Mama mówiła z nikim nie miałam tyle problemow co z tobą !!a ja stałam ze zbuntowaną miną i pamiętam wykrzyczałam jej wtedy "zobaczysz skoncze 18 lat i sie wyprowadzam zobaczysz !!!!!! nie chciałam się uczyc uciekałm ze szkoły tyle ile moja matka łez wylała to sam Bóg wie ... pietnastoletnia córka stacza się a mama nic nie moze juz zrobic bo próbowała wszystkiego chciala mnie oddac do jakiegos ośrodka alee widocznie sie nie nadawalam ..chodzenie po psychologach sądach szpitalach strasznie przechodzilam ten okres buntu .Jedynym moim obowiązkiem bylo chodzenie do szkoly i scielenie łóżka nagle tak jakby los powiedzial STOP i odmienił moje życie o 180C mama jeszcze jeszcze raz wyciągnęła reke załatwilismy szkole praktyki wszystko poznałam chłopaka naprawde się zmieniłam skonczyłam osiemnascie lat mama spytala i co nie wyprowadzasz sie ? Ale to juz tylko żarty mama sie cieszyła ze wszystko jest dobrze że jestem NORMALNA dziewczyna ... Po pewnym czasie cos sie zaczeło dziac ze mną nie miałam miesiączki taaak strasznie sie bałam po 2/3 miesiącach juz byłam pewna CiĄża byłam kompletnie sama z tym odpierałam tą myś od siebie nie chciałam o tym myśleć myślałam ze mi sie to nie zdaży a mimo tego głaskałam brzuch czułam że tam w środku jest niewinne niczemu malenstwo "Moje Dziecko" nikomu nie mówiłam ciągle płakałam ale nie udało sie ukryc w piątym miesiącu widac było brzuszek mama powiedziała dość pojechałam z chłopakiem moja mama i jego do lekarza wszystko było dobrze to chłopczyk ;D poszlismy z chłopakiem na stancje mieszkanie obok jego mamy płakałam codziennie moze to i przez hormony ale ja poprostu sie strasznie bałaaaaam codziennie z rana gdzy tylko wstałam chłopak był w ciązy szłam do mojego byłego
domu a wieczorem wracałam do nowego takiego dziwnego i ta podejrzana tesciowa "niespełniona matka" głaskanie po brzuchu łażenie do nas co godzina wtracanie obgadywanie mnie czułam sie tak strasznie obojętnosc chłopaka mnie dobijała nie mielismy pralki pranie nosilam do mojej mamy blok obok jak wrocilam zastalam zamkniete dzwi walilam az w koncu otworzył wiadomo kamerki gołe kobiety internet i swoj swiat a ja ? ja miałam swoj, strach, lęk duzy brzuch strach przed spojrzeniem w lustro sprzatanie gotowanie i łzy wtedy dałabym wszystko by wrocic do mamay wtedy zrozumiałam co ta kobietsa musiała czuc mając taka okropna córkę. dopóki chodziłam w ciąży nie usłyszałam nic miłego od mojego chłopaka widzial tylko moje wady a przeciez ja nosilam jego syna potrzebowałam wsparcia odwracnie sie w nocy brak zainteresowania mną rozne filmy w telefonie a przeciez ja ja to wszystko czułam ! Jak bardzo musi nie podobac mu sie kobieta w ciąży skoro posuną sie do tego by zdradzic, widzialam chcial szukałw internecie kogos i pks gdzies do gdanska ...to co w tedy czułam to okropny ból jak mozna tak ranic co ja mu takiego zrobilam ? ;( długo płakałam nie mogłam sie pozbierac .... po porodzie mu sie odmienilo zaczełam mu sie jakos podobac inaczej patrzył dotykał .... urodzilam w zime teściowa ju z w szpitalu powiedziala ze wezmie mojego rafałka do siebie na trzy dni żebym odpoczeła po porodzie laktator juz czekała na mnie w domu zachowywała sie tak jakby to ona go urodzila przychodzila kiedy chciala robila co chociala ...A dziś >? dzis mam dwadziescia lat chorą psychcznie tesciowa z ktora nie chce miec nic wspólnego chorego chłopaka skrzywdzony jedynak z długami brał kredyty pozyczki chwilówki rzeczy na raty za moimi plecami razem z mamusią zniszczyla mu zycie nam tez bo co to za przyszlosc z takim czlowiekiem ... oparzyla mi dziecko nie usłyszalam przepraszam powiedziala tylko ze mi tez moglo sie to zdazyc namawiala swojego synka zeby mnie zostawil zniszczyla nasza rodzine nie wiem co to sa za ludzie po prostu chorzy a ja zawsze chcialam nad morze
a on nic nam nie moze zapewnic ...zycie z jedynakiem jest straszne jest samolubny nie rusza go płacz jego kobiety ...mam zajebistego synka moze to dlaniego musialam tyle cierpiec ? nie wiem czy go kocham chyba nie, mam do niego żal o wszystko zawsze był po stronie swojej mamy ja jestem tylko jego sprzątaczką ...Dlaczego oni nie wiedzą że przez to co robią jak nas krzywdza oddalamy sie od nich o krok a potem juz nie ma odwrotu juz sie zadna nie cofnie kiedys cos peknie .... cos jeszcze mnie trzyma w tym chorym zwiazku ale mam nadzieje ze kiedys bede powna na 100 ze nie chce w tym tkwic i kopne w dupe tych psycholi tylko boje sie ze sie wpedze w lata nie wiem co mam zrobic a mama mówi wybór nalezy do ciebie ....
Podobne tematy
"(
Powinnaś przede wszystkim pomyśleć o swoim dziecku. Czy chcesz, żeby wychowywało się wśród takich ludzi. Jesteś jeszcze młoda, lepiej zakończyć to teraz niż za kilka lat, kiedy to Ty i Twój synek będziecie wykończeni tą całą sytuacją. Z tego co piszesz to na normalne, spokojne życie nie masz szans. Z tego co zrozumiałam to Twoja mama gotowa jest Ci pomóc? Jeśli masz w mamie oparcie, chęć pomocy z jej strony, to może warto coś z tym zrobić. Masz dopiero 20 lat, na pewno poznasz jeszcze kogoś wartościowego, kogoś kto pokocha Ciebie i Twojego synka
.
4 2014-01-31 23:46:11 Ostatnio edytowany przez tamtaaa (2014-01-31 23:47:30)
dziękuję ci natienka za wsparcie : * nie wiem co mnie tu jeszcze trzyma boje sie zburzyc ten swiat jaki mam teraz, boje sie zmiany i tego ze sobie nie poradze tyle razy z płaczem i dzieckiem na rękach leciałam do mamy mam nadzieje ze ktoregos dnia juz tam zostane
z miesiąca na miesiąc będzie Ci trudniej podjąć decyzję o odejściu. Wiem co mówię, bo znam osobę, która tak żyje ponad 25 lat. Odkąd była w ciąży to ten facet (nie są małżeństwem) nią poniewierał, bił, wyzywał, traktował jak niewolnicę, rodzina tego faceta jej nie szanowała. Jej mama ciągle mówiła, żeby go zostawiła, że jej pomoże, ale ona tkwiła w tym związku. Gdy jej dzieci się usamodzielniły próbowała parę razy odejść, ale zawsze do niego wracała. To już jest takie uzależnienie od niego. Jego zachowanie nic się nie zmieniło, a nawet jest coraz gorsze. Ona to wszystko znosi, płacze po kątach, ale nie potrafi od niego odejść. Żałuje, że nie zrobiła tego 25 lat temu..., bo teraz po prostu nie ma na to siły, nie potrafi żyć sama, nawet psycholog (na, którego namówiłyśmy ją wspólnie z moją mamą) jej pomógł ale, na krótko. Ona cierpi, ale pomocy tak na prawdę nie chce.
Musisz wziąć się w garść i być silną, pomyśl o synku, który na pewno chciałby mieć szczęśliwą i uśmiechniętą mamę.