Witam mam taki problem,otoz moj narzeczony jest na skraju bankructwa,dzis wyjechal za granice a ja dowiaduje sie od osob trzecich ze bank chce zabrac samochod bo on nie ma stalego dochodu(w lutym zakonczyl wypowiedzenie),oprocz tego są inne oplaty,ktore mozna naliczac i naliczac.Problem w tym,ze on nie wie ze ja wiem o sprawie samochodu,bardzo chcialabym cos z tym zrobic,ale nie wiem czy mu juz dzis mowic o moim dowiedzeniu sie o tym,czy poczekac z ta wiadomoscia,jednakze nie moge tez czekac,bo bank moze zabrac w kazdej chwili auto ktore jest na niego... Pomożcie mi,bo ja juz włosy wyrywam z nerwów,nie chce tez go denerwowac faktem ze wiem o tym a on najwidoczniej nie chcial sie ze mna tym podzielic....
Podobne tematy
No, trudno swoje długi trzeba spłacać. Proponowałbym spróbować zawrzeć ugodę z bankiem, może to coś pomoże.
No, trudno swoje długi trzeba spłacać. Proponowałbym spróbować zawrzeć ugodę z bankiem, może to coś pomoże.
ugoda zostala rozpatrzona negatywna po wplacie 5000zł teraz chca 11tys złotych ...
No to sprzedajcie samochód. Trudno. Nie jest niezbędny do życia.
No to sprzedajcie samochód. Trudno. Nie jest niezbędny do życia.
tak sie latwo mowi,ale gdziekolwiek dojechac to nie ma czym... bo autobusow brak,tym bardziej jak sie mieszka na wsi....
To czego oczekujesz? Bank nie jest instytucją charytatywną...
To czego oczekujesz? Bank nie jest instytucją charytatywną...
zrozumienia i pozytywnego rozpatrzenia ugody
Lily89 napisał/a:To czego oczekujesz? Bank nie jest instytucją charytatywną...
zrozumienia i pozytywnego rozpatrzenia ugody
Banki nie są instytucją od zrozumienia. Bank kalkuluje czy mu się opłaca. W waszym wypadku widać się nie opłaca... Tu liczby i procenty rządzą a nie empatia.
A narzeczony negocjowal pisemnie ?
Takie sprawy lepiej zalatwiac osobiscie.Ale skoro wyjechal,a kredyt jest na niego,to nie ma o czym mowic.
Narzeczony nie powiedzial Ci o dlugu ? Ma jeszcze jakies inne zobowiazania ? Razem mieszkacie ?
Skad te dlugi ? Moze warto pomyslec,czy Wasza przyszloc ma sens?