chodzę do liceum plastycznego, obecnie jestem w 2 klasie i jest pewien chłopak rok starszy z ktorym sie znam w sumie od 1 klasy i jakos tak na poczatku 2 klasy zaczął mi sie podobac. na pewno wpływ na to mialy kolezanki które twierdzily ze mu sie podobam (jedna była z nim na imprezie to mówił jej o mnie ze jestem fajna itd) i jakos sie toczyła ta znajomosc az jedna z kolezanek postanowila napisac mu na facebooku ze mi się podoba na co on ze nigdy nie myslal o mnie w ten sposob i ogolnie myslalam ze przez te kolezanke wszystko miedzy nami skonczone ale zachowywal sie normalnie wiec znajomosc toczyla sie dalej, zaczelismy sie troche zblizac do siebie on czasem niby w zartach mowil do mnie moje kochanie moje słońce itp i ogolnie pisywalismy czasem a jakoś w grudniu padła od niego propozycja zeby pojsc na lyzwy ale nic poza tym, potem w styczniu pisal ze chcial do mnie zadzwonic w sylwestra ale nie mial numeru i potem znowu padlo od niego ze kiedys musimy pojsc na lyzwy razem i ja spytałam ze kiedy to on jakos zmienil temat a potem poszedl spac. jakies dwa tygodnie pozniej napisalam do niego to nie odpisał i nie wyświetlił nawet a po 5 dniach napisal jak mi mijaja ferie i spytal czy idziemy na te lyzwy i zgadalismy sie ze we wtorek (pisalismy w sobote) ale nie umowilismy sie na konkretna godzine bo myslalam ze szczegoly ustalimy dzien przed. mialam okropny stres przed wtorkiem zwlaszcza ze w poniedzialek w ogole sie nie odezwal az w koncu ja napisalam jak z tymi łyzwami to znowu nie odpisal nie wyswietil, nadszedl wtorek, cisza z jego strony i w końcu nie poszlismy, do konca ferii sie nie odzywal. w poniedzialek jak wrocilismy do szkoly zachowywal sie jakby nigdy nic a ja bylam dla niego dość oschła, we wtorek go ignorowalam az w koncu powiedzial ze chce ze mna porozmawiac chwile i zaczal mnie przytulac przepraszac ze nie wyszlo ze nie mogl bo mial jakies tam sprawy rodzinne i zebym juz nie byla obrazona i powiedzialam ze niech mu bedzie i on że jeszcze pójdziemy naprawdę i ja że już nigdzie z nim nie idę i on dalej coś mówił ze pójdziemy i był dzwonek więc musielismy juz isc, potem rozmawialam z nim w miarę normalnie
I w sumie nie wiem o co mu chodzi i czy z tego cokolwiek kiedykolwiek będzie..
Podobne tematy
magda2221 a nie możesz po prostu wyluzować? Inaczej: dać se na wstrzymanie?:) Żadna z was para, po słownie też nie jesteście a TY poddajesz się pod jego plany i nastroje jakby co najmniej obiecał Ci wizytę w rodzinnej parafii w celu omówienia ślubu.
Traktuj jego słowa dosłownie: chce iść- ty chcesz iść to idźcie na te łyżwy czy na co tam chcecie.
Nie ma czasu, nie odzywa się- zajmij się swoimi sprawami ![]()
Ja wiem, że w tym wieku to się tak nie da, że ciężko, ale im prędzej poznasz świat męski i zobaczysz czym się różni od kobiecego, tym lepiej dla Ciebie ![]()