Witam! Miałem taką sytuację, że byłem w pierwszym związku takim prawdziwym (mam 18 lat), dziewczyna jest pół roku młodsza. Miała 4 chłopaków wcześniej.
Chodzi o to, że w pewnym momencie się do siebie zbliżyliśmy i byliśmy w związku. 4 miesiące. Czułem coś do niej, ale ona nie.
Trochę za bardzo się do niej "dobierałem" czasem, mimo jej woli. Problem większy z tego nie był, ale zadowolona z tego nie była.
Nie potrafiła mi powiedzieć, że mnie kocha. Ja jej to mówiłem.
Trudno się z nią rozmawiało i pisało. Odpisywała krótko zazwyczaj jak i odpowiadała. Pewnego dnia zerwała ze mną (przez tel ;/ ). Po tym wszystkim rozmawialiśmy normalnie, potrafiła się bardziej wypowiedzieć.
Była ze mną przez te 4 miesiące, bo powiedziała, że może z czasem coś do mnie poczuje.
Jak chciałem się spotkać, wymyślała różne rzeczy, albo nie odpisywała wcale. Wolała spotkać się z koleżankami.
Bardzo, ale to bardzo podobną sytuację miał kolega. Po prostu kropla w kroplę!
Wiecie o co to może chodzić? Może się za mało starałem? Bo początek związku był taki, że się mało nią interesowałem.
Może ona się w jakiś nietypowy sposób droczy? Nie znam kobiet, bo jak napisałem to mój pierwszy związek. Może potraficie coś podpowiedzieć?
Chciałbym z nią spróbować jeszcze raz, ale nie wiem czy jest szansa. Kolega miał też problem i wpadł na to, że zerwała z nim może dlatego, że jej za często mówił, że mu zależy na niej. Ja mówiłem to samo. Czy to może być powód ?