netkobietyWszystkie działy
Praca dla kobiet - popularne zawody, praca na etacie, własna firma

praca w państwowym urzędzie...

3 odpowiedzi2 344 wyświetleniazałożony przez daisy20, 17.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez daisy20 (2014-02-17 10:18:34)

Temat: praca w państwowym urzędzie...

Dziewczyny chciałam się wyżalić, poradzić? Trudno mi jest to określić.
Mam 21 lat, od razu po wakacjach po maturze zostałam przyjęta na staż do państwowego urzędu (U.P). Teraz mija mi 2,5 roku odkąd tam pracuję (po pół roku zostałam przyjęta na umowę na zastępstwo). Byłam wniebowzięta, bo bardzo mi zależało żeby tam zostać, do pracy blisko, wolne weekendy i podobało mi się tam. Zawsze chciałam pracować z ludźmi. Moją pracą nie tylko jest przyjmowanie interesantów, lecz głównie papierkowa robota bez nich. Zawsze staram się być bardzo miła dla ludzi, pomóc się jak tylko mogę, tym bardziej, że wiem jak ludzie postrzegają UP, że nie ma w nich pracy i nikt nic nie robi tylko panie chodzą z kawką i plotkują. Przez pracę w urzędzie nauczyłam się pracować wolniej. Na początku byłam bardzo szybka co skutkowało, że później siedziałam i nie miałam co ze sobą zrobić. A wejść do internetu, dyskretnie pouczyć się? Nie ma mowy! Nigdy nikt nie narzekał na moją pracę czy zachowanie. Problem tkwi w kierowniczce. Kiedy przyszłam tu do pracy byłyśmy 'sąsiadkami' z biurka i się lubiłyśmy. Potem awansowała i ucieszyłam się z tego powodu, myślałam, że nie będzie problemowa. Teraz siedzę bardzo blisko jej pokoju i jestem 'przynieś, podaj, pozamiataj'. Ciągle mnie kontroluje, potrafi narobić wstydu przy interesantach. Ciągle zmienia zdanie co do przyjmowanych dokumentów przy czym robi ze mnie idiotkę, że to ja sobie wymyślam co chcę przyjmować. Kiedyś zwróciła mi uwagę, że po 14:30 mam nie przyjmować interesantów (takie są u nas godziny przyjęć), a pewnego dnia po 15 przyszedł facet po zaświadczenie, ja mu odmówiłam wydania, a on poszedł do kierowniczki i przy nim mnie jeszcze opieprzyła. I tak w kółko. Ciągle ma otwarte drzwi (dodatkowo otwiera okno nawet jak jest zima i mróz przez co ciągle jestem chora) i podsłuchuje, wtrąca się niepytana. Wiele razy po 5 min wzywała mnie z przerwy bo ktoś jej rzekomo nawrzeszczał, że pół godziny już mnie nie było na stanowisku. Nie mogę się odezwać nawet do koleżanki obok, bo zaraz przylatuje i znacząco spojrzy lub powie, że mamy się wziąć za robotę. Dodatkowo w moje imieniny potraktowała mnie jak śmiecia, bo stałyśmy z koleżanką obie z ciastem (a wszyscy zawsze z rana podchodzą z życzeniami) a ona złożyła jej życzenia i... sobie poszła. Jakbym w ogóle nie istniała. Jak wróciła bo ktoś jej powiedział, że o mnie zapomniała to jeszcze dostałam opieprz, że nie krzyczałam, że jeszcze ja.
Ona ogólnie jest osobą, która ma kompleksy, wyżywa się z tego powodu na innych (interesanci bardzo często się na nią skarżą, bo jest bezczelna i niemiła), na mężu, na dzieciach, ale w pracy na mnie. Do innych ma szacunek z racji wieku i stażu pracy. Mi robi nawet problemy z braniem dni wolnych, trzeba chodzić i się prosić, przypominać 5 razy...
Nie wiem co w takiej sytuacji zrobić. Jestem osobą, która przejmuje się takim zachowaniem, nie umiem tego zlekceważyć. Lubię swoją pracę, chciałabym tu mimo wszystko zostać, chociaż kończy mi się umowa za pół roku... Nie da się z nią porozmawiać, bo ona najwyraźniej nie widzi problemu... Może lepiej zostawić ten urząd i zająć się czymś innym (bankowość - związane z kierunkiem studiów)?

2

Odp: praca w państwowym urzędzie...

Daisy, zmień pracę! I niekoniecznie nawet ze względu na kierowniczkę. Ta praca Cię nie rozwija. Jesteś młodziutką osobą, powinnaś zdobywać nowe umiejętności, stawać się coraz lepsza a nie uczyć się wolniej pracować i szarpać sobie nerwy na dopasowanie do dziwnych ograniczeń.

3

Odp: praca w państwowym urzędzie...

Wiem, że powinnam. Jedyne co mnie tu trzyma to to... że oni mnie tu trzymają i że jest blisko. Póki studiuję jest to wygodne ze względu na czas dla siebie zamiast tego poświęconego na dojazdy, ale to chyba jedyny plus...

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026