netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

5 odpowiedzi2 656 wyświetleńzałożony przez clearsky, 20.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

Witam jestem tu nowa :-)

Jestem juz od roku z chlopakiem od paru miesiecy mieszkamy razem u mnie. Mam 19 lat on 21.
Nasi rodzice ie znaja lubia i raz na jakis czas wszyscy sie spotykamy.
Wiem ze on planuje zareczyny w najblizszym czasie bo duzo o tym rozmawialismy.
Strasznie mnie kocha ma wiele cierpliwosci dla mnie i traktuje mnie bardzo powaznie.

Poznalam go tuz przed moja depresja. Przedtem poznawalam chlopakow szukajac tego odpowiedialnego i zazwyczaj bylam zawiedziona bo zawsze chcialam miec chlopaka na stale ustabilizowanego dojrzalego a wszyscy wydawali mi sie dziecinni.

Pomogl mi walczyc z ta choroba byl ze mna ciagle. Jedyna mysla jaka chronila mnie pred zrobieniem sobie czegos glupiego byl wlasnie on.

Kiedy mnie poderwal nie bardzo przypadl ji do gustu ale ujelo mnie jego wnetrze.
Po jakims czasie spotykania zapytal mnie o to czy chce bys jego dziewczyna. Zgodzilam sie myslac sobie ze warto sprobowac.

Potem cos we mnie rozkwitlo rozkochalam sie w nim cieszylam naszym zwiazkiem cieszylam sie ze sie zdecydowalam. Chcialam spedzac z nim kazda chwile przytulac sie do niego i te pocalunki. Poza tym byl on moim pierwszym to jemu sie cala oddalam. Wszystko bylo swietne. Czesto wzruszalam sie patrzqc na niego.

On jest praktycznie idealny dla mnie. Czuly kochajavy swiata poza mna nie widzi chce mnie za zone i matke swoich dzieci. Mowi ze czekal nammnie i bedziemy zawsze. Spedza ze mna cale dniemrobi wszystko zebym byla szczesliwa obdarowuje d4obiazdami zabiera w rozne miejsca. Jest bardzo dojrzaly opiekunczy zaradny.

A mnie od jakiegos czasu dopadla watpliwosc czy to jest na pewno to.... w pierwszej chwilinwpadlam w rozpacz i panike jak to mozliwe ze ja joge miec jakies watpliwosci? Przeciez o takim partnerze zawsze marzylam...
Niestety mam mniejsza ochote na seks i igraszki chociaz ogolnie nie jestem typem kobiety jakos baaaardzo lubiacej seks, zaczyna draznic mnie jego osoba, troche mnie przytlacza nasz zwiazek zastanawiam sie czy ja go jeszcze kocham...zastanawiam sie tez czy moze z kims innym byloby moze lepiej ale z drugiej strony nie jerem typem dziewczyny ktora lata za chlopakami i samotnosci tez sie nie boje. Zazwyczaj wolalam posoedziec w domu ewentualnie z rodzinka niz zabawiac sie ze najomymi na imprezach...tomnie dla mnie.

Jak myslicie to jest kryzys jak w kazdym zwiazku? Nie zaszybko na niego tak po roku bycia razem?
Czy w kazdym zwiazku jest kiedys kryzys?
Czy ja go po prostu juz nie kocham? Warto przejsc ten okres i walczyc czy to juz oznacza koniec?

Zalezy mi na nim nie chce od razu tego konczyc to wartosciowy czlowiek kochany przyszlosciowy szkoda mi naszej relacji chcialabym znowu poczuc ze to na pewno ten ze to moj partner zyciowy.

Prosze o wasze zdanie!

2

Odp: Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

Bardzo ładna historia, dużo uczucia, takiego szczerego...
Ale nie za wcześnie na taki poważny związek?
Czemu się tak spieszycie?
Czy to kryzys? Może tak, chyba spędzacie kaaaażdą wolną chwilę razem, a macie kiedy do siebie zatęsknić?
A kryzys dopada nawet "najlepszejszejsze" związki.

Czy depresję leczyłaś farmakologicznie, pod okiem lekarza, czy tylko dzięki miłości chłopaka przestałaś mieć złe/głupie myśli?

3

Odp: Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

ta historia podsunęła mi kilka wniosków:
1. Jesteście jeszcze bardzo młodzi. Mimo, że Twój partner jest taki czuły, opiekuńczy, kochany i w ogóle najjj, to jednak ta "dojrzałość" chyba jeszcze w was siedzi i nie potrafi się ujawnić. Dlaczego tak uważam? Bo mając 20 lat nie można twierdzić że to właśnie ta wspaniała miłość, która was spotkała bo to jest bzdura! Miłość to coś, co czuję się po pewnym czasie. Miłość to uczucie które rodzi się w nas. I wtedy czujemy motylki w brzuchu, chcemy spędzać każdą chwilę z tą osobą.. i nagle gdy to mamy to zdajemy sobie sprawę, że chyba to nie to, co byśmy chcieli od życia..
2. Nie za wcześnie na wspólne mieszkanie? Wydaje mi się że to właśnie jest waszym podstawowym problemem. Oczywiście wiadomo, jak się mieszka osobno to się tęskni, chce się razem zamieszkać, chce się spędzać wspólnie dni i noce. A gdy zbyt wcześnie się to wszystko ma, to właśnie wydaje mi się że coś przeszkadza. Nagle ominęliście cały ten etap "poznawania się" jako partnerzy życiowi. Nie tęsknicie (no bo jak skoro razem mieszkacie?), może nawet czasem się sobą nudzicie (w sensie ciągłe spędzanie razem czasu).
3. Może warto pomyśleć o takim częściowym zahamowaniu waszego związku? No krótko mówiąc - o wyprowadzce. Zobaczycie jak to jest żyć osobno, mieć własne życie, żyć tak, jak się chce. Oczywiście nie rozstawaj się z nim! Po prostu ogranicz trochę wasze kontakty. Naprawdę wyjdzie wam to na dobre.
I wydaje mi się że to bardzo odbuduje wasz związek smile

4

Odp: Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

Pyskata tak leczylam sie farmakologicznie i chodzilam na terapie. Przy czym tak jak pisalam chlopak byl ze mna w kazdej chwili i duzo rozmawialismy, wspieral mnie bardzo i nie moglam zniesc mysli ze moglabym sobie cos zrobic i zostawic go.

W obecnej chwili nie chodze do szkoly ona potegowala ta depresje nie moglam sobie poradzic z obowiazkami a mature chce zdac dobrze a nie byle jak wiec od wrzesnia zaczynam. I juz troche mnie denerwuje te siedzenie w domu.
Chlopak jezdzi do szkoly kde mnie imdommnie wraca wiec nie mam jak zatesknic za nim.

Lilus.x to jak mamy sie poznac jako partnerzy zyciowy skoro mieszkanie to zly pomysl? Juz mam metlik w glowie ha...
To prawda nudzi mnie i przytlacza takie poczucie jakbysmy byli juz starym malzenstwem siedzacym w domu.
Teraz wiem ze za bardzo sie pospieszylismy z zamieszkaniem u mnie to nie wyszlo na dobre zarzucilo to za duze tempo.

W dodatku dla mnie seks moze nie istniec nie wiem czy jeszce nie dojrzalam czy taki mam temperament natomiast moj chlopak moglby to robic codziennie zasami sie przelamywalam z mysla ze moze bedzie fajnie ale nie bylo jakos odlotowo. Zazwyczaj robilam to wszystko zeby on byl zadowolony chociaz sama tez zazwyczaj doznawalam orgazmu ale nie przy seksie tylko przy pieszczotach. Jednak zawsze myslalam o tym zeby sie to szybko skomczylo i spac.

Rozmawialam z mama i powiedziala ze musze z nim pogadac o naszych temperamentach mesli chodzi o lozko i o tym zeby sobie zrobic przerwe, zeby sie nie widziec jakis czas odpoczac od siebie.

Bardzo chcialabym zatesknic i uswiadomic sobie ze jednak go kocham ale kompletnie nie wiem co z tego wyjdzie a szkoda mi naszego zwiazku sad

5

Odp: Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

Oj Kobieto...zeby kazdy mial tylko takie problemy... moim zdaniem nudzi ci sie i wymyslasz...:P szukasz dziury w całym, najlepiej pogadaj z nim powaznie o was i swoich uczuciach a nie szukasz porad tutaj, tak nic nie wskórasz. I możesz tylko gdybac.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys...a moze to nie to? Prosze was o rozmowe

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026