Sosenek, thepass, dziekuje Wam za odpowiedzi.
sosenek napisał/a:thepass dobrze ci doradził, poza tym jestes pewna, że problem leży w ojcu? mam wrazenie małomówny ojciec to chyba nie jest przyczyna twoich problemów. sama piszesz, że czujesz, że cie kocha, da sie czuć miłość w domu, dba o was jedyne co to to, że nie inicjuje rozmowy? to może mu to powiedz? pogadaj z nim o tym, że chciałabys więcej z nim rozmawiać, że ci tego brakuje. rozwiązanie jest proste. nie masz zlej sytuacji dziewczyno, nie sądze żeby tu leżał problem albo nie napisałaś wszystkiego. a zdania "przyciągam nieudaczników" nawet nie skomentuję...
Tak, jestem niemal pewna, że problem leży w ojcu, nigdy nie usyłyszałam od niego, że jestem piekna, mądra itp. NIGDY żadnych komplementów. Zawsze słyszałam, że wszystkiego się boję, no i tak mi zostało. Owszem, moze i czuje, ze mnie kocha, ale nigdy mi tego nie okazal. Każda próba zbliżenia się do niego, sprawia, że czuję się odrzucona. Kiedy zaczynam z nim rozmowę na jakikolwiek temat, nawet nie spojrzy na mnie, wzrok w inną stronę, najcześciej utkwiony w gazecie, tv, albo zasłania się ręką. To sprawia, że czuję się odrzucona.
thepass napisał/a:Raz, czyli ojciec. Pytasz co zrobic, by zblizyc sie do ojca. A musisz to zrobić? Nie mozesz byc niezalezna? W zwiazku tez bedziesz myślała w ten sposob jak dotrzeć do swojego chłopaka? Dziecinstwo nas kształtuje najbardziej, więc teraz zblizenie sie do ojca nic nie da. Wszystko juz zalezy tylko od Ciebie i przyjętego schematu przyjęcia uczuć i odrzucenia.
Wydawało mi się, że jesli naprawię z nim relacje, zbliżę się do niego, to właśnie to będzie droga do "naprawienia się". Ja go kocham i chciałabym mu to pokazać, ale boje się, że to ten schemat będę powtarzać w związku, że ja będę się starać, okazywać miłość, a ktoś nie. A niezależna czyli co? Zapomnieć o dzieciństwie i nie probować odbudować relacji z ojcem?
thepass napisał/a:Dwa. Kogo przyciągasz to przyciągasz, ale pytanie w kim sie zakochujesz i czemu. Jeśli zrozumiesz czemu przychodzą uczucia (np dlatego, że ktoś Cie odrzuca) to bedziesz mogła sobie zapalic lampke w głowie - odrzuca, wiec jest to schemat rodzinny, ktory musze przełamać. I co zrobić? Albo wymagac, by nie odrzucał i był dostępny, albo szybko z relacji uciec, by nie cierpieć mocniej.
Zakochuje się nie w tym kogo przyciągam, przyciągam raczej mężczyzn słabych, a podobają mi się silniejsi. Często jest tak, że poznaje kogoś fajnego, który wydaje się być pewny siebie silniejszy, wszystko gra, a potem nagle cisza. Nie mowie tu oczywiscie o zwiazku, tylko o zwyklym poznaniu mężczyzny. Rozmawiamy, jest ok, a nagle przestaje się odzywać. Nie wiem czy wyczuwa, że jestem "jakaś inna, dziwna" czy co.. Często jest tak, że gdy jestem z koleżanką i poznaje kogos, to włącza mi się "ej, ale dlaczego ty ze mna rozmawiasz, przeciez ona jest fajniejsza". No i tak sie staje, ze ja schodze na dalszy plan i pozniej juz nikogo nie interesuje. Czesto mam tak, że wystarczy, ze jakis facet na mnie spojrzy, wydaje mi sie, ze mu sie podobam. To irracjonalne, ale niestety tak mam. Oczywicie z jedno spojrzenie nie przeradza sie w cos wiecej, facet zapewne na mnie spojrzał i zapomnial o o moim istnieniu, a ja tlumacze sobie, ze moze jest niesmialy o boi sie zagadac... Wiem, strasznie głupie...
W jaki sposób mogę wymagać, aby "nie odrzucał i był dostępny"?
thepass napisał/a:Przed przystapieniem do płatnej terapii najlepiej spróbować darmowych porad, szczegolnie w kierunku umiejetnosci społecznych i uzyskania wyzszej wartosci. Pozniej poczytasz opinie o coachach i moze cos wybierzesz.
A jak ma dotrzeć do tych darmowych porad? Gdzie ich szukać? Czym się różni coach od psychologa? Szczerze mowiac, to myslalam na d podjeciem terapii w jakims tam nurcie, behawioralnym, humanistycznym itp. Nie wiem czy powinnam wracac do przeszlosci, przepracowac to co było, czy bardziej skupic sie na tym co jest teraz, nie wiem bedzie lepsze...