Wiem, że ten temat był już wcześniej powielany, lecz niestety nie znalazłam satysfakcjonującej odpowiedzi.
Mam 24 lata i syna w wieku 5 miesięcy. Mam męża w wieku 33 lat, on jest po rozwodzie, wcześniej był z kobietą z którą ma 8 letniego syna.
Jestem na ogół osobą która ma wszystko z góry zaplanowane i staram się realizować swój plan. Wcześniej jeszcze przed ślubem mówiliśmy o dzieciach i wspólnie ustaliliśmy, że chcemy mieć dwójkę. Potem kilka razy poruszałam jeszcze ten temat, zawsze byliśmy zgodni. Niestety sytuacja diametralnie zmieniła się na 2 miesiące przed porodem. Z mężem nie kochaliśmy się wtedy zbyt często. Potem już było coraz rzadziej, na miesiąc przed porodem wcale. Rodziłam naturalnie więc prawie 2 miesiące kolejne też się nie kochaliśmy. Widziałam, że wewnętrznie bardzo to przeżył, seks teraz ma dla niego dosyć duże znaczenie. Po porodzie przyznam się, że trochę zaniedbałam męża, nie wiem czemu, ale dopadła mnie trochę taka znieczulica uczuciowa. Zawsze byłam bardzo czuła, tuliłam się do niego, cieszyłam na jego widok. Po porodzie on mi okazywał czułość, która mnie cieszyła, ale sama nie okazywałam tyle uczuć ile wcześniej. Dopiero od miesiąca wróciłam do siebie, więcej rzeczy mnie cieszy, staram się więcej uczuć mu okazywać, jeszcze nie jest to do końca to co było dawniej, ale pracuję nad tym ![]()
Mąż był przy porodzie. Myślał, że po naturalnym porodzie zrezygnuję z drugiego dziecka. Baa nawet potrafił się mnie podczas porodu zapytać, czy chcę drugie dziecko? Wtedy nic mu nie odpowiedziałam.
Po porodzie poruszałam jeszcze temat drugiego dziecka. Mówiłam jak to będzie gdy nasz synek będzie miał braciszka albo siostrzyczkę. Widziałam wtedy, że był jakiś zły i mamrotał coś pod nosem. Zapytałam więc go wprost, czy chce mieć drugie dziecko? Odpowiedział mi, że NIE. Byłam wtedy zawiedziona, mówiłam mu, że przecież mówiliśmy zawsze o dwójce. On mi odpowiedział, że nigdy nic takiego nie mówił. Było mi przykro przecież wiedział jakie to dla mnie ważne. Powiedziałam mu, że czuję się oszukana. Tak po prawdzie gdybym wiedziała, że chce on mieć ze mną tylko jedno dziecko to w ogóle bym za niego nie wychodziła. Szczerze nie wyobrażam sobie mieć syna jedynaka.
Kocham męża, cieszę się, że jesteśmy razem, bo świetnie się ze sobą dogadujemy i dobrze nam się razem żyje. Nie chce żebyście pomyśleli, że jestem z mężem tylko dla dzieci, bo tak nie jest. Jednak ta kwestia zawsze była dla mnie istotna.
Przestałam już kompletnie poruszać temat drugiego dziecka. Jedynie o czym mówię mu od czasu do czasu to gdy np. koleżanka zdecydowała się z mężem na drugie dziecko, albo mówię mu, że od niego znajoma mówi, że chce mieć już drugie.
Mój mąż jest wspaniałym ojcem i mężem. Super bawi się z synem i jest ogólnie dumnym tatą. Gdy zapytałam się go dlaczego nie chce mieć drugiego dziecka odpowiedział mi, że dla świętego spokoju, bo przy jednym dziecku jest większy spokój, nie ma takich szaleństw. A gdy jest dwójka zawsze jest głośno, będą się bili między sobą i kłócili.
Powiem szczerze, że chce mieć drugie dziecko głównie ze względu na syna. Z synem mojego męża mam super kontakt, jest cudowny. Jednak różnica wieku między nimi jest za duża i dlatego chciałabym się zdecydować na drugie dziecko. Żeby mój syn mógł się bawić ze swoją siostrą, bratem, żeby wspólnie mogli wpadać na szalone pomysły i zawsze żeby mieli siebie. Gdy zabraknie mnie i męża zostanie mu tylko starszy brat, a jak do tego dojdzie trzeci, to zawsze będzie raźniej.
Chciałabym, żeby różnica pomiędzy nimi była max 2 lata. Wiem, że na razie nie mam co z mężem poruszać tego tematu. Jednak za pół roku chciałabym do tego tematu wrócić. Pytanie tylko jak to zrobić?