BartekB napisał/a:Pieniądze, miłość itd są dla mnie ważne, wiem co powinienem w tym celu zrobić, ale brakuje mi na to sił. Ledwo się budzę,a już nie mam na nic siły i to jest mój problem.
Bartek, czy z powyższego zdania można wysunąć wniosek, że narazie jeszcze nie masz ani pieniędzy ani Kobiety? Pytam o to, ponieważ paradoksalnie może właśnie tu kryje się główna przyczyna Twojego stanu...odgórne lecz podświadome przeświadczenie o bezsensowności naszych działań powoduje brak akcji z naszej strony, a jak wiemy tam gdzie nie ma akcji tam też nie ma reakcji.
Wydaję mi się, że uprawnionym będzie przedstawienie tutaj jednego punktu z podstawowych zasad kontrolowania społeczeństwa, ponieważ jeśli mówisz o tym, że po prostu tak jest, że nie masz sił, to problemu można szukać dosłownie wszędzie, a jeśli szukamy go wszędzie to chyba najrozsądniej będzie przyjrzeć się środowisku, w którym żyjemy, więc posłuchaj tego:
"ZAMIEŃ BUNT NA POCZUCIE WINY
Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc, zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, jednostka będzie żyła w poczuciu dewaluacji własnej wartości, winy, co prowadzi do depresji, a ta do zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji!"
BartekB napisał/a:Co do znajomych to idealnie nadają się na imprezy i do niczego więcej. No chyba,że ktoś coś chce to wtedy się przymila.
Niestety ciężko znaleźć kogoś z kim można szczerze i bezinteresownie pogadać i nie obawiać się,że powiedziało się za dużo.
Bartku a o czym chciałbyś rozmawiać? To bardzo ważne pytanie.
BartekB napisał/a:A ja już dawno zauważyłem u siebie taką zależność, że bez osoby z którą mogę od tak pogadać, pośmiać się, pomóc jej, doradzić itd. moja motywacja,a co za tym idzie siła witalna spada.
Na ten przykład dziś rano rozmawiałem z jedną z dziewczyn z forum na gg i do końca dnia czułem się dużo lepiej, miałem więcej "mocy" niż wczoraj.
Bartku Ty po prostu jesteś urodzonym altruistą, to WIELKI skarb mieć w sobie takie ludzkie ciepło i emapatię do drugiego człowieka, szczególnie w tak beznadziejnych czasach oraz w tak gównianych warunakach życia jak nasze.
Czytam Twój wpis i widzę, że Ty po prostu najzwyczajniej w świecie bardzo chciałbyś czuć się komuś potrzebny, czuć się kochany, wiedzieć, że ktoś chce przy Tobie być, akceptować Cię, Twoja mądrość, poglądy i rozmyślenia.
Ja mam tak samo, być może dlatego, że jeszcze nie dane mi było spotkać kogoś bliższego kto da mi tą siłę, która mnie naładuje, która będzie dla mnie wsparciem i podporą. Poznać kogoś wartościowego, skupić się na nim i razem budować coś fajnego
jest ciężko w pojedynkę i obawiam się, że barak poczucia, że jest się komuś potrzebnym będzie powodował coraz większy stan smutku.
BartekB napisał/a:Niby niewiele do szczęścia potrzeba, tylko dlaczego tak trudno znaleźć kogoś?
Ja zadaję sobie to pytanie każdego dnia...nie mam pojęcia czemu tak ciężko o prawdziwych ludzi. Nie wiem gdzie ich szukać i najgorsze, że wiem o tym, że nigdy nie poddam się tłumowi i walce "o więcej i więcej", więc czy już na zawsze zostanę sam? 