Witam wszystkich. Nigdy wczesniej nie korzystałam z porad udzielanych za pomocą internetu. Ale jak to mówią tzreba kiedyś spróbować:)
Otóż mój problem polega na tym, że jestem z moim mężem , którego bardzo kocham w trakcie rozwodu, w sumie wniosek będzie wysłany w przyszłym tygodniu. Sprawa tyczy sie jednak tego, że mój mąż mimio, że chce rozowdu uważa, że mamy szanse by po rozwodzie znowu być ze sobą, bo ludzie często do siebie wracają. Co wy o tym sądzicie? Czy jest taka możliwość czy to jedynie złudne nadzieje jakie robi mi mój mąż.
Sytuacja nasza wygląda następująco, żadne z nas nie zdradziło, nie było przemocy. Od tak zwyczajne małżeństwo z większymi bądź mniejszymi problemami. Największym problemem były chyba pieniądze o które niestety były awantury, bo mąż był jedynym żywicielem rodziny, niestety narosło troszkę długów, które powstały gdy mąż wyjechał za pracą. Były momenty, że to powodowało duże spięcia między nami, przez co coraz mniej się wspieraliśmy, coraz mniej w naszym związku było przyjaźni. Nie wiem co myśleć co robić. Z jednej strony liczę na tą nadzieję i ona pozwala mi normalnie funkcjonować z kolei z drugiej strony odnoszę wrażenie, że to tylko gra prowadzona przez mojego męża, by nasz rozwód był bezproblemowy. Teraz nasza sytuacja nie jest zbytnio zadowalająca, ale rozmawiamy normalnie, bez kłótni, bez wyrzutów. Tak jak to robiliśmy bedąc jeszcze razem.
Bardzo proszę o szczere wypowiedzi.
Podobne tematy
[...] gra prowadzona przez mojego męża, by nasz rozwód był bezproblemowy.
To mi przyszło do słowy skoro po przeczytaniu tego co napisałaś.
Jaki chcecie podać powód rozwodu? Brak kasy? Na to dostaje się rozwód?
Gdzie on wyjechał za ta pracą? Na pewno nie ma innej pani/pana?
Kuleczko - jeśli On uważa, że jest szansa na to, abyście znowu byli razem, a dokumenty do rozwodu jeszcze nie wysłane, to po co w takim razie ten rozwód ?
Jakąś manipulacją mi to zalatuje ...
mi tu zalatuje tym aby bylo za porozumieniem stron i aby nie placic ewentualnych alimentow na zone ![]()
Ja czegoś tu nie rozumiem. Albo nie składacie pozwu rozwodowego i próbujecie ratować małżeństwo albo się rozwodzicie.
Machina nie ruszyła więc po co wprawiać ją w ruch skoro chce się ratować związek.
Pytałaś męża po co wam w takim razie ten rozwód?
Mąż przebywa obecnie za granicą. Co do ewentualnej zdrady jestem pewna, że jej nie ma. Co do alimentów na mnie sam powiedział, że dopóki nie pójdę do pracy będzie pomagał. Sprawa ma również charakter ugodowy,a przyczyną były kłamstwa i alkohol, którego mąż troszkę bardziej zaczął nadużywać. Nie wiem co jest grane, co on zamierza z tego mieć. Być może jego sentencje są czyste aczkolwiek jakoś trudno mi w to uwierzyć.
Pozwu raczej nie cofniemy. Przyczyna tego jest prosta: mąż uważa, że bez papierku też można żyć. Z tego co dowiedziałam się od naszych wspólnych znajomych( niedawno byli w Polsce) wszystko toczy się wokół pieniędzy, owszem chce pomóc mi finansowo, ale jego długi są dużo większe niż mówi.
Nie wiem jak to się zakończy....wolałabym aby ta "druga szansa" pojawiła się dla nas....
Agnik jak to mój mąż stwierdził rozwód potrzebny mu do przemyśleń. Do oceny tego co robiliśmy źle. Do tego byśmy zrozumieli nasze błędy i dopiero żeby ta sytuacja pozwoliła nam podjąć decyzje czy chcemy żyć razem znowu czy nie. On szanse widzi. Tylko dla mnie te jego filozofowanie doprowadzi nie do naszego powrotu, a do tego by każde poszło w swoją stronę, zapominając o tym co było.
Moim zdaniem jesli by chcial tylko przemyslen to wnioslby o separacje.
Dziwne to rzeczywiście,
nie chce mi się wierzyć, że chodzi o długi, przecież skoro je macie, to chyba będąc razem lepiej dalibyście sobie z nimi radę - nie chodzi mi tu o kasę ale o wzajemne wspieranie itp.
będzie pomagał - piszesz, że długi duże więc będzie miał z czego ?
skoro już nie można tego cofnąć, pozew złożony, nie ma co,
pewnie dopiero po rozwodzie dowiesz się jakie były jego zamiary, intencje, czy oszukał ciebie czy nie i czy ma kogoś czy nie
ale tego jestem pewna, skoro on chce tego rozwodu, musi być z jego winy
musisz coś wymyślić
powodzenia
slodkakuleczko tak dziwnego podejścia do rozwodu to jeszcze nie widziałam.
Te jego tłumaczenie jest tak bezsensu, że aż nie chce się w to wierzyć.
Jestem pesymistką: jest ktoś trzeci.
Mąż przebywa obecnie za granicą. Co do ewentualnej zdrady jestem pewna, że jej nie ma. Co do alimentów na mnie sam powiedział, że dopóki nie pójdę do pracy będzie pomagał. ...
Jasne. Mój też tak mówił. I co?... Nie dawał na syna ani grosza.
Przepraszam... ale facetom nie warto ufać na słowo.
To dobre.
Kuleczko, na bazie moich doświadczeń mogę Ci powiedzieć jedno - obiecuje powrót tylko dlatego, żeby dostać bezproblemowo rozwód (bez orzeczenia o winie). Po rozwodzie nie zobaczysz ani złotówki, tego możesz być pewna. Proszę nie daj się w to wkręcić!
Czy rozwód da Ci wolność od jego długów?
Skoro on chce rozwodu to niech bierze winę na siebie - logiczne.
Hmm skoro Ty jesteś tu a on jest tam to nigdy nie ma pewności ze kogoś tam nie poznał,może jeszcze nie zdradził bo kobieta postawiła sprawę w ten sposób,że najpierw rozwód a pózniej bedą razem?
Jak ktoś chce ratować małżeństwo to je ratuje a nie wnosi o rozwód...
Dla mnie ma kogoś i nie chce orzekania o winie (jego zdradzie) .
Przepraszam... ale facetom nie warto ufać na słowo.
Trochę generalizujesz, może i nie warto ufać ale czy należy każdego szufladkować. Przecież każdy człowiek jest inny
Joanna77 napisał/a:Przepraszam... ale facetom nie warto ufać na słowo.
Trochę generalizujesz, może i nie warto ufać ale czy należy każdego szufladkować. Przecież każdy człowiek jest inny
Może i masz rację... Źle napisałam.
Jak dla mnie lepiej za bardzo nie przyzwyczajać się do kogoś...
Widocznie ja trafiam na nieodpowiednich facetów.
slodkakuleczka
Witaj,chce sie odnieść do Towojego problrmu...,ale nie podałaś przyczyn wnoszenia pozwu o rozwód,kto i zjakiego powodu to robi?
W naszym cudownym kraju jest wiele rodzin o podobnych problemach..pieniadze,praca.kredyty...ale w tym co napisałas czuje ,ze coś ,,śmierdzi'',czy Pan mąż nie ma kogoś,dlatego sytuacja sie zmieniła,a chce rozwodu i daje nadzieje ,że poxniej może bedziecie razem? głupie,to po co rozwód? i zapewne chce to polubownie załatwić ,cwaniaczek
Do przemyśleń to jest separacja nie rozwód jak to już ktoś napisał.
Nie rozumiem dlaczego rozwód miałby być początkiem "rachunku sumienia", prowodyrem do przemyśleń co stało się źle, do tego nie trzeba rozwodu, do tego nie trzeba niczego oprócz chęci.
Podpisuje się pod głosem większości, chce bezproblemowy rozwód dlatego mydli Ci oczy ratowaniem związku.