Witam. Mam 19 lat. Od 1,5 roku jestem z moim chłopakiem. Na początku bardzo mi zależało, bardzo przeżywałam relacje z moim chłopakiem, czułam dreszcze przed każdym spotkaniem, uwielbiałam się do niego przytulać i całować. Z czasem nie wiem czy to przez stabilizację czy pewność, że druga osoba nie odejdzie, ale zaczęło coś się zmieniać. Mój chłopak kocha mnie nad życie i potrzebuje, ponieważ czuje się przy mnie szczęśliwy. Bardzo się zmienił dla mnie, moja rodzina go uwielbia. A ja? Lubię spędzać z nim czas, ale często wiele rzeczy mnie w nim irytuje. Czasami zachowuje się za dziecinnie mimo, że wcześniej mi to nie przeszkadzało. Nie śmieszą mnie już jego żarty, mam mniejszą ochotę na seks, czasami w ogóle. Nie raz zastanawiałam się czy jeszcze go kocham, ale chyba smutno mi by było bez niego, przyzwyczaiłam się do wspólnych weekendów i nawet jeden ciężko mi odpuścić i wyjść ze znajomymi, po prostu jakoś nie podoba mi się to, chociaż bardzo bym chciała wyjść wspólnie z moimi znajomymi i nim lecz niestety rzadko może dojść to do skutku. Jeszcze jedna sytuacja mnie dobija. Nie myślę dużo o nim, jak chciał żebym codziennie dzwoniła do niego, bo miałam darmówki, a to był jedyny sposób kontaktu od poniedziałku-czwartku to nie chciało mi się za bardzo z nim gadać. Może to ja jestem egoistką, bo jak było trudno to zależało mi bardziej, a jak teraz mam wszystko to jest inaczej. Nie wiem co zmienić w naszym związku, wiadomo, chcę to ratować. To wspaniały chłopak. Nie chcę go krzywdzić swoją obojętnością lub zerwaniem. Ale co na to poradzić?
Podobne tematy
Sama jestem w podobnej sytuacjii. Ja doszłam do wniosku, że chciałabym przeżyć (może nawet i z obecnym partnerem) coś nowego, świeżego. Tak jakby zakochać się na nowo. Mimo wszystko trzeba też mieć na uwadze, że sielankowe motylki w brzuszku nie trwają wiecznie a przychodzi rutyna, przyzwyczajenie. Gdzieś w jakimś artykule przeczytałam, że po pewnym czasie ''kocha się myślami''. Po prostu wie się, że się kocha ale tego nie czuje się tak jak na początku. Taki śmieszny paradoks.
Ja sama chciałabym wiedzeć jak na to poradzić. Ciekawa jestem czy jakaś NetKobietka ma podobnie lub znalazła jakieś rozwiązanie. :-)
Pozdrawiam!
Witam. Mam 19 lat. Od 1,5 roku jestem z moim chłopakiem. Na początku bardzo mi zależało
Witaj. Czytam to i trochę nie dowierzam. Jesteś jeszcze taka młoda, wasz związek jest jeszcze świeży. Wiadomo, że z czasem relacje się zmieniają i nie jest już tak jak na początku, ale to normalne. Co mają powiedzieć małżonkowie po 10,20,30 i więcej latach małżeństwa?? Ja jestem 2 lata po ślubie, a w sumie znamy się 6 lat. Czasami jest nudno i szaro, nic się nie dzieje. Monotonia sprawia, że dni stają się podobne do siebie. Praca, dom, zakupy, śniadanie, obiad, kolacja i sen...I tak w kółko. Ale najważniejsze, że jak jesteś smutna, masz się do kogo przytulić, jak coś się dzieje, masz do kogo zwrócić się o pomoc, jak chcesz z kimś porozmawiać, masz do kogo otworzyć usta. Nie oczekuj fajerwerków, ciesz się samą obecnością.
Nie wiem co zmienić w naszym związku, wiadomo, chcę to ratować. To wspaniały chłopak. Nie chcę go krzywdzić swoją obojętnością lub zerwaniem. Ale co na to poradzić?
Myślę, że lekarstwem na nudę może być sprawianie sobie drobnych przyjemności, aby choć czasem wasz dzień wyglądał inaczej niż zwykle, np. wyjście do kina, na spacer, do znajomych, na basen, do teatru, na mecz, w zależności od tego, co lubicie. Może niech czasem on gdzieś Cię zabierza, a czasem Ty coś wymyśl. Zaplanujcie sobie jakiś wspólny wyjazd na wakacje, tak by było na co czekać, a potem co wspominać i żeby w tej codzienności, zostały momenty, gdy byliście razem szczęśliwi. Zróbcie sobie fotki, a potem fajny album z tych chwil wspólnie spędzonych i kiedy będzie Ci tak smutno i ponuro, otwórz go i przypomnij sobie te piękne chwile razem.
Trzymaj się ![]()
arahna związki nie stoją w miejscu, ewoluują. Motylki w brzuchu są tylko na chwilę (a to bardzo miłe uczucie i szkoda, że tak szybko odchodzi), ale nie oznacza to, że przestajemy kochać. Ta miłość się zmienia. Zupełnie normalne jest to:
że nagle dostrzegamy wady partnera (które wcześniej niewidzialne, teraz trzeba zaakceptować),
że spada ochota na seks (choć nie zawsze),
że czasem nie chce nam się z nim gadać (przecież czasem i z mamą pewnie nie chce Ci się gadać, ale czy to oznacza, że już jej nie kochasz?),
że nie potrzebujesz już wisieć na telefonie non stop.
A co możesz zrobić?
Zrozumieć, że to co się dzieje to jest normalne. Nie przejmuj się tym. Jak nie masz czasem ochoty się spotkać lub pogadać to powiedz, że masz zły dzień i nie masz ochoty z nikim rozmawiać albo umów się z koleżankami.
No i do tego wszystko co radzi niezapominajka
Dziękuję, trochę mnie podbudowałyście. Trzeba w końcu też wziąć coś w swoje ręce i wpuścić tej "świeżości"
. Trochę się martwiłam, bo to mój pierwszy poważny związek i martwią mnie takie sytuacje. Czekam tylko do wiosny żeby wyszedł ze mnie jesienno-zimowy leń i zacząć działać aktywniej
Pozdrawiam.