Witam mam problem taki : Byłem z nią 6 tygodni ( no mało) nic nie czuła ale chciała spróbować . No i się stało powiedziała że , to nie ma sensu ze ona nic nie czuje i chyba nic nie poczuje . Płakała ze nie chciała mnie zranić .Powiedziała czy możemy zostać przyjaciółmi no ja odpowiedziałem że tak . Nie wiem jak ją rozkręcić żeby coś poczuła . Czy to ma jakiś sens żeby próbować? czy zostać tym "przyjacielem"
Podobne tematy
Mój Drogi!
Jeśli CI zalezy i na prawde ją kochasz walcz, staraj sie
Powiem Ci,ze ja bylam z pierwszym facetem spory czas na prawde bo okolo 4 lat, zerwalismy bylam sama okolo 3 lat az spotkalam mojego obecnego faceta. Poznalismy sie dzieki mojej siostrze, przyjaznilismy sie i pozniej jak cos miedzy nami zaiskrzylo ja mialam straszne obawy, balam sie po prostu znow sie sparzyć....mowilam mu o tym wszystkim i on mimo to zaakceptowal to, po cichu staral sie i zdobyl moje serce
czasem warto sam musisz zdecydowac czy jest tego warta i czy masz na tyle cierpliowsci, powodzenia!
Wytłumaczyłaś mi tylko ze mam się starać a możesz mi powiedzieć jakie kroki podjąć większe jak pokazać ze mi na tym naprawdę zależy bo mi zależy ,tylko ja już się w tym gubię
Na pewno będąc przy niej na "co dzień" nic nie zdziałasz. Niektórzy powiedzą, że się powtarzam, ale poczytaj o zasadzie kontrastu. Jeżeli takiego Cię nie chciała, może zechce innego. Lub tego samego, ale "poznanego" w innym czasie i okolicznościach.
Jednym słowem, żyj dla siebie, jak najlepiej potrafisz i rób to co chciałeś zawsze robić, spełniaj marzenia, te duże i te małe, bo wszystko co byśmy chcieli zrobić w życiu jest marzeniem, dużym bądź małym. Także do roboty i "atakuj" za jakiś czas. Jestem pewien, że w większości przypadków się sprawdza owa "zasada" i jej pochodne.
Przede wszystkim nic na siłę, bo jeżeli teraz nie chce, a jej to pokazałeś, dałeś o tym znać, to Twoje nalegania i zachowania w tym kierunku, będą ją tylko frustrować. Czyli jednym słowem, jeżeli się nie odizolujesz, a będziesz nadal przyjacielem, musisz być w stanie znieść swoją frustrację. Że masz ją na wyciągnięcie ręki, a jednak nie możesz dotknąć.