Nikomu nie mam odwagi opowiedzieć a bardzo chcę porozmawiać ...........
W listopadzie na jakimś portalu poznałam X. Pisywaliśmy do siebie codziennie na różne tematy. Był raczej mało wylewny, ale pisywaliśmy do siebie. Po dwóch tygodniach umówiliśmy się do kina. Na spotkaniu okazał się całkiem fajnym facetem. Na drugi dzień po spotkaniu zaraz rano wysłał mi sms ?dlaczego się do niego nie odzywam czy jestem rozczarowana jego osobą?? byłam wtedy w pracy odpisałam, że nie, że wręcz przeciwnie mam bardzo pozytywne odczucia, co do jego osoby i spotkania. Umówiliśmy się znów tym razem na spacer. Fajnie się rozmawiało i spacerowało w deszczu. Następnego dnia mieliśmy się znowu spotkać na spacer, ale pogoda nie dopisała więc nie spotkaliśmy się. Oczekiwałam, że zaproponuje coś innego nie spacer, ale jakąś knajpkę czy coś, ale cisza była z jego strony. Po południu napisałam sms do niego dlaczego się nie odzywa odpisał że jest na spacerze z psem i myśli o mnie. Zapytałam co myśli o mnie ? czy lubię sex?? Odpowiedziałam że jest bardzo ważny ale ważniejsze są uczucia czy jakoś tak napisałam. Pisywał nadal do mnie, ale jakoś już inaczej. Pisał, że był w dwóch różnych związkach i kobiety go oszukały. Odpisałam, że bardzo mi przykro z tego powodu, ale ja mam swoje marzenia i oczekiwania chcę kochać i być kochaną. Dziś wiem, że szukał kobiety do znajomości opartej tylko na sex-ie. Mówił do mnie w taki zawoalowany sposób, że do mnie to wtedy nie dotarło. Stał się jakiś dziwny odpuściłam sobie go. Po kilku tygodniach znów się do mnie odezwał. Myślałam wtedy, że przemyślał sobie wszystko i akceptuje mnie z moimi marzeniami i oczekiwaniami. Mówiłam o tym często i wyraźnie, że nie chcę tylko sexu oferując mi tylko sex skrzywdzi mnie. Podoba się mi było w nim coś co powodowało, że zaczynałam mu ufać dziś nie umiem tego opisać co, ale byłam gotowa odpuścić tę znajomość, bo nie chciałam rozczarowania. Nie wiem co się wydarzyło, ale w jakiś sposób mu ufałam i wylądowaliśmy w łóżku raz potem drugi raz. Potem się wiele zmieniło. Chciałam się z nim spotkać usłyszeć parę miłych słów czuć się wyjątkowo, ale odniosłam wrażenie że on tego nie chce, więc zapytałam wprost jak zwykle nie odpisał jednoznacznie, a mnie poszły nerwy poczułam się wykorzystana i odrzucona bardzo potrzebowałam przytulenia i miłego słowa. Powiedziałam mu to wyzywałam go też wtedy, że jest łajdakiem i nie uszanował moich uczuć itd, a on w odpowiedzi zaserwował mi też parę cierpkich słów, że sama tego chciałam, aby mnie przeleciał, że sama do niego przyjechałam itd. . Dodam, że przed tym wszystkim był taki przekonywujący, że czułam się tak jakbym złapała Pana Boga za nogi zapewniał, że nie chce się mną zabawić itd. Cholera ufałam już mu. Uprawialiśmy sex bez zabezpieczenia więc bałam się, że mogę być w ciąży. Powiedziałam mu to, ale znowu się zaczęło że chciałam złapać go na dziecko. Odpuściłam trudno mi napisać co wtedy czułam boże jak bolało. Nie wiem ile dni przepłakałam. Kilka tygodni później napisałam do niego, że mogę być w ciąży bo okres się mi spóźnia już kilka dni. W zasadzie nie miałam pewności ale bardzo się tego bałam. Nie wiem na co liczyłam chyba na jakieś pocieszenie i ciepło (bzdura prawda?) Nikomu o tym nie powiedziałam bo jest mi wstyd. Napisał mi wtedy, że może nie jestem, ale na pewno nie zostawi mnie samej. Niby ze mną pisał, ale tak jakoś dziwnie może trochę niechętnie. Ustaliliśmy, że będziemy próbować reaktywować naszą znajomość później okazało się że stres był powodem owego spóźnienia. X najpierw zaprosił mnie na spacer potem z tego się wycofał bo skaleczył stopę kilka dni później była niedziela piękna pogoda napisał mi że jest na spacerze z psem. Odpisałam że fajnie szkoda że mnie na ten spacer nie zaprosił. Potem odnosiłam wrażenie, że ignorując mnie delikatnie daje mi do zrozumienia, że mam przestać się do niego odzywać. Myślałam, że chce mnie traktować jak koleżankę, a w mojej ocenie trzeba było zacząć tam gdzie się wszystko zepsuło. Dziś nie wiem czy mu zależało na mnie choć trochę idąc ze mną do łóżka czy się mną zabawił, czy moja postawa wobec niego spowodowała, że się wycofał. Jeszcze raz zakończyłam tę znajomość powiedziałam mu że czuję że mu na mnie nie zależy odpisał dwoma słowami ?jak uważasz?. Czuję się okropnie w tym wszystkim. Niczego nie mówi wprost wszystkiego sama muszę się domyślać, a ponieważ mnie też kiedyś skrzywdzono to czasem zakładam czarne scenariusze. Zaczęłam mu ufać ofiarowałam siebie licząc na uczucia, ale on nie miał dla mnie czasu.
Podobne tematy
Cóż mogę powiedzieć... facet z góry dał Ci do zrozumienia, że interesuje go jedno. To powinno być dla Ciebie już "żółtym światłem", a następnie analizując własne potrzeby i możliwości z tym człowiekiem powinnaś się zatrzymać. Owszem, porządny facet widząc, że kobieta pragnie się zaangażować emocjonalnie, a nie tylko przez łóżko, powinien sobie odpuścić, by Cię nie krzywdzić, ale nie każdy taki jest. Od tego właśnie masz własny rozum, by oceniać sytuacje. Skoro jeździłaś do niego znając prawdę musiałaś liczyć się z faktem, że może to tak sie skończyć. Może to szowinistycznie zabrzmi, ale stare powiedzenie "jak suka nie da, to pies nie weźmie" dobrze się sprawdza. Jeśli zależy Ci na budowaniu związku, to nigdy nie zaczynaj od seksu z facetem, bo on poczuje na wstępie, że już "zdobył" wszystko co chciał i straci Tobą zainteresowanie. Seks ma być niejako nagrodą za zaangażowanie oraz pieczętuje związek, a nie jest jest czynnikiem, którym możesz przekonać mężczyznę, by Cię pokochał...
Wydawało się mi że mu zależy zaufałam swojej kobiecej intuicji, która mnie zawiodła. Wiem, że szybko wylądowaliśmy w łóżku, ale na pewno nie od tego zaczęli. Mnie zależało i stałam się bezbronna. Co mam robić dziś? Mam ochotę mu nawrzucać za to, że mnie skrzywdził i nie wiem jak się powstrzymać.
Nic Ci to nie da. Zachowaj szacunek do siebie i pozwól mu odpłynąć bez widoku Twoich łez... Stać Cię na lepszego człowieka, który Cię doceni i pokocha.
Jedyną pobudką do utrzymywania znajomości z Tobą był dla niego seks.
Po pierwsze, zachowałaś się mega nieodpowiedzialnie uprawiając z nim seks bez zabezpieczenia.
Po drugie,na nic bym z jego strony nie liczyła. Twoje 'nawrzucanie' spłynie po nim bezpowrotnie. Więc daruj sobie, zniknij z jego życia, i układaj swoje dla siebie. Nie ma tu żadnej zagadki...
W tym facecie nie ma nic zagadkowego, wiec pozostaje druga część tematu...
Nemezis, największą naiwnością (pocieszę Cię, że to cecha wielu kobiet) jest wiara, że facet "dla nich" zmieni swoje założenia. Facet od początku mówi, że nie chce związku i interesuje go seks - Ty wierzysz, że zmienił zdanie. To nie ten typ.
Szukasz związku, więc swoje poszukiwania ogranicz do facetów, którzy szukają tego samego. I obserwuj. Liczą się słowa i czyny - musisz je analizować obiektywnie, nie przez pryzmat tego, co Ty byś chciała widzieć. Zajmij się szukaniem odpowiedniego kandydata - o tamtym zapomnij. Jak wyżej napisano - dla niego nie ma znaczenia co o nim powiesz czy sobie myślisz.
Tylko błagam - zachowaj minimum zdrowego rozsądku i kup sobie paczkę prezerwatyw na wszelki wypadek. Wszystko mogę zrozumieć, ale seks bez prezerwatywy ze zwolennikiem seksu bez zobowiązań to już nawet nie jest naiwność...