świadomość siebie samej jest czasem przytłaczająca. Mój ojciec przekroczył moje granice jak byłam dzieckiem, matka była, ale jak by jej nie było.... Tak naprawdę to myślałam, że ta sprawa jest poza mną... ale w ostatnich dniach okazało się, że cały czas jest obecna w moim życiu. Zaczęłam się z kimś spotykać.
I mój problem z bliskością polega na tym, że jeśli mi na kimś zależy, podoba się mi. To muszę mieć kontrolę, władzę, muszę wiedzieć co się stanie, muszę wszystko zaplanować.... muszę zdominować, muszę wygrać, nie mogę się poddać, muszę walczyć, muszę zwyciężyć....
strasznie to brzmi, ale ten chłopak z którym się spotkałam notabene 2 razy, nie jest realnym zagrożeniem. Jest zupełnie normalnym facetem, spokojnym. Właśnie tacy mnie najbardziej przerażają bo boję się, że nagle z zaskoczenia zrobi mi krzywdę
wtedy kiedy nie będę przygotowana..... tak bardzo chcę bliskości.... natomiast wiem, że daję sprzeczne sygnały bo jeśli się do mnie zbliży i nie daj boże zrobi nie taki ruch jaki bym się spodziewała to wręcz mogłabym zabić w obronie własnej.
mam wrażenie, że jak bym się z jednej strony broniła przed czymś co i tak się stało z a drugiej mściła za to co mi zrobił...(ojciec)
na ostatnim spotkaniu z tym chłopakiem nie mogłam wyobrazić sobie co będzie dalej to wymyśliłam jakieś głupoty, co będziemy robić co tak naprawdę jadąc w to miejsce już czułam, że to nie tak, że to nie to chodzi. Chciałam znowu wycisnąć z tego spotkania jak najwięcej.... w tej chwili
ten chłopak nie bardzo chce się spotkać ze mną ponownie. rozumiem go i niestety siebie też rozumiem. oczywiście on nie wie
o mnie, o mojej przeszłości....
generalnie bliska relacja kojarzy się mi z cierpieniem, z kłótnią, walką o dominację, którą ja muszę wygrać, jestem w stanie zrobić wszystko byle zwyciężyć.... mój strach jest tak wielki...
z jednej strony siebie rozumiem bo wiele nieciekawych rzeczy się wydarzyło, które przyczyniły się do mojego zachowania, myślenia
natomiast chcę to zmienić, już się zapisałam na terapię......
proszę o odpowiedź czy ktoś z Was też tak ma, albo jak sobie z tym poradził.