netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

boję się być sama... :(

77 odpowiedzi8 417 wyświetleńzałożony przez Agataaa, 26.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » boję się być sama... :(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

1

Temat: boję się być sama... :(

hej smile potrzebuję kogoś pomocy..
do tej pory nie trafiłam na nikogo właściwego.. bardzo chciałabym kogoś mieć.. nie być sama..
często widzę na mieście pary trzymające się za rękę, uśmiechnięte... ZAKOCHANE... a ja chodzę jak ta sierotka sama...
nie powiem, że nie mam kolegów, bo mam.. (w sumie to prawie nie mam koleżanek smile) ale koledzy to nie to samo... wiele razy śni mi się, że biorę ślub, jestem szczęśliwa... w białej sukni.. z facetem życia u boku...
brakuje mi kogoś takiego..
niektórym może się wydawać to dziwne.. że mam dopiero 18 lat a już się boję samotności..
ale jak patrzę na koleżanki, które np od 13 roku życia są z jednym i tym samym facetem, i najprawdopodobniej tak będzie już na zawsze, to coś mnie w środku ściska.. zazdrość.. że nikt mnie nie kocha!
niedawno był w mojej okolicy ślub... ona z mężem była od jakiś 7 może 8 lat parą... zawsze widziałam ich razem.. i zawsze chciałam mieć kogoś takiego samego jak on...
ponoć mówią, że jak się człowiek rodzi to druga dusza, do której jest on/ ona przeznaczona spada gdzieś tam na ziemie i życie polega na tym, aby ją odnaleźć...
zastanawiam się gdzie ona mogła spaść ;D
nie wiem czy kiedykolwiek znajdę kogoś właściwego.. bo z doświadczenia wiem, że wiązanie się z kimś tylko dlatego że ten ktoś cię kocha a ty jego nie- jest bez sensu.. w takiej sytuacji nigdy nie znajdzie się szczęścia...

proszę o pomoc.. co robię nie tak.. ?

2

Odp: boję się być sama... :(

Droga Agato,

Jestes taka mlodziutka i nie wiem co robisz nie tak. Nie da sie po poscie stwierdzic, co ktos robi nie tak, co mozna w sobie zmienic. Mozna tylko gdybac. A o gdybanie tu nie chodzi. To, ze ktos jest ze soba od wieku 13 lat, nie znaczy, ze bedzie cale zycie! Wiem, ze Ci ciezko, bo pamietam jak sama mialam 18 lat. Wkolo same pary a ja bez nikogo. Tak myslalam ale teraz jak sobie przypominam, bylo mnostwo dziewczyn bez chlopaka. To tak jak z dzieckiem, kiedy kobieta chce je miec, widzi tylko kobiety w ciazy albo kobiety z dziecmi. Ja tez widze szczesliqwe rodziny, kiedy moja jest w rozsypce.
Najlepsza rada jest byc soba! Ja soba nie bylam ale wlasnie zaczynam! Jestes super Dziewczyna i ktos to w koncu dostrzeze.  Sciskam:)

3

Odp: boję się być sama... :(

Często jest tak, że kiedy dziewczyna  bardzo chce mieć chłopaka, to faceci wyczuwają jej desperację i nie są zainteresowani. Nie wiem czy tak jest w twoim przypadku, ale chyba lepiej nie zadręczać się myślą o tym, że jesteś sama. Przecież w byciu samemu nie jest nic złego. Jest nawet takie stwierdzenie- "Singielka- sama ale nie samotna". Piszesz, że masz wielu kolegów więc spędzaj z nimi czas, wychodź ze znajomymi, wyjeżdżaj na wycieczki. Czasami posiedź w domu, poczytaj książkę, posłuchaj muzyki, nałóż maseczkę na twarz i się zrelaksuj smile
Poza tym bycie singlem ma wiele plusów:
- można cały dzień siedzieć w piżamie, papilotach na głowie, z kremem na wypryski na twarzy
- można iść z koleżanką na całodzienne zakupy, plotkowanie oraz wizytę u kosmetyczki i nie trzeba wysłuchiwać utyskiwań, że nie ma się czasu dla partnera
- nie musisz kłamać, że uwielbiasz piłkę nożną, ani udawać, że nie lubisz  komedii romantycznych

Plusów jest więcej ale może ktoś się dołączy do wymieniania, bo mam pustkę w głowie smile

4

Odp: boję się być sama... :(

Agatko, doskonale Cię rozumiem, bo mam tak samo. Co prawda jestem trochę starsza i też widzę wszędzie zakochane pary albo, co gorsza, szczęśliwe małżeństwa z dziećmi. Moje koleżanki powychodziły za mąż i kontakty się trochę pourywały. Fakt, kolegów również mam, ale to są właśnie tylko koledzy.

Jesteś bardzo młodziutka, na pewno poznasz swoją bratnią duszę. Jeżeli w coś się mocno wierzy, to tak się na pewno stanie smile jedni trafiają na swoją drugą połówkę wcześniej, inni później.

5 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-26 16:30:35)

Odp: boję się być sama... :(
kattasia napisał/a:

Często jest tak, że kiedy dziewczyna  bardzo chce mieć chłopaka, to faceci wyczuwają jej desperację i nie są zainteresowani.

Bzdura totalna. Przecież to jest całkowicie normalne, że człowiek chce mieć partnera - to jest naturalna ludzka potrzeba. Jeżeli kogoś ma to zrazić do innego człowieka, to nie wiem co on sam sobą reprezentuje  - przecież to musi być jakiś nieodpowiedzialny facet, który ucieka na samą wzmiankę o związku.

Skąd wy bierzecie takie pomysły? Jeszcze narobisz siana w głowie 18letniej dziewczynie i zacznie grać niedostępną i bawić się w inne gówniane gierki, które do niczego dobrego nie prowadzą (ściągnie na siebie stado napalonych debili). Wystarczy być cierpliwym, wypatrywać okazji, pracować nad sobą i poobserwować trochę człowieka, zanim się mu rzuci w ramiona.

Jeżeli nikogo nie masz, to wypatruj jakiegoś odpowiedzialnego mężczyzny, który dotrzymuje słowa, jest poważny (konsekwentnie realizuje swoje cele) i nie jest hipokrytą, bo wtedy na pewno Ciebie łatwo nie zostawi (o ile w ogóle). To, że jest wygadany, odważny, czy taki w ogóle napakowany obrońca, to też ważne, ale drugorzędne dla związku - najważniejsza jest odpowiedzialność (bo co Ci będzie po najlepszym, najbardziej towarzyskim facecie na świecie, jeżeli jest nieodpowiedzialny i po jakimś czasie zacznie Ciebie byle jak traktować, bo się znudzisz?).

6

Odp: boję się być sama... :(

A ja uważam, że to co napisała kattasia, jest bardzo prawdziwe. Naturalne, że większość ludzi (nie, nie każdy) chce mieć partnera, ale nie każdy chce go mieć desperacko.

7

Odp: boję się być sama... :(

cyklon...
ale powiedz mi... gdzie szukać tych odpwiedzialnych facetów?
w mojej okolicy nie ma takich... sad

8

Odp: boję się być sama... :(

Agatko, to co czujesz jest jak najbardziej normalne, zwłaszcza w świetle tego, co pisałaś o swoim ojcu. Cóż, po prostu tęsknisz za obecnością mężczyzny, za poczuciem bezpieczeństwa, czułością i za własną, kochającą rodziną. Czytając Twoje posty w innych wątkach widzę, że jesteś sympatyczną, życzliwą i rozsądną dziewczyną, na pewno dasz się lubić. W miarę możliwości dbaj o wygląd, może być skromny ale zadbany, z życzliwym uśmiechem. A czy myślisz o studiach? Pewnie zmiana środowiska dobrze by Ci zrobiła. Poznałabyś wielu nowych, sympatycznych znajomych, któremuś możesz wpaść w oko. Masz trudną sytuację materialną i pewnie będzie Ci się należało stypendium socjalne. Trzymaj się Agatko, bądź dobrej myśli!

9

Odp: boję się być sama... :(

masz racje...
szukam faceta ktory bedzie mnie kochal, a nie tylko byl...
tęsknię za takim kims... sad

10

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

szukam faceta ktory bedzie mnie kochal, a nie tylko byl...
tęsknię za takim kims... sad

Tęsknisz za miłością w sobie. Najpierw ją znajdź, a później faceta. Krótko mówiąc, zaakceptuj siebie smile

11

Odp: boję się być sama... :(

studia? owszem... chcialabym pracowac w hotelu...
ale jeżeli nie znajdę w wakacje pracy to nie ma co marzyć... big_smile
może jakbym na te studia poszla to na prawdę cos by się zmienio?

12

Odp: boję się być sama... :(

nie tak latwo zaakceptować siebie smile od dawna probuję i nic... smile

13

Odp: boję się być sama... :(

Może dużo zmienić, o ile przyłożysz się do nauki, a z Twoich postów widzę, że jesteś całkiem rozsądna. Jeśli sobie poradzisz, zdobędziesz wykształcenie, to będziesz miała powody do dumy, uwierzysz w siebie. No i poznasz ludzi spoza Twojej okolicy.

14

Odp: boję się być sama... :(

powiem tak...
mam nadzieje, ze uda mi sie dostac na studia i zrealizowac to, o czym marzę... 
jezeli mi sie nie uda.. trudno... jakoś będę musiala sobie poradzić smile

15

Odp: boję się być sama... :(

mam tak samo smile i już wątpie, że znajdę sobie kogoś jak widzę 13-latki, które mają chłopaków a ja dalej sama smile moje przyjaciółki są już albo po ślubie albo po zaręczynach, niektóre mają dzieci a ja 19 lat i nic smile zero smile

16

Odp: boję się być sama... :(

ale chyba każdy kto jest samotny, odczuwa pewien dyskomfort gdy widzi pary całujące się, trzymające się za ręce, wpatrzone w siebie..
Prawda jest taka że nic na siłę!
Jeśli masz spotkać miłość, to ją spotkasz!
Ja w ogóle swojej nie szukałam, a jestem przeszczęśliwą kobietą od 5 lat, a za przeszło pół roku stanę się żoną wspaniałego faceta smile
Naprawdę nie wpadaj w desperację. Pamiętam że sama też tak miałam że na chama szukałam kogoś, a efekt był wręcz odwrotny - faceci po kilku dniach się ode mnie odsuwali. Każdy ma jakieś tam swoje humorki, swój charakter, swoje lepsze i gorsze dni dlatego uspokój się i głowa do góry!

17

Odp: boję się być sama... :(

Agataaa- hymm, wiecie co? Te 13,14 które mają chłopaków od młodego wieku są późnij same. To nie z wami jest coś nie halo. Mam 29 lat i wszystkie te które wcześnie wzięły się za mężologie słono za to płacą.

18

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

nie tak latwo zaakceptować siebie smile od dawna probuję i nic... smile

A może trzeba spróbować inaczej? Wykorzystywanie do tego drugiej osoby jest nieetyczne. Zresztą jak kogoś znajdziesz, a ta osoba odejdzie to znów będziesz w czarnej d%$^& i to ciemniejszej niż teraz wink

19

Odp: boję się być sama... :(

Miewalam identyczne rozterki. I wiesz co pomogalo? Praca nad soba. Zaczelam od tego ,ze mniej wiecej zarysowalam obraz dziewczyny,ktora chcialabym byc. Zastanowilam sie co maja te,ktore uwazam za lepsze od siebie,czego mi brakuje. Bo tak samo jak Ty nie ptrafilam zaakceptowac samej siebie. Jak juz wiedzialam co i jak to ruszylam:) od listopada cwicze,staram sie codziennie,po trochu zeby nie przesadzic. Do tego wrocilam do prostej grzywki. Mialam cel i to mnie uszczesliwilo. A facet? Mozna powiedziec ,ze sie 'znalazl' akurat w momencie kiedy bylam zajeta soba. Teraz ulepszam siebie ,kazdy maly efekt to spora satysfakcja:) bo podobno jak sie kocha siebie to zyje sie latwiej. Bycie w zwiazku nie jest wyznacznikiem fajniejszego zycia;) glowa do gor:)

20

Odp: boję się być sama... :(
sluuu napisał/a:

Agataaa- hymm, wiecie co? Te 13,14 które mają chłopaków od młodego wieku są późnij same. To nie z wami jest coś nie halo. Mam 29 lat i wszystkie te które wcześnie wzięły się za mężologie słono za to płacą.

W tym jest dużo racji. Moja koleżanka poznała swojego męża w gimnazjum, teraz mają dwoje dzieci. Ale nie żyją ze sobą, tylko obok siebie. Kiepsko to wygląda hmm Zreszta Wy macie po 19 lat, ja mam prawie 27 i też jestem sama. Prędzej czy później przyjdzie moja pora smile Nasza pora smile

21

Odp: boję się być sama... :(
Katarina87 napisał/a:
sluuu napisał/a:

Agataaa- hymm, wiecie co? Te 13,14 które mają chłopaków od młodego wieku są późnij same. To nie z wami jest coś nie halo. Mam 29 lat i wszystkie te które wcześnie wzięły się za mężologie słono za to płacą.

W tym jest dużo racji. Moja koleżanka poznała swojego męża w gimnazjum, teraz mają dwoje dzieci. Ale nie żyją ze sobą, tylko obok siebie. Kiepsko to wygląda hmm Zreszta Wy macie po 19 lat, ja mam prawie 27 i też jestem sama. Prędzej czy później przyjdzie moja pora smile Nasza pora smile

Mnie zawsze ciężko było uwierzyć "w końcu kiedyś sama ta druga połówka przyjdzie". Odkąd ma się pozytywną energię, zagaduje się do kobiet w galerii, w sklepach, lodowisku etc. czasem wyjdzie spontanicznie, czasem zaplanowanie jest ich sporo więcej w życiu i tutaj mogę sobie wybrać, która mi najbardziej odpowiada smile W klubach wbrew pozorom też można wartościowych ludzi poznać. Trzeba działać.

Użalanie się nic nie da, przełamanie lęku, praca nad sobą wygląd zewnętrzny, osobowość, charakter.

22

Odp: boję się być sama... :(

zaczęłam ćwiczyć... kupiłam kilka świetnych ciuchów... jakiś czas temu byłam u fryzjera...
niestety nie wiem dlaczego, ale nie pomogło..
jak miałam 13 lat, to myślałam, że od 18 r.ż będzie prościej.. a tu coraz gorzej big_smile

mariosh666- nie pomogłeś big_smile

uniklany- piszesz że trzeba działać.. hmm.. widzisz.. wy faceci macie prościej big_smile zagadacie do dziewczyny i luz... a my musimy na was czekać smile

23 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-27 17:27:04)

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

zaczęłam ćwiczyć... kupiłam kilka świetnych ciuchów... jakiś czas temu byłam u fryzjera...
niestety nie wiem dlaczego, ale nie pomogło..
jak miałam 13 lat, to myślałam, że od 18 r.ż będzie prościej.. a tu coraz gorzej big_smile

Nie rób tego, nie stawiaj wszystkiego na wygląd. Tzn jak chcesz to ćwicz, ale nie pokładaj wszystkich nadziei w wyglądzie!!! To jest krok od tego, że sama zaczniesz zaczepiać facetów - zastanów się kogo zachęcasz w ten sposób (na takich, co chcą mieć wszystko piękne i na tacy, a potem będziesz zdziwiona, że sami lenie i gówniarze). Nie szukaj sobie sama facetów. Jeżeli chcesz trafić na dobrego mężczyznę, to sama staraj się być dobrą kobietą, sam Ciebie znajdzie - gwarantuję.

W 18 lat te wszystkie dobre cechy charakteru u praktycznie żadnego mężczyzny nie mogły jeszcze zabłysnąć; pewnie nikt z Twoich znajomych jeszcze nie pracował, nie prowadzi domu itp - to jest za wcześnie (i nie ma za bardzo jak), żeby ocenić, czy ktoś jest wartościowy i odpowiedzialny; a jeszcze jak zaczniesz zachęcać gówniarzy urodą, to wpadniesz w takie bagno prymitywnych związków, że sama się z tego nie wygrzebiesz - będziesz mieć 21 lat i będziesz reagować krzykiem i agresją na zaloty, bo Ci zbrzydną dupki, a normalny mężczyzna zginie w tym natłoku.

Poza tym, kiedy zagadujesz, to jesteś w gorszej sytuacji, bo on może Ci odmówić, albo mógł być normalnie Tobą nie zainteresowany, a tak będzie próbował wykorzystać okazję, która sama przyszła (przykro mi, tak bywa). Kiedy po prostu czekasz i odrzucasz, albo przyjmujesz tego, kto do Ciebie przychodzi, jesteś w lepszej sytuacji, bo nic z powyższych raczej nie ryzykujesz.

Żaden NORMALNY facet nie będzie szukał zbyt przebojowej, zbyt odważnej, za bardzo pewnej siebie kobiety, bo ona go w związku zagłuszy, nie będzie brać pod uwagę jego zdania i zabije tym w nim resztki męskości.

Zastanów się.

24

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

mariosh666- nie pomogłeś big_smile

Spokojnie... Może potrzebujesz czasu, żeby zrozumieć, że miałem rację wink

Agataaa napisał/a:

wy faceci macie prościej big_smile zagadacie do dziewczyny i luz... a my musimy na was czekać smile

Nie musicie tylko chcecie. Są takie co zagadują. Sam tego kilka razy doświadczyłem.

25

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

zaczęłam ćwiczyć... kupiłam kilka świetnych ciuchów... jakiś czas temu byłam u fryzjera...
niestety nie wiem dlaczego, ale nie pomogło..
jak miałam 13 lat, to myślałam, że od 18 r.ż będzie prościej.. a tu coraz gorzej big_smile

mariosh666- nie pomogłeś big_smile

uniklany- piszesz że trzeba działać.. hmm.. widzisz.. wy faceci macie prościej big_smile zagadacie do dziewczyny i luz... a my musimy na was czekać smile

Fryzjer i ciuchy pomogą na chwilę, zmiana myślenia, przekonań, filtrów na dużo dłużej pracuj najwięcej nad wnętrzem to przyciąga najbardziej, energia...

Widzisz bzdury piszesz totalne większość facetów ma z tym problem, bo najzwyczajniej w świecie się boją na trzeźwo powiedzieć dziewczynie, że mu się podoba etc. też często się boje, a czasem mam tak, że nie mogę opanować rąk trzęsących się ze strachu albo mam nogi z waty big_smile


Zdarzyło mi się, że zagadały do mnie same dziewczyny perfidnie i pośrednio smile Nie rób z siebie ofiary tylko może weź jakąś koleżankę i też zagadajcie do jakiś albo sama zagaduj tylko potrzebujesz pokonać lęk smile

26

Odp: boję się być sama... :(

cyklon..
nie wiem ja to robisz.. ale tobie jednemu udaje się mnie podbudować... smile
dziękuję!!! big_smile

27

Odp: boję się być sama... :(

unikalny...
piszesz.. "weź koleżankę i też zagadajcie do jakiś"
to jest nie realne.. za bardzo boję się odrzucenia... hmm

28 Ostatnio edytowany przez Unikalny (2014-01-27 17:48:24)

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

unikalny...
piszesz.. "weź koleżankę i też zagadajcie do jakiś"
to jest nie realne.. za bardzo boję się odrzucenia... hmm

Boisz się jakiś głupich emocji, które przeżyjesz? Spoko to bądź sama i bój się dalej odrzucenia smile Ja Ci podałem sposób, który działa na 100% kobietom się wydaje, że to dziwne jak ona zagaduje, a tak naprawdę to jest świetne i RZADKO, który facet powie nie miłe słowo. Prędzej kobieta powie Spier***


Czy z perspektywy czasu nie lepiej zagadać kilku i może poznać tego jednego świetnego i żeby było cudownie? Czy wolisz się bać i nic nie zrobić i zostać sama jeszcze długo. "Gdy nie ryzykujesz nie zyskujesz" - Prawda stara jak świat w każdym kontekście życiowym.


Stosujesz zasadę chwilowy komfort dla przyszłego dyskomfortu zamiast chwilowy dyskomfort dla przyszłego komfortu.


Powodzenia

29 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-27 17:55:51)

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

cyklon..
nie wiem ja to robisz.. ale tobie jednemu udaje się mnie podbudować... smile
dziękuję!!! big_smile

Bo ja jeden tutaj wiem co mówię, a inni wyżej nanoszą tylko jakieś myślowe wymazy na forum i z tego co piszą, to są takie ciapy co się boją zagadać do dziewczyny (i jeszcze im kobiety mówią, żeby sp*****ać) - pod takiego chcesz się dopasować? Nie słuchaj ich porad, bo namawiają dziewczynę do tego co powinien robić mężczyzna.

To mężczyzna ma elegancko wyglądać, dobrze się prezentować, rozmawiać i być na pierwszej linii. Nie bój się, zachowuj się jak kobieta, w miarę skromnie i na pewno jakiś taki zdecydowany facet do Ciebie podejdzie. Jesteś jeszcze młoda, nie masz jeszcze żadnego sensownego powodu, żeby mieć duże parcie na małżeństwo i związek. Zrobisz sobie dużą przysługę, jeżeli podejdziesz do tematu ostrożnie i poobserwujesz sama jak marnie kończą przeważnie ludzie, którzy się zerwali się mamie z łańcucha i lecą do byle jakich związków, zabaw, "życia studenckiego" itp. Jeżeli wyjeżdżasz do innego miasta na studia, to poczekaj przynajmniej z rok, a na pewno kilka miesięcy zanim zaczniesz coś robić; poobserwuj środowisko, przekonaj się jak bardzo Twoje wyobrażenie o świecie zgadza się z rzeczywistością (z tym też może być różnie big_smile) i nie przejmuj się, jeżeli będziesz mieć z początku jakieś niepowodzenia, albo brak takiego zainteresowania ze strony facetów jakie może chciałabyś mieć - będzie dobrze, wszystko w swoim czasie (pewnie niedługim big_smile); na początku studiów wszystkie relacje i ludzie mogą się zmieniać z roku na rok o 180 stopni. Nie musisz być w tym gronie, które zachłysnęło się życiem daleko od mamusi i rzuca się na wszystko, na co jeszcze nie jest gotowe.

PS.
... ale fajne kazanie napisałem. big_smile

30

Odp: boję się być sama... :(

jej.. unikalny..
owszem, lepiej byłoby zagadać do chłopka, nie przejmować się tym co powie.. że nie to nie i sprawa załatwiona...
niestety nie mam takiego charakteru, jaki mają inne dziewczyny.. życie tak mnie ustawiło, że nie jestem taka.. wiem, może to błąd.. nie potrafię się otworzyć na innych.. hmm

31

Odp: boję się być sama... :(

cyklon smile
tak tak big_smile kazanie fajne...
z tym, że do faceta powinien należeć pierwszy krok zgodzę się.. to jest wasza strona życia! smile (trochę współczuję haha )
a z tym "będzie dobrze, wszystko w swoim czasie (pewnie niedługim) " to trzymam za słowo! smile mam nadzieję ze tak będzie... jak nie to ci przypomnę big_smile

32

Odp: boję się być sama... :(

Bo ja jeden tutaj wiem co mówię, a inni wyżej nanoszą tylko jakieś myślowe wymazy na forum i z tego co piszą, to są takie ciapy co się boją zagadać do dziewczyny (i jeszcze im kobiety mówią, żeby sp*****ać) - pod takiego chcesz się dopasować? Nie słuchaj ich porad, bo namawiają dziewczynę do tego co powinien robić mężczyzna.

Czyżby aluzja do mnie? Agataaa połechtała Ci ego i teraz kozaczysz WIELCE jaki to nie jesteś? Weź się ogarnij, bo to mega infantylne.



niestety nie mam takiego charakteru, jaki mają inne dziewczyny.. życie tak mnie ustawiło, że nie jestem taka.. wiem, może to błąd.. nie potrafię się otworzyć na innych.. hmm sad

Tak tak życie Cię ustawiło. Idź za radami cyklona i "wszystko w swoim czasie" czekaj dalej big_smile Ja tam wole poznawać ludzi i kobiety wink Biorąc pod uwagę, że on pisze to co chcesz przeczytać, a nie prawdziwie pomóc to naprawdę MEGA smile



Pozdrawiam

33 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-27 19:22:40)

Odp: boję się być sama... :(
Unikalny napisał/a:

Bo ja jeden tutaj wiem co mówię, a inni wyżej nanoszą tylko jakieś myślowe wymazy na forum i z tego co piszą, to są takie ciapy co się boją zagadać do dziewczyny (i jeszcze im kobiety mówią, żeby sp*****ać) - pod takiego chcesz się dopasować? Nie słuchaj ich porad, bo namawiają dziewczynę do tego co powinien robić mężczyzna.

Czyżby aluzja do mnie? Agataaa połechtała Ci ego i teraz kozaczysz WIELCE jaki to nie jesteś? Weź się ogarnij, bo to mega infantylne.

No wiesz, z wiekiem dziecinnieje człowiek. big_smile A od łechtania, to mam inną, a nie koleżankę z internetu przez monitor, czego i wam życzę.

34

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

cyklon..
nie wiem ja to robisz.. ale tobie jednemu udaje się mnie podbudować... smile
dziękuję!!! big_smile

Pytanie czy chodzi o to, żeby Cię podbudowywać... A co zrobisz jak nikogo takiego nie będzie w pobliżu? Jak sobie poradzisz bez kolejnej działki narkotyku?

Agataaa napisał/a:

za bardzo boję się odrzucenia... hmm

Jak przestaniesz zależeć od innych to odrzucenie nie będzie możliwe smile

35

Odp: boję się być sama... :(

po pierwsze- unikalny i cyklon: spokój! big_smile

cyklon ma swoje zdanie na ten temat... to co on pisze, jest możliwe do wykonania przy moim charakterze... próbuje pomóc i pomaga, za co dziękuję...

unikalny- wiem o co tobie chodzi, ale nie mam takiego charakteru, nie potrafiłabym podejść do obcej mi osoby a tym bardziej zagadać... nie powiem, że w niektórych momentach życia nie chciałabym mieć więcej odwagi niż teraz.. ale nie wiem jak to można zmienić...

marioosh666- co zrobię gdy kogoś takiego nie będzie w pobliżu? pewnie się załamię... smile ale czasami takie słowa podtrzymania na duchu są przynajmniej dla mnie ważne... co z tego, że niestety chwilowe, ale są...
"Jak przestaniesz zależeć od innych to odrzucenie nie będzie możliwe" nie wiem czy można całkowicie od innych nie zależeć.. to chyba nie jest realne... chciałabym mieć czasem gdzieś to, co myślą inni i nie bać się tego odrzucenia ale.... cóż.. taka niestety jestem..

próbowałam się zmienić i nic.. nie potrafię.. wiem, że jak się spotka osoby które są wspaniałe to świat staje się lepszy i prostszy.. jest łatwiej.. tak samo jeżeli ma się wokół siebie ludzi, którzy potrafią cię na lepsze zmienić.. ale w swoim życiu trafiłam na bardzo mało takich osób.. każdy mnie w pewnej chwili zawiódł (począwszy od ojca) , dlatego być może mam tak ciężki charakter, że boję się wszystkiego hmm

36 Ostatnio edytowany przez Jenka (2014-01-27 20:17:14)

Odp: boję się być sama... :(
Cyklon napisał/a:
Agataaa napisał/a:

zaczęłam ćwiczyć... kupiłam kilka świetnych ciuchów... jakiś czas temu byłam u fryzjera...
niestety nie wiem dlaczego, ale nie pomogło..
jak miałam 13 lat, to myślałam, że od 18 r.ż będzie prościej.. a tu coraz gorzej big_smile

Nie rób tego, nie stawiaj wszystkiego na wygląd. Tzn jak chcesz to ćwicz, ale nie pokładaj wszystkich nadziei w wyglądzie!!! To jest krok od tego, że sama zaczniesz zaczepiać facetów - zastanów się kogo zachęcasz w ten sposób (na takich, co chcą mieć wszystko piękne i na tacy, a potem będziesz zdziwiona, że sami lenie i gówniarze). Nie szukaj sobie sama facetów. Jeżeli chcesz trafić na dobrego mężczyznę, to sama staraj się być dobrą kobietą, sam Ciebie znajdzie - gwarantuję.

W 18 lat te wszystkie dobre cechy charakteru u praktycznie żadnego mężczyzny nie mogły jeszcze zabłysnąć; pewnie nikt z Twoich znajomych jeszcze nie pracował, nie prowadzi domu itp - to jest za wcześnie (i nie ma za bardzo jak), żeby ocenić, czy ktoś jest wartościowy i odpowiedzialny; a jeszcze jak zaczniesz zachęcać gówniarzy urodą, to wpadniesz w takie bagno prymitywnych związków, że sama się z tego nie wygrzebiesz - będziesz mieć 21 lat i będziesz reagować krzykiem i agresją na zaloty, bo Ci zbrzydną dupki, a normalny mężczyzna zginie w tym natłoku.

Poza tym, kiedy zagadujesz, to jesteś w gorszej sytuacji, bo on może Ci odmówić, albo mógł być normalnie Tobą nie zainteresowany, a tak będzie próbował wykorzystać okazję, która sama przyszła (przykro mi, tak bywa). Kiedy po prostu czekasz i odrzucasz, albo przyjmujesz tego, kto do Ciebie przychodzi, jesteś w lepszej sytuacji, bo nic z powyższych raczej nie ryzykujesz.

Żaden NORMALNY facet nie będzie szukał zbyt przebojowej, zbyt odważnej, za bardzo pewnej siebie kobiety, bo ona go w związku zagłuszy, nie będzie brać pod uwagę jego zdania i zabije tym w nim resztki męskości.

Zastanów się.

To już jest promocja szowinizmu, ja jestem przebojowa i resztę mam gdzieś, miałkość przyciąga właśnie toksyków, maho itp typy.
Kobieta powinna być pewna siebie po to są nauki gender big_smile
Nie mamy XIX że facet zdobywa kobiety teraz jest inaczej.

37

Odp: boję się być sama... :(
Jenka napisał/a:

To już jest promocja szowinizmu, ja jestem przebojowa i resztę mam gdzieś, miałkość przyciąga właśnie toksyków, maho itp typy.
Kobieta powinna być pewna siebie po to są nauki gender big_smile
Nie mamy XIX że facet zdobywa kobiety teraz jest inaczej.

Za wyrachowane dolewanie oliwy do ognia można iść do piekła! tongue

38 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-01-27 20:24:07)

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

"Jak przestaniesz zależeć od innych to odrzucenie nie będzie możliwe" nie wiem czy można całkowicie od innych nie zależeć.. to chyba nie jest realne... chciałabym mieć czasem gdzieś to, co myślą inni i nie bać się tego odrzucenia ale.... cóż.. taka niestety jestem..

Miałem na myśli zależność emocjonalną. Spodziewam się, że jak złamiesz rękę to sama jej nie złożysz wink Nie chodzi o to, żeby mieć gdzieś opinie innych. Wystarczy nie uzależniać od nich poczucia własnej wartości. To się da zrobić niezależnie od tego jaka jesteś smile

P. S. Poczytaj o wewnętrznym dziecku - pisałem o nim wielokrotnie na tym forum.

Agataaa napisał/a:

każdy mnie w pewnej chwili zawiódł (począwszy od ojca) , dlatego być może mam tak ciężki charakter, że boję się wszystkiego hmm

Czyli jednak miałem rację... Dopiero teraz doczytałem o ojcu. Możliwe, że tylko on zawiódł, a reszta Twoich problemów jest powielaniem pewnych schematów. Wędkę już rzuciłem. Jak chcesz to podnieś wink

39

Odp: boję się być sama... :(

jenka- nie jestem za genger big_smile  ale fakt, jak ma się pewnosc siebie na pewno jest latwiej smile

40

Odp: boję się być sama... :(

wewnętrznym dziecku? dobrze poczytam pozniej smile

41 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-27 21:06:30)

Odp: boję się być sama... :(

To prawda; kobieta nie potrzebuje mężczyzny, a mężczyzna kobiety, ale razem jest łatwiej. Po to ludzie się wiążą, żeby sobie wzajemnie pomagać; we dwójkę można zajść dalej i mniejszym wysiłkiem niż samemu. Nie ma co się bać tego, żeby polegać w czymś na innym człowieku; ważne tylko, żeby nie dać się komuś zawładnąć   (zachować trzeźwe myślenie i jakiś cel nadrzędny w życiu) i samemu nie próbować kogoś podporządkować - miłość może być tylko dobrowolna. Samotne życie jest niepełne (no, chyba, że ktoś wybiera klasztor, albo coś w tym stylu tongue).

Poza tym, obyczajowo wiek XIX był dużo mądrzejszy niż nasz. big_smile

42

Odp: boję się być sama... :(

kobieta potrzebuje mężczyzny i odwrotnie smile
z samotnym życiem się zgadzam wink nie jest ono właściwe.. jest o wiele lepiej gdy wiemy, że ktoś tam na nas czeka, tęskni i kocha...
dlatego tak bardzo mi kogoś takiego brakuje... chociaż z tego co widzę nie tylko mnie.. tongue

haha big_smile tak.. wiek XIX był mądrzejszy smile
ale z tego co mówi mi moja mama to XX też nie był zły.. gdyby nie te kolejki do sklepu big_smile

43

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

kobieta potrzebuje mężczyzny i odwrotnie smile
z samotnym życiem się zgadzam wink nie jest ono właściwe.. jest o wiele lepiej gdy wiemy, że ktoś tam na nas czeka, tęskni i kocha...
dlatego tak bardzo mi kogoś takiego brakuje... chociaż z tego co widzę nie tylko mnie.. tongue

haha big_smile tak.. wiek XIX był mądrzejszy smile
ale z tego co mówi mi moja mama to XX też nie był zły.. gdyby nie te kolejki do sklepu big_smile

Odbierz mail.

44

Odp: boję się być sama... :(

tsa....

45

Odp: boję się być sama... :(

Widzisz, bo Ty chcesz cos zrobić dla kogos, chcesz wracac do kogos i robic wszystko dla kogos. A powinnas dla siebie, przede wszystkim.

Po co Ci teraz ten chlopak? Co bys z nim robila, czego teraz nie mozesz? Jesli chodzi tylko o przytulanie i calowanie, to nie sa dobre kategorie za bardzo...

46

Odp: boję się być sama... :(

Nie bardzo rozumiem osoby, które szukają miłości na siłę. Wiadomo, wyjść na jakąś imprezę, do klubu, czy gdzieś i poznawać ludzi to rozumiem. Ale szukać kogoś, kto z założenia ma być mężczyzną życia, może stwarzać trudności w budowaniu zdrowej relacji.

47 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-27 22:54:59)

Odp: boję się być sama... :(
Teo napisał/a:

Widzisz, bo Ty chcesz cos zrobić dla kogos, chcesz wracac do kogos i robic wszystko dla kogos. A powinnas dla siebie, przede wszystkim.

Żyć dla siebie jest smutno i bez sensu. Co na przykład taki człowiek jak ja niby sobą tak wartościowego reprezentuje, że mam zamknąć się w sobie i skupić się tylko na sobie, jakbym był jakimś rodzynkiem w centrum wszechświata? Ja już mam wyżej uszu żyć dla siebie i jestem przekonany, że prawdziwe życie zaczyna się, kiedy człowiek ma okazję żyć dla  kogoś innego. Nazbieram sobie pieniędzy, pójdę się zabawić, pojadę na wycieczkę i co mi z tych, czy innych materialnych rzeczy? Z kimś człowiek się rozwija; mężczyzna staje się bardziej mężczyzną, bo ma za kogo być odpowiedzialny, kobieta czuje się bezpieczniej dzięki opiece mężczyzny. Co mi to da, że będę żył "sam dla siebie"? Jak to ma w ogóle wyglądać, mam się zamknąć w sobie i żyć jak kamień, nie dzielić się sobą i tym co mam z nikim, a potem umrzeć po bezcelowym życiu z tym wszystkim? Nie, dziękuję, to bez sensu. Chcę żyć dla kogoś.

apolityczna napisał/a:

Nie bardzo rozumiem osoby, które szukają miłości na siłę. Wiadomo, wyjść na jakąś imprezę, do klubu, czy gdzieś i poznawać ludzi to rozumiem. Ale szukać kogoś, kto z założenia ma być mężczyzną życia, może stwarzać trudności w budowaniu zdrowej relacji.

Tak, ale to nie kobieta sama w sobie (czy mężczyzna sam w sobie) jest źródłem szczęścia, tylko to, że mogę się poświęcać komuś innemu - dzielić się sobą z innym człowiekiem. Jeżeli ktoś oczekuje, że ta druga osoba da mu szczęście, to jest toksyczne, bo to wysysanie energii z kogoś innego; jeżeli ktoś spodziewa się, że poprzez dzielenie się sobą z kimś innym będzie wewnętrznie szczęśliwy - tak będzie.

48

Odp: boję się być sama... :(
Cyklon napisał/a:
Teo napisał/a:

Widzisz, bo Ty chcesz cos zrobić dla kogos, chcesz wracac do kogos i robic wszystko dla kogos. A powinnas dla siebie, przede wszystkim.

Żyć dla siebie jest smutno i bez sensu. Co na przykład taki człowiek jak ja niby sobą tak wartościowego reprezentuje, że mam zamknąć się w sobie i skupić się tylko na sobie, jakbym był jakimś rodzynkiem w centrum wszechświata? Ja już mam wyżej uszu żyć dla siebie i jestem przekonany, że prawdziwe życie zaczyna się, kiedy człowiek ma okazję żyć dla  kogoś innego. Nazbieram sobie pieniędzy, pójdę się zabawić, pojadę na wycieczkę i co mi z tych, czy innych materialnych rzeczy? Z kimś człowiek się rozwija; mężczyzna staje się bardziej mężczyzną, bo ma za kogo być odpowiedzialny, kobieta czuje się bezpieczniej dzięki opiece mężczyzny. Co mi to da, że będę żył "sam dla siebie"? Jak to ma w ogóle wyglądać, mam się zamknąć w sobie i żyć jak kamień, nie dzielić się sobą i tym co mam z nikim? Nie, dziękuję, to bez sensu. Chcę żyć dla kogoś.

Ale czemu masz się zamykać w sobie?! Nierozumiem... życie dla siebie polega na tym, że robimy co chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy. Życie dla siebie ma nas uszczęśliwiać, bo wszystko zależy od nas.
"bawienie się w dom" jest fajne, ale do czasu. Dużo bardziej wolę wrócić do siebie po tygodniowej imprezie, iść spać na dwa dni i kolejne 2 przechodzić w piżamie z nieumytą głową, jeśli tylko mam taki kaprsys. Wiem, że nikt mi się do chałupy nie zwali, że "teściowie" nie wpadną z niezapowiedzianą wizytą, nikt nie truje mi dupy, że "obiad by zjadł" itp.

Szukać chłopaka/dziewczyny, żeby mieć kogoś tylko dla samego faktu posiadania jest bez sensu, bo skoro prowadze taki, a nie inny tryb zycia to przydał by się ktoś, kto podziela moje preferencje i jest bezproblemy, ale to zachodzi już o "tego jedynego", a takiego nie znajdzie się na silę. Jak człowiek sam jest nieszczęśliwy to nie stworzy szczęśliwego związku.

49 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-27 23:07:56)

Odp: boję się być sama... :(
Teo napisał/a:

Ale czemu masz się zamykać w sobie?! Nierozumiem... życie dla siebie polega na tym, że robimy co chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy. Życie dla siebie ma nas uszczęśliwiać, bo wszystko zależy od nas.
"bawienie się w dom" jest fajne, ale do czasu. Dużo bardziej wolę wrócić do siebie po tygodniowej imprezie, iść spać na dwa dni i kolejne 2 przechodzić w piżamie z nieumytą głową, jeśli tylko mam taki kaprsys. Wiem, że nikt mi się do chałupy nie zwali, że "teściowie" nie wpadną z niezapowiedzianą wizytą, nikt nie truje mi dupy, że "obiad by zjadł" itp.

Szukać chłopaka/dziewczyny, żeby mieć kogoś tylko dla samego faktu posiadania jest bez sensu, bo skoro prowadze taki, a nie inny tryb zycia to przydał by się ktoś, kto podziela moje preferencje i jest bezproblemy, ale to zachodzi już o "tego jedynego", a takiego nie znajdzie się na silę. Jak człowiek sam jest nieszczęśliwy to nie stworzy szczęśliwego związku.

Nie wierzę Ci, że takie życie może dawać szczęście. Poza tym przy normalnym facecie też byś mogła łazić w piżamie z nieumytą głową "bo tak". Po prostu nie wierzę, że człowiek może siebie uszczęśliwić jakimiś imprezami, pieniędzmi, robieniem tego, co mu się chce. To wszystko brzydnie, nudzi się i trzeba szukać cały czas nowych wrażeń - bez sensu, człowiek zamyka się w sobie i zmienia w egoistę.

Nie po to szuka się kogoś, żeby mieć fajnego kolegę na całe życie. Taki ktoś jak mówisz nie istnieje - ani mężczyzna, ani kobieta, który/która idealnie pode mnie pasuje - szukanie kogoś takiego to skrajny egoizm i naiwność. Szuka się kogoś, żeby założyć rodzinę, żeby UCZYĆ SIĘ akceptować kogoś takim, jakim jest, jego kaprysy i cieszyć się z tego, że jest inny niż ja, bo to rozwija i to daje szczęście. Oczywiście minimalna zgodność poglądów na życie jest konieczna (bo inaczej o rodzinie i małżeństwie nie może być mowy), ale wystarczy wg mnie zgadzać się w ogólnym spojrzeniu na życie. Gusta estetyczne, spojrzenie na sztukę, wymarzone sposoby spędzania wolnego czasu itp to sprawy drugorzędne.

Trzeba nauczyć się dawać, a nie tylko brać i oczekiwać.

Przecież kobiety mają wielkie serca, są z natury ofiarne, dobre i czułe. Skąd to się w Was bierze, żeby myśleć tylko o takim życiu "dla siebie"?

50

Odp: boję się być sama... :(
Cyklon napisał/a:
Teo napisał/a:

Ale czemu masz się zamykać w sobie?! Nierozumiem... życie dla siebie polega na tym, że robimy co chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy. Życie dla siebie ma nas uszczęśliwiać, bo wszystko zależy od nas.
"bawienie się w dom" jest fajne, ale do czasu. Dużo bardziej wolę wrócić do siebie po tygodniowej imprezie, iść spać na dwa dni i kolejne 2 przechodzić w piżamie z nieumytą głową, jeśli tylko mam taki kaprsys. Wiem, że nikt mi się do chałupy nie zwali, że "teściowie" nie wpadną z niezapowiedzianą wizytą, nikt nie truje mi dupy, że "obiad by zjadł" itp.

Szukać chłopaka/dziewczyny, żeby mieć kogoś tylko dla samego faktu posiadania jest bez sensu, bo skoro prowadze taki, a nie inny tryb zycia to przydał by się ktoś, kto podziela moje preferencje i jest bezproblemy, ale to zachodzi już o "tego jedynego", a takiego nie znajdzie się na silę. Jak człowiek sam jest nieszczęśliwy to nie stworzy szczęśliwego związku.

Nie wierzę Ci, że takie życie może dawać szczęście. Poza tym przy normalnym facecie też byś mogła łazić w piżamie z nieumytą głową "bo tak". Po prostu nie wierzę, że człowiek może siebie uszczęśliwić jakimiś imprezami, pieniędzmi, robieniem tego, co mu się chce. To wszystko brzydnie, nudzi się i trzeba szukać cały czas nowych wrażeń - bez sensu, człowiek zamyka się w sobie i zmienia w egoistę.

Nie po to szuka się kogoś, żeby mieć fajnego kolegę na całe życie. Taki ktoś jak mówisz nie istnieje - ani mężczyzna, ani kobieta, który/która idealnie pode mnie pasuje - szukanie kogoś takiego to skrajny egoizm i naiwność. Szuka się kogoś, żeby założyć rodzinę, żeby UCZYĆ SIĘ akceptować kogoś takim, jakim jest, jego kaprysy i cieszyć się z tego, że jest inny niż ja, bo to rozwija i to daje szczęście. Oczywiście minimalna zgodność poglądów na życie jest konieczna (bo inaczej o rodzinie i małżeństwie nie może być mowy), ale wystarczy wg mnie zgadzać się w ogólnym spojrzeniu na życie. Gusta estetyczne, spojrzenie na sztukę, wymarzone sposoby spędzania wolnego czasu itp to sprawy drugorzędne.

Trzeba nauczyć się dawać, a nie tylko brać i oczekiwać.

Przecież kobiety mają wielkie serca, są z natury ofiarne, dobre i czułe. Skąd to się w Was bierze, żeby myśleć tylko o takim życiu "dla siebie"?

Wierzy to się w Boga, a cała reszta jest sprawdzalna big_smile I nie szuka się kogoś, żeby uczyć się akceptować drugiego człowieka, bo to się powinno już umieć wcześniej, zanim się kogoś znajdzie. Szuka się kogoś, żeby właśnie mieć kumpla, przyjaciela, kochanka i wsparcie, kogoś, kto dzieli z nami światopogląd i tylko jego ułamek, żeby się "jakoś dogadać", ale właśnie jego większość. Oczywiście, że trzeba nauczyć się dawać, ale też trzeba unikać nadmiernego dawania bez potrzeby.

Skąd się bierze chęć życia "dla siebie"? A dla kogo żyjesz, jak nie dla siebie? Jeśli całe Twoje życie polegało na tym, że wszystko robiłeś dla kogoś, to właśnie w momentach kiedy zostajesz sam, nie wiesz jak żyć, bo NIE umiesz żyć dla siebie.

51 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-27 23:40:57)

Odp: boję się być sama... :(
Teo napisał/a:

Wierzy to się w Boga, a cała reszta jest sprawdzalna big_smile I nie szuka się kogoś, żeby uczyć się akceptować drugiego człowieka, bo to się powinno już umieć wcześniej, zanim się kogoś znajdzie. Szuka się kogoś, żeby właśnie mieć kumpla, przyjaciela, kochanka i wsparcie, kogoś, kto dzieli z nami światopogląd i tylko jego ułamek, żeby się "jakoś dogadać", ale właśnie jego większość. Oczywiście, że trzeba nauczyć się dawać, ale też trzeba unikać nadmiernego dawania bez potrzeby.

Skąd się bierze chęć życia "dla siebie"? A dla kogo żyjesz, jak nie dla siebie? Jeśli całe Twoje życie polegało na tym, że wszystko robiłeś dla kogoś, to właśnie w momentach kiedy zostajesz sam, nie wiesz jak żyć, bo NIE umiesz żyć dla siebie.

Przykro mi, ale dalej się z Tobą nie zgadzam. Nigdy nie umiałem, nie umiem i nie chcę umieć żyć tylko dla siebie; to nigdy nie dawało mi zadowolenia. Chcę żyć dla kogoś i uważam, że człowiek to takie wspaniałe stworzenie, że żyjąc z kimś nawet całe życie i tak do końca go nie poznasz i zawsze można siebie czymś zaskoczyć. Chcę żyć dla kogoś, chcę, żeby mi tego kogoś brakowało, kiedy zostaję sam, chcę czuć ból i pustkę, kiedy miałoby mi go zabraknąć; chcę dawać z siebie to co mogę komuś innemu i uczyć się jak być komuś kumplem, przyjacielem, kochankiem, żeby był z tego powodu szczęśliwszy; chcę być za kogoś odpowiedzialny. Jeżeli ktoś to odwzajemni, to świetnie, ale to ja muszę wpierw chcieć poświęcić się komuś innemu.

Amen. tongue

52

Odp: boję się być sama... :(
Cyklon napisał/a:
Teo napisał/a:

Wierzy to się w Boga, a cała reszta jest sprawdzalna big_smile I nie szuka się kogoś, żeby uczyć się akceptować drugiego człowieka, bo to się powinno już umieć wcześniej, zanim się kogoś znajdzie. Szuka się kogoś, żeby właśnie mieć kumpla, przyjaciela, kochanka i wsparcie, kogoś, kto dzieli z nami światopogląd i tylko jego ułamek, żeby się "jakoś dogadać", ale właśnie jego większość. Oczywiście, że trzeba nauczyć się dawać, ale też trzeba unikać nadmiernego dawania bez potrzeby.

Skąd się bierze chęć życia "dla siebie"? A dla kogo żyjesz, jak nie dla siebie? Jeśli całe Twoje życie polegało na tym, że wszystko robiłeś dla kogoś, to właśnie w momentach kiedy zostajesz sam, nie wiesz jak żyć, bo NIE umiesz żyć dla siebie.

Przykro mi, ale dalej się z Tobą nie zgadzam. Nigdy nie umiałem, nie umiem i nie chcę umieć żyć tylko dla siebie; to nigdy nie dawało mi zadowolenia. Chcę żyć dla kogoś i uważam, że człowiek to takie wspaniałe stworzenie, że żyjąc z kimś nawet całe życie i tak do końca go nie poznasz i zawsze można siebie czymś zaskoczyć. Chcę żyć dla kogoś, chcę, żeby mi tego kogoś brakowało, kiedy zostaję sam, chcę czuć ból i pustkę, kiedy miałoby mi go zabraknąć; chcę dawać z siebie to co mogę komuś innemu i uczyć się jak być komuś kumplem, przyjacielem, kochankiem, żeby był z tego powodu szczęśliwszy; chcę być za kogoś odpowiedzialny. Jeżeli ktoś to odwzajemni, to świetnie, ale to ja muszę wpierw chcieć poświęcić się komuś innemu.

Amen. tongue

Jesteś fantastycznym materiałem na człowieka "kochającego za bardzo" smile

53 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-28 00:11:22)

Odp: boję się być sama... :(
Teo napisał/a:

Jesteś fantastycznym materiałem na człowieka "kochającego za bardzo" smile

Jeżeli masz na myśli takie coś (odwróciłem płcie, kiedy to czytałem) tongue

wujek google napisał/a:

1. Nie wyobrażam sobie życia bez mężczyzny. Bez ukochanego partnera moje życie nie ma sensu.

2. Uważam, że miarą prawdziwej miłości jest stopień poświęcenia swojego życia partnerowi.

3. Choć mój partner często zadaje mi tyle bólu i cierpień, wierzę, że dzięki mojej miłości się zmieni.

4. Zrozumiałam, że mój partner jest w szponach nałogu (alkoholizm, narkomania, erotomania, pracoholizm, uzależnienie od hazardu, Internetu itp.) i robię wszystko, żeby pomóc mu z niego wyjść.

5. Uważam, że jeśli ktoś, kogo kocham, czegoś potrzebuje, to moim obowiązkiem jest zaspokoić jego potrzeby.

6. Jestem pierwszą, która jest w stanie ofiarować prawdziwą miłość swojemu partnerowi ? do tej pory kobiety, z którymi się wiązał, tego nie potrafiły.

7. Nie mam własnego kręgu znajomych, ani własnych zainteresowań, jedno i drugie dzielę z partnerem i uważam, że tak powinno być w idealnym związku.

8. Jestem zdolna do bezgranicznej pomocy swojemu partnerowi, nic nie jest tak ważne, jak jego dobro.

9. Beze mnie mój partner nie da sobie rady w życiu. Znam jego ograniczenia i dlatego to ja muszę trzymać kontrolę nad naszymi wspólnymi sprawami, bo inaczej wszystko się posypie.

10. Choć mój partner nie zachowuje się wobec mnie tak, jakbym tego chciała i często mnie rani, wierzę, że tak naprawdę mnie kocha, tylko nie potrafi tego wyrazić.

11. Gdy coś nam nie wychodzi, gdy się pokłócimy, gdy zostanę obrażona, zawsze potem zastanawiam się, co ja źle zrobiłam.

12. Choć uważam, że mężczyzna nie ma prawa uderzyć,  znieważać, ani zdradzać kobiety, to mimo że doświadczyłam tego od swojego partnera, nie zerwałam związku z nim.

13. Nie potrafię odczuwać przyjemności, gdy wspólnie spędzamy nasz wolny czas, jeśli nie jestem przekonana, że mój partner też jest zadowolony.

14. Rozmawiając z partnerem na temat problemów w naszym związku, przyznaję mu rację, gdy mówi, że wina leży po mojej stronie.

15. Nawet czasem o myślałam o rozstaniu, ale bardzo boję się samotności i cierpień z nią związanych.

16. Choć w naszym związku jest coraz gorzej i nie czuję się w nim szczęśliwa, nie chcę go zrywać, ponieważ szkoda mi mojego czasu i energii, które w ten związek zainwestowałam.

17. Bardzo rzadko robię coś tylko po to, by zaspokoić swoje własne potrzeby, bo według mnie to skrajny egoizm ? żyjąc w związku z partnerem trzeba zawsze brać pod uwagę dobro wspólne.

18. Gdy jestem bez mojego partnera ? czy tylko na chwilę, bo wyjechał, czy dlatego że mnie opuścił, lub ja się z nim rozstałam, czuję przerażającą pustkę wewnętrzną, której niczym nie potrafię zapełnić.

19. Często popadam w depresję, ponieważ nie jestem szczęśliwa ze swojego życia i nie widzę żadnych szans na poprawę swojego losu.

20. Jestem podatna na różne nałogi (nadużywanie alkoholu, narkotyków, czy środków uspakajających, niekontrolowane objadanie się).

21. Zdarza mi się nawiązywać romans z mężczyzną tylko i wyłącznie po to, by się dowartościować.

22. Uważam, że mężczyźni spokojni, zrównoważeni i stateczni są potwornie nudni.

23. Moi rodzice nie byli szczęśliwi. Jako dziecko czułam się odpowiedzialna za ich szczęście i robiłam wszystko, żeby byli ze mnie zadowoleni.

24. Tak naprawdę wyszłam z rodzinnego domu z olbrzymim głodem miłości. Moje związki z mężczyznami były sposobem na jego zaspokojenie.

.. to zgadzam się tylko z punktem 4. Sama oceń, czy to "za bardzo".

Nie zmieniam moich poglądów. Jeżeli pod "za bardzo" masz na myśli uzależnienie swojego szczęścia od tego, jak mnie widzi partner, albo uzależnienie mojego szczęścia od jakości życia emocjonalnego, czy materialnego partnera, to zgadzam się - to toksyczne. Mogę żyć komfortowo samotnie i nie czuć się porzuconym, ani osamotnionym, ale to tylko połowa szczęścia. Pełnię szczęścia jako człowiek mogę osiągnąć tylko wtedy, kiedy zacznę się sobą dzielić DOBROWOLNIE z innym człowiekiem (a nie z przymusu, albo współuzależnienia), ale do tego trzeba dojrzeć - moja życiowa partnerka nie może być moją boginią; za to może być kimś, komu chcę poświęcić moje życie - czyli najcenniejsze co mam; tym, kogo szczęście będzie dla mnie cenniejsze niż moje "dla siebie". Na to trzeba pracować latami i nie ma mowy, żeby znaleźć kogoś z kimś będzie się "kompatybilny i szczęśliwy" ot tak, bez jakichkolwiek starań.

Post został edytowany z powodu umieszczenia linku do strony komercyjnej, co jest niezgodne z Regulaminem Forum.

54 Ostatnio edytowany przez Unikalny (2014-01-28 00:12:50)

Odp: boję się być sama... :(
Cyklon napisał/a:
Teo napisał/a:

Jesteś fantastycznym materiałem na człowieka "kochającego za bardzo" :)

Jeżeli masz na myśli takie coś (odwróciłem płcie, kiedy to czytałem) :P

link

.. to zgadzam się tylko z punktem 4. Sama oceń, czy to "za bardzo".

Nie zmieniam moich poglądów. Jeżeli pod "za bardzo" masz na myśli uzależnienie swojego szczęścia od tego, jak mnie widzi partner, albo uzależnienie mojego szczęścia od jakości życia emocjonalnego, czy materialnego partnera, to zgadzam się - to toksyczne. Mogę żyć komfortowo samotnie i nie czuć się porzuconym, ani osamotnionym, ale to tylko połowa szczęścia. Pełnię szczęścia jako człowiek mogę osiągnąć tylko wtedy, kiedy zacznę się sobą dzielić DOBROWOLNIE z innym człowiekiem (a nie z przymusu, albo współuzależnienia), ale do tego trzeba dojrzeć - moja życiowa partnerka nie może być moją boginią; za to może być kimś, komu chcę poświęcić moje życie - czyli najcenniejsze co mam; tym, kogo szczęście będzie dla mnie cenniejsze niż moje "dla siebie". Na to trzeba pracować latami i nie ma mowy, żeby znaleźć kogoś z kimś będzie się "kompatybilny i szczęśliwy" ot tak, bez jakichkolwiek starań.

Post został edytowany z powodu umieszczenia linku do strony komercyjnej, co jest niezgodne z Regulaminem Forum.

Za dużo teorii i perfidnie widać, że jesteś typem, która się uzależnia od partnerki, a dajesz rady innym w dodatku jeszcze wytykając kogoś heh, cóż za paradoks właśnie tak robią ludzie, którzy mają niezłe problemy ze sobą nieważne ile masz lat, wiekiem się nie zasłaniaj :)


'Jesteś fantastycznym materiałem na człowieka "kochającego za bardzo"'

Ciężko się nie zgodzić :))

55 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2014-01-28 00:36:13)

Odp: boję się być sama... :(
Unikalny napisał/a:

Za dużo teorii i perfidnie widać, że jesteś typem, która się uzależnia od partnerki, a dajesz rady innym w dodatku jeszcze wytykając kogoś heh, cóż za paradoks właśnie tak robią ludzie, którzy mają niezłe problemy ze sobą nieważne ile masz lat, wiekiem się nie zasłaniaj smile


'Jesteś fantastycznym materiałem na człowieka "kochającego za bardzo"'

Ciężko się nie zgodzić smile)

Przykro mi, dalej podtrzymuję. Życie po to, żeby szukać sobie coraz to nowych przyjemności i ciekawych zajęć, a nie myśleć o innych jest bez sensu.

Tak, uzależniam się od innych - jeżeli rozumieć pod tym to, że widzę źródło spełnienia w tym, że wezmę za kogoś odpowiedzialność i będę robił co mógł, żeby pomóc mu w życiu (szanując oczywiście wolność, takie życie to musi być świadoma i dojrzała decyzja dwóch osób).

Żyję sobie sam, mam pieniądze, własne mieszkanie (bez kredytu tongue), rodzice mnie ustawili, trochę mi pomógł wrodzony talent do nauki; żyje mi się dobrze; co miałem atrakcyjnego w świecie zobaczyć, to myślę, że zobaczyłem i widzę, że to nie to, co daje szczęście.

Przykro mi, ale jeżeli myślę o rodzinie, to nie widzę możliwości, żeby wytrzymać ze sobą dłużej niż 2-3 lata (dłużej niż trwa zakochanie i te motylki), jeżeli sam nie zacznę się poświęcać i akceptować niedoskonałości drugiego człowieka (i vice versa).

Dużo teorii, bo dużo czytam i poszukuję swojego miejsca na tym świecie i to wszystko, co mówiłem wyżej (poświęcenie) brzmi dla mnie najbardziej sensownie. Jak będzie, zobaczymy; mam nadzieję, że mi się uda.

Wiem, że to nie jest to, czego nas uczą teraz telewizja, gazety i ogólnie media. Dostajemy marną papkę typu "żyj dla siebie", "pokochaj siebie, wtedy inni będą ciebie kochać", "ty jesteś najważniejszy i w ogóle cudowny". Bzdury. Nie po to żyję, żeby sobie nakopiczyć majątku, ustawić się wygodnie, znaleźć kogoś, kto MNIE będzie lubił i umrzeć.

Dlaczego nie widzicie nic dziwnego w tym, żeby szukać kogoś, kto będzie się poświęcał DLA MNIE i będzie pasował idealnie DO MNIE, a widzicie coś oburzającego, kiedy mówię, że JA chcę się dzielić Z KIMŚ i akceptować KOGOŚ takim jakim jest? To hipokryzja.

56

Odp: boję się być sama... :(

Cyklon, nie bede sie juz odnosic do Twoich postów, bo to jest nigdy nie kończąca sie polemika smile Powiem tak, moze partnerem to Ty bedziesz "za bardzo", ale za to ojcen świetnym smile

57

Odp: boję się być sama... :(

też jestem zdania że nie warto żyć samemu dla siebie.. to jest po prostu nudne.. ciągle być samemu.. zostaliśmy stworzeni po to by żyć dla kogoś, nie sami dla siebie..
np ja chciałabym wiedzieć, że jeżeli mam problem, to mogę przyjść/ zadzwonić/ napisać do mojego faceta, wiedząc, że mnie pocieszy, przytuli i da jakąś radę, a nawet jeżeli jej nie da to się wypłaczę przy nim, i może po prostu będzie lżej...
co do tych punktów co napisał cyklon to ja się zgadzam z 19 smile

moim zdaniem majątek to nie wszystko.. bo jeżeli mamy pełno pieniędzy, 20 domów i zobaczyliśmy już cały świat to co z tego, jeżeli nie możemy się tym dzielić z kimś bliskim.. owszem, możemy o tym wszystkim opowiedzieć przyjaciołom ale to nie jest to samo.. hmm

Teo- uważam, że jeżeli cyklon pisze tak jaki jest na prawdę, nie udaje, to nie tylko ojcem, ale i facetem jest świetnym.. bo dla wielu liczy się to, że ktoś jest odpowiedzialny za drugiego człwowieka...

58

Odp: boję się być sama... :(

Hej Agatko. Mam rade dla Ciebie:
nr 1) rozmawiaj z ludzmi normalnie, nie nastawiajac sie na podryw, nie bojac odrzucenia- po prostu normalne rozmowy w codziennych sytuacjach- to dobre na niesmialosc
2)chodz na spotkania jakichs grup zainteresowan, udzielaj sie towarzysko
3) portali randkowych nie polecam, \
4) mala szansa, ze poznasz kogos odpowiedniego w pubie- chodz tam, gdzie ludzie spotykaja sie nie w celach zrzucenia nadmiaru energii i zachlania smile w  kulturalne miejsca, w ktorych mozna poznac kogos ciekawego
5) kumpluj sie z potencjalnymi kandydatami, nie caluj sie z nimi, nie obmacuj wink, bo to nie ma sensu. Obserwuj ich w troznych sytuacjach i wybierz po dluzszym czasie sprawdzonego

ament!

59

Odp: boję się być sama... :(

mampytanie...
1. nie nastawiam się na podryw nigdy bo wiem że to nie ma sensu w moim przpadku
2.portali randkowych TEŻ NIE POLECAM! smile
3.spróbuję smile
zobaczymy smile

60

Odp: boję się być sama... :(
Agataaa napisał/a:

też jestem zdania że nie warto żyć samemu dla siebie.. to jest po prostu nudne.. ciągle być samemu.. zostaliśmy stworzeni po to by żyć dla kogoś, nie sami dla siebie..
np ja chciałabym wiedzieć, że jeżeli mam problem, to mogę przyjść/ zadzwonić/ napisać do mojego faceta, wiedząc, że mnie pocieszy, przytuli i da jakąś radę, a nawet jeżeli jej nie da to się wypłaczę przy nim, i może po prostu będzie lżej...
co do tych punktów co napisał cyklon to ja się zgadzam z 19 smile

moim zdaniem majątek to nie wszystko.. bo jeżeli mamy pełno pieniędzy, 20 domów i zobaczyliśmy już cały świat to co z tego, jeżeli nie możemy się tym dzielić z kimś bliskim.. owszem, możemy o tym wszystkim opowiedzieć przyjaciołom ale to nie jest to samo.. hmm

Teo- uważam, że jeżeli cyklon pisze tak jaki jest na prawdę, nie udaje, to nie tylko ojcem, ale i facetem jest świetnym.. bo dla wielu liczy się to, że ktoś jest odpowiedzialny za drugiego człwowieka...

Problem polega na tym, że Ty, jak i Cyklon odbieracie "życie dla siebie" jako życie samemu w samotności, co jest błędem.
Od przytulania i wysłuchania nie musi być koniecznie chłopak, są przyjaciele, którzy bardzo przy nas są, kiedy jeden chłopak odchodzi a drugi przychodzi. Ty nie chcesz chłopaka, Ty chcesz przyjaciela, a ryzyko w chłopaku- przyjacielu jest takie, że zwłaszcza w Twoim wieku, nie będzie on "na zawsze" i do końca życia. Tracąc chłopaka, tracisz przyjaciela, a to boli o wiele bardziej.

W moim "życiu dla siebie" chodzi o to by bawić się, poznawać ludzi, mieć zaufanych przyjaciół, którzy NIGDY  nas nie opuszczą, poznawać chłopaków, porównywać i wybierać i robić to wszystko dla siebie. Pewnego dnia spotkasz kogoś, kto będzie i chłopakiem i partnerem i przyjacielem i w ogóle wszystkim czego potrzebujesz smile Ale żeby znaleźć trzeba szukać i na pewno nie z nastawieniem na pierwszego lepszego, że "to ten".

61

Odp: boję się być sama... :(

teo..
ja nie szukam faceta z nastawieniem : "o ten będzie mój na zawsze"...
szukam tak jak każdy... nie musi być on na całe życie.. zdaję sobie sprawę z tego, ze w wieku 18 lat nie możemy znaleźć nikogo na całe życie, chociaż nie powiem.. są wyjątki...

piszesz: "żeby znaleźć trzeba szukać"- szukam.. od jakiegoś czasu niezmiennie... wiem, ze kiedyś może znajdę tego KOGOŚ ... wierzę w to.. ale w tej chwili ciężko mi być samej...

pewnie mnie nie rozumiecie.. smile bardzo możliwe smile no ale cóż.. przyjaciel a chłopak to różnica.. nie wiem.. może tylko ja ją widzę hmm

62

Odp: boję się być sama... :(

"Żyć dla siebie jest smutno i bez sensu. Co na przykład taki człowiek jak ja niby sobą tak wartościowego reprezentuje, że mam zamknąć się w sobie i skupić się tylko na sobie, jakbym był jakimś rodzynkiem w centrum wszechświata? Ja już mam wyżej uszu żyć dla siebie i jestem przekonany, że prawdziwe życie zaczyna się, kiedy człowiek ma okazję żyć dla  kogoś innego. Nazbieram sobie pieniędzy, pójdę się zabawić, pojadę na wycieczkę i co mi z tych, czy innych materialnych rzeczy? Z kimś człowiek się rozwija; mężczyzna staje się bardziej mężczyzną, bo ma za kogo być odpowiedzialny, kobieta czuje się bezpieczniej dzięki opiece mężczyzny. Co mi to da, że będę żył "sam dla siebie"?"

Cyklon,
biorac pod uwage glupstwa, jakie wypisujesz w innych tematach, lepiej byloby dla wszystkich kobiet, zebys zarowno zyl dla siebie, jak i wypowiadal sie tylko i wylacznie do sciany. Dla mnie jestes podrecznikowym przykladem tego, jak portale i strony o podrywach ryja beret facetom.

63

Odp: boję się być sama... :(

... ?

64

Odp: boję się być sama... :(
mampytanie napisał/a:

"Żyć dla siebie jest smutno i bez sensu. Co na przykład taki człowiek jak ja niby sobą tak wartościowego reprezentuje, że mam zamknąć się w sobie i skupić się tylko na sobie, jakbym był jakimś rodzynkiem w centrum wszechświata? Ja już mam wyżej uszu żyć dla siebie i jestem przekonany, że prawdziwe życie zaczyna się, kiedy człowiek ma okazję żyć dla  kogoś innego. Nazbieram sobie pieniędzy, pójdę się zabawić, pojadę na wycieczkę i co mi z tych, czy innych materialnych rzeczy? Z kimś człowiek się rozwija; mężczyzna staje się bardziej mężczyzną, bo ma za kogo być odpowiedzialny, kobieta czuje się bezpieczniej dzięki opiece mężczyzny. Co mi to da, że będę żył "sam dla siebie"?"

Cyklon,
biorac pod uwage glupstwa, jakie wypisujesz w innych tematach, lepiej byloby dla wszystkich kobiet, zebys zarowno zyl dla siebie, jak i wypowiadal sie tylko i wylacznie do sciany. Dla mnie jestes podrecznikowym przykladem tego, jak portale i strony o podrywach ryja beret facetom.

Zaciekawiłas mnie big_smile Chyba troche "postalkuje" Cyklona XD

Agata, wiesz, co ja myślę? Że Ty się zwyczajnie nudzisz. Miałam koleżankę taką, co dobre kilka lat temu (miała chyba ze 20 lat) z braku hobby i zajęć, bo tylko szkola-praca-dom, uznała, że ona by juz za mąż wyszła i się ustatkowała. Trwała w tej myśli do momentu aż zmieniła prace i zmieniła szkołe big_smile znalazła swoje pasje, zajęcia i jest zachwycona, a pomyśl na męża już jej daaaawno wywietrzał z głowy smile
Wierz mi, jakbyś miała hobby czy zajęcie, które by Cię pochłaniało to w pewnym momencie byś się nawet cieszyła, że nie masz chłopaka, bo nic Cię nie ogranicza smile

65

Odp: boję się być sama... :(

jejjeje.. smile
nie chodzi o to, że mi się nudzi, nie mam co robić.. po prostu czuję, że mogłabym mieć już kogoś, spędzać z kimś czas...

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » boję się być sama... :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026