k.a.p napisał/a:Olinka napisał/a:W moim pokoju mam półkę koloru wenge, starannie ją dziś wytarłam, po czym położyłam na wierzchu gazetę. Po jakichś trzech godzinach gazeta była mi potrzebna, więc ją wzięłam, z przerażeniem stwierdzając, że na półce odbił się prostokąt czystej powierzchni, która znajdowała się pod gazetą, co znaczy, że cała reszta jest szarością kurzu!
Nie dalej jak wczoraj spotkała mnie podobna sytuacja tyle że gazetę zastąpił złożony sweter. Rada jest jedna - zaprzyjażnić się z kurzem. Mi ciężko to przychodzi bo wyjątkowo mnie on wkurza, już wolę jak coś jest brudne niż zakurzone 
Zgadzam się. U mnie może nie ma tak, że kurz osiada po paru godzinach, ale rano wyczyszczone późnym po południem już jest raczej zakurzone. Ja jestem raczej bałaganiara, to często nie sprzątam i mi to tak nie przeszkadza, ale rozumiem, że komuś innemu może bardzo przeszkadzać. Nie wiem jaka na to rada
Chyba nie ma, zwłaszcza jak ktoś mieszka przy ulicy. Ja aż tak to nie mam, przy ulicy nie mieszkam akurat. No, ale też mnie zawsze zastanawiało co ten kurz taki uparty i w sumie, że tym bardziej nie chce mi się często go ścierać, skoro to taka syzyfowa praca, a efekty są bardzo krótkie 
Iceni, ja tak samo, choć jak piszę, ja ogólnie jestem bałaganiarą, więc dla mnie to bardzo trudne nie było. No, ale ogólnie, zgadzam się, to musi być denerwujące, że chce się mieć efekty na dłużej, a tu zaraz znowu wkurz. Uparte to jak nie wiem, że tak ujmę.