Wczoraj przy spotkaniu z kumplem oczywiscie przy wodeczce poruszylismy pewien temat. Chlopak twierdzi ze kobiety nie sa zainteresowane zwiazkiem z facetem po rozwodzie. Jaka jest prawda Waszym zdaniem drogie NETKOBIETKI?
Podobne tematy
Jestem z facetem po 2 rozwodach. Kwestia faceta. ![]()
Myśle,że to indywidualna sprawa,a Wy faceci wolicie te z bagażem i dziećmi czy młode i bez zobowiązań ?
Myślę, że jeśli kobiecie zależy na cudownym ślubie kościelnym, żeby wszystko było jak należy to nie będzie zainteresowana facetem po rozwodzie.
5 2014-04-02 10:58:47 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-02 11:00:20)
Jeżeli facet ma 22 lata to moze to zniechecac. U 32-latka to nie gra zadnej znaczacej roli, 42-latek lepiej żeby byl rozwodnikiem niż kawalerem
![]()
Wszystko zależy od faceta i przyczyny rozwodu. Nie związałabym się z facetem, którego przyczyną rozwodu była jego zdrada czy alkohol lub przemoc. Nie związałabym się z facetem, który byłby na każde skinienie byłej żony np.: wkręcenie żarówki czy przytrzymanie półki. Nie byłabym z facetem, który nie opiekowałaby się swoim dzieckiem z poprzedniego związku.
Lily89 a co było przyczyną tych rozwodów?
Ten temat poruszałam w innym wątku. Ani zdrada, przemoc itp. Nic z tych rzeczy.
1. Kwestia powodu rozwodów.
2. Ważniejsze chyba - indywidualne podejście kobiety. Myślę, że im starsze, tym mniej przywiązują do tego wagę. Tzn. są rozsądniejsze, mają inne priorytety niż bycie pierwszą ślubną i biała suknia w kościele.
Z drugiej strony moja przyjaciółka jakoś od prawie 2 lat jest z facetem, starszym od siebie o jakieś 12 lat, z dwójką dzieci i - jak się poznali - z rozwodem dopiero w planach. I układa im się, ona jest szczęśliwa.
Tak naprawdę nie da się tego jednoznacznie określić. Bo jedna powie, że patrzy racjonalnie i co z tego, że był żonaty, skoro jest wspaniałym mężczyzną i będzie miała rację. Druga też powie, że patrzy racjonalnie, chce mieć łatwiejsze życie i nie chce faceta, który na urlop zabiera gromadkę dzieci z pierwszego związku, marzy o czasie wyłącznie z nim i... też będzie mieć rację.
Mi na przykład sam fakt małżeństwa by nie przeszkadzał, pod warunkiem, że nie wiązałoby to się z przeszłością obecną w jego życiu - możliwe, że jestem zbyt niedojrzała na to, ale prawdopodobnie to mi się nie zmieni. Nie chciałabym po prostu, żeby właśnie miał dzieci - sama nie chcę mieć i nie ma co mówić, że mogłabym z nimi nie mieć kontaktu, bo będą obecne w jego życiu, a więc i w moim. Sama nie chcę mieć dzieci, nie lubię ich, więc prędzej czy później bym nie wytrzymała. Do tego wspólne święta z dziećmi, wakacje i cała reszta - to nie dla mnie.
Też zawsze mówiłam, że nie chcę mieć dzieci...
Na ten moment zostałam macochą 2 nastolatków. Co do swoich dzieci. S chciałby mieć córkę.
Kobiety są tak (czasem) zdeterminowane, że "każda potwora ZNAJDZIE swego amatora"
Widzę wokół...
Też zawsze mówiłam, że nie chcę mieć dzieci...
Na ten moment zostałam macochą 2 nastolatków. Co do swoich dzieci. S chciałby mieć córkę.
No tak, ale jeszcze swoje dziecko, które bym widziała maleńkie (niemowlaki lubię
), to wiem, że bym kochała, dbała i full service, gdybym już je miała. Po prostu czysto egoistycznie wolę nie mieć. Natomiast jestem przekonana, że do dzieci partnera nie żywiłabym żadnych cieplejszych uczuć, nie miałabym ochoty być im ciocią, przyjaciółką czy innym cudem i w ogóle wolałabym, żeby nie istniały. A że zdaję sobie sprawę, że to brzydko
, że one nie są niczemu winne i rozstanie rodziców + nowa partnerka tatusia to nic przyjemnego, to po prostu bym się w to nie pakowała. Chociaż podziwiam kobiety, które w takich związkach "dają radę" i są szczęśliwe.
Kobiety są tak (czasem) zdeterminowane, że "każda potwora ZNAJDZIE swego amatora"
Widzę wokół...
Przecież to przysłowie działa i na nastolatki.
Ja jak miałam 20 lat to o rozwiedzionych myślałam że są porażką
Jak miałam 30 lat to o rozwiedzionych myślałam - "ludzie z bagażem"
Jak mam teraz 40 lat to o 20 latkach myślę "gówniarze"
o 30 latkach (kawalerach) myślę "co z nimi nie tak"
o 40 latkach po rozwodzie myślę - "fajnie, ciekawe dlaczego jest po rozwodzie"
Ciekawa jestem innych odpowiedzi.
?
Jak dożyje 60 to tu wrócę i zobaczymy co napisze.
Jak byłam nastką rozwodnik jawił mi się jako człowiek przegrany, w ekstremalnych przypadkach jako alkoholik i domowy terrorysta
Teraz rozwodnik jest moim mężem ![]()
jak masz lat poniżej 30 to rozwodnik raczej źle się kojarzy, po trzydziestce lub czterdziestce lepiej żeby miał jakąś przeszłość
Uważam,że to czy jest się rozwodnikiem czy kawalerem nie powinno mieć bardzo dużego znaczenia jeśli powód takiego stanu rzeczy jest do przyjęcia. Różnie w życiu bywa, ludzie są ze sobą, planują wspólną przyszłość i teoretycznie powinno byc ok. Nastąpi np. zdrada ze strony partnera i dochodzi do rozwodu co nie oznacza,że rozwodnik staje się od razu " towarem wybrakowanym ". Mam super partnerkę która jest po rozwodzie ze swoim mężem i na żadną inną bym jej nie wymienił ![]()
Anhedonia napisał/a:Kobiety są tak (czasem) zdeterminowane, że "każda potwora ZNAJDZIE swego amatora"
Widzę wokół...
Przecież to przysłowie działa i na nastolatki.
Ja jak miałam 20 lat to o rozwiedzionych myślałam że są porażką
Jak miałam 30 lat to o rozwiedzionych myślałam - "ludzie z bagażem"
Jak mam teraz 40 lat to o 20 latkach myślę "gówniarze"
o 30 latkach (kawalerach) myślę "co z nimi nie tak"
o 40 latkach po rozwodzie myślę - "fajnie, ciekawe dlaczego jest po rozwodzie"Ciekawa jestem innych odpowiedzi.
?
Jak dożyje 60 to tu wrócę i zobaczymy co napisze.
Umiliłaś mi wieczór
dziękuję! ![]()