moja pomoc została nie doceniona
Dowiedziałam się ostatnio od znajomego że mój były ma trudną sytuację. Pół roku temu zmarła mu matka, z ojcem nie utrzymuje kontaktów i nie ma nikogo z rodziny. Wiem że nie pracuje i kilka dni temu nasz wspólny znajomy powiedział mi że ten mój były nie ma nawet na chleb. Napisałam do niego sms-a że dowiedziałam się że nie ma kasy i jeżeli by chciał to że mogę mu pomóc. Ogólnie mamy ze sobą kontakt, gadamy ze sobą raz na jakiś czas. No i on zadzwonił do mnie wkurzony że słucham jakiś durnych plotek, że on kase ma i jak mogłam w coś takiego uwierzyć. Był zły. Przykro mi się zrobiło bo przecież nie chciałam źle. Dowiedziałam się że źle mu się wiedzie więc wyciągnęłam pomocną dłoń a on tak mnie potraktował
Czy to z nim coś nie tak, czy ja popełniłam błąd?
1 2014-03-27 22:55:26 Ostatnio edytowany przez domisiaak (2014-03-27 22:55:45)
Podobne tematy
Uniósł się honorem. Pomyślał, że się nad nim litujesz. Nie powinnaś się tym przejmować. Olej go i idź dalej swoją drogą. Jeśli rzeczywiście będzie potrzebował pomocy i będzie potrafił jednocześnie schować sobie tę swoją dumę gdzieś głęboko, to pewnie się do ciebie zwróci.
Trudno Cię obwiniać, kiedy przecież chciałaś tylko pomóc. Ale to też normalne, że Twój były uniósł się gniewem, niezależnie od tego, czy jest, czy nie jest w trudnej sytuacji. To musi być wielki wstyd nie mieć pieniędzy.
To musi być wielki wstyd nie mieć pieniędzy.
Myślę, że to nie tak. Jeśli ich nie mamy, a jesteśmy odważni, to potrafimy sami poprosić przyjaciół o pomoc. Gdyby było tak jak mówisz, to oznaczałoby to twoją pogardę dla osób żyjących w biedzie. A przecież nimi nie gardzisz.
5 2014-03-27 23:59:51 Ostatnio edytowany przez enkeli (2014-03-28 00:04:01)
enkel napisał/a:To musi być wielki wstyd nie mieć pieniędzy.
Myślę, że to nie tak. Jeśli ich nie mamy, a jesteśmy odważni, to potrafimy sami poprosić przyjaciół o pomoc. Gdyby było tak jak mówisz, to oznaczałoby to twoją pogardę dla osób żyjących w biedzie. A przecież nimi nie gardzisz.
Nie gardzę biednymi ludźmi, zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie z własnej winy są w takiej sytuacji, a czasem widzę, że bezdomni są bardziej kulturalni niż bardziej zamożni ludzie. Ale wielu ludzi, w tym np moi rodzice, ma takie przekonanie, że musieli sobie czymś zasłużyć albo są gorsi, ogólnie jest jakaś dezaprobata do ludzi z problemami finansowymi, i sama bym się wstydziła, kiedy bym takie miała, bo bym się czuła jak jakis nieudacznik czy coś.
Ed: przepraszam za beznadziejność posta, zmęczenie + głód + 2 konwersacje na raz.
Dezaprobata wynika z lęku i niezrozumienia. A czasem wystarczy, że nam się nóżka powinie. Np. tracimy pracę ja i partner przez zupełny przypadek w jednym czasie. I wtedy z dnia na dzień stajemy się osobami bez dochodu, z ciągle uszczuplającymi się oszczędnościami. Czyli de facto biednymi. Ale cóż, takie życie.