywnych myślach i planach, ale szybko ją "gaszę" jedną myślą pt. "o co ci znowu chodzi - chcesz z nim być?" i wtedy odpowiedź jaka mi się nasuwa to jedno głośne, wielkie nie:)
Nie wiem do końca z czego to wyniknęło, ale gdy zerkam teraz na swoją przeszłość z eksiem, głównie pod kątem mniej samej,mojego rozwoju jako osoby,  to widzę jak bardzo się zacofałam, jak wiele poświęciłam, nie dla niego, ale jakoś z braku czasu i energii.
Dziś czuję się jakbym obudziła się po długim śnie i zaczęła widzieć świat na nowo smile

Życzę Wam wspaniałych Świąt, wolnych od smutku i rozgoryczenia, abyście otwierali się na nowe, aby był to czas spotkań z drugim człowiekiem, rozejrzyjcie się - wokół Was na pewno są osoby, które też potrzebują wsparcia, może nawet bardziej niż Wy sami wink Posyłajcie i otaczajcie się dobrą energią, odpoczywajcie i cieszcie się wolnym czasem smile

36

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni- cieszę się, że sobie radzisz smile Z resztą to było do przewidzenia, czytając Twoje poprzednie posty wink
Masz rację, że nie ma co zawracać sobie głowy kimś, kto na to nie zasługuje.
Dobrze, że się rozwijasz. Trzeba robić coś dla siebie smile zwłaszcza , gdy ma się na to chwilę smile

Wesołych Świąt Leni smile

37

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Ehh nie wiem nawet co mam napisac...stalo się nieuniknione, stanęłam oko w oko z brutalną prawda - spotkałam go na mieście, pierwszy raz od tego wszystkiego....razem z ta dziewczynką...

Niech mnie ktoś dobije:((

Gdzie ta moja siła:((

38

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Widziałaś go z nią, ale ..dobrze się stało. Przypadki nie istnieją, pamiętasz co Ci mówiłam kiedyś tam (w bardziej prywatnej rozmowie)? wink 
To dobrze z dwóch powodów:

1. Twoja podświadomość tego chciała - widocznie potrzebujesz jeszcze trochę więcej cierpienia, żeby móc się wreszcie odbić. Widocznie do tej pory było za mało. Zbyt mało byś mogła zacząć nienawidzić - kolejny etap. Do tej pory stanęłaś na pierwszych: rozżalenie i płacz pomieszane z wypieraniem (skoki nastrojów). Trzeba przejść przez wszystkie. Bądź dzielna i nie unikaj nawet tak skrajnych emocji. Paradoksalnie im silniejsza i bardziej obezwładniająca momentami, tym szybciej się wypali.

2.  Po drugie: Takie zderzenie z rzeczywistością bardzo pomaga w definitywnym odcięciu się (ale takim, gdzie "ręka już nie świerzbi") od kontaktów. Od tego momentu wiesz, że Twoja "rola" w uzdrawianiu tej relacji jest zakończona. Wszelka inicjatywa musi wyjść od niego. Poszedł chłopina na całość.

Ale nie myśl, że ta sielanka potrwa wiecznie. Jednocześnie nie życz mu źle.
I spójrz na mój podpis wink

Ściskam Cie mocno.

39

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Zastanawiam się ile jeszcze tych "den" zaliczę aż się odkocham. Marzę o dniu w którym były nie wywołuje we mnie żadnych emocji, po prostu jest jakimś wspomnieniem.

To spotkanie było jak urzeczywistnienie najgorszego koszmaru, zobaczenie ducha i takie tam, i ten jej głupi uśmieszek...:( Jakaś smarkula mi się w nos śmiała.
Naprawdę zabolało, zakuło w najczulsze miejsce. Oby ostatni raz. Tak bardzo zmęczona jestem już tym bólem, że się w pale mi nie mieści.

Chłopina pisał do mnie w tygodniu (sam z siebie, nie odzywałam sie do niego), że nie jest w stanie sobie wybaczyć i nic ani nikt tego nie zmieni i że żadna próba naprawy / wybaczenia tego nie zadziała bo "tego się nie wybacza". Kilka razy podkreślał, że jest mu ciężko, jednocześnie niczego ode mnie nie chcąc. Wszystko mi się już miesza w głowie.

Czy naprawdę faceci tak mogą myśleć? Najpierw zdradzić a potem uważać, że tak nas skrzywdzili, że lepiej nam będzie samej niż z nim? Czy to tylko taka ściema, tekścik, który mam łyknąć żeby się już nie zadręczać? Dla mnie sprawa niepojęta - jak się kogoś kocha to chyba chce się walczyć ze wszystkich sił, a nie prawić jak tego nie da się wybaczyć...

Chyba czas dać mu/im odejść na zawsze...Nic tak nie wkurza jak niesprawiedliwość sytuacji i pozycji zdradzonego.

40

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Kiedyś pewnie miało to nastąpić, koszmar spotkania. Niestety, nie należy to do miłych wydarzeń, bo gdy rana jest świeża, wciąż jeszcze boli. Tym bardziej, gdy była miłość.

Leni, trudno ocenić myślenie faceta (znam to). Pisze sam z siebie-po co ? Wyrzuty, pies ogrodnika się włącza, a może ocena sytuacji-trudno powiedzieć. A pisanie o skrzywdzeniu, puszczaniu wolno-nie jest chyba miłością-też mam problem w interpretowaniu takich tekstów. Podzielam Twoje zdanie-że gdy się kocha, powinno się walczyć o miłość, chcieć wybaczenia (w jego sytuacji), a pisanie dyrdymałów o skrzywdzeniu jest wybitnie uciszaniem własnego sumienia i pójściem drogą na skróty.

Leni-pocierpisz, siła troszkę ustanie, ale za kilka dni będzie lepiej, zobaczysz smile

41

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Witam też jestem tu nowa ale życie mi się troszkę posypało i może będzie mi lepiej jak ktoś mądry się wypowie
Więc tak: od 6lat  mam męża urodziłam syna(4,5 lat) wszystko się układało bardzo dobrze lecz ostatnio wszystko legło w gruzach...czuję się jak w jakimś matrixie ostatnio kupiłam sobie telefon małźonkowi się spodobał więc dałam nu go do pracy lecz żebym nie została bez to mi dał swoją komórkę Włoźyłam swoją kartę i...zamarłam sms od jakiejš baby treści-nniby jesteś mój a niby nie nie wiem czy mam się angażować czy wyjdzie mi to na dobre ale ciągle mi siedzisz w głowie świat siě mi zawali minęły 2 miesiące a ja nie mogę tego ścierpieć ciägle wraca do mnie ten sms zabija mnie to od środka na 1000 sposobów rozszyfrowuje tego smsa i motam siě sama juź w swoich myšlach nie wiem co mam robić

42 Ostatnio edytowany przez leni_83 (2014-10-28 23:51:51)

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Witajcie, przeglądając forum spostrzegłam, że w moim własnym wątku za chwilę minie 6 miesięcy od ostatniego wpisu...Sama nie wiem kiedy to minęło?? Może są tu jeszcze Ci, którzy mnie pamiętają moją historię, a może i wypowiedzi w innych tematach.
W zasadzie na forum zaglądam już sporadycznie, raczej zerkam co nowego u startych "znajomych", a niżeli szukam porady czy pokrzepienia Pomyślałam, ze może warto dopisać tu ostatnie zdanie ponieważ wątek mojego eksa mogłabym dziś spokojnie uznać za zamknięty.

A więc co u mnie? Po pierwsze na pewno SPOKOJNIE i dobrze. Moje życie bardzo się zmieniło, ja się bardzo zmieniłam! znowu jestem pewną siebie, odważną dziewczyną z błyskiem w oku, znowu oddycham pełną piersią i dosłownie cieszę się każdym dniem:)

Do tej pory nie spotykam się z nikim, ba! mało tego, nie byłam nawet na żadnej randce...;) po prostu uważam, że póki co to jest czas dla mnie, czas na samorozwój, wcześniej mocno zaniedbany...

Losy moje i pana ex potoczyły się osobnymi drogami, mam to wielkie szczęscie jednak go nie widywać, chociaż mieszkamy blisko siebie. On i to dziewczę są (chyba?) nadal razem..ciężko powiedzieć bo zaniechałam wszelkich kontaktów. Po rozstaniu spotkaliśmy się dwa razy, odbyło się też kilka szczerych rozmów, o tym co było, co jest teraz, z jego ust w końcu padło słowo przepraszam. Przebaczyłam mu, uznałam to za konieczny krok w dalszym rozwoju, w zamknięciu za sobą tego rozdziału.... Na dzień dzisiejszy niewiele rozmyślam nad tym co się stało, sporadycznie jeszcze ogarnia mnie smutek, że jednak czemu tak, czemu trafił mi się najgorszy z możliwych sposobów na rozstanie, ale to raczej chwilowe sentymenty aniżeli wieczne oglądanie się wstecz.

Wszystkim Wam dziś będącym na początku drogi, smutnym, poranionym i zawiedzionym chcę tylko powiedzieć, że wszystko się ułoży...Szukajcie w sobie, walczcie o siebie, minie odpowiedni czas, przyjdzie uśmiech i spokój duszy. Tylko głowa i uszy do góry - jest życie po exach, i to jakie fajne to życie!:))

43

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni.. ja dopiero dzisiaj przeczytałam cały Twój wątek.
Chciałabym tylko napisać, że jesteś po prostu wspaniała.
Tyle.

Powodzenia we wszystkim.

44

Odp: Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Leni - mimo, ze pisalas w moim watku, tez jakos dopiero teraz poczytalam Ciebie smile

Faktycznie sporo podobienstw, ale tez Ty jednak przeszlas to wszystko w przyspieszonym tempie smile

Dlugi zwiazek, ale jednak pol roku po bylas w bardzo dobrej formie. Dzis pewnie juz nie pamietasz ze niedlugo rocznica rozstania ?:)

Moze to kwestia charakteru, moze tego ze na szczescie Twoj eks sie Tobie nie oswiadczyl i nie byliscie malzenstwem.

Ja jeszcze ciagle nie do konca wyleczona. W sensie jest naprawde dobrze, ale jednak jeszcze czasem pojawia sie ten jakis smutek...? sama nie wiem co to jest. No i musze sie w koncu rozwiezc...

W kazdym razie mam nadzieje ze u Ciebie wszystko dobrze, odezwij sie czasem smile

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Krajobraz po zdradzie, jak żyć??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026