Witajcie
Mam pewien problem, może będziecie w stanie rozwiać moje wątpliwości. Mam 21 lat, jestem w związku z moją partnerką od 1,5 roku. Od niespełna roku uprawiamy ze sobą seks (jest to moja pierwsza partnerka seksualna), niestety od samego początku mam problem ze zbyt wczesnym wytryskiem, moja dziewczyna za każdym razem mnie pociesza i mówi że jest jej ze mną dobrze i że to chwilowy problem. Próbujemy kochać się po kilka razy pod rząd, ale często kolejny raz nie jest o wiele dłuższy od kolejnego. Przyznaje, że jest to bardzo frustrujące, ale staram się o tym nie myśleć i jakoś przez to przebrnąć. Kochamy się dość nieregularnie, zazwyczaj mamy okazje mniej więcej raz w tygodniu, a czasami nawet rzadziej. Problem polega na tym, że ostatnio wydaje mi się, że moja dziewczyna unika seksu ze mną, nawet jeśli mamy ku temu okazje, zazwyczaj to ja zaczynam ją pieścić, całować itp i to ja prowokuje takie sytuacje. Niby mówi, że nie chce bo np. ktoś jest w mieszkaniu i to dlatego, ale na początku takie rzeczy jej nie przeszkadzały i każdą okazję wykorzystywaliśmy do tego żeby się pieścić, kochać. Czuje, że już jej tak nie pociągam jak na początku. Ona nadal twierdzi, że seks ze mną sprawia jej przyjemność i dalej pragnie mnie tak samo jak wcześniej. Ostatnio postanowiła na czas wielkiego postu zachować wstrzemięźliwość i że nie będziemy przez ten czas uprawiać seksu... Wydaje mi się to dość dziwne. Mam wrażenie, że chce tego uniknąć przez moje kiepskie umiejętności w łóżku i to, że nie ma ochoty już się ze mną kochać albo nie sprawia jej to przyjemności. Sam już nie wiem. Może wiecie co jest tego przyczyną? Jakieś rady?