Witam
Chciałabym po krótce opowiedzieć swoją historię czy ktoś jest w stanie obiektywnie tą sprawę odebrać ?
Jestem mężatką od 14 lat mamy synów 12,14 lat oraz moją siostrę od 3 roku życia w rodzinie zastępczej w tej chwili ma 19 lat uczy się i pracuje.Od 8 lat prowadzimy z mężem firmę budowlaną w której od 3 lat jestem w niej praktycznie sama wszystkim się sama zajmuję .3 lata temu zaczęłam popadać w długi ,aby firma nie została gdziekolwiek wpisana walczyłam żeby każdy dług polubownie spłacać .Niestety doszło do tego że zajęła się nami firma windykacyjna i bardzo się bałam męża reakcji żeby się nie dowiedział wzięłam wszystko na swoje barki nic mężowi nie mówiłam .Cieszyłam się że w danym dniu nie pojawiał się w firmie nie trafił na listonosza oraz nie miał pojęcia o tym co się dzieje i tak codziennie jak wracałam z pracy to nie mogłam liczyć na jego wsparcie tylko pytał się jak tam ile kasy dziś utargowałaś gdzie tu mówię mam mu o tym wszystkim powiedzieć skoro na bierzące opłaty ledwo klikałąm , a nie mówię jakie kombinacje alpejskie żeby na towar uciułać .Dług gonił dług nie dawałam już sobie z tym rady sięgłąm po środki odurzające żeby dać radę tu w pracy potem w domu potem znowu to samo na drugi dzięń kto do ciebie zadzwoni po pieniądze non stop musiałam być i skakać na wysokości lamperii trwało to pół roku jak mąż zauważył w portwelu fotkę i na tym się skończyło rzuciłam z dnia na dzień to było 2,5 roku temu zamiennikiem była póżniej trawka bo mąż ogólnie jest abstynentem jeśli chodzi o alkohol , ale trawka nas łączyła mogliśmy coś wspólnie robić i wtedy był luz na chwilę i nie psuć wieczorów oczywiście nie mówiłam mu jak daleko sprawy idą cały czas myślałam że dam radę firmę wyciągnąć bo brałąm odpowiedzialność za to co się dzieje z racji tego że to ja tylko w niej byłam.Niestety koniunktura coraz gorsza zostaliśmy objęci komornikiem szok boże zawsze się tego bałam on odebrał info bo przyszło na adres domowy no i się rypło Załatwiliśmy to zajęcie polubownie na szczęście ale nie trwało to długo następna sprawa pieniądze z fv już dawno wrzucone w inną dziurę no a tu kontrahent wrzucił nas do KRD mąż o tym się dowiedział i zadzwonił do mnie oznajmiając mi że ma dosyć już tego wszystkiego i mam się teraz sama martwić i nie wrócił do domu i tak jest do dziś widujemy się raz na tydzień lub 2 ale nie wiem co mam o tym myśleć w przód