Mezczyzna, na ktorym mi zalezy, byl z kims w zwiazku kiedy sie poznalismy. Znalismy sie jakis czas, ale stwierdzilam, ze nie bede w to brnac, skoro jest z inna kobieta. Chociaz wiem, ze mu tez na mnie zalezalo. Uwazalam, ze skoro bedzie chcial byc ze mna, to zamknie tamten zwiazek i nie pozwoli mi odejsc. Ale na 2-3 miesiace pozwolil mi odejsc... Kiedy ja sobie zaczelam ukladac zycie, nauczylam sie zyc bez niego, pogodzilam sie, ze On wolal zostac z nia... On... przyszedl i oznajmil mi, ze powiedzial jej o Nas i zebysmy sprobowali odbudowac nasza relacje i bysmy byli razem...
Teraz ja nie wiem, co zrobic...
Czy pozwolic mu pozamykac calkowicie tamte sprawy i byc ze mna?
Boje sie, ze przez ten czas, kiedy sie nie kontaktowalismy, moze probowal zdobywac jeszcze kogos innego...
Przez ten czas, kiedy go nie bylo, stracilam do niego zaufanie, nie wiem, jak to odbudowac. Mam na mysli tez to, ze wybral najpiew ja, dopiero teraz mnie (choc staram sie zrozumiec to, ze byl to dluzszy zwiazek)... on tlumaczy sie tym, ze bal sie, ze moze to, co jest miedzy nami, to tylko zauroczenie.
Nie wiem, co zrobic...
Nie umiem tak z nim zerwac, jak wczesniej,bo boje sie, ze moze to jest to COS i strace cos bardzo waznego.
Z drugiej strony puszczam to wolno, jesli chce ze mna byc, to bedzie. Na razie uznaje to za kolezenstwo, jesli mu zaufam na nowo, to sprobujemy.
Trzecia obcja jest taka, ze zobacze, jak bedzie miedzy nami, ale nie bede zamykac sie na inne znajomosci...
Najgorszy jest ten brak zaufania, myslicie, ze da sie odbudowac te wiez, ktora przez te 3 miesiace gdzies umknela?