Witam serdecznie, piszę głównie dlatego ponieważ nie mam z kim porozmawiać ani się wyżalić. Mam 25 lat mój narzeczony 33 jesteśmy ze sobą ponad 3 lata, od dłuższego czasu moj narzeczony miał problem ze znalezieniem stałej opłacalnej pracy, razem , jednak w znacznej części z mojej inicjatywy postanowiliśmy spróbować swoich sil w pracy za granica a konkretnie w Anglii. W chwili obecnej moj narzeczony jest tam od listopada, ja początkowo miałam dojećhac po miesiącu jednak zawsze ,,cos wypadało,, a to problemy ze zdrowiem a to cos innego itp, w sumie z perspektywy czasu wiem ze problemem było moje niezdecydowanie i pojawiające sie obawy odnośnie wyjazdu. W chwili obecnej mam juz kupiony bilet na polowe lutego, jednak znowu pojawiają sie watpilwosci, podprostowac boje sie wyjezdzac. Widze ze on jest tam od 3 miesięcy ledwo co wiąże koniec z końcem, ciagle jakieś pożyczki od brata i siostry u których mieszka, jesli chodzi o mnie tutaj w Polsce mam prace za najniższa krajowa, ale jest to praca ktora lubie i ktora przynosi mi satysfakcję a tam? Nie koge pracować fizycznie z powodów zdrowotńych, pracy biurowej tez ńie znajdę bo nie nam na tyle dobrze angielskiego...
Boje sie tego ze stracę całkowicie oszczędności a co gorsza stabilność finansowa, jestem załamana,wiem ze trzeba brać odpowiedzialność za swoje decyzje ale czujesz jestem za słaba, a moze mi sie tak tylko wydaje? Wiem ze ten wyjazd zbliża sie nieuchronnie i wiem ze pojadę dlatego chce ponieść odpowiedzialność za moje słowa i plany, mimo to dociera do mnie fakt związany z samotnością, obawy dotyczące przyszłości oraz porażki. Co mam robic?prosze o poradę ....
Podobne tematy
ja odradzam wyjazd w ślepo. jedz teraz skoro masz bilet, mozesz poskladac dokumenty o ubezpieczenia itp inne biurokratyczne niezbędne rzeczy, mozesz złozyc aplikacje w kilka miejsc, u jakiś posredników. ale najlepiej jesli on pokombinuje tam prace dla ciebie. zycie dzisiaj w uk jest drogie, trudne. wg mnie nie opłaca sie tam siedziec i czekać na prace. pozałatwiaj ewentualne niezbedne dokumenty ktore moga ci sie przydac i wróc do polski. bo bez pracy zbankrutujecie tam i bedzie nieszczescie.
ja pracowałam w anglii kilka lat temu, po maturze. dzis juz chyba jest to kiepski kierunek. no ale jak on tam ma rodzine... on tam pracuje juz? u nich bedziecie mieszkać? czemu oni nie pomoga wam znalezc pracy?
Pośpiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł. Poczekaj na:
-oddzielne mieszkanie/nie z rodziną/
-stabilizację finansową chłopaka
-jeśli powie,że tzw.grunt jest przygotowany i czeka na Ciebie!
Bo inaczej czyta się:pomocy,jestem w ciąży i...
Nie ma co liczyć na benefity.
Niech Polak będzie mądry przed szkodą-choć raz! Mądrych decyzji życzę!
Popieram przedmówców. Jak intuicja podpowiada Ci, że to nie jest dobry pomysł i inni Ci też tak mówią, to przemyśl to.
Intuicja podpowiada mi ze mam nie jechac tym bardziej ze sprawy sie skomplikowały mam możliwość podjęcia pracy w Polsce Za bardzo dobre pieniążki ( mysle ze wiecej w Anglii bym nie zarobiła) w dodatku w pracy w zawodzie, taka praca marzyła mi sie po nocach a akurat dzis, tydzien przed odlotem dostałam ta propozycje:( jestem załamana wiem ze jesli odmowie i polecę zrobię cos wbrew sobie z drugiej zaś strony kocham go i wiem ze tyle razy zwodzilam go z moim przyjazdem, boje sie jak zareaguje ze nie wytrzyma i zerwie nasZe zareczyny, nie mam pojęcia co robic:( czy mam prawo wybierać prace ponad związek?
7 2014-02-05 01:52:25 Ostatnio edytowany przez Merkantylia (2014-02-05 01:54:40)
No to się porobiło. Można powiedzieć, że to już jest jakiś znak i los każe Ci podjąć decyzję, którą ścieżką pójdziesz. Na Twoim miejscu bym po prostu porozmawiała z narzeczonym i powiedziała to co tutaj napisałaś. Skoro masz szansę pracować w zawodzie, zdobywać doświadczenie i piąć się coraz wyżej to może ją schwyć? Tym bardziej, że trafiła się w tej chwili, a nie po wylocie. Jeżeli jest aż tak dobrze płatna na początek i masz możliwości awansu, to nie lepiej, żeby ściągnąć faceta do kraju i żeby tutaj pracy poszukał? Sama piszesz, że wyjazd byłby wbrew Tobie. Porozmawiajcie i niech on powie co sądzi o ewentualnym powrocie. Jeżeli będzie chciał jeszcze zostać, a Ty podjąć pracę tutaj to przecież możecie sobie dac jeszcze trochę czasu na sprawdzenie jak się sytuacja potoczy? A nuż się okaże, że w nowej pracy atmosfera jest okropna, albo przy podpisywaniu umowy okażą się jakieś machloje. Ale przynajmniej byś spróbowała, a nie myślała "a co jeśli". Od listopada tak dużo jeszcze nie minęło. Powinien to zrozumieć. Takie moje zdanie