netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

problem z bliskością

5 odpowiedzi2 853 wyświetleniazałożony przez anjan, 29.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problem z bliskością

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: problem z bliskością

świadomość siebie samej jest czasem przytłaczająca. Mój ojciec przekroczył moje granice jak byłam dzieckiem, matka była, ale jak by jej nie było.... Tak naprawdę to myślałam, że ta sprawa jest poza mną... ale w ostatnich dniach okazało się, że cały czas jest obecna w moim życiu. Zaczęłam się z kimś spotykać.
I mój problem z bliskością polega na tym, że jeśli mi na kimś zależy, podoba się mi. To muszę mieć kontrolę, władzę, muszę wiedzieć co się stanie, muszę wszystko zaplanować.... muszę zdominować, muszę wygrać, nie mogę się poddać, muszę walczyć, muszę zwyciężyć....

strasznie to brzmi, ale ten chłopak z którym się spotkałam notabene 2 razy, nie jest realnym zagrożeniem. Jest zupełnie normalnym facetem, spokojnym. Właśnie tacy mnie najbardziej przerażają bo boję się, że nagle z zaskoczenia zrobi mi krzywdę
wtedy kiedy nie będę przygotowana..... tak bardzo chcę bliskości.... natomiast wiem, że daję sprzeczne sygnały bo jeśli się do mnie zbliży i nie daj boże zrobi nie taki ruch jaki bym się spodziewała to wręcz mogłabym zabić w obronie własnej.

mam wrażenie, że jak bym się z jednej strony broniła przed czymś co i tak się stało z a drugiej mściła za to co mi zrobił...(ojciec)

na ostatnim spotkaniu z tym chłopakiem nie mogłam wyobrazić sobie co będzie dalej to wymyśliłam jakieś głupoty, co będziemy robić co tak naprawdę jadąc w to miejsce już czułam, że to nie tak, że to nie to chodzi. Chciałam znowu wycisnąć z tego spotkania jak najwięcej.... w tej chwili
ten chłopak nie bardzo chce się spotkać ze mną ponownie. rozumiem go i niestety siebie też rozumiem. oczywiście on nie wie
o mnie, o mojej przeszłości....

generalnie bliska relacja kojarzy się mi z cierpieniem, z kłótnią, walką o dominację, którą ja muszę wygrać, jestem w stanie zrobić wszystko byle zwyciężyć.... mój strach jest tak wielki...

z jednej strony siebie rozumiem bo wiele nieciekawych rzeczy się wydarzyło, które przyczyniły się do mojego zachowania, myślenia
natomiast chcę to zmienić, już się zapisałam na terapię......

proszę o odpowiedź czy ktoś z Was też tak ma, albo jak sobie z tym poradził.

2

Odp: problem z bliskością

dobrze, że idziesz na terapię, sama z tego nie wybrniesz. Zwalcz to póki jesteś jeszcze młoda to będzie ci łatwiej w dalszym życiu, nie ma co zwlekać:) ja nie miałam tak i mam nadzieje, że wybrniesz z tego

3

Odp: problem z bliskością

anjan- to bardzo dojrzałe to co mówisz. Fajnie, że wiesz gdzie jest problem i że podjęłaś się przychoterapi.
Notabene skojarzyłam tę sytuację z samą sobą. Ja również tak miałam, ale nie poszłam na psychoterapię. No i co, dwa dłuuugie związki, drugi wykańczający, bo walczyłam i byłam w tym dobra. Nie chodzi jednak o to by dominować, lub nie pozwalać dominować komu innemu i teraz (DOPIERO) to wiem. Zamiast wiązać się z kimś normalnym, związałam się z wampirem energetycznym, gdyż właśnie on dawał mi możliwość toczenia tej chorej walki o pozycję. Można okłamać cały świat, ale nie okłamiemy siebie. Dobrze wiemy, że miłość to bezpieczeństwo, ciepło, zaufanie i bliskość. Jednak same zaczynamy od kłamstwa. Ukrywamy słabości i walczymy o naszą pozycję. Zakrzywiamy tym samym nasz prawdziwy obraz.

;-) mam nadzieje, ze za jakiś czas zdrowe podejście zaprowadzi nas do życia w harmonii z samym sobą. Tego życzę Tobie, innym zagubionym i sobie.

4

Odp: problem z bliskością
sosenek napisał/a:

dobrze, że idziesz na terapię, sama z tego nie wybrniesz. Zwalcz to póki jesteś jeszcze młoda to będzie ci łatwiej w dalszym życiu, nie ma co zwlekać:) ja nie miałam tak i mam nadzieje, że wybrniesz z tego

Dziękuję Sosenek za krzepiące słowa. Przerażające jest dla mnie to jak popatrzę w przeszłość ile ja naniszczyłam relacji, wartościowych relacji. Natomiast nie żałuję tego, bo niestety rozumiem siebie i wiem, że na tamten czas nie potrafiłam inaczej.
Gdybym miała taką świadomość jak mam teraz..... natomiast nie ma co gdybać to i tak nic nie da.
Trzeba zacząć budować się na nowo....wiem, że zajmie mi to trochę czas. Mam w sobie za to bardzo dużo nadziei i wiary, że jest 
dla mnie szansa.

Niezwykłe jest dla mnie to, że dopiero teraz to widzę z taką przejrzystością.... to teraz jest dla mnie takie jasne, oczywiste. Rozumiem to. W tej chwili to nie jest ani smutne, ani żadne to po prostu jest, taki jest fakt, taka jest prawda. Straszna bo straszna, ale jest.

5

Odp: problem z bliskością
sluuu napisał/a:

Notabene skojarzyłam tę sytuację z samą sobą.

nie wiem jak to zabrzmi, natomiast cieszę, się, że nie jestem sama. Żeby było jasne nie cieszy mnie to, że Ciebie też to spotkało i, że też tak masz, natomiast to, że nie jestem z tym sama.

sluuu napisał/a:

No i co, dwa dłuuugie związki, drugi wykańczający, bo walczyłam i byłam w tym dobra. Nie chodzi jednak o to by dominować, lub nie pozwalać dominować komu innemu i teraz (DOPIERO) to wiem. Zamiast wiązać się z kimś normalnym, związałam się z wampirem energetycznym, gdyż właśnie on dawał mi możliwość toczenia tej chorej walki o pozycję. Można okłamać cały świat, ale nie okłamiemy siebie. Dobrze wiemy, że miłość to bezpieczeństwo, ciepło, zaufanie i bliskość. Jednak same zaczynamy od kłamstwa. Ukrywamy słabości i walczymy o naszą pozycję. Zakrzywiamy tym samym nasz prawdziwy obraz.

ja z kolei wybieram raczej bezpiecznych partnerów, na których mogę polegać, zaufać, którzy są opiekuńczy wobec mnie itp. natomiast to co im robiłam/ robię to na maksa wykorzystanie..... emocjonalne, wszystko ma być dla mnie i po mojej myśli. Tak jak bym chciała wycisnąć z nich tyle dobra ile tylko istnieje żeby zaspokoić swoje zranienia, zabliźnić ich dobrem, ich poświęceniem.
Na szczęście z tym chłopakiem spotkałam się tylko dwa razy i cieszę się, że zauważyłam to co robię.... rozumiem go, że nie chce się mieszać w jakieś emocjonalne gierki, uwikłania, manipulacje...
wobec drugiej osoby mam tak wysokie wymagania, że są praktycznie nie do spełnienia..... coś tak ciężkiego już dawno nie miałam do przerobienia....w tej chwili mnie to przerasta natomiast wiem, że czas czas czas.

jeszcze co do związków też mi się trafił związek z alkoholikiem... bardzo się w to zaangażowałam, w tej chwili dla mnie jest tak jakbym zdjęła jakąś zasłonę, którą miałam. Na oślep szukałam czasem łapałam się jakiś ochłapów bliskości, wywalczonych, znowu ta walka.... bo tylko wtedy to coś znaczyło. niszczyłam żeby móc budować, bo tylko wtedy miało to sens...
jakoś po odkryciu tego przed samą sobą , nie mam ochoty widzieć się z moimi rodzicami. Wiedziałam, że to mnie mocno dotknęło
natomiast myślałam, że to już przemyślałam, przebolałam.... a ja to noszę w sobie około 20 lat.... codziennie odczuwam tego skutki... to mnie naprawdę przeraża..... tak jak bym zdjęła plecak, ciężar.
Wyobraźcie sobie, że jak jeździłam odwiedzić rodziców (nie mam już problemów z własną akceptacją, swojego ciała,) to zakrywałam swoje piersi żeby mój ojciec na mnie nie patrzył, ..........................bałam się jego wzroku bałam się jego zainteresowania. Jak byłam ubrana bardziej obcisłe ciuchy, to zakładałam jakieś polary, szerokie swetry....... dopiero ostatnio to przepracowałam na jakiś warsztatach, natomiast brzydzę się go, brzydzę się jego wzroku, dotyku nieznoszę, jak jestem u moich rodziców to kontroluję czy nie jest za blisko mnie. Kilka lat temu z 4 może powiedziałam mu jak się czuję, że skrzywdził mnie pod względem seksualnym....przeprosił mnie natomiast nadal czuję obrzydzenie i wstręt wobec niego..................................

sluuu napisał/a:

;-) mam nadzieje, ze za jakiś czas zdrowe podejście zaprowadzi nas do życia w harmonii z samym sobą. Tego życzę Tobie, innym zagubionym i sobie.

też mam taką nadzieję, trzymam kciuki za Ciebie, za siebie i za inne osoby w takiej sytuacji....dziękuję za odpowiedź

6

Odp: problem z bliskością

Miałam podobnie i wiem że jedyne co może pomóc to terapia.
Także głową do góry i skup się teraz na sobie i terapii.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problem z bliskością

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026