netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

15 odpowiedzi5 365 wyświetleńzałożony przez onazona, 13.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-13 11:02:58)

Temat: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

Na tym forum jest wiele osobistych wątków o rozpadających się związkach - jedni doszukują w tym zdrady, inni w przyczynie widzą nałogi partnera, jeszcze inni zaczynają uświadamiać sobie, że przyczyną jest depresja...a może jeszcze coś innego...


i właśnie o to - może - chodzi

Może więc łatwiej nam będzie znaleźć odpowiedź, jak będziemy swoje obawy, przypuszczenia i doświadczenia wymieniać w jednym wątku -

tak naprawdę czytając różne historie- mogłabym się pod większość z nich podpiąć - często coś przebiega schematycznie, ale nie ma tu zasad jak wiemy, bo wszędzie gdzie są zasady - są wyjątki...to troszkę jak z chorobą - jak nam coś dolega, to cokolwiek czytamy, wydaje się, że pasuje do naszych dolegliwości...bo w sumie - nasze związki też chorują, a niestety trudno o dobrego lekarza i w tym zakresie często sami próbujemy postawić diagnozę, co może być nawet zgubne w skutkach, a nie o to przecież nam chodzi...

Sama jestem na etapie poszukiwań przyczyny chwiejności w moim małżeństwie i  nie ukrywam, że zakładam ten wątek, bo liczę na to, że wymieniając się swoją wiedzą i niewiedzą pomogę sobie -

ale mam też nadzieję, że każdy kto ma taki problem jak ja, będzie mógł poszukać tu odpowiedzi

a niestety - po tych kilkunastu dniach bytności na forum, widzę, że takich ludzi jest mnóstwo...


I nie chodzi tu o opisywanie swoich historii- bo każdy gdzieś ma ją opisaną - ale o wymianę wątpliwości, które niszczą nasze życie, a w konsekwencji związek...
i choć dla obserwatorów może się to wydawać łatwe do zrobienia - my nie potrafimy podjąć żadnej decyzji, a często jak na złość - każda podjęta prowadzi w jeszcze ciemniejszy zaułek...

2

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

Proponuje nie skupiać sie na wątpliwości ale nauczyć sie komunikacji.

3 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-14 12:28:34)

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?
End_aluzja napisał/a:

Proponuje nie skupiać sie na wątpliwości ale nauczyć sie komunikacji.

tak czułam, że tu napiszesz smile -----(hahha-intuicja znowu mnie nie zawiodła;)

ale już w temacie:

po pierwsze- wierz mi - komunikacja u nas jest bardzo rozbudowana i zawsze było- może nawet za, z mojej strony, a tego faceci przecież nie znoszą

w każdym razie - staram się jak mogę - ale czasem jak tak się staram -  on zachowuje się, tak jakby celowo chciał mnie sprowokować do ataku zazdrości, wywalenia mi jak bardzo wkurzają go te moje paranoje, tylko po to, by móc zwyzywać mnie od różnych, oświadczyć, że z jego strony to już koniec naszego związku- tak, już tak powiedział, choć jeszcze niedawno nie umiał odpowiadac na moje spokojne pytania o tę kwestię  - ostatnio potrafił to wykrzyczeć...

ale właśnie ostatnio ja nie daję się sprowokować i nie poddaję się, bo skoro zakładam, że on mówi prawdę wina jest po mojej stronie -  po jego wybuchach zaciskam zęby i jak mantrę powtarzam te wszystkie psychologiczne gadki, jakie warto powtarzać w takich sytuacjach

- z efektem - bo tak jak ostatnio - po wieczornej takiej kłótni - rano ponownie byliśmy wzorowym małżeństwem

End_aluzja - to co napisałaś w swoim wątku pomocy budującym na nowo -- wszystko akceptuję- to naprawę mądre słowa doświadczonej kobiety -

dziękuję



ale tym bardziej uświadomiło mi, że nie powinnam tam pisać  - choć naprawdę bardzo chcę - odbudować związek- żebyśmy na nowo byli szczęśliwi

nie powinnam wypowiadać się wśród osób chcących odbudowywać swoje związki -  z prostych powodów - po pierwsze mącę takim jak ja w głowie,

po drugie:

załóżmy, że mu ufam - postanowiłam pozbyć się tych moich wiecznych obaw i interpretacji - ale wiadomo, żeby się wyzbyć jakiegoś odczucia, trzeba się odciąc od zdarzeń, które mogą to odczucie wywoływać, a to trudne - bo chyba musiałabym z nim przestać się spotykać i rozmawiać - tak - bo moja paranoja nie jest w mojej głowie, tylko te wszystkie myśli pojawiają się automatycznie w dwuznacznych sytuacjach kreowanych z jego strony,  bo nie mogę nawet sobie obiecać że nie najdą mnie myśli o zdradzie jeśli on znowu przyjdzie z oznakami nie mojej namiętności na ciele..

ale póki co

zaczeliśmy sobie mówić kocham Cię - z mojej strony wyszło to naprawde spontanicznie- wręcz poczułam się jakbym zakochiwała się na nowo- on tez wydawał się szczęśliwy z deklarował chcę zbudowania tego na nowo...


tylko - mnie czasem dopada wrażenie, że budujemy - owszem - ale domek z kart....

4

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

onazona - ale TO NIE MA ZNACZENIA
nie możesz oceniać tego domku, czy jest z kart.. czy z cegły

ja kochana ODBUDOWUJĘ ciś, co runeło w zgliszcza
myslałam, że da się pozbierać te cegiełki, konstrukcje z dotychczasowego życia i ułożyć na nowo.. ale uwierz mi - każdy kawałek tego 'starego domu" unurzany był w jego zdradzie, kłamstwach, oszustwach, moich łzach, nienawiści do niego, żalu, histerii... kiedy wspominam ten rok, gdy mnie zdradzał - to przez pryzmat każdego wydarzenia, każdej chwili, która mi nsie przypomni, patrzę tak - jakby on był wielkim montrum z maską na twarzy. nie UFAM niczemu co robił, niczemu co mówił.. rozumiesz onazona? nie było wakacji, nie było mnie z nim. nie był ze mną gdy byłam w ciązy i straciłam dziecko - PRZEKRESLIŁAM WSZYSTKO...
nie ma starego domu, starego związku

trzeba było poznać się na nowo - przyjąć to, co o sobie nawzajem się nauczyliśmy i sklejać dom od nowa...

ty nie budujesz od nowa, nieodbudowujesz
twój mąż wali z możdzieża w ściany waszego domu i robi dziury
ty również walisz w ściany i tłuczesz okna i rozwalasz ściany

i zarówno ty, jak i twój mąz zbieracie te ruinki i te dziury zaklejacie
rozumiesz metaforę?


nie ma znaczenia, z czego budujesz dom, bo to sie okaże
tego nie wiesz dzisiaj i nie ma metody, żeby mieć pewnośc, że bedzie solidny.,...

chodzi o nastawienie

5

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

Ponieważ chcę napisać a nie bardzo mam pomysł jak zacząć napiszę po prostu to, co w tej chwili siedzi mi w głowie.

Jesteśmy na etapie - jak to obrazowo określacie - odbudowywania naszego związku. "Przyjąć to, co o sobie nawzajem się nauczyliśmy i sklejać dom od nowa... " jak napisała End_aluzja - na etapie, gdzie po naszej burzy ciągle leje jak z cebra to tak nieludzko trudne. Ale może fakt, że oboje - mimo świadomości, że to co przed nami nie będzie takie (przyjemnie) same jak było - jednak nie odpuszczamy o czymś świadczy?

Przepraszam za chaos mojej wypowiedzi.

6

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

Mój związek należy już do przeszłości. Po przeanalizowaniu wszystkiego stwierdzam, że w większości przeze mnie. Byłam samolubna, nie słuchałam partnera. Ciągle czegoś wymagałam i wszystko miało być po mojemu. Zero kompromisów. Ciągłe humory, ciągłe fochy. Nie dawałam nic od siebie.  Patrząc z perspektywy czasu żaden facet by tego nie wytrzymał. Teraz jest to dla mnie nauczką na przyszłość - wyciągnęłam wnioski. Ale będąc jeszcze w związku do samego końca uważałam, że jestem w porządku, a z nim jest coś nie tak.

7

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

jestem z facetem 14 lat jesteśmy zaręczeni mam 9 letniego syna ale od jakiegoś czasu zauważyłam że coś jest nie tak między nami chyba przestał mnie kochać najpierw zauważyłam że z feisbuka usunął informacje że jesteśmy para gdzie przez rok mu ta informacja nie przeszkadzała potem wpadł na pomysł że założy sobie konto na portalu randkowym niby tak tylko żeby zobaczyć jakie dziewczyny się nim interesują a teraz ogląda porno uprawiamy sex codziennie często się kłócimy kiedyś nawet to on potrafił zadzwonić przeprosić a teraz jak ja nie zadzwonię to może ze mną nie rozmawiać nawet cały dzień czy to już jest koniec czy da się to jeszcze uratować

8

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?
onazona napisał/a:

po pierwsze- wierz mi - komunikacja u nas jest bardzo rozbudowana i zawsze było- może nawet za, z mojej strony, a tego faceci przecież nie znoszą

No to nie jest komunikacja, tylko jednostronne ględzenie. Rozumiem, że to Ty komunikujesz wszystko, wszędzie i nagminnie, a on tylko potakuje, kiwa głową, coś powie, albo wyjdzie?

onazona napisał/a:

w każdym razie - staram się jak mogę - ale czasem jak tak się staram -  on zachowuje się, tak jakby celowo chciał mnie sprowokować do ataku zazdrości, wywalenia mi jak bardzo wkurzają go te moje paranoje, tylko po to, by móc zwyzywać mnie od różnych, oświadczyć, że z jego strony to już koniec naszego związku- tak, już tak powiedział, choć jeszcze niedawno nie umiał odpowiadac na moje spokojne pytania o tę kwestię  - ostatnio potrafił to wykrzyczeć...

Może tu jest problem? Może za bardzo się starasz? Może zamiast nim, czas się zająć sobą? Myślisz, że jak się przestaniesz starać i zajmować mężem to on odejdzie, ale paradoksalnie im bardziej Ty się starasz, tym bardziej on się odsuwa.
Wiem jedno, facet to facet i jak będzie chciał, to odejdzie. Jak jeszcze tego nie zrobił, to znaczy, że nie chce. Może czas wrzucić na luz i ogarnąć siebie?

9

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

onazona, a co o Waszym malzenstwie sadzi Twoj mąz? Pytam o to, bo to wazne, czy tylko Ty widzisz problem i taki zwiazek Cie nie zadowala, czy oboje tak to widzicie..

Jesli jestes z tym sama, to faktycznie problem jest duzy i czeka Cie sporo samozaparcia.

10 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-17 17:31:38)

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?
Teo napisał/a:
onazona napisał/a:

po pierwsze- wierz mi - komunikacja u nas jest bardzo rozbudowana i zawsze było- może nawet za, z mojej strony, a tego faceci przecież nie znoszą

No to nie jest komunikacja, tylko jednostronne ględzenie. Rozumiem, że to Ty komunikujesz wszystko, wszędzie i nagminnie, a on tylko potakuje, kiwa głową, coś powie, albo wyjdzie?

nie Teo- to nie tak- trudno to opisywac na forum i chyba przestanę smile

ja jestem troszkę na innym etapie- nie wiem- moze mam problemy z komunikacją, skoro nie umiem Wam tego przekazać;)

ale

już mnie to nie martwi

to forum mi troszkę pomogło - zrozumieć pewne rzeczy

Teo napisał/a:

Może tu jest problem? Może za bardzo się starasz? Może zamiast nim, czas się zająć sobą? Myślisz, że jak się przestaniesz starać i zajmować mężem to on odejdzie, ale paradoksalnie im bardziej Ty się starasz, tym bardziej on się odsuwa.
Wiem jedno, facet to facet i jak będzie chciał, to odejdzie. Jak jeszcze tego nie zrobił, to znaczy, że nie chce. Może czas wrzucić na luz i ogarnąć siebie?

z tym ,że powinnam wrzucić na luz  - miałaś rację:) - zrobiłam to w końcu - efekt jak na razie zaskakuje nas oboje - baaaardzo pozytywnie:)


jesli miałabym coś doradzić kobietom w takiej sytuacji jak moja- to własnie nie przestajcie się starać, jeśli faktycznie jesteście pewne, że zależy Wam na związku


ja tak właśnie zrobiłam, bo miałam już tego dość - gdzieś podświadomi wymyśliłam sobie, ze jak się zaniedbam i przestanę dbać o siebie to on odejdzie - bo ja nie potrafiłam podjąć takiej decyzji, choć wydawała mi się ona na pewnych etapach życia najlepsza...

a on nie odchodził- i zaczęłam zastanawiać się dlaczego...nie wiem dlaczego, ale cieszę się, że się nie rozstaliśmy, bo wiem, że przed nami jeszce mnóstwo wyjątkowych chwil, które omijaliśmy z jakiegoś niezrozumiałego powodu przez te wszystkie lata...dziwne to -wiem- trudno opisac tak w kilku postach, więc Ci co chcą niech nawet nie próbują zrozumieć,

a Ci co chcą rady - mówię o tych, którzy tylko podejrzewają zdradę

zastanówcie się, czego naprawdę chcecie i zróbcie wszystko by partner też odpowiedział na to puyanie- a jeśli zgodnie stwierdzicie, że chcecie być razem szczęśliwi

przestańcie mówić, ze chcecie być szczęśliwi i po prostu - bądźcie szczęśliwi

...gdybym wiedziała wcześniej, że to takie banalne - już dawno bym to zrobiła...



nowalijka napisała jaka była - ja tez taka bywałam - tak bywałam- bo ja bywam raz lepsza raz gorsza i tak bywa też  z moim mężem - takie dwa niepokorne typy i chyba to w nim kocham i dlatego chcę z nim być



stwierdziłam ostatnio- skoro już wiemy, że jak jest lepiej, to potem z jakiś dziwnych względów(hmmm..no właśnie jakich?) spada nam nastrój- i bywa gorzej- to po co drążyć to gorzej - musimy nuczyć się eliminowac ten etap- i wiecie co-on też już chce - więcej - to robi:)

mogłabym duzo opisać- w zasadzi dac nadzieję wielu z poczuciem takiej zdrady jak ja - ale byłoby za dużo- i potem ktoś to odbiera przez pryzmat swojego związku i trudniej zrozumieć

powiem Wam tylko tak

zaczęłam męża traktować tak jakbym potraktowała kochanka wink

nie wiem co z tego wyjdzie, ale chcę, by było dobrze

z drugiej strony należę do tych, co uważają, że:

jeśli w życiu coś Ci nie wychodzi, dzieje się nie po TWojej myśli, mimo, że mocno się starasz i bardzo Ci zależy, to pomyśl, że może dzieje się tak, bo to wcale nie jest dla Ciebie dobre...


i postanowiłam tak działać w życiu- już nie tylko na płaszczyźnie małżeństwa

uważam, że nawet jak w życiu dzieje się bardzo źle, to wcale nie oznacza, że musi tak być- bo życie to jeden wielki zbieg okoliczności- wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte i może okazać się, że nawet największe nieszczęście stanie się początkiem czegoś najpiękniejszego w naszym życiu..


Benita72 - jak więc widzisz na szczęście nasz problem widzimy oboje - oboje doszliśmy do wnisoku, ze nie byliśmy idealni wobec siebie i oboje zadajemy sobie pytanie- dlaczego byliśmy tak głupi...oboje też zdecydowaliśmy dac sobie szansę i zmienić się dla siebie, bo łaczy nas zbyt wiele, by to dzielić...

11

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

Jestem ciekawa kiedy ten optymizm zamieni się w dół głębokości rowu mariańskiego... oby nie, ale ten wybuch optymizmu jest aż nadto nagły tak na moje oko smile

12 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-18 07:50:16)

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?
Teo napisał/a:

Jestem ciekawa kiedy ten optymizm zamieni się w dół głębokości rowu mariańskiego... oby nie, ale ten wybuch optymizmu jest aż nadto nagły tak na moje oko smile

ano właśnie-

dlaczego my - ludzie, może tylko kobiety, czasem myślę, że to przypadłość Polaków, a może to wynika z pewnego typu osobowości - nie potrafimy myśleć inaczej tylko w sposób - jest lepiej - na pewno będzie gorzej..

niby naturalna kolej rzeczy - takie życie

ale nawet jeśli

czy to, że będzie jakiś dołek oznacza od razu, że życie się zawaliło?

Powiem Ci tak- jestem zbyt świadomą siebie kobietą, żeby myśleć właśnie takimi schematami

mój problem polegał na tym, że nie potrafiłam nauczyć myśleć w ten sposób mojego męża - ale do tego chyba potrzeba czasu

jeśli chodzi o Nas - już nawet rozmawialiśmy o tym problemie upadków i wzlotów, które targają naszym życiem odkąd pamiętam - zdajemy sobie sprawę, że przyjdzie taki moment, że opadną nas te pozytywne emocje i negatywne myślenie spowoduje zmiany, które drugie z nas zazwyczaj odbiera jako "coś nie tak" i staje się to przyczyną lawiny negatywnych zachowań

owszem - "coś nie tak" się dzieje wtedy, ale to jeszcze nie oznacza, że "coś nie tak" będzie musiało zadziać się w naszym związku- trzeba po prostu ustalić sobie sygnał alarmowy- czerwoną lampkę, która zapalać się będzie jak sytuacja między nami zacznie się pogarszać i niestety, ale druga strona - bo ta myśląca "coś nie tak" myśli zbyt negatywnie, by obiektywnie patrzeć na taką sytuację - musi poświęcić czasem swoje przekonania, wysilić się bardziej niż zwykle, by nie doprowadzić do zejścia na dno - czyż nie na tym polega partnerstwo?



przyszło mi do głowy ta bajka o (chyba)  młotku, który młoda matka znalazła w piwnicy

i zamiast go stamtąd zabrać - wszyscy zamartwiali się, co to będzie jak syn dorośnie, zechce sięgnąć po młotek, młotek spadnie mu na głowę i na pewno stanie się nieszczęście (przyznam ,że nie pamiętam dokładnie czy tak to szło, ale coś w tym klimacie;)

i tak właśnie robimy w naszych związkach - a wystarczy młotek schować do skrzynki z narzędziami- czyż, nie?


zbyt proste, by było prawdziwe? - spróbujcie - najwyżej - wrócicie do tego punktu w którym jesteście teraz- czyli umartwianie się, dręczenie, płacz, smutek, żal, gorycz - nic gorszego Was już nie spotka...


a na koniec jedna z moich lubianych sentencji, która jak dotąd zawsze mi się w życiu sprawdzała:

negatywne myśli rodzą negatywne zdarzenia - pozytywne myśli rodzą pozytywne zdarzenia


Teo- po prostu- zaczęłam myśleć pozytywnie- może to tak wygląda tu na forum, ale nie stało się to z dnia na dzień, choć pewnie historie i wpisy na tym forum pomogły mi w szybszym tępie niż zazwyczaj przestawić się na to pozytywne postrzeganie rzeczywistości, a co więcej - odkryłam kilka oczywistych prawd, których zamierzam się w życiu trzymać - choćby nie wiem co- czyli m.in. jak przyjdzie ten dołek, o którym piszesz:)

13

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

mój mąż uważa że jest wszystko w porządku a ja jak zwykle przesadzam chciała kiedyś nawet iść z nim do poradni małżeńskiej zgodził się ale jak miało dojść do wizyty to powiedział że nie pójdzie i co ja mam robić rozmawiać szczerze tez nie chce bo jak zaczynam temat to słyszę nie albo tak albo daj spokój jest ok co mam zrobić

14

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

onazona, żeby nie było, że ja tu czarne wizje rozstaczam i próbuję optymizm zgasić i w ogóle szczęście negować smile Ale ja też już jakiś czas jestem na tym forum i też już wiele widziałam.

Przybyłaś z jakimś problemem, ok. Być może to była już faza końcowa i o tym nie wiedziałaś. W sumie nagle, ni z gruszki ni z pietruszki piszesz, że się naprawiło! Że zostało wyjaśnione, a potem wypisujesz elaboraty o Twojej przemianie i szczęściu. Ok, może tak masz, że musisz opisać i przeanalizować. Ale ja to widzę tak, że problem Twój nie został rozwiązany, a zamieciony pod dywan, powiedziałaś sobie "powiedzmy, ze go nie ma" i budujesz coś na nie stabilnym fundamencie. Oczywiście, jeśli to był jakiś bzdurny problem, który się rozdmuchiwało sztucznie to jasne, że nie ma co dywagować. Ale nawet sama napisałaś, że postanowiliście z mężem nie zatrzymywać się na "dołkach" tylko czekać i iść dalej i nie zwracać na nie uwagi. A to jest właśnie zamiatanie problemu. Nie myślę o nim to go nie ma.
Sztuczka polega na tym, że w pewnym momencie te wszystkie zamiecione problemy wylezą i nie da się już ich ogarnąć.

15

Odp: jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

onazona, i troche wyglada to tak, jakbys chciala nie tylko tu forumowiczow (pal to szesc), ale przede wszystkim samą siebie na sile przekonac, ze jest dobrze.. nakazujesz sobie ( i innym wink) pozytywne myslenie i zaklinasz rzeczywistosc roznorakimi sentencjami i zlotymi myslami, - ale to co nierozwiazane, spychasz do piwnicy. Takie uklepywanie tego, co niedopowiedziane i tego, co boli. A to tak nie dziala - przywdziac optymistyczną maskę Pollyanny, kiedy sa do przepracowania problemy... - nie dziala, bo u podstaw tego lezy lęk o to, co mogloby sie tam zobaczyc. Rowniez nie chce byc zlym prorokiem, ale moim zdaniem to wybije po jakims czasie jak ze studzienki kanalizacyjnej..

Dlaczego takie czarne wizje? Bo z tego, co piszesz powyzej o swoim zwiazku, kompletnie nie wynika, byscie pokonali trudnosci. Na razie tylko podzieliliscie sie winą. Nie ma nawet wlasciwej komunikacji, a od tego sie zaczyna.. Wycofalas sie. Za malo w tym swiadomej zmiany, za to zbyt wiele odwolywania do zbiegow okolicznosci i myslenia zyczeniowego.

Po prostu nie widac trwalej odbudowy.

PS. Z powyzszego nie wiem, czy dobrze wywnioskowalam, ze bylas zdradzona - wydaje mi sie, ze kompletnie nie odreagowalas jeszcze tej zdrady.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » jeśli Twój związek się rozpada, a TY szukasz odpowiedzi "dlaczego"...?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026