Dziewczyny minęło u mnie 14 miesięcy. Ostatnio miałam problem ze sferą erotyczną, ciągle wszystko mi się przypominało. I zamiast po prostu nad tym popracować, jakiś diabeł podkusił mnie i zaczęłam wypytywać o szczegóły. Zapierał się ale ja drążyłam i drążyłam , naciskałam (serio to potrafię) aż dostałam co chciałam. Poczułam się jakbym była z nimi w sypialni. Teraz nie mogę o niczym innym myśleć. Jestem wściekła na siebie, a on jest smutny - stwierdził, że po co chciałam wiedzieć, że to niepotrzebne cierpienie. Miał rację cholera! Ale już za późno. Co teraz mam z tą wiedzą zrobić? Czy starać się nie myśleć o tym na siłę? Nie mogę się do niego przytulić ani nic. W ogóle poczułam że nie dam z tym rady.Wszystko wróciło. Serio wiem że to był błąd. A może to normalna faza przeżywania dla niektórych z Was? Wam też się to zdarzało?Oczywiście mogłabym się dowiedzieć jeszcze wiele wiele więcej, bardzo już jednak nie chcę popełniać tego błędu. Chcę budować, ale o tę wiedzę mi teraz ciężej.Pomóżcie!
Podobne tematy
Jak mój mąż mnie zdradził to ja też pytałam o szczegóły. Całe szczęście że wtedy nie było u niego tak cudownie, ale chyba lepiej nie wspominać bo wtedy mniej boli. Było minęło.
Lepiej oswajać się z prawdą niż z kłamstwem.
Lepiej oswajać się z prawdą niż z kłamstwem.
wiedzieć tak, wspominać nie.
Jak dla mnie sama wyobraźnia jest wystarczającym źródłem bólu. Pytanie jak to robili ile razy w jakich pozycjach jakie odgłosy wydawała przy orgazmie--- to jak strzelanie sobie samemu.. W plecy. Ani sie nie obronisz. Ani nie unikniesz. A boli jak diabli...
Sama sobie strzelilas w kolano.
Nie mam pojęcia jak ci pomoc. Wyobrazić sobie potrafię. Jaki to ból.
Chyba tylko czas pozwoli ci sobie z tym poradzić.
Ja też pytałam
też bardzo boli
co prawda mój m. dawkuje wszystko po trochu
nie chce o tym mówić, coś z niego wyciągnę i znów milczenie
ale mimo że to tak bardzo boli to ja chce wiedzieć
chce wiedzieć,
chce wiedzieć co tak naprawdę ich łączyło, łączy..
łatwiej mi jest podjąć decyzje czy walczyć o nas czy odpuścić.
bo u mnie cały czas to bagno trwa
ja chce wiedzieć, mimo iż to sprawia ból
nie chce sobie wyobrażać
chce znać prawde
nie ukrywam, że czasem w złości wypominam to co wiem
Moim zdaniem to tylko niepotrzebny, dodatkowy ból. Już sam fakt zdrady boli, a co dopiero jej szczegóły.
8 2014-03-05 16:33:54 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-03-05 16:34:20)
jaką decyzję salvahe??
uważasz, że jest SKALA zdrady??
że mozna zdradzić mniej, lub więcej?
zdrada jest zawsze takim samym.. (bez brzydkich słow - moderatorzy prosza..)
Salvahe - jaką TY chcesz podjąć decyzję?
przecież, powiedz sobie to wreszcie w oczy - decyzję podejmuje twój mąż
decyzje o tym, że cię zdradzi
decyzje o tym, czy zostaje czy odchodzi
NIEZALEZNIE OD TEGO -= jaka była jego zdrada, jak często to robił, jaką pozycję lubili i czy połykała - ON ZADECYDUJE, co z tym zrobi
ty, niezależnie od tego, co się dzieje
może zrobić jedno - TYLKO na razie tego nie widzisz, nie dostrzegasz
bo wydaje ci się, że masz wpływ na sytuację, w której ON jest
ty możesz DAĆ MU SZANSĘ - pod warunkiem, że będzie w nim wola budowania związku po zdradzie
pod warunkiem, że wexmie on na siebie konsekwencje związane ze spustoszenie, jakie w wasz związek wprowadziła zdrada
i na końcu - pod warunkiem, że jest dostatecznie silny... by udźwignąć ciężar bółu, cierpienia i nienawiści zdradzonej, skrzywdzonej ukochanej...
Ja również pytałam. Na szczęście oszczędzone mi było tego ze strony chłopaka-zdrajcy ale już ta inna kobieta nie oszczędziła mi szczegołów. Bolało bardzo. Z perspektywy czasu wiem, że nie ma to znaczenia co Oni robili, znaczenie ma to że On zdradził. A szczegóły? Sprawiają dodatkowy ból najmniej winnej osobie - tej zdradzonej, więc sensu nie ma dopytywanie.
Co w sytuacji gdy już wiesz? Starać się o tym nie myśleć, starać się nie porównywać, starać się nauczyć żyć z poczuciem samej zdrady.
cześc pytajko;)
cześc pytajko;)
Cześć Endi - wysłałam niegdyś zaproszenie na fb ... ale nie doczekałam się akceptacji niestety.
a bo nie wiedziałam kto ty;) przepraszam, ale staram sie trochę filtrować potencjalnych znajomych - wiesz dlaczego zapewne;) napisaz mi na priva jak się nazywasz, albo daj inicjały;)
Do end aluzja
Wiem , że nie ma skali zdrady
zdrada to zdrada
pytała męża o szczegóły bo chce wiedzieć czy to był tylko seks czy było w tym uczucie
dla mnie to ma znaczenie
Do end aluzja
Wiem , że nie ma skali zdrady
zdrada to zdradapytała męża o szczegóły bo chce wiedzieć czy to był tylko seks czy było w tym uczucie
dla mnie to ma znaczenie
teraz tak ci się wydaje salvahe
bo tak naprawdę wiesz co boli najbardziej? że zrobił to drugi raz.. i trzeci.. i czwarty..
i potem przychodził do ciebie, patrzył ci w oczy i KŁAMAŁ - w pracy mnie zatrzymali
albo pamiętał o tym, by się wykapac, jak od niej wychodził.
że planował jak i kiedy się z nią spotka...
'
kiedy zrobił to raz i nie pojawiłą się refleksja - co ja robię, dalczego, jak mogłem
to to boli najbardziej
15 2014-03-05 17:49:41 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-05 17:52:33)
Co do szczegółów to rzecz normalna i jak najbardziej anturalna w takiej sytuacji wpierw trzeba się oswoić z faktem zdrady. Ale co potem...
Zdrada dla nas mężczyzn to najczęściej zabójstwo związku, nie rozumiem jak można żyć pod jednym dachem ze zdradzaczem ? ![]()
W szczelności gdy on wam daje do zrozumienia iż sam nie potrafił by wybaczyć zdrady
Przecież będzie nas do końca życia dręczyła myśl czy on zdradzi po raz kolejny a przede wszystkim jak mieć zaufanie do takiej osoby ? ![]()
Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie
i inaczej patrzą na te same sprawy
gdybym ja zdradziła on by mi nie wybaczył i nie patrzył na nic, tylko by mnie zostawił
on zdradził a ja myślę o tym żeby moje dziecko miało jednak rodzinę (matkę i ojca)
o tym jak spłacić 100tyś kredytu
i o tym że ciągle coś czuje do tego człowieka
i myślę też o tym że tak łatwo ona go nie będzie miała.
Nie wiem czy będziemy razem czy nie
ale ja nie umiem przekreślić tak łatwo 6 wspólnych lat
ale każdy z nas jest inny
17 2014-03-05 20:02:46 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-05 20:18:36)
W takim układzie powinnaś go zostawić, nie ma to sensu widać zero w nim skruchy szczególnie jeśli błagał o przebaczenie, moja by go opluła i odeszła i za to ją kocham ponieważ takie dziewczyny są dla mnie najwartościowsze tj takie które znają swoją wartość.
No chyba że salvahe chodzi o kwestię finansów, jeśli on nie myśli na pierwszym miejscu o dobru dziecka to tym bardziej powinnaś odejść. Albo vendeta i tyle.
Ja pytalam o wszystko. O kazdy szczegol.
Bo moja wyobraznia szalala.
Raz mialam wprost nierealnie przejaskrawiony obraz przeromantycznej "love story" ze 100 % nominacja do oskara, na przemian z mega wyuzdanym pornolem... z namietnym seksem...
Rzeczywistosc okazala sie banalna, przyziemna i... nieciekawa.
Ale tez zdrada nie byla tendencyjna.
Walkowalismy to bardzo dlugo, az zrozumialam ( jezu jak trudno jest zrozumiec faceta i jego podejscie )
ale warto bylo tyle walkowac, bo mnie akurat uspokoilo, oczyscilo moja glowe z wizji i nadinterpretacji
i pozwolilo to wszystko sobie poukladac, wyciszyc sie...
Mądry facet, który zdradził żonę nie zafunduje jej drugiej traumy. Powie, że gdzieś w aucie, czy windzie, ewentualnie w jakimś zakamarku, szybko, bez uniesień, tak na odwał, bo nagle ich naszło. I tyle.
Nigdy nie zafundowałbym żonie opowieści, jak było faktycznie - to sadyzm. Szkoda kobiety.
20 2014-03-06 18:17:38 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-06 18:18:01)
Wiesz co zdrajco porozmawiaj z doom-em(http://www.netkobiety.pl/profile.php?id=211769) ciekawe czy gdyby ona ciebie zdradziła wybaczałbyś jej jeśli nie to od razu odejdź szkoda dziewczyny.
21 2014-03-10 15:32:12 Ostatnio edytowany przez Kutek (2014-03-10 15:34:37)
Wiesz co zdrajco porozmawiaj z doom-em(http://www.netkobiety.pl/profile.php?id=211769) ciekawe czy gdyby ona ciebie zdradziła wybaczałbyś jej jeśli nie to od razu odejdź szkoda dziewczyny.
Jeśli to do mnie, to Ci odpowiem tak.
Nie interesują mnie dokonania innych i nie będę trawić czasu na czytanie ich wypowiedzi. Każdy jest inny i inne są przyczyny postępowania. Jedni są dumni z dokonań, a inni nie. To nie jest powód do radości - to prostu życie. A skoro ma się jedno, to dlaczego całe je poświęcić na dogadzaniu drugiej osobie, co skutku nie przynosi, a samemu nie poczuć z radości jego przeżywania.
Czy zdradziła, czy nie, teraz to nie ma znaczenia, ponieważ nie mam już czasu na "wybaczanie". Takie fakty przyjmuje się już bez zbędnych emocji. Jeśli przyjdzie pewnego dnia i powie, że mnie zdradziła, to oczywiste, że jest w tym niemała moja zasługa. Nic nie dzieje się bez przyczyny.
Nie traktuj każdego, kto jest w takiej sytuacji, jak byłby z tego powodu szczęśliwy. Czasem trzeba się posunąć do takich kroków, aby nie zgłupieć pod własnym dachem.
Jak Ciebie to spotka, również zmienisz zdanie (to a propos podpisu pod Twoimi postami). Moje - do niedawna, było bardziej radykalne od Twojego.
Odejście to tchórzostwo, bo o kobietę trzeba dbać nawet wtedy, gdy już "ogień zgasł". Jak mielibyśmy teraz po dwadzieścia kilka lat, to na pewno tak by się stało.
Ma ode mnie zielone światło na ułożenie sobie życia. Nie skorzysta, będziemy pewnie wegetować do końca.
PS. Naucz się pisać poprawnie - interpunkcja to coś fantastycznego - potrafi zmieniać znaczenie tego samego zdania. Skoro jeszcze o tym nie wiesz, to pewnie jesteś młody i wszystko przed Tobą.
Mądry facet, który zdradził żonę nie zafunduje jej drugiej traumy. Powie, że gdzieś w aucie, czy windzie, ewentualnie w jakimś zakamarku, szybko, bez uniesień, tak na odwał, bo nagle ich naszło. I tyle.
Nigdy nie zafundowałbym żonie opowieści, jak było faktycznie - to sadyzm. Szkoda kobiety.
Może ujęłabym to nieco inaczej, ale zgadzam się całkowicie.
Też chciałam wiedzieć. Ale na to usłyszałam, ze nie dowiem się niczego, bo to niczemu nie służy (szczególnie, gdy podejmuje się trudną próbę bycia razem). Że nie będzie posypywał solą moich ran... Usłyszałam kilka zdawkowych zdań o relacji, która była krótka i mało istotna. Ze się odbywała w przerwach pomiędzy codziennymi obowiązkami zawodowymi. I tyle.
Z perspektywy czasu wiem na pewno, ze taka wiedza jest NIEPOTRZEBNA a nawet moze być szkodliwa (o czym moze świadczyć post Założycielki wątku). I tak sytuacja przyniesie tyle emocji, ze ledwie można je udźwignąć. Dlatego, chociaż to trudne - nie pytajcie... A jeżeli zdradzacz sam z siebie chętnie sypie szczegółami - najlepiej kazać mu się zamknąć.
[Z perspektywy czasu wiem na pewno, ze taka wiedza jest NIEPOTRZEBNA]
Ja także to już wiem. Dziękuję za Wasze zaangażowanie. O nic już nie będę dopytywać, o nie za dużo mnie to kosztowało. Nie dowiedziałam się aż tyle, żeby nie móc więcej.
A ja się wypytałam o wszystkie szczegóły, u mnie to były delegacje wiec 1-2 noce razem (dni też)
Za to doceniam teraz nasz sex, poprawił się ogromnie, no jak by nie było ilość partnerek czasami ma wpływ na jakość.
Nie każdy ma tyle wyobraźni żeby niektóre "sztuczki" zastosować.
Co z tego...
Ale na szczęście zapomniałam wszystko, tyle że u mnie to trwa już 9 miesięcy, a o szczegóły pytałam na samym początku.
Czasami lepiej nie wiedzieć.