Jestem mamą 11 letniego Emila i 3 letniej Julii.Nie radzę sobie z synem,a z dnia na dzień jest jeszcze gorzej....nie wiem gdzie mam się udac po pomoc.Byłam już z nim u psychologa to nawymyślał mój syn,że jest bity głodzony itd.po czym psycholog kazał rozebrać dziecko do majtek i szukał śladów znęcania się nad nim,gdy nic nie znalazł powiedział,że będzie nas miał na oku....więc boję się isć gdzieś do poradni psychologicznej by znów nie nawymyslał i narobił nam problemów...Wiadomo dziś,że często zdarzają się przypadki znecania nad dziećmi.Mój syn ma wszystko o czym inni mogą pomarzyć i tego niedocenia...Mój syn jest wulgarny,agresywny i nie panuje nad sobą.Potrzebuje pomocy a ja nie wiem co robić,gdzie iść....sytuacja poszlaa już tak daleko,że nie zapraszamy do domu znajomych i rodziny bo boimy się,że źle się zachowa lub zacznie bluźnić,nie jeździmy na wakacje ani nigdzie nie możemy iść,bo nawet na dworzu gdy prosze by przyszedł do domu przy sąsiadach i kolegach bluźni pod nosem...
RATUNKU!!!
Podobne tematy
Bluźni tak sam od siebie ? Gdzie sie nasłuchał w domu , w szkole , czy na podwórku ? Może to błąd , ze nie wyjeżdżacie nigdzie . Dziecku potrzebne są zmiany , a basen , jazda na rowerze , koledzy . Może za dużo czasu poświęcasz mlodszemu dziecku i on czuje się zazdrosny i zaniedbywany .
A gdzie byliście przez te 11 lat, że dopiero teraz zauważyliście, że wasz syn jest rozpuszczony jak dziadowski bicz? Dziecko trzeba wychować i nauczyć wszystkiego, zachowanie waszego syna jest efektem olania wychowania i pozostawienia dziecku samemu sobie. Ma wszystko, ale tego nie docenia? No właśnie. Bo zawsze dawaliście mu to, czego chciał. I macie efekt- małego terrorystę. Powiem tak: im on będzie starszy, tym będzie gorszy, dopóki nie podskoczy "większemu kozakowi" i nie dostanie po tyłku.
To może jest czas, prawdopodobnie ostatni, żeby synowi "dupologicznie" wytłumaczyć, że się niewłaściwie zachowuje. Pewnie się będzie burzył niesamowicie, może nawet poleci na skargę do psychologa, na policję, nauczyciela, z informacją o znęcaniu się wrednych rodziców. Czas spędzony w pogotowiu opiekuńczym nauczy go cenić ciepełko w domu rodzinnym....
5 2014-02-25 08:39:41 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-02-25 08:46:52)
Co to znaczy, że Twój syn ma wszystko? Chodzi o rzeczy?
Kiedy zaczęły się problemy z dzieckiem?
Czy w ostatnim czasie stało się coś, co mogło wpłynąć na jego zachowanie?
Jak spędzacie z nim czas? Czy chłopiec ma ustalone granice, zasady, czy jesteście konsekwentni, stanowczy? Czy otrzymuje od Was miłość, ważność?
Jak zachowuje się w szkole? Czy ma przyjaciół? Czy ma zainteresowania?
Jak wygląda jego relacja z siostrą?
To może jest czas, prawdopodobnie ostatni, żeby synowi "dupologicznie" wytłumaczyć, że się niewłaściwie zachowuje. Pewnie się będzie burzył niesamowicie, może nawet poleci na skargę do psychologa, na policję, nauczyciela, z informacją o znęcaniu się wrednych rodziców. Czas spędzony w pogotowiu opiekuńczym nauczy go cenić ciepełko w domu rodzinnym....
O właśnie, popieram
Choć zresztą sama z moją w wieku autorki syna ostatnio przeszłam emocjonalny kipisz. Odchorowałam to dosyć mocno
Nie dało rady po dobroci ,łagodnie ,prośbą to na własne życzenie krótka piłka tu i teraz, bez dyskusji natychmiast tonem nie znoszącym sprzeciwu
Domyślam się co autorka przechodzi i jaki ma mętlik w głowie, dzieciaki w tym wieku potrafią do bólu zaleźć za skore , ale w takich sytuacjach twarda ręka i rygor jest wskazany, w przeciwnym razie niesubordynacja małolata i próby dominacji nad wszystkimi wokół siebie będzie eskalować z wiekiem
Mnie się tez już ulało bo za dużo tego było
W wielu rodzinach jest tak , że jak sie pojawia noworodek , to starsze idzie na dalszy plan . Za mało szczegółów , zeby pochopnie oceniać i doradzać . W każdym domu jest inaczej .
Po co bić?
Jaki w tym sens?
Wystarczy ustalić jasne zasady, co mu wolno a co nie, a następnie jasne konsekwencję nieprzestrzegania zasad. A potem trzeba zrobić najtrudniejszą rzecz na świecie BYĆ KONSEKWENTNYM.
Zabierać przywileje, rzeczy, komórkę, komputer, konsole czy co tam posiada i oddawać kiedy zachowanie się poprawi.
Pokrzyczy, popłacze, poawanturuje się, i albo dostosuję się do zasad albo będzie się bawić paluszkami na kanapie. I oczywiście rozmawiać dlaczego takie zachowani jest złe, tłumaczyć.
Dziecko powinno szanować rodzica a przez klepanie po tyłku to tego szacunku się nie uzyska. Skoro przez 11 lat nie wykształcił się rodzicielski autorytet to czas na niego zapracować.
A cóż takiego syn robi, że nie można znajomych zaprosić? Ani nigdzie wyjechać?
9 2014-02-25 19:13:21 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-02-25 19:50:00)
""""nawet na dworzu gdy prosze by przyszedł do domu przy sąsiadach i kolegach bluźni pod nosem..."""""""
Czy to nie jest poniżenie i upokorzenie rodziców przez wulgarnego małolata? Ja wcale nie byłabym zdziwiona gdyby w takim momencie krew zalała matkę lub ojca i któreś w końcu na opamiętanie konkretnie przylało i słusznie.
Ja pamiętam siebie za dzieciaka co by to było gdybym ja czy moi rówieśnicy pozwolili sobie na takie wulgarne odzywki do dorosłego tym bardziej przy sąsiadach, czy przy koleżankach,kolegach. Boleśnie by to się skończyło i czasami tak kończyło
Czasami aż się prosi ,aby trzepnąć po tyłku ,oczywiście ten klaps nie zawsze skutek przyniesie (różnie z tym bywa), ale jestem zdania ,że w ekstremalnych i hardcorowych sytuacjach się należy zasłużenie.
A z autorką to ja się akurat solidaryzuje w kwestii problemu z dowołaniem zbuntowanych do domu. Bunt, opór, strajk dobrze mi znany ,zwłaszcza kiedy jest fajna pogoda a tu lekcje czekają, czy już późno się robi. Brak posłuszeństwa w takich momentach jest przytłaczający. Jak mąż jest to on jakoś sprawniej córę zgarnia do domu, jak nie ma wtedy grożę telefonem do taty, bo jednak nie ma co ukrywać, tata ma większe uznanie mimo ,że z cierpliwości nigdy nie wyszedł i się nie uniósł ![]()
Tyle tylko, że w tym przypadku nie wiemy, o co dokładnie chodzi. Może być tak, że rodzice przez lata popełnili masę błędów wychowawczych, za które teraz dzieciak ma płacić otrzymując lańsko. Jeśli rodzice zawiedli, popełnili błędy, to może klapsy należą się rodzicom?
Trudno dać tu jakieś konstruktywne rady, mało informacji. Nie tak dawno sama miałam 11 latka w domu, wiem, że to ciężki wiek i doskonale rozumiem i nerwy i irytację i bezradność.
Trudno dać tu jakieś konstruktywne rady, mało informacji. Nie tak dawno sama miałam 11 latka w domu, wiem, że to ciężki wiek i doskonale rozumiem i nerwy i irytację i bezradność.
Jedenastolatek, to jeszcze mały pikuś. Jest jeszcze mniejszy i słabszy od dorosłego. I jeszcze nie zna tak bardzo możliwości buntu oprócz tego co pokaże w domu. Nad jedenastolatkiem można jeszcze całkowicie zapanować. Siła i rozumem. Niestety już w wieku około trzynastu lat to już jest zazwyczaj niemożliwe. Nowe środowisko (gimnazjum) potrafi pokazać cały wachlarz sposobów buntu przeciwko starym.
nacia303, jeżeli nie chcesz stosować rozwiązania siłowego idź jeszcze raz do psychologa. Tylko tym razem wybierz innego, mądrzejszego. Bo według mnie psycholog najpierw słucha z jakim problemem przychodzą rodzice, potem rozmawia z dzieckiem. I nie daje wiary wszystkiemu co dziecko bredzi. Tym bardziej jak od progu woła, ze rodzice je katują. Wierz mi,m że raczej żadne katowane dziecko nie przyznaje się do tego głośno i ochoczo i jeszcze w obecności domniemanego kata - rodzica. I powinien założyć, że rodzic bijący swoje dziecko tak ochoczo nie zgłosi się z nim do jakiegokolwiek psychologa, żeby się wydało. Rozbieranie dziecka można by było z kolei pociągnąć pod dewiację (żartuję). Do psychologa możesz się wybrać równie dobrze bez dziecka. Za to razem z mężem. Ale nie oczekuj, ze wizyta taka rozwiąże problem. Ona Wam tylko pokaże jak dużo pracy Was czeka. Ciężkiej pracy, bo polegającej na jakby wyzbyciu się nadmiernej miłości do dziecka i chęci zapewnienia mu tego co najlepsze (co jest moim zdaniem destrukcyjne i jak najbardziej krzywdzące dla dziecka)
Tylko tym razem wybierz innego, mądrzejszego. Bo według mnie psycholog najpierw słucha z jakim problemem przychodzą rodzice, potem rozmawia z dzieckiem. I nie daje wiary wszystkiemu co dziecko bredzi. Tym bardziej jak od progu woła, ze rodzice je katują. Wierz mi,m że raczej żadne katowane dziecko nie przyznaje się do tego głośno i ochoczo i jeszcze w obecności domniemanego kata - rodzica. I powinien założyć, że rodzic bijący swoje dziecko tak ochoczo nie zgłosi się z nim do jakiegokolwiek psychologa, żeby się wydało. Rozbieranie dziecka można by było z kolei pociągnąć pod dewiację (żartuję). Do psychologa możesz się wybrać równie dobrze bez dziecka. Za to razem z mężem. Ale nie oczekuj, ze wizyta taka rozwiąże problem. Ona Wam tylko pokaże jak dużo pracy Was czeka. Ciężkiej pracy, bo polegającej na jakby wyzbyciu się nadmiernej miłości do dziecka i chęci zapewnienia mu tego co najlepsze (co jest moim zdaniem destrukcyjne i jak najbardziej krzywdzące dla dziecka)
W pełni się zgadzam! Natomiast rozbieranie dziecka można podciągnąć jeśli nie pod dewiację to brak profesjonalizmu. Rozbieranie może mieć miejsce u lekarza, a nie u psychologa. Nawet jeśli psycholog podejrzewałby znęcanie nie powinien nakazywać rozbierania dziecka. Badanie fizykalne nie jest czymś co wykonują psycholodzy!
Jestem mamą 11 letniego Emila i 3 letniej Julii.Nie radzę sobie z synem,a z dnia na dzień jest jeszcze gorzej....nie wiem gdzie mam się udac po pomoc.Byłam już z nim u psychologa to nawymyślał mój syn,że jest bity głodzony itd.po czym psycholog kazał rozebrać dziecko do majtek i szukał śladów znęcania się nad nim,gdy nic nie znalazł powiedział,że będzie nas miał na oku....więc boję się isć gdzieś do poradni psychologicznej by znów nie nawymyslał i narobił nam problemów...Wiadomo dziś,że często zdarzają się przypadki znecania nad dziećmi.Mój syn ma wszystko o czym inni mogą pomarzyć i tego niedocenia...Mój syn jest wulgarny,agresywny i nie panuje nad sobą.Potrzebuje pomocy a ja nie wiem co robić,gdzie iść....sytuacja poszlaa już tak daleko,że nie zapraszamy do domu znajomych i rodziny bo boimy się,że źle się zachowa lub zacznie bluźnić,nie jeździmy na wakacje ani nigdzie nie możemy iść,bo nawet na dworzu gdy prosze by przyszedł do domu przy sąsiadach i kolegach bluźni pod nosem...
RATUNKU!!!
Psycholog rozebrał dziecko??
To należy zgłosić do odpowiedniego organu, takie postępowanie jest niedopuszczalne! Że nie wspomnę o traumie u nastolatka, poczucie poniżenia i wstydu. Karygodne!
A jaką masz sytuację rodzinną, małżeńską?
Czy syn ma problemy z nauką?
Komu syn "nawymyślał"?
Dlaczego twierdzisz, że "syn ma wszystko" skoro nie jeździ na wakacje?
Wobec kogo jest wulgarny i agresywny? W jakich sytuacjach?