Czesc!
Mam 27 lat zawsze popelnialam bledy,zawsze wyciagalam z nich wnioski,ale to co sie stalo z moim zyciem teraz nie daje mi spokoju,mozna powiedziec,ze troche mna zawladnelo.Bylam w 8letnim zwiazku,rozstalam sie z partnerem z wielu powodow,ale nasze relacje sa w porzadku,nie zaluje,nie tesknie,zycze mu jak najlepiej bardzo szybko pozbieralam sie po tym zwiazku,chyba wypalil sie co do cna,ale zylam normalnie praca,dom,spotkania ze znajomymi no i w koncu,calkiem przypadkiem poznalam jego,przez przypadek,przez internet troche ze soba pisalismy,luzne rozmowy o czyms i o niczym,w koncu coraz czesciej,codzienne i tak po pol roku takiej znajomosci postanowilismy sie spotkac,wsiadlam w smochod i pojechalamn 450km od domu bylo cudownie,zakochalam sie po uszy,on tez ,plakalam kiedy musialam wrocic do domu,widywalismy sie czesto,odleglosc nam nie przeszkadzala,wspolne wakacje,planowanie przyszlosci,ale dzieli nas moja praca,dobrze zarabialam ale mysle ok moze znajde cos u niego,szukalam i nic on mial coraz wieksze cisnienie na to zebym przeprowadzila sie do niego,ja proponowalam kompromis on nie chcial,zaczely sie klotnie,o wszystko i o nic,zaczal mnie kontrolowac 24/7 musialam sie ze wszystkiego tlumaczyc,coraz rzadziej sie spotykalismy bo nie chcial do mnie przyjezdzac,ja jezdzilam jak tylko moglam,duzo dla niego poswiecilam albo tylko mi sie tak wydaje,znalazlam prace uff dzwonie szczesliwa ze zlozylam wypowiedzenie,w nowej pracy rozmowa to tylko formalnosc ze moge sie wyprowadzic,a on ze nie,ze czas minal,ze nie bedzie ze mna,ze ma inne plany,wyjezdza,ze mam nie dzwonic nie pisac,nie chce mnie widziec... Serce mi peka ,zachowuje sie jak desperatka,narxucam mu sie bo nie wiem co sie stalo,nie wiem skad taka decyzja,nie wiem nic zostalam bez pracy,bez przyjaciol ktorych stopniowo zaniedbalam,nie radze sobie kompletnie,nie wiem co mam ze soba zrobic,jak sobie poradzic,bardzo go kocham,myslalam zeby sie wyprowadzic do jego miasta pracowac tam zyc moze jednak zmieni zdanie? Prosze o pomoc,o rade o lekarstwo na to uczucie bo zwariuje..
Podobne tematy
No to zes narobila
Czy juz na bank nie mozesz wrocic do swojej starej pracy? Sprobuj, moze da sie odkrecic? Jezeli nie to szukaj nowej, z daleka od Misia kontrolera. Masz sie gdzie podziac? rodzina, przyjaciele? Czy nie czulas, ze cos nie tak w tej relacji? Przeciez to byl zwiazek na odleglosc. rozumiem, ze po osmioletniej relacji chcialas znowu stabilizacji ale na nastepny raz nie laduj sie w nic kosztem swojego zycia. Musisz teraz znalezc w sobie sile zeby odbudowac swoje zycie. Masz nadal przyjaciol prawda? To jakis psychol byl. Bron Boze nie odzywaj sie od niego, olej to natychmiast, mysl o sobie. opracuj jakis plan i trzymaj sie go. Trzymaj sie.
Zgadzam się z poprzedniczką, to był zazdrosny i zaborczy psychol, za bardzo podałaś mu się na tacy, a on nie robił dla ciebie nic tylko stawiał warunki, a kiedy je spełniłaś to dostałaś kopa i wypad z baru, wyciągnij nauczkę na przyszłość i nie zmieniał swojego całego życia dla faceta bo nie warto.
Napisałaś, że w nowej pracy rozmowa to tylko formalność - a więc nie podpisałaś jeszcze umowy o pracę, ani umowy przedwstępnej ?
Najlepiej nie podejmuj nowej pracy w mieście w którym on mieszka, a w którym będziesz oddalona od 450 km od środowiska i ludzi wśród których żyłaś dotychczas.
Jeśli możesz jeszcze wrócić do obecnego zatrudnienia - bo z pewnością okres wypowiedzenia nie minął - zrób to.
Porozmawiaj szczerze ze swoim pracodawcą, nie wtajemniczając go jednak w szczegóły - o tym, że chciałabyś pozostać w obecnej pracy, że zmieniłaś plany życiowe z powodów prywatnych - i co za tym idzie, nie chcesz zmieniać pracy, ani przeprowadzać się.
Powiedz rodzinie i przyjaciołom - bliskim osobom - o tym, co Cię spotkało i poproś o wsparcie.
Uwierz mi, że chętnie Ci go udzielą i będą Ci pomagali jak tylko potrafią najlepiej.
O tym panu zapomnij, wykreśl go ze swojego życia jak najszybciej.
Człowiek który tak traktuje drugiego człowieka - to kompletne dno, pozbawione empatii, wstydu, zdrowego rozsądku .... i długo mogłabym tak jeszcze wymieniać.
Wygląda na to, że od początku nie był z Tobą szczery i nie zamierzał wiązać się z Tobą na poważnie.
Wasz wkład w tą relację nie był równy. On pozwalał się odwiedzać, pozwalał się adorować, pozwalał abyś to Ty zabiegała i dbała o Wasz związek, a kiedy nadszedł czas, w którym Twoja obecność w jego życiu stała się realna, zerwał z Tobą kontakty nie podając praktycznie żadnego powodu.
Być może ma tam swoje życie, któremu Ty byś zagroziła - takie jest moje zdanie - i dlatego wycofał się.
Jednak ktoś, kto tak postępuje nie zasługuje na ani milimetr miejsca w Twoim życiu.
Nie mówiąc o tym, że miałabyś przeprowadzić się do miasta w którym on mieszka i zabiegać o jego uczucia - to niedorzeczność i marnowanie swojego czasu i życia.
Niestety co do poprzedniej pracy,nie ma szans pytalam,szukam czegos innego mam nadzieje,ze nie bedzie z tym problemu,o to sie nie martwie az tak bardzo,mieszkam u rodzicow,musialam wrocic wczesniej wynajmowalam kawalerke,ale wiadomo teraz mnie nie stac.Tak zostala mi przyjaciolka,ktrora rowniez zaniedbalam jego kosztem,a swoja glupota,ale ja kiedys bylam innym czlowiekiem czesto wychodailam,smialam sie na prawde lubilam swoje zycie,teraz czuje sie fatalnie,czuje jakbym byla w dupie brzydko mowiac... Czy czulam,ze cos nie tak?Hmmm nie,nie wiem czemu,ale nie bylam jakas zaslepiona,myslalam tylko o nim o przyszlosci to byl moj cel,teraz nadal o nim mysle,chcialabym z nim byc i ciezko mi pojac,ze on mnie nie chce znac.
Dzieki za odpowiedz.
Jeju przepraszam za moja skladnie i bledy,ale nawet jak o tym pisze wywoluje to we mnie ogromne emocje
Droga Niezatrzymaszmnie.
Ale dlaczego nadal chciałabyś z nim być ?
Jakie on obecnie reprezentuje sobą walory, cechy, które sprawiają, że ktoś tak wyjątkowy jak Ty chciałby z nim być ?
Co powiedziałabyś o mężczyźnie, o jakimkolwiek, obcym jakimś, albo o jakimś facecie z kręgu znajomych - o którym dowiedziałabyś się że tak się zachował ?
Że w taki, albo w podobny sposób potraktował jakąś kobietę ?
Co byś o takim mężczyźnie pomyślała ?
Wiem, że teraz wszystko jest straszne i ciemne.
A Ty jesteś jak w studni, gdzie nie ma żadnego punktu podparcia.
Ale w górze jest zawsze niebo, jest zawsze światło ....
Wiesz co,mimo tego ze on mnie zranil,ja nie potrafie pomyslec o nim zle,szukam wytlumaczenia jakiegos wyjasnienia zeby zrozumiec cala ta sytuacje,przeciez nic nie dzieje sie bez przyczyny?
Chcialabym z nim byc bo ma wiele dobrych cech,czulam sie przy nim bezpiecznie bylam szczesliwa,pod kazdym katem mi odpowiadal wizualnie i pod wzgledem charakteru nie potrafie wyobrazic sobie przyszlosci bez niego.Milosc jest okropna,zebym ja dorosla kobieta borykala sie z takim problemem..smieszne
" czas zmienia punkt widzenia "
Szkoda,ze nie ma okreslonej reguly ile to wszystko potrwa
Istotnie, nic nie dzieje się bez przyczyny - jak sama napisałaś.
Uważam, że on tam u siebie ma swoje drugie życie, albo pierwsze - któremu Twoje pojawienie się, realnie by zagrażało.
Chciał być z Tobą na dotychczasowych zasadach, a wyczuł, że mówienie o przyszłości sprawi, że dłużej utrzyma Cię przy sobie.
Myślę, że tam jest inna kobieta z którą buduje swoje zycie ...
Sama przed wielu laty byłam w identycznej sytuacji i wiele mnie to nauczyło ... choć nie potrzebowałam takiej nauczki ....
Nie,nie mysle ze nie prowadzi podwojnego zycia,ja znam jego mame tate siotre cala rodzine,utrzymuj z nimi kontakt moze nieotrzebnie,oni tez nie rozumieja co sie stalo,sami mowia ze jest im przykro..n.dobija mnie to myslenie,doszkianie sie odpowiedzi i do niczego dobrego to nie prowadzi
A przecież jakaś odpowiedź być musi.
Jest jakiś realny powód ....
Kobieto ale po co bedziesz sie zastanawiac nad tym co zrobil ten swir? Po co? Przeciez gosc jest nienormalny, po co tracic energie na rozmyslanie o kims takim? Moze lepiej zastanow sie co zrobic, zeby pomoc sobie, jak wyjsc z tej sytuacji i nie popelnic znowu takiej glupoty. Jeszcze piszesz, ze nie potrafisz zle o nim myslec? Otworz oczy i zobacz jak on cie potraktowal, co ci zrobil. Stracilas przez niego prace, mieszkanie, boze moj przeciez ten gosc to socjopata a ty sie zastaniasz co poszlo nie tak. Kobieto ja bym byla wsciekla na tego kolesia a potem na siebie, ze tak glupio zrobilam. Badz co badz, praca i mieszkanie daja ci niezaleznosc, poczucie jakiejkolwiek wartosci, a ty sie rzucilas pajakowi do sieci i zostalas z niczym. Nie rob tego wiecej, bron swojego, dlaczego on sie nie wysilil i nie ruszyl doopska do ciebie, tylko ty sie tak rzucilas, zostawilas prace, przyjaciol...
To dziwne rzeczywiście. Trochę poszłaś na żywioł. Ochłoń teraz i nie daj się. Skoro On tak uznał, to widocznie zbyt długo go zwodziłaś i odpuścił. Spróbuj wrócić do starej pracy, no bo co ? Masz inne wyjście ?
Hmm wspolczuje,wyciagnij wnioski z tej sytuacji,nie mysl o nim ba! Nawet ciesz sie,ze nie jestes z tym czlowiekiem i z tego,ze nie posunelo sie to dalej. Pomysl z wyjazdem bezmyslny nie da rady kogos do czegos zmusic,osmieszysz sie. Daj sobie z nim spokoj,czas goi rany tylkopo prostu ich nie rozdrapuj. TRZYMAJ SIE DZIEWCZYNO
16 2014-03-20 14:27:06 Ostatnio edytowany przez Kamil_1986 (2014-03-20 14:31:58)
Wiesz miłość to piękne uczucie, jednak nie możesz zupełnie dawać jej się ponieść.
Byłem kiedyś w bardzo podobnej sytuacji do Ciebie. Zakochałem się w dziewczynie, która mieszkała ode mnie prawie 500km. Spotykaliśmy się przez 2 lata w każdej możliwej okazji, ale niestety nie było ich wiele, bo ja byłem na studiach, ona nie mogła przyjechać do mnie ze względu na to, że jej rodzice nie wyrażali na to zgody ( ja miałem wówczas 20 lat ona 16, więc nie dziwiłem się za bardzo ). Przegadywałem z nią na telefonie całymi dniami. Po studiach planowałem wyprowadzić się z rodzinnego domu i zamieszkać w pobliżu jej, tam znaleźć pracę i związać z nią swoje życie. Na prawdę byliśmy sobie ogromnie bliscy i czułem podobnie jak Ty tą niekończąca się miłość do niej. Mimo wszystko na ostatnim roku studiów, bez ostrzeżenia ona wycofała się zupełnie. Straciła zainteresowanie, a w końcu zerwała, by po jednym miesiącu poznać swojego... obecnego męża ( nie wiem czy nie znali się wcześniej... ). Byłem skłonny nawet rzucić studia dla niej, ale w ostatniej chwili powstrzymałem się od tego błędu. Ona już nie chciała być ze mną, nawet gdybym był blisko. Po kilku miesiącach przyznała się naszej wspólnej przyjaciółce z łzami w oczach, że "to nie tak miało być, że miłość jest tylko jedna, ale przez tą odległość ja byłem dla niej bardziej jak brat, niż partner i w końcu nie wytrzymała presji". Tak się niestety kończy historia związków na odległość.
W Twoim przypadku on wykazał sie wyjątkowym chamstwem i w moich oczach nie jest warty Twoich starań. Na pewno wiedział, że dokonujesz tak ważnych życiowo decyzji w jego kierunku i jeśli nie był co do Ciebie pewny, to mógł wcześniej powiedzieć o tym. Przykro mi to mówić, ale zabawił się Tobą i nie doszukiwałbym się teraz wytłumaczenia dla niego. Wiem, jak trudno to zrozumieć, szczególnie gdy serce dalej jest przepełnione miłością. Sam przez 3 lata po wyżej wspomnianym związku próbowałem dojść do siebie. Dziś jak myślę o tym wszystkim, to żałuje, że tak długo zastanawiałem się nad tym wszystkim zamiast wziąć się za własne życie i chwytać dzień. Tobie również radzę to zrobić.
Zacznij od nowa. Postaraj się naprawić kontakty z przyjaciółmi. Będziesz ich teraz bardzo potrzebowała. Spędzaj po za domem jak najwięcej czasu i zawsze staraj się mieć coś do roboty, rozmawiaj z nami na forum, poznawaj nowych ludzi, dzięki czemu łatwiej będzie Ci się pogodzić z zaistniałą sytuacją. ![]()
Trzymam mocno kciuki za Ciebie, bo na prawdę zasługujesz na porządnego faceta, po tym co pokazałaś...
Jeszcze szczęście do Ciebie wróci. Jestem tego pewny ![]()
Kochani chcialam Wam podziekowac,te odpowiedzi daly mi do myslenia,nie czuje sie cudownie,ale na pewno lepiej.Wrocilam do pracy ufff ublagalam szefa,opowidzialam mu o wszystkim... dal mi szanse,ma mnie na oku,musze sie wykazac podwojnie tak czuje,ale dam rade.Jeszcze mieszkam z rodzicami,bo nie chce pozyczac od nich pieniedzy na mieszkanie,pomieszkam do swiat lub dluzej i sie wyprowadze,poradze sobie. Powiem Wam ze wspomnienia wracaja,a mysli zaprzatja moja glowe,szczegolnie jak jest wieczor i jestem sama,dlatego wtedy wymyslam sobie zajecie,ksiazka film cwiczenia nawet spacer albo telefon do siostry,moj mozg chyba ciut sie otworzyl.. mam nadzieje ze czas wyleczybmnie z tego wszystkiego,ale ciesze sie ze w ogole cos zaczelam bo to przerazalo mnie najbardziej-bezczynnosc.Jeszcze raz dziekuje i serdecznie Was pozdrawiam :*
Nie był wart ciebie, wręcz fałszywcem
Odpocznij od kolejnego związku, gdy pozbierasz siły- spróbuj stopniowo od nowa z kimś, który będzie dla ciebie dobry.
Niezatrzymaszmnie - brawo !
Zobacz jak sobie pięknie poradziłaś w takiej arcytrudnej sytuacji.
Zuch dziewczyna ![]()
20 2014-04-02 20:17:25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-04-17 09:00:02)
Hej.
Uważam, podobnie jak Kamil, że nie warto marnować czasu na roztrząsanie tematu, na ciagłe zamartwianie się. Prawda jest taka, ze za bardzo się pośwęciłaś, zrezygnowałaś ze wszystkiego dla niego...teraz nie masz nic. Jednak mozesz wszystko odbudować, to zależy w większości od CIEBIE!. Zajmij się sobą, idz do klubu fitnes, do kina, czytaj ksiązki, rób wszytko co Cie mocno zajmuje i nie pozwala myśleć o tym co było.
A w następnym związku pamietaj, ze Ty też jestes wazna i dbaj o siebie, nie rezygnuj ze swojego zycia, pracy, przyjaciol i hobby, chociazby z tego wzgledu, ze jak cos sie konczy to nie ma do czego wrocic
Rozpoczynam pisanie bloga o związkach, miłości i wszystkim co się z tym łączy,poparte doświadczeniem(nie tylko moim) i szkoleniami. Zapraszam do czytania. Wierzę, że informacje w nim zawarte pomogą Ci spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy i wniosą wiele pozytywow.
link usunięty