Kochane... mój synek ma 22 miesiące. Pisząc to mam dosłownie łzy w oczach, nie potrafię się cieszyć z niczego. Czuję, że moje dziecko ewidentnie robi mi na złość. Zacznę od tego, że dziś chcieliśmy się w końcu oduczać od pieluszek. Niestety, zaliczaliśmy same wpadki, ale może po prostu nie jest jeszcze gotowy. Idzie ładnie do ubikacji na początku siadał z chęcią na podkładkę później już zaczynał się awanturować, nocnika w ogóle nie toleruje. Nie wiem czy odpuścić czy dalej próbować. To jeden z problemów... a drugi o wiele gorszy... Mój synek dziś bardzo mocno mnie uderzył w buzię jak miał "atak paniki", kiedy powiedziałam ze dziś już nie będzie się kąpał, bo kąpał się godzinę temu. Ostatnimi czasy jest bardzo agresywny... Wiem wiem bunt dwulatka, ale on to robi coraz mocniej, częściej i ja na prawdę nie wiem, co mam już robić... Jestem załamana, zdesperowana i dosłownie nie mam już na nic sił. Od jakiegoś czasu jak tak robi czuję, że mam mniejszą ochotę na zabawy z nim, na jakikolwiek kontakt. Nie dość, że boli mnie to, jak mnie uderzy czy kopnie to jeszcze boli mnie serce, że moje dziecko jest w stanie mnie uderzyć... Już o rzucaniu w złości zabawkami czy jakąkolwiek rzeczą, która właśnie jest w zasięgu jego ręki nie wspomnę. Może tu uzyskam jakąś pomoc co robić....
1 2014-04-01 20:59:13 Ostatnio edytowany przez beatka87 (2014-04-01 21:00:40)
Podobne tematy
Myślę, że wszystkie dzieciaki w tym wieku przechodzą taki ''bunt''. Jedne mocniej, drugie słabiej.
Musisz tłumaczyć synkowi, że nie wolno bić, kiedy histeryzuje, zostawiaj go samego w pomieszczeniu, w którym wiesz, że nic sobie nie zrobi i czekaj, aż mu przejdzie.
Po drugie - odpocznij. Porządnie się wyśpij, wyjdź gdzieś, może na basen, gdziekolwiek. Zostaw maluch z babcią, ciocią, z osobą, której ufasz i zrób coś dla siebie. Tylko dla siebie. Napełnij się pozytywną energią. Bo dzieci wyczuwają złość, strach, smutek i wtedy wchodzą na głowę. Pokaż synkowi, że jesteś dorosła, jesteś mamą i Ty rządzisz, nie on.
Powodzenia!
Dziękuję za bardzo szybką odpowiedź fakt nie byłam sama gdzieś gdziekolwiek od urodzenia synka. Przydałby mi się relaks. Cierpliwość moja jest na granicy wytrzymałości. Jestem posiniaczona przez kopniaki synka. Nie wiem gdzie popełniliśmy błąd. Synek ewidentnie mnie nie słucha. Tłumaczę mu od 17 miesiąca życia ale nic nie działa. A powiem że jest nawet gorzej ![]()
Bardzo Ci współczuję, tym bardziej, że to dopiero przed nami - mój synek ma 10 miesięcy.
Nie załamuj się! Myślę, że to przejdzie, tylko nie możesz tracić cierpliwości i mu ustępować. Na pewno ten okres buntu w końcu minie.
Wkleję Ci 7 porad, wydają się całkiem rozsądne.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ataki histerii i krzyki w sklepie, bo mama nie chce kupić czekoladowego batonika albo zdalnie sterowanego samochodu (takiego dla nastolatków). Napady złości, że trzeba już wracać z placu zabaw do domu. Rozpaczliwy płacz, gdy tata postanawia założyć dziecku czapkę w mroźny dzień. Znasz to?
Jeśli jeszcze nie, to ? niestety ? poznasz. Mamę dwulatka czeka bowiem trudny okres. Ale nie martw się, przecież ten czas nie będzie trwał wiecznie. Spójrz na rodziców trzylatków. Uśmiechają się, prawda? Znaczy: da się przeżyć. A z naszymi radami stanie się to o wiele prostsze. Z jednej strony dla ciebie, z drugiej ? dla twojego małego buntownika.
Krok pierwszy
Popatrz z pozycji dziecka
Usiądź na podłodze, pozwiedzaj na kolanach mieszkanie... Prawda, że z tej perspektywy świat wygląda zupełnie inaczej? Niełatwo dosięgnąć misia umieszczonego wysoko na półce, szklanka wydaje się taaaka wielka. Aby powiedzieć coś do dorosłych, trzeba zadrzeć głowę do góry, a później czasem boli od tego szyja. Tu na dole nawet pachnie trochę inaczej, bo np. w misce kota leży od kilku godzin kawałek surowej ryby albo na podłodze wysycha plama po rozlanym mleku. Ciekawemu wszystkiego dwulatkowi niewiele brakuje do rozdrażnienia czy rozzłoszczenia się ? wystarczy, że nie dosięgnie zabawki z półki lub czuje nieprzyjemny zapach. Ale nie znaczy to, że nastał czas na to, by chodzić przed malcem na paluszkach i robić wszystko, by nie wyprowadzić go z równowagi? Nie! Tego akurat nie proponujemy. Bo w ten sposób można co najwyżej wychować małego tyrana, a nie dziecko (a później dorosłego), które radzi sobie ze swoimi emocjami. Jednak ułatwienie kilkulatkowi życia, np. poprzez postawienie ulubionych zabawek na wyciągnięcie ręki czy sprzątnięcie resztek posiłku zwierzaka, pomoże, a to przecież nic wielkiego.
Krok drugi
Zorganizuj miejsce i czas
To oczywiste, że w chaosie łatwiej stracić panowanie nad sobą. Ta zasada dotyczy również dzieci (może nawet dwa razy częściej niż dorosłych). Dlatego mówi się, że każdy dzień dwulatka powinien być w miarę przewidywalny, czyli najlepiej zaplanować stałe pory wstawania, drzemki, posiłków, wieczornej kąpieli, a nawet wyjścia do parku ? to wszystko daje maluchowi duże poczucie bezpieczeństwa. Jeśli szkrab wie, co go za chwilę czeka, o wiele łatwiej mu zachować spokój. Wówczas nawet zakładanie kurtki i ciepłych butów nie wydaje się takie straszne.
Jeśli sama masz trudności ze stałym rytmem dnia, rób wieczorem plany. Po pierwsze, łatwiej zrealizujesz swoje zamierzenia. Po drugie, będziesz miała poczucie kontroli nad wszystkim, a co za tym idzie, staniesz się po prostu spokojniejsza. Wtedy nie wyprowadzi cię z równowagi pierwszy butny krzyk malucha. Po trzecie wreszcie, plany dają przekonanie, że czegoś naprawdę chcemy ("Dziś idziemy na plac zabaw, a nie do parku"). Jest szansa, że maluszek, widząc twoją pewność, niemal automatycznie (i bez marudzenia) pomaszeruje w stronę huśtawek i piaskownicy.
Dobra organizacja powinna dotyczyć nie tylko czasu, ale także miejsca. Kilkanaście zabawek na podłodze dziecinnego pokoju na pewno wywoła płacz u dwulatka. No bo w co tu się zacząć bawić? Lepiej, aby w pokoju malucha panował porządek i każda zabawka miała swoje stałe miejsce.
Krok trzeci
Uprzedzaj wydarzenia
Kiedy wchodzisz z dzieckiem do sklepu, może ono poczuć się oszołomione. Tyle tam zabawek, książek, czekoladek, cukierków... Co tu wybrać? Misia wielkości dorosłego człowieka, a może kolorową bombonierkę z wisienkami? Maluch łapie pierwszą lepszą rzecz, która mu się spodoba, i upiera się, żeby zabrać ją do domu. A wtedy... awantura gotowa! Jeśli jednak przed wejściem do pomieszczenia uprzedzisz dziecko, co możesz mu kupić (albo że dziś nie weźmiesz dla niego niczego, bo akurat masz wyliczone pieniądze na konkretny produkt), to przygotujesz je na to, co za chwilę nastąpi. Wtedy jest większa szansa, że nie będzie biegać wokół wszystkich półek jak oszalałe, tylko pójdzie prosto do tej, gdzie leży rzecz, którą mu obiecałaś.
Podobnie postępuj w każdej sytuacji, która często wznieca bunt szkraba. Na przykład umów się z nim, że zgadzasz się, by dziś iść na plac zabaw, ale gdy dasz sygnał do wyjścia, nieodwołalnie wrócicie do domu. Albo że malec może obejrzeć bajkę w telewizorze, ale tylko jedną, po jej zakończeniu wyłączysz odbiornik. No i oczywiście zawsze rób tak, jak powiedziałaś.
Krok czwarty
Nie daj dziecku wyboru
Twój maluch ma dopiero dwa lata ? postawiony przed wyborem między czerwonymi a zielonymi rajstopami, nie potrafi go dokonać. Bo i te pięknie wyglądają, i tamte kuszą. Podobnie dzieje się, gdy ma zbyt dużo propozycji zabaw. Nie wie, czy sięgnąć po klocki, zacząć oglądać książkę, czy może lepiej poturlać piłkę? A stąd już niedaleka droga do zdenerwowania.
Pamiętaj, że podjęcie decyzji jest ponad siły dwulatka. Stawianie go w sytuacji wyboru nie jest więc gestem wyrozumiałości i tolerancji, ale zwykłym utrudnianiem życia dziecku i sobie. Dopiero gdy maluch skończy trzy lata, możesz pytać go o zdanie.
Krok piąty
Nie bierz tego do siebie
Twoje dziecko uparcie zabiera z półki pilota i włącza telewizor. Ty wyłączasz, a ono włącza. I tak w kółko. Myślisz: "Ale ten dzieciak jest uparty. Ciągle robi mi na złość. Nie wytrzymam tego". Spirala gniewu szybko się nakręca. Tymczasem smyk wcale nie jest złośliwy, nie działa przeciwko tobie. Po prostu założył sobie, że włączy telewizor i nie bierze pod uwagę twojego zdania. Nie przejmuje się tobą, bo jeszcze tak do końca tego nie potrafi. Dopiero się uczy. Jeśli powiesz sobie, że dziecko jedynie wykonuje to, co sobie zamierzyło, łatwiej ci będzie opanować negatywne emocje. A bez nich ze spokojem będziesz mogła wyjaśnić, że skoro nie oglądacie telewizji, to trzeba wyłączyć odbiornik i odłożyć pilota na półkę.
Krok szósty
Postaraj się zachować spokój
Na nic zdały się twoje tłumaczenia i prośby. Maluch leży na podłodze i wije się, krzycząc wniebogłosy. A ty stoisz obok bezradnie i patrzysz. Ogarnia cię najpierw przerażenie ("Co on wyprawia?", "Co się takiego stało?"), a potem wściekłość ("Jak można tak się zachowywać? Przecież nie zrobiłam mu krzywdy! Zaraz mu pokażę!"). STOP! Pamiętaj, atak histerii malucha to nie twoja wina. I absolutnie nie dowodzi, że jesteś fatalną mamą, która nie potrafi wychować swojego dziecka. To nie ty masz problem, a raczej twój zbuntowany dwulatek. Zamiast skupiać się na jego furii i rozpalaniu w sobie emocji, po prostu weź się w garść. Z was dwojga to przecież ty jesteś dorosła, doświadczona i chyba lepiej radzisz sobie z panowaniem nad sobą, prawda? Więc zachowaj spokój i chwilę pobądź z dzieckiem. Ale mu nie ustępuj, byle tylko szybciej się uspokoiło ? chociaż w tej chwili jedynie o tym marzysz. Twoje opanowanie pomoże smykowi wrócić do równowagi, a konsekwencja sprawi, że maluszek coraz rzadziej będzie reagował histerią. No bo w końcu po co robić takie sceny, skoro z góry wiadomo, że mama i tak nie ustąpi?
Krok siódmy
Nie zwracaj uwagi na innych
Kiedy dziecko wpada w furię w domu, łatwiej ci się opanować, ale gdy dostaje histerii w miejscu publicznym, trudno zachować zimną krew. Bo co pomyślą inni? A jeśli stwierdzą, że zrobiłaś mu krzywdę? Cóż... Niech uważają cię za wyrodną matkę. Czy każdemu musisz się podobać? Teraz liczycie się tylko wy: ty i dziecko. Wyobraź sobie, że wokół was nikogo nie ma. Nie ustępuj malcowi, ale też nie podnoś na niego głosu i nie odpowiadaj na uwagi innych ludzi. Przecież oni za chwilę pójdą w swoją stronę, a ty zostaniesz ze swoim szkrabem. To jemu jesteś potrzebna!
źródło: polki.pl
Przeczytałam wszystko bardzo starannie. Chyba te kroki to ostatnia szansa na jakiekolwiek porozumienie się z moim dzieckiem.... dziękuję
Przeczytałam wszystko bardzo starannie. Chyba te kroki to ostatnia szansa na jakiekolwiek porozumienie się z moim dzieckiem.... dziękuję
Nie ma za co!
Pisz, Kochana, o postępach. Albo po prostu, żeby się wygadać.
I nie poddawaj się! Twój synek Cię kocha i na pewno za jakiś czas będzie grzeczniejszy.
Wiesz, u nas jest problem ze spaniem i też czasem mam bardzo dość. Ale wtedy sobie przypominam, że synek jest jeszcze maleństwem i on, budząc się kilkanaście razy w nocy nie robi mi na złość - sam na pewno wolałby przespać noc spokojnie.
Dziękuję. To jest chyba najlepsze forum na jakie udało mi się trafić. My na szczęście problemów ze spaniem nie mamy od 3 miesiąca życia przesypia całe noce. Nawet podczas ząbkowania nie było źle
Coś mi się wydaje że zostanę tu na dłużej i oczywiście w miarę możliwości pomogę ![]()
Dziękuję. To jest chyba najlepsze forum na jakie udało mi się trafić. My na szczęście problemów ze spaniem nie mamy od 3 miesiąca życia przesypia całe noce. Nawet podczas ząbkowania nie było źle
Coś mi się wydaje że zostanę tu na dłużej i oczywiście w miarę możliwości pomogę
Super!! To ja czekam na lepsze wiadomości ;-))))))
Nie martw się, myślę że to minie, a to że czasem masz dość jest zupełnie normalne. Odpocznij, dziecko wyczuwa nerwy, odbiera to że mama się denerwuje i samo też robi się nerwowe.
Niby małe dzieci ciężko posądzać o złośliwość, ale pamiętam jak moja siostra nie miała jeszcze wszystkich zębów a użarła mnie w rękę tak że miałam siniaka ;p
Nie martw się, nie przejmuj innymi, dzieci czasami tak mają jedne mniej drugie bardziej, ale to nie Twoja wina, nie daj się wpędzić w poczucie winy i odebrać sobie radości z bycia mamą.
nie byłam sama gdzieś gdziekolwiek od urodzenia synka. Przydałby mi się relaks.
A co robisz w tę sobotę o 18? ![]()
beatka87 napisał/a:nie byłam sama gdzieś gdziekolwiek od urodzenia synka. Przydałby mi się relaks.
A co robisz w tę sobotę o 18? http://emotikona.pl/emotikony/pic/07icon_smile4.gif
Mamy pierwszą rocznicę ślubu z mężem ![]()
No to next time
Poważnie, jeśli masz ochotę na towarzystwo kilku fajnych babek, to odezwij się do mnie na maila. Spotykamy się raz w tygodniu ![]()
O proszę bardzo chętnie
w końcu trzeba wyjść z domu hihi
dzieki za zaproszenie
Przyznam się że pierwszy raz spotkałam się z taką uprzejmością na forum ![]()
Wysłałam Ci maila ![]()