netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

12 odpowiedzi4 241 wyświetleńzałożony przez Claudia87, 05.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Witajcie po przeogromnie długiej przerwie.

Od dłuższego już czasu nurtują mnie wciąż te same pytania.

Chodzi mi o zdradzających mężczyzn, ogólnie o zdradę. Chyba bardzo zmienił mi się ostatnio pogląd w tej sprawie. Po części dojrzałam do postrzegania inaczej różnych spraw (nie tylko o zdrady mi chodzi), po części jednak to, co ostatnio przeszłam ukierunkowało mnie w tym temacie.

Przejdę do sedna. Czy każdy mężczyzna, który zdradza to przysłowiowy "frajer", "drań", itp? Czy ludzie trwający w fałszywych związkach, czy to z przyzwyczajenia, czy też lęku przed samotnością, albo na siłę tworzący "wzorową rodzinkę" bo pojawiło się dziecko nie zakochują się? Nie ma możliwości, by poznali tą swoją "drugą połówkę" nieco później niż by się to wszystkim wydawało? Czy los nie popełnia takich błędów, że pewne osoby zbliża sobie czasami za późno, a inne zbyt wcześnie? Czy każdy zdradzający to zły partner, kierujący się głównie popędem seksualnym, ewentualnie podbudowaniem własnego ego? Czy każdy kochanek/kochanka to zawsze ta osoba najgorsza wtrącająca się w czyjeś życie z premedytacją, dla zwykłej pociechy fizycznej?

Czy miłość w takich "układach" w ogóle istnieje? Jak ją zdefiniować, komu przypisać?

Ręce mi już opadają od tych wszystkich przemyśleń...

2

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Najlepiej napisz jaki jest naprawdę Twój problem.
O naturze zdrady i zdradzających można napisać wiele, różni ludzie mają różne powody, różną sytuację życiową. Nie można tego sprowadzić do kilku zdań. Najlepiej przyjrzeć się jednostkowej sprawie.
Zakładam, że ze zdradą sama masz w jakiś sposób do czynienia?

3

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Sądzę, że stałość i uczucia to coś, co rzadko idzie ze sobą w parze. Rozumiem, że jesteśmy tylko ludźmi, zdobywamy nowe doświadczenia, priorytety się zmieniają, i tak dalej. Nie uważam, że to źle, jeśli ludzie się rozstają; wręcz przeciwnie, nie widzę sensu żeby tkwić w niesatysfakcjonującym związku.

Ale zdrada? To zwykłe tchórzostwo, próba uniknięcia tych wszystkich przykrych konsekwencji rozstania czy rozwodu. I nieważny jest motyw- czy robi to z powodu popędu, braku bliskości drugiej osoby, czy z jeszcze innego powodu - działa na zasadzie "mieć ciastko i zjeść ciastko", i brak jest w tym zwykłego szacunku i dla zdradzanego, i dla osoby, z którą zdradza.

A przecież można załatwić to uczciwie i "po męsku" - rozstaję się, rozpoczynam nowy związek.

4

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie
Claudia87 napisał/a:

Czy każdy zdradzający to zły partner, kierujący się głównie popędem seksualnym, ewentualnie podbudowaniem własnego ego?

Tak.

Claudia87 napisał/a:

Czy każdy kochanek/kochanka to zawsze ta osoba najgorsza wtrącająca się w czyjeś życie z premedytacją, dla zwykłej pociechy fizycznej?

Nie, jeśli nie wie, że spotyka się z żonatym mężczyznom, jeśli wie, to tak...

5

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie
agnik napisał/a:

Najlepiej napisz jaki jest naprawdę Twój problem.
O naturze zdrady i zdradzających można napisać wiele, różni ludzie mają różne powody, różną sytuację życiową. Nie można tego sprowadzić do kilku zdań. Najlepiej przyjrzeć się jednostkowej sprawie.
Zakładam, że ze zdradą sama masz w jakiś sposób do czynienia?

No niestety tak wyszło, że mam. I byłam też po obu stronach barykady... Nigdy nie miałam łatwo, przywykłam już do tego, ale nie siedzę też w koncie zapłakana i porzucona. Nauczyłam się do wszystkiego podchodzić z dystansem i odgórnym założeniem, że coś może pójść nie tak. No i udaje mi się tak żyć, ale serce zabiło dla nieodpowiedniej osoby. I na początku nieświadomie wplątałam się w coś, z czego teraz ciężko mi wyjść. Ciężko, bo choć sama sobie wkręcam, że zostałam "kochanką", to co róż pojawiają się wokół mnie fakty jak gdyby przeczące temu, że tak jest. Mam mętlik w głowie, chcę rozwiązać tę sprawę, brakuje mi tylko ukierunkowania, nastawienia. Ale boję się mówić o szczegółach, bo wyobrażam sobie te komentarza wszystkich dookoła, jaka to zła nie jestem itp. Znam to na pamięć, sama kiedyś tak miałam, jak mnie ktoś wystawił dla innej. Ale nie jestem tą złą, nie zrobiłam nic świadomie, a teraz serce bije już swoim rytmem.

6

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Zdrajca - obojętne mężczyzna czy kobieta - zawsze w mojej ocenie będzie zasługiwał na potępienie i ewentualnie miano przytoczonego dupka (za delikatnie). Uważam, że jeśli w związku coś nie gra, to są dwie opcje - albo naprawiam (najlepiej wspólnie z partnerem) albo odchodzę. A zdrada? To taki twór po środku, bardzo wygodny i egoistyczny - może sie naprawi (samo?) ale w międzyczasie "odejdę" na skok w bok do innej/innego (bp przecież się nie układa w związku).
Tchórzostwo i brak klasy.

7

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie
Claudia87 napisał/a:
agnik napisał/a:

Najlepiej napisz jaki jest naprawdę Twój problem.
O naturze zdrady i zdradzających można napisać wiele, różni ludzie mają różne powody, różną sytuację życiową. Nie można tego sprowadzić do kilku zdań. Najlepiej przyjrzeć się jednostkowej sprawie.
Zakładam, że ze zdradą sama masz w jakiś sposób do czynienia?

No niestety tak wyszło, że mam. I byłam też po obu stronach barykady... Nigdy nie miałam łatwo, przywykłam już do tego, ale nie siedzę też w koncie zapłakana i porzucona. Nauczyłam się do wszystkiego podchodzić z dystansem i odgórnym założeniem, że coś może pójść nie tak. No i udaje mi się tak żyć, ale serce zabiło dla nieodpowiedniej osoby. I na początku nieświadomie wplątałam się w coś, z czego teraz ciężko mi wyjść. Ciężko, bo choć sama sobie wkręcam, że zostałam "kochanką", to co róż pojawiają się wokół mnie fakty jak gdyby przeczące temu, że tak jest. Mam mętlik w głowie, chcę rozwiązać tę sprawę, brakuje mi tylko ukierunkowania, nastawienia. Ale boję się mówić o szczegółach, bo wyobrażam sobie te komentarza wszystkich dookoła, jaka to zła nie jestem itp. Znam to na pamięć, sama kiedyś tak miałam, jak mnie ktoś wystawił dla innej. Ale nie jestem tą złą, nie zrobiłam nic świadomie, a teraz serce bije już swoim rytmem.

no tak, ale to co piszesz to stała śpiewka
nie wiedziałam
ale teraz serduszko decyduje o ja biedna
MASZ WYBÓR
ZAWSZE
nie musisz być kochanką
jeśli uważasz, że innego wyjścia nie ma:
- to albo się dajesz palantowi wmanewrowac w oczywiste kłamstwa
- albo nie jestes tak wazna, by być wybranką
- albo masz tak niską samoocenę, że bierzesz byle co i uważasz, że nie zasługujesz na prawdziwy związek

każda z tych opcji wskazuje - że jak najszybciej powinnaś z tym SKOŃCZYĆ

8

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Wiem, wcale mi nie jest dobrze z tym wszystkim i decyzję już podjęłam. Oczywiście,że nie będę tego ciągnąć, to nie jest układ w którym się dobrze czuję mimo, iż serce zabiło. Uwłacza mi ta sytuacja i wiem, że zasługuję na dużo więcej. Mam tylko wątpliwości co do  sposobu wykonania, bo jeśli byłam tylko obiektem pożądania, to niech spada na drzewo, ale jeśli to wszystko było prawdziwe, to niech wie, że ma wybór, ale sytuacja musi ulec drastycznym zmianom. Tylko ,że jestem pierwszy i mam nadzieję, że ostatni raz w takiej sytuacji i nie wiem jak taką rozmowę przeprowadzić. Nie chciałabym wyjść na idiotkę wyolbrzymiając fakty, ale i nie chciałabym też, by przeszło mi koło nosa coś, co mogłoby się udać. Jak rozpoznać fałsz w tym wszystkim i odnaleźć uczucie?

9

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie
Claudia87 napisał/a:

Wiem, wcale mi nie jest dobrze z tym wszystkim i decyzję już podjęłam. Oczywiście,że nie będę tego ciągnąć, to nie jest układ w którym się dobrze czuję mimo, iż serce zabiło. Uwłacza mi ta sytuacja i wiem, że zasługuję na dużo więcej. Mam tylko wątpliwości co do  sposobu wykonania, bo jeśli byłam tylko obiektem pożądania, to niech spada na drzewo, ale jeśli to wszystko było prawdziwe, to niech wie, że ma wybór, ale sytuacja musi ulec drastycznym zmianom. Tylko ,że jestem pierwszy i mam nadzieję, że ostatni raz w takiej sytuacji i nie wiem jak taką rozmowę przeprowadzić. Nie chciałabym wyjść na idiotkę wyolbrzymiając fakty, ale i nie chciałabym też, by przeszło mi koło nosa coś, co mogłoby się udać. Jak rozpoznać fałsz w tym wszystkim i odnaleźć uczucie?

myslę, ze  najlepszym rozwiazaniem bedzie postawienie ultimatum...
wiem, ze bedzie bardzo trudno i ze bedzie bolało, ale jesli bedziesz dla niego warta wszystkiego, to wygrasz.... jesli nie, to tez wygrasz....głowa do góry i szanuj sie dziewczyno...bo kto ma cie szanowac jak nie ty sama..

10

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie
Pytajka napisał/a:

Zdrajca - obojętne mężczyzna czy kobieta - zawsze w mojej ocenie będzie zasługiwał na potępienie i ewentualnie miano przytoczonego dupka (za delikatnie). Uważam, że jeśli w związku coś nie gra, to są dwie opcje - albo naprawiam (najlepiej wspólnie z partnerem) albo odchodzę. A zdrada? To taki twór po środku, bardzo wygodny i egoistyczny - może sie naprawi (samo?) ale w międzyczasie "odejdę" na skok w bok do innej/innego (bp przecież się nie układa w związku).
Tchórzostwo i brak klasy.

Podpisuję się pod tym postem dwoma rękami.
Jeżeli coś jest w związku nie tak, to rozmawiamy i próbujemy naprawić, albo się rozstajemy.
U mnie tak było i dało się naprawić Obrazek dodany przez użytkowniczkę.

11

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie
Lexpar napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Zdrajca - obojętne mężczyzna czy kobieta - zawsze w mojej ocenie będzie zasługiwał na potępienie i ewentualnie miano przytoczonego dupka (za delikatnie). Uważam, że jeśli w związku coś nie gra, to są dwie opcje - albo naprawiam (najlepiej wspólnie z partnerem) albo odchodzę. A zdrada? To taki twór po środku, bardzo wygodny i egoistyczny - może sie naprawi (samo?) ale w międzyczasie "odejdę" na skok w bok do innej/innego (bp przecież się nie układa w związku).
Tchórzostwo i brak klasy.

Podpisuję się pod tym postem dwoma rękami.
Jeżeli coś jest w związku nie tak, to rozmawiamy i próbujemy naprawić, albo się rozstajemy.
U mnie tak było i dało się naprawić http://emotikona.pl/emotikony/pic/0dance3.gif.

Warto było walczyć o związek.
Tym bardziej, że to moja pierwsza miłość z którą jestem po ślubie 35 lat.
Jaki się wniosek nasuwa - PARTNERSTWO, MAŁŻEŃSTWO TRZEBA CHOŁUBIĆ CAŁY CZAS.
To nie może być tak, że zdobyłam/em i już.
Trzeba być z sobą, trzeba rozmawiać i nawet o tym co nas denerwuje, ale Nasz partner musi wiedzieć, że jest cały czas w Naszym zainteresowaniu.
Ja nie zdradziłem, ale błądziłem Obrazek dodany przez użytkowniczkę, ale w porę zmądrzałem.
Teraz naprawdę jestem szczęśliwy.
Bo teraz jak żona wychodzi do pracy to daje mi buzi, po pracy jak wraca robi to samo.
Ja nie jestem gorszy i postępuje identycznie.
To jest coś wspaniałego, czuć obok siebie bliskiego i oddanego człowieka.

12

Odp: Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Trwałam wiele lat w nieudanym związku, rozstawaliśmy się wielekrotnie nie z mojej decyzji i też próbowałam walczyć. Zawsze czekałam, dawałam kolejne szanse. Uważam, ze do ratowania związku 3ba dwojga. Jedno koło wozu nie uniesie. Mogę Wam tylko pogratulować i pozazdrościć partnerów/partnerek którzy zawalczyli z Wami w tym samym czasie. To dopiero skarb smile

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mężczyźni zdradzający....wspólne życie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026