hej:)ostanio wzielam sie troche za siebie ,biegam,skacze na skakance,a to wszystko zeby miec ladna sylwetke.to jest moj pierwszy krok ku temu zebym czula sie w zyciu wkoncu szczesliwa.Zbędne kilogramy towarzyszyly mi odkąd pamietam i pamietam tez ze byly rowniez powodem placzu,zalamania,frustracji,zalu.Ale nie o tym chce pisac.Ostatnio tak jak napisalam w temacie czuje ze marnuje swoje zycie. Zawsze chcialam sie rozwijać,skonczyc dobre studia,znac przynajmniej dobrze dwa jezyki,nie chcialam poprostu stac w miejscu.Tymczasem studiuje juz drugi rok kierunek ktory mnie zupelnie nie interesuje,bo tak naprawde nie wiem co mnie interesuje,to jest najbardziej smutne ,inni studiuje medycyne czy prawo bo ich to kreci a ja czuje ze robie wszystko wbrew sobie. Zawsze chcialam tez podrozowac by poznac troche swiat,ciekawe miejsca ,jednak nie udaje mi sie to z powodu braku pieniedzy.I tutaj sie pojawia problem.Czuje ze jestem ,niezaradna,przeciez gdybym mogla to znalazlabym prace ,zarobila troche kasy i chociazby pojechala w glupie gory.Chcialabym wkoncu nauczyc sie tej zaradnosci,odpowiedzialnosci,odkryc swoje pasje i zainteresowania,chce sie wkoncu stac lepsza,nie chce stac w miejscu.
Podobne tematy
.Czuje ze jestem ,niezaradna,przeciez gdybym mogla to znalazlabym prace ,zarobila troche kasy i chociazby pojechala w glupie gory.Chcialabym wkoncu nauczyc sie tej zaradnosci,odpowiedzialnosci,odkryc swoje pasje i zainteresowania,chce sie wkoncu stac lepsza,nie chce stac w miejscu.
To prawda. Jeśli człowiek ma MOTOR do działania jak chocby własne szczęście, jest w stanie zrobić wszystko. Tobie brak motoru. Tzn. ja to widzę tak: uważasz, że Tobie się szczęście nie należy.
hej:)ostanio wzielam sie troche za siebie ,biegam,skacze na skakance,a to wszystko zeby miec ladna sylwetke.to jest moj pierwszy krok ku temu zebym czula sie w zyciu wkoncu szczesliwa.Zbędne kilogramy towarzyszyly mi odkąd pamietam i pamietam tez ze byly rowniez powodem placzu,zalamania,frustracji,zalu.Ale nie o tym chce pisac.Ostatnio tak jak napisalam w temacie czuje ze marnuje swoje zycie. Zawsze chcialam sie rozwijać,skonczyc dobre studia,znac przynajmniej dobrze dwa jezyki,nie chcialam poprostu stac w miejscu.Tymczasem studiuje juz drugi rok kierunek ktory mnie zupelnie nie interesuje,bo tak naprawde nie wiem co mnie interesuje,to jest najbardziej smutne ,inni studiuje medycyne czy prawo bo ich to kreci a ja czuje ze robie wszystko wbrew sobie. Zawsze chcialam tez podrozowac by poznac troche swiat,ciekawe miejsca ,jednak nie udaje mi sie to z powodu braku pieniedzy.I tutaj sie pojawia problem.Czuje ze jestem ,niezaradna,przeciez gdybym mogla to znalazlabym prace ,zarobila troche kasy i chociazby pojechala w glupie gory.Chcialabym wkoncu nauczyc sie tej zaradnosci,odpowiedzialnosci,odkryc swoje pasje i zainteresowania,chce sie wkoncu stac lepsza,nie chce stac w miejscu.
Ile masz tych kilogramów do stracenia?
Jakie znasz języki, albo jakich próbowałaś się nauczyć?
Jakie kierunek studiujesz? Dlaczego to to studiujesz?
Czy na uczelni można się z kimś skonsultować jeśli chodzi o karierę itp sprawy?
Góry NIE są głupie! ![]()
Pułapka naszych czasów - każdy idzie na studia, a nie każdy wie po co. Czy nie lepiej byłoby po maturze iść do pracy, rozpatrzeć się w świecie i potem zdecydować w jaką iść stronę ?
Ale myślę, że te studia ... no cóż może nie wiesz CO CIĘ interesuje, ale wiesz CO NIE (te studia).
Może dobij do licencjatu i szukaj innego pomysłu na siebie ? Nie wyrzucaj sobie braku zaradności - wszystko w swoim czasie. Przeglądaj oferty pracy (weekend/wakacje) kończ te studia, rzucanie sensu nie ma, popróbuj coś zrobić, zarób na te góry, może tam coś Ci się pojaśni.
Najcudowniejsza praca jaką znam to prowadzenie restauracji - nie posiadanie, ale prowadzenie, walka z kucharzami, klientami, ciągły ruch i ta cudowna atmosfera...no ale niestety było minęło, siedzę w biurze i krzesła pilnuję.
szatynka jesli nie znasz swoich mocnych stron i predyspozycji to możesz udać się do psychologa, powiedzieć to co tu napisałaś - może zrobisz test na osobowość i psycholog wyjaśni Ci wyniki, omówi Twoją osobowość. Do psychologa nie trzeba mieć skierowania, wystarczy udać się do poradni zdrowia psychicznego, zapewne na wizytę będziesz musiała poczekać.
CZy uczysz się tych dwóch języków?
Co do podróżowania to nie trzeba dużych pieniędzy - poczytaj w necie "paragon z podróży"