Witam. Kurczę nie wiem co mam o tym myśleć. Mam nadzieję że mi doradzicie.
Mam kolegę, razem pracujemy. Znamy się 3 lata a od roku jesteśmy ze sobą w bardzo dobrych relacjach koleżeńskich. Dobrze nam się razem pracuje, rozmawia itd.Albo źle odczytuję znaki ale śmiem myśleć że chyba mu się nawet podobam tzn otoczenie w pracy też tak uważa. Otóż ten kolega jakieś 4 m-ce temu rozstał się z dziewczyną( to ona jego rzuciła). Byli ze soba 4,5 roku. Po m-cu od rozstania on zaprosił mnie do siebie. Poznałam jego mamę. Tego dnia mnie pocałował ale do niczego między nami nie doszło. Zaprosił mnie do siebie jeszcze raz jeden, miło spędziliśmy ze sobą dzień(spacer, przytulanie , całowanie ale nic więcej. Wtedy mi powiedział ze jeszcze nie jest gotowy na nowy związek, na razie przyjaźń a później zobaczymy.On chce żeby to było powoli. To się ciągnie już od stycznia, ja się chyba zauroczyłam. Nadal jest między nami fajnie, on do mnie dzwoni, w pracy często podchodzi,chce się jeszcze spotkać ale ja coś czuję że nic z tego nie będzie. Doradźcie mi czy mam dać sobie spokój za nim będzie za późno?
Podobne tematy
Za późno to znaczy co? Jak weźmiecie wspólny kredyt? Jak zajdziesz z nim w ciążę? ![]()
Nie możesz go po prostu dobrze POZNAĆ? ....niczego nie przyśpieszając cieszyć się tym czasem wspólnie?
ja się szybko angażuje, zakocham się a tu z tego nic nie wyjdzie. On jest świeżo po rozstaniu....
A ja uważam że autorka dobrze robi słuchając intuicji. skoro ona jej podpowiada, że "coś jest nie tak" to głupota było by to ignorować.
Facet przynajmniej jest fair, nie składa obietnic, nie mówi, że szuka czegoś poważnego, kiedy nie szuka.
4 m-ce to bardzo krótki okres jak na rekonwalescencje po 4,5 letnim związku..tym bardziej, że nie z jego inicjatywy zakończenie było.
Mi to pachnie relacją bez zobowiązań..Facet próbuje stanąć na nogi i odzyskać wigor, byle nie kosztem autorki.
Moim zdaniem nie powinnaś w to wchodzić, skoro znasz jego stanowisko, a oczekujesz czegoś zupełnie innego.
Wierz mi- to się nie zmieni od Twojego chcenia, jak facet jest niegotowy, to nie będzie gotowy przez długi czas.
Chyba, że z inną ![]()
To najczęstszy scenariusz: burzliwie kończy się jeden związek, facet nie wie jak poradzić sobie z rozpacza i samotnością -potrzebuje plasterka..więc ta pierwsza kobieta, która się trafia "zaraz po", jest właśnie taką przyjaciółka with benefits na otarcie łez i zabliźnienie ran..potem gwałtowne rozstanie, pod byle pretekstem, za którym stoi już ta właściwa
- bo nie kojarzy się z 'plasterkiem' ani z trudnym okresem, a on jest już gotowy ![]()
Nie polecam ![]()
trochę szybko po rozstaniu... Jak na mój gust jesteś plasterkiem na krwawiącą ranę na sercu. Jak rana się zagoi nie będziesz już potrzebna
Trzymaj uczucia na wodzy
Dzięki za odpowiedzi, macie rację.
Autorka może być plasterkiem, ale znałam taki plasterek, który został żoną i tak jest już od około 10 lat ![]()
kurczę mętlik w głowie, ale czy ktoś przewidzi jak będzie...zazwyczaj tak ludzie postępują po rozstaniu- szukają lekarstwa. on sam powiedział ze nie chce mnie wykorzystać( nie chodzi mu o seks). On chce wszystko robić małymi krokami bo na chwilę dzisiejszą nie jest gotowy żeby ze mną być i nie chce mnie zranić
No to jak czujesz się emocjonalnie gotowa na tłumienie emocji, gestów, słów i nie będzie dla Ciebie problemem ten "mur" emocjonalny, który wcześniej czy później odczujesz, to próbuj. ![]()
Ja nie dałam rady i wiem, że więcej bym się na takie coś nie pisała.
Jeszcze chwila i udusiłabym się w tym związku" bez możliwości spontanicznego wyrażania uczuć, emocji i siebie po prostu.
Oby w Twoim przypadku było inaczej.
nugat no to co za problem przystopować? Wierze, że potrafisz ![]()
Prawda o tym, czego facet naprawdę oczekuje wyjdzie, jak autorka będzie chciała przystopować z seksem
..do czasu określenia się Pana, co do intencji i jego wizji relacji.
Z jednej strony on ma alibi, bo niczego nie obiecuje, z drugiej - zostawił sobie otwarta furtkę na seks bez zobowiązań, no bo przecież ostrzegał, że nie wie co będzie :>
A skoro on chce powoli i pomału rozwijać znajomość to seks nie jest tu konieczny, przynajmniej nie na jego warunkach.
Także ja bym była uważna.
nie miała baba kłopotu kupiła sobie prosie:) więc najlepiej będzie jak się odetnę od niego.
A ja uważam że autorka dobrze robi słuchając intuicji. skoro ona jej podpowiada, że "coś jest nie tak" to głupota było by to ignorować.
Facet przynajmniej jest fair, nie składa obietnic, nie mówi, że szuka czegoś poważnego, kiedy nie szuka.
4 m-ce to bardzo krótki okres jak na rekonwalescencje po 4,5 letnim związku..tym bardziej, że nie z jego inicjatywy zakończenie było.
Mi to pachnie relacją bez zobowiązań..Facet próbuje stanąć na nogi i odzyskać wigor, byle nie kosztem autorki.Moim zdaniem nie powinnaś w to wchodzić, skoro znasz jego stanowisko, a oczekujesz czegoś zupełnie innego.
Wierz mi- to się nie zmieni od Twojego chcenia, jak facet jest niegotowy, to nie będzie gotowy przez długi czas.
Chyba, że z inną
To najczęstszy scenariusz: burzliwie kończy się jeden związek, facet nie wie jak poradzić sobie z rozpacza i samotnością -potrzebuje plasterka..więc ta pierwsza kobieta, która się trafia "zaraz po", jest właśnie taką przyjaciółka with benefits na otarcie łez i zabliźnienie ran..potem gwałtowne rozstanie, pod byle pretekstem, za którym stoi już ta właściwa- bo nie kojarzy się z 'plasterkiem' ani z trudnym okresem, a on jest już gotowy
Nie polecam
Ja się zgadzam. W zasadze ze wszystkim co napisała Elle88 w swoich postach (znowu
:D:D)
Niestety "plasterkowanie" to etap radzenia sobie z rozstaniem w większości znanych mi przypadków i niestety układy, w których plasterek był płci przeciwnej, które znam, dobrze sie nie skończyły dla plasterków. Czasami jest inaczej, ale ja nie jestem optymistką i uważam, że autorka jeśli nie ma twardego tyłka to się powinna baaardzo dobrze zastanowić, czy chce podejmować ryzyko zakochania się w osobie, która najprawdopodobniej po prostu potrzebuje przyjaciela i pocieszyciela, ale wcale niekoniecznie nowej partnerki.
I jak się będzie czuła, kiedy za rok na przykłład, jak już ona będzie zakochana po uszy i pełna nadziei, że mu przejdzie i ją dostrzeże, on nagle kogoś pozna. A ponieważ wydaje sie być w miarę fair to jeszcze podziekuje jej za wsparcie w tym trudnym dla niego czasie. A ona będzie rozpaczała, bo poświęciła mu tyle czasu i emocji i energii a on nie był w stanie odwzajemnić jej uczuć.... I materiał na nowy wątek gotowy...
Witam. Kurczę nie wiem co mam o tym myśleć. Mam nadzieję że mi doradzicie.
Mam kolegę, razem pracujemy. Znamy się 3 lata a od roku jesteśmy ze sobą w bardzo dobrych relacjach koleżeńskich. Dobrze nam się razem pracuje, rozmawia itd.Albo źle odczytuję znaki ale śmiem myśleć że chyba mu się nawet podobam tzn otoczenie w pracy też tak uważa. Otóż ten kolega jakieś 4 m-ce temu rozstał się z dziewczyną( to ona jego rzuciła). Byli ze soba 4,5 roku. Po m-cu od rozstania on zaprosił mnie do siebie. Poznałam jego mamę. Tego dnia mnie pocałował ale do niczego między nami nie doszło. Zaprosił mnie do siebie jeszcze raz jeden, miło spędziliśmy ze sobą dzień(spacer, przytulanie , całowanie ale nic więcej. Wtedy mi powiedział ze jeszcze nie jest gotowy na nowy związek, na razie przyjaźń a później zobaczymy.On chce żeby to było powoli. To się ciągnie już od stycznia, ja się chyba zauroczyłam. Nadal jest między nami fajnie, on do mnie dzwoni, w pracy często podchodzi,chce się jeszcze spotkać ale ja coś czuję że nic z tego nie będzie. Doradźcie mi czy mam dać sobie spokój za nim będzie za późno?
Jesteś dla niego tylko pocieszeniem niestety, znam takie przypadki i zawsze kończy się to tym, że nic z tego nie wychodzi. Skoro twierdzi, że nie jest teraz gotowy na nowy związek po co zawraca Ci czas? Po co zachowania w stylu całowanie, przytulanie, zapraszanie do domu? Facet jest cwany i wyrachowany, do tego czuję jeszcze odrobinę manipulacji - chce aby było powoli a więc wprost powiedział Ci o zasadach Waszej relacji. To On ma nad Tobą przewagę, prowadzi grę, w której jesteś tylko umilaczem. Podczas kiedy Ty będzie może się łudzić, że może coś z tego wyjdzie, On już dawno się z kimś zwiąże. Skąd masz pewność, że nie jesteś jedyna, z którą tak się bawi? Najlepiej będzie jak postawisz sprawę jasno, że albo zaczyna Ciebie traktować poważnie - wiesz co mam na myśli - albo zakończ tą relację bez zbędnych tłumaczeń.
Pozdrawiam
15 2014-04-11 15:02:50 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-11 15:06:48)
Po m-cu od rozstania on zaprosił mnie do siebie. Poznałam jego mamę. Tego dnia mnie pocałował ale do niczego między nami nie doszło. Zaprosił mnie do siebie jeszcze raz jeden, miło spędziliśmy ze sobą dzień(spacer, przytulanie , całowanie ale nic więcej. Wtedy mi powiedział ze jeszcze nie jest gotowy na nowy związek, na razie przyjaźń a później zobaczymy.On chce żeby to było powol
Kurcze, czegoś tu nie rozumiem.
Po miesiącu od zakończenia 4,5 letniego związku zaprasza dziewczynę. Spotkanie i pocałunek. Drugie spotkanie, przytualnie i pocałunek.
On chce by było powoli
.
Przecież on narzucił ogromne tępo, wręcz galop.
Galop to jest pewnie aby zaciągnąć Ciebie do łózka, bo na związku z Tobą to mu pewnie nie zależy.
Domyślam się jaki będzie dalszy scenariusz.
trochę szybko po rozstaniu... Jak na mój gust jesteś plasterkiem na krwawiącą ranę na sercu. Jak rana się zagoi nie będziesz już potrzebna
Trzymaj uczucia na wodzy
Amen:)
Współczuje takiej relacji...nie poradze stanac z boku...bo szkoda czasu...ale angażowanie się też nie wróży sukcesu...zdaj się na intuicje i obserwuj...
Ale jeżeli facet nie jest pewien teraz to wątpię aby był kiedykolwiek....jak w piosence.."jesteś lekiem na całe zło"...ale lekarstwo niestety niedożywotne:)