netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

44 odpowiedzi12 724 wyświetleniazałożony przez sarenka1990, 06.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Witam Was wszystkich wink

Znów po rozmowie z koleżanką mam mętlik w głowie - dlatego pisze tutaj bo chciałabym poznać Wasze zdanie i opinię na dany temat.

Otóż moja rozmowa z koleżanką zeszła na właśnie temat owej książki "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". Przyznam się,że książke czytałam dość dawno, nic odkrywczego w niej się nie doszukałam ani nie wywarła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, za to koleżanka była i jest nią zachwycona.

Poruszyłyśmy m.in problem kulinarny -że tak go nazwę; ) w tej książce był mniej więcej przytoczony przykład,iż na początku znajomości jeśli kobieta zaprasza męzczyzne do siebie ugoszcza go co najwyżej opakowaniem popcornu lub plasterkami kiełbasy ponabijanymi na wykałaczki-a na normlany obiad facet może liczyć po upływie pół roku, bo dopiero wtedy on to doceni.

Ja jestem tak wychowana,że jak jakiś gość przychodzi do mnie-obojętnie czy płci męskiej czy żeńskiej-staram się ugościć kogoś jak najlepiej, czy to upiekę ciasto,usmaże pączki czy przygotuje jakiś inny poczęstuje, by milej się siedziało. Owszem,kilka razy zdarzyły mi się odwiedziny bez uprzedzenia, kiedy ktoś musiał się zadowolić zwykła kawą czy herbata (chociaż zawsze staram się mieć zachomikowane choćby pudełko ciastek na czarną godzinę -na takiej okazje;)) To działa też w drugą stronę - gdy ja do kogoś idę zawsze staram się mieć czy to kawałek ciasta czy choćby jakieś czipsy i sok.

Pamiętam,że miałam 2 czy 3 razy taką sytuację,że kolega z którym rozpoczynałam znajomość powiedział że odwiedzi mnie po zajęciach w domu, dlatego też wtedy zawsze częstowałam go  normalnym obiadem(za co zawsze usłyszałam od drugiej osoby miłe słowo czy komplement;)) -uwazałam to za coś zupełnie normalnego, co koleżanka skomentowała,że ona by nic nie podawała tylko co najwyżej zachowała się jak ta książkowa zołza.

Podobnie niezbyt przemawiają do mnie argumenty w stylu, by  np. "ukarać" mężczyzne za to że nie odebrał telefonu ode mnie w sposób taki, by później samemu ignorować dzwoniący od niego telefon.



chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat.

2

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Podobnie niezbyt przemawiają do mnie argumenty w stylu, by  np. "ukarać" mężczyzne za to że nie odebrał telefonu ode mnie w sposób taki, by później samemu ignorować dzwoniący od niego telefon.

Na pewno nie jest to dobry sposób na to aby facet wyciągnął jakiekolwiek wnioski. On nie odebrał, więc Ty nie odbierzesz, Ty nie odbierzesz, więc i on zignoruje Twój telefon. I tak w kółko Macieja...Syzyfowa praca, która prowadzi do nikąd.

Co do zołz...Gdzieś kiedyś czytałam, że faceci nie lubią kobiet, które traktują ich jak dzieci. Czyli podsuwają im talerze pod nos, wycierają upaćkany policzek, czy pytają co chwilę 'podać Ci coś?'. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale coś takiego obiło mi się o uszy. Na swoim przykładzie powiem, że są granice.
Mąż lubi jak się o niego troszczę i jak o niego dbam, ale z umiarem. Nie zniósłby wycierania sobie buzi... big_smile

3 Ostatnio edytowany przez sarenka1990 (2014-01-06 23:25:56)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
Nataluszek napisał/a:

Co do zołz...Gdzieś kiedyś czytałam, że faceci nie lubią kobiet, które traktują ich jak dzieci. Czyli podsuwają im talerze pod nos, wycierają upaćkany policzek, czy pytają co chwilę 'podać Ci coś?'. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale coś takiego obiło mi się o uszy. Na swoim przykładzie powiem, że są granice.
Mąż lubi jak się o niego troszczę i jak o niego dbam, ale z umiarem. Nie zniósłby wycierania sobie buzi... big_smile

To jak najbardziej rozumiem, moim zdaniem kobieta nie powinna być w związku służącą, jednak często miłe gesty w stosunku do drugiej osoby  czy uprzejmość są interpretowane jako właśnie takie brzydko mówiąc wchodzenie w 4 litery komuś ; )

4

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Myślę że takie kobiety są przez swoje zachowanie dla większości bardziej zagadkowe i niedostępne, trzymają dystans = a co za tym idzie są pociągające.

Na moje szczęście wolę te bardziej otwarte, coś w deseń autorki wink

5

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Jak dla mnie, poza kilkoma stwierdzeniami, które są oczywiste i proste jak drut, to ta książka stanowi poradnik dla nastolatek, ewentualnie kobiet typu "matka Polka".
Wątpię czy w normalnym związku kobieta, żeby podbudować ego swojego partnera musi stosować się do sztuczek typu: "misiu, proszę przesuń ten stolik" po czym z zachwytem nad jego siłą stwierdzić "och, bez ciebie nigdy nie dałabym rady", podczas gdy jednym palcem mogłaby sama ten stolik przesunąć.
Poza tym rady jak manipulować facetem za pomocą seksu  roll .
Masakra.

6

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
Anik38 napisał/a:

Wątpię czy w normalnym związku kobieta, żeby podbudować ego swojego partnera musi stosować się do sztuczek typu: "misiu, proszę przesuń ten stolik" po czym z zachwytem nad jego siłą stwierdzić "och, bez ciebie nigdy nie dałabym rady", podczas gdy jednym palcem mogłaby sama ten stolik przesunąć.
Poza tym rady jak manipulować facetem za pomocą seksu  roll .
Masakra.

Przypomniałaś mi właśnie jedną sytuację której byłam świadkiem -gdy kolega przyszedł do koleżanki z mieszkania by pomóc jej coś przy komputerze, przy czym okazało się że brakuje jej jakiegoś sterownika i że ten kolega bedzie musiał raz jeszcze do niej przyjść bo ona "nie potrafi kompletnie nic na komputerze ściągnąć a tym bardziej  jakiegoś sterownika " - gdy sie zapytałam jej czego mnie nie poprosiła o pomoc w tym (miałam podobną sytuację z komputerem) ona powiedziała że w ten sposób on będzie miał pretekst przyjścia raz jeszcze do niej , a że ja bym tak nie zrobiła to tylko pokazuje że w ogóle nie znam się na takich kokieteriach....

Ja rozumiem,kokieterkia kokieterią ale robić z siebie głupszej niż  (nawet być może w pewnych sytaucjach) jestem nie jest w moim stylu wink

7 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2014-01-06 23:51:49)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
sarenka1990 napisał/a:

Ja rozumiem,kokieterkia kokieterią ale robić z siebie głupszej niż  (nawet być może w pewnych sytaucjach) jestem nie jest w moim stylu wink

O to to!
Ta książka to poradnik jak udawać idiotkę i robić z faceta debila.

8

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Mężczyźni nie kochają zołz, tylko od nich odchodzą.
Na początku moze te zołzy się bawią, oni są ślepi ale jak przejżą, to pa, żegnaj Gienia , świat się zmienia.
Później taka zołza zostaje sama. Bo każdy ma swoją wytrzymałość.

9

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Trzeba wziać poprawkę, że ta książka jest bazowana na hAmerykańskiej kulturze. Tam się nie jada w domu zwykle, kobiety nie gotują w ogóle do domu wpuszcza się kochaną rodzinę i przyjaciół, albo ludzi, z którymi chce się uprawaić seks smile Dlatego było tam napisane, żeby na pierwszej randce w domu nie podawać mu pod nos obiadu, bo to jest dla nich wyczyn niesamowity.

Też czytałam tę książkę. Mi się podobała tak ogólnie. Było tam kilka ciekawych i wartościowych porad, a kilka zupełnie bzdurnych jak to we wszystkich poradnikach smile Swój rozum trzeba mieć i tyle smile

10

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
Kal-El napisał/a:

Myślę że takie kobiety są przez swoje zachowanie dla większości bardziej zagadkowe i niedostępne, trzymają dystans = a co za tym idzie są pociągające.

Na moje szczęście wolę te bardziej otwarte, coś w deseń autorki wink

miło mi ; )

11

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Książki nie czytałem, definicji zołzy nie znam smile . Pytanie czy nawet jeśli mężczyzna jest z taką zołzą to czy rzeczywiście ją kocha. Prawdopodobnie sam byłem z taką i na pewno nie jest to miłe. Pokazywanie facetowi że jest z nim tylko dlatego że jemu zależy i powinien być na każde zawołanie, a jeśli nie jest potrzebny to najlepiej żeby zniknął nie jest miłe. Nie chodzi wcale o jakieś nadskakiwanie przez kobiete, wystarczy mniej tego chorego feminizmu, pokazywania swojej niezależności, że razem czy osobno tak samo będzie szczęśliwa.

12

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

No to wypowiadający się tutaj mężczyźni chyba obalili mit kobiety -zołzy wink

13

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

sarenko - my słyniemy z gościnności, o tym wiedzą nawet na zachodzie. Ale jeśli ktoś wpada niespodziewanie,nie może oczekiwać od nas poczęstunku zbyt obfitego,no chyba,że wpada w czasie obiadu - wówczas i owszem.Ale jeśli ja jestem z kimś umówiona,też częstuję tym co mam i przeważnie zaczynając od kawy z ciasteczkami, kończymy biesiadę na pieczonych kurczakach,czy mięsiwie z grilla i wszystkim tym co się nadaje na grilla.

14

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Czy mężczyźni kochają zołzy?  Pewnie tak samo jak kobiety złych facetów.
Może i fascynują, ciekawią, interesują ale z miłością to nie ma nic wspólnego.

15

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

W tej ksiazce to jakas lala ulegla jest przestawiona wedlug mnie.
A co do gotowania, chyba w snach bym na randke zaprosila kogos do siebie i jeszcze go karmila, nawet nie parowkami czy co to tam bylo. Po prostu nie.
W tej ksiazce jedno jest tylko dosc mądre : zeby sie tak nie starac. Nie piec ciasta w ksztalcie serca bo facet i tak tego nie doceni tak naprawde.

16

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

NIkt nie lubi kobiety zolzy ,autoraj jets ok a jej kolezanka chyab nie m awlasnego rozumu jak nie ktore kobiety co sie sygeruja wiekszoscia poradnikow doslownie big_smile Trzeba byc soba nie udawac nikogo a jak komus nie podoba tzn ze to nie ten a nie udawani kogos innego i marnowalnie komus czasu a potem i tak wychodzi jaki kto jest. Wiec bycie soba kazdmeu co innego odpowiada w drugiej osobie.

17 Ostatnio edytowany przez Remi (2014-01-07 21:47:45)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
NinaLafairy napisał/a:

W tej ksiazce to jakas lala ulegla jest przestawiona wedlug mnie.
A co do gotowania, chyba w snach bym na randke zaprosila kogos do siebie i jeszcze go karmila, nawet nie parowkami czy co to tam bylo. Po prostu nie.
W tej ksiazce jedno jest tylko dosc mądre : zeby sie tak nie starac. Nie piec ciasta w ksztalcie serca bo facet i tak tego nie doceni tak naprawde.

Ja doceniłem ciasto w kształcie serduszka. Przepięknie wyglądało i mam uwiecznione na zawsze. Faceci doceniają takie rzeczy. Naprawdę.

18

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Ostatnio też właśnie przeczytałam tą książkę i powiem Wam, że złapałam strasznego doła. Wyszło, że jestem typową "miłą dziewczyną" czyli skazaną na niepowodzenie w utrzymaniu przy sobie mężczyzny, który powiedzmy wpadłby mi w oko. No, ale każdy ma swój rozum.

19

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Jak dla mnie książka infantylna:)należy być sobą.Kluczem do sukcesu to być sympatyczną zołzą:czego nie należy mylić z chamstwem,agresją.Sympatyczna zołza ma miłe usposobienie,ale potrafi "tupnąć nóżką" kiedy zaistnieje potrzeba czyli jest asertywna.

20 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2014-01-08 19:40:59)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Heh... naprawdę nie rozumiecie, że to była taka hiperbola w tej książce? Karykatura? By dobitnie a przy tym humorystycznie przedstawić różne zagadnienia, a nie, żeby tę książkę traktować DOSŁOWNIE +_+

Czy mężczyźni kochają zołzy?  Pewnie tak samo jak kobiety złych facetów.
Może i fascynują, ciekawią, interesują ale z miłością to nie ma nic wspólnego.

Ale czy ty chociaż przeczytałeś tę książkę? big_smile Bo "zołza" w tej książce to trochę inne pojęcie, niż w potocznym rozumieniu. To po prostu niezależna kobieta, a nie- zależny od faceta podlizywacz, nic więcej... :x

21

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

a moim zdaniem bardzo dobra ksiazka, kazde zdanie tam to szczera prawda:))))

22 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2014-01-08 19:47:37)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Chodzi po prostu o to, by kobieta nie stała się kobietą-bluszczem, przyznajcie się faceci, że takich kobiet nie lubicie, a przynajmniej nie na dłuższą metę. O to, by potrafiła sobie zająć czas, by nie uwieszała się całą sobą na facecie, by wniosła trochę przestrzeni do związku, by nie zachowywała się przesadnie opiekuńczo jak matka czy desperatka... A nie o jakieś granie, nie o udawanie kogoś, kim się nie jest, ani tym bardziej o olewanie i niedocenianie faceta, bo tam jest jasno podkreślone, jak bardzo faceci potrzebują uznania i docenienia.

Oczywiście w tej książce jest mnóstwo banałów i truizmów, ale jak widać choćby po wątkach na tym forum, kobiety często nie mają takiej elementarnej wiedzy o relacjach i o tym, jak budować szacunek do siebie u faceta w pozytywny sposób.

23

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Maj32 to nie prawda badz mila nie zmieniaj sie. Znalem kobiety ktore po rozejsciu sie z facetem stawaly sie gorsze i wcale im to nie pomagalo w zdobyciu nowego. To ze facet zostawi kobiete nie znaczy ze kazdy jest zly i nie znaczy ze potem trzeba przestawac byc mila bo zrobi to samo co poprzedni. badzmy soba nie zmieniajmy sie  moze kiedys kazdy trafi na odpowiednia polowke. smile

24

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Z Zołz utkwiło mi- kobieta nie powinna podawać się na tacy( facet ma o nią zawalczyć).Łatwa kobieta porównana została do jelenia leżącego na wycieraczce ( facet ma polować na kobietę, a nie łup przychodzi sam smile ). Sama zastanawiam się, jakie Oni kobiety kochają...

25 Ostatnio edytowany przez enya (2014-01-20 00:40:32)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Czytałam książkę. Myślę, że nie należy z niej wszystkiego brać jakoś tak bardzo dosłownie.

Nie podoba mi się w tej książce przekaz sugerujący, że  kobieta w wielu sytuacjach powinna robić  z siebie słodką idiotkę aby coś ugrać - jak dla mnie to manipulacja. Manipulacją jest jak dla mnie też udawanie czegoś, robienie czegoś aby własnie coś ugrać. Jestem za tym aby być sobą, być szczerym, autentycznym. Nie udawać, ze czegoś się chce bądź nie chce jeśli nie jest to zgodne z prawdą.

Jednak jak dla mnie książka ma jeden fajny przekaz aby kobiety przede wszystkim żyły swoim życiem, miały swoje zainteresowania, pasje, a nie cały sens życia pokładały w facecie. A niestety wedlug mnie jest wiele kobiet, które potrzebują faceta aby czuć się wartościowe, aby mieć w ogóle co robić w życiu aby istnieć. Jak dla mnie jest chorym takie uzależnianie własnego życia od drugiej osoby.

To jest książka dla kobiet, które tak bardzo pragną faceta, że całymi dniami czekają przy telefonie aż ten w końcu się odezwie do nich. Kobiet, które zaniedbają swoje zainteresowania, spotkania ze znajomymi, czy inne sprawy aby tylko wyczekiwać na faceta. Gdzie często ten facet ma je totalnie gdzieś, a one są szczęśliwe, że dostają jakieś resztki od niego jak on w końcu sobie przypomni o ich istnieniu. To książka dla kobiet, które nie mają żadnych wymagań bo zwyczajnie obawiają się mieć jakiekolwiek wymagania, bo nie wierzą w siebie. To ksiażka dla kobiet, które usprawiedliwiają najgłupsze wybryki facetów aby tylko z nimi być, choć bycie z takimi facetami wcale ich nie uszczęśliwia. To poradnik jak nie dać się wkręcić w bycie ze złym chłopcem i nie być idiotką, która daje się robić w konia przez takiego badboya.

Edit:
Natomiast ta książka wcale nie sugeruje aby być wredną, niemiłą, upartą, czy nieczułą. Myślę, że ta książka miała nauczyć kobiety asertywności (jak już ti ktoś o tym wspomniał) i "nie latania za facetami". Co innego okazywać facetowi zainteresowanie, być miłą, czułą, a co innego podkładać się facetowi.

26

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Oczywiście, że mężczyżni kochają zołzy, a nawet powiedziałabym, że śnią i marzą o nich! A oto moje uzasadnienie:

1. Słowo zołza najczęściej kojarzy nam się z kobietą niemiłą, gruboskórną, złośliwą, arogancką .Tymczasem zołzy bohaterki naszej książki to kobiety zaradne, mądre życiowo, asertywne, miłe, pomysłowe,inteligentne, ceniące swoją wartość, kobiety, które nie pozwolą sobie, by mężczyzna je poniżał i uwłaczał ich godności, to kobiety, które dadzą nauczkę mężczyżnie, gdy na to sobie zasłużył w sposób mądry i przemyślany.

2. Nasze zołzy, to kobiety o których mężczyzna mówi: taką kobietą chcę mieć.

3. Zołzy to kobiety, które nie są dla wszystkich mężczyzn, gdyż są one kobietami wymagającymi w stosunku do mężczyzn. Nie są one dla nich ,,łatwe " i szybko dostępne, to kobiety o które trzeba zawalczyć. To kobiety, które nie wyjdą z nowo poznanym mężczyzną w klubie, by uprawiać z nim seks. To kobiety, które nie biegają za mężczyznami, nie poniżają się przed nimi, swoim zachowaniem nie wymuszają ich uwagi, nie błagają o miłość mężczyzny, nie osaczają ich, nie żyją ich życiem, nie używają słów: bez Ciebie moje życie nie ma sensu, nie prowokują kontaktów seksualnych z mężczyzną, po to, by z nią był, nie przyjadą do faceta na seks, bo wysłał  smsa z takim zaproszeniem (tak to mniej więcej wygląda).
Dla wielu mężczyzn zołza stanowi nie lada wyzwanie, nie wszyscy mężczyżni to wytrzymują, dlatego też zadawalają się kobietami nazwijmy je łatwiejszymi i bardziej dostępnymi, szybko wchodzącymi w relacje z nimi. Z moich obserwacji wynika, że wolni mężczyżni najczęściej uprawiają seks z kobietami nie zołzami, gdyż są one szybko i łatwo dostępne, mężczyżni robią to bez zaangażowania uczuciowego, ale i tak poszukują kobiety z klasą, czyli naszej książkowej zołzy na partnerkę swojego życia. Stąd też wiele kobiet (nie zołz) cierpi, gdy mężczyzna je opuszcza, żegnając ją słowami: ale Ty jesteś łatwa, każdy może Cię mieć, Ty idziesz z każdym, którego poznasz...itd

To dobrze,że wiele młodych kobiet jest już po lekturze tej książki i ma świadomość różnych zachowań mężczyzn w relacjach damsko - męskich.
Panowie posiłkują się różnymi technikami uwodzenia, ale niech wiedzą, że są dziewczyny, które nie będą podatne na ich manipulacje.

27

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Popieram wypowiedź netproblemy - książka jest naprawdę dobra.

Dla osób jej nieczytających - nie mylcie książkowej zołzy z kimś wrednym, chamskim, opryskliwym, zadufanym w sobie, agresywnym. Książkowa zołza jest przemiłą, seksowną, kochającą życie i ludzi kobietą, która nie pozwoli sobie wejść na głowę i ZAWSZE stawia SWOJE dobro ponad wygodę partnera.

Mężczyźni kochają takie kobiety, bo muszą je zdobywać. Nie oznacza to biegania za nimi z wywieszonym jęzorem i zadowalania się ochłapami rzucanymi przez księżniczkę. Oznacza to podtrzymanie zainteresowania mężczyzny do tego stopnia, by chciał tę kobietę odkrywać, spotykać się z nią, sprawiać jej przyjemność i po prostu spędzać z nią czas, bo jest ciekawą, charakterną, mającą SWOJE ŻYCIE i SWOJE ZDANIE osobą - któż nie lubi takich ludzi? smile

Mnie ta książka pozwoliła wiele, naprawdę wiele zrozumieć i odkąd wprowadzam małe modyfikacje po jej przeczytaniu, mój facet (ale i inni) zaczął okazywać mi większe zainteresowanie i - co ciekawe - większy szacunek. A ja jestem szczęśliwa, bo nie myślę w kółko o tym, jak JEGO zadowolić, tylko jak na dobry początek zadowolić siebie. I on to docenia, bo wie, że nie ma mnie w garści.

Polecam przeczytanie tej książki z zastrzeżeniem, by nie brać wszystkiego zbyt dosłownie wink

28 Ostatnio edytowany przez netproblemy (2014-01-22 14:31:49)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

I jeszcze jedno, Alessa zastanawia się, jakie kobiety kochają mężczyżni, odpowiedz brzmi: wszystkie. Zależy to od tego, kto co lubi, na czym mu zależy i czym się zadowoli. Jak to mówią: każda zmora ma swojego amatora. Z tym, że kobiety nie książkowe zołzy mają więcej i szybciej swoich partnerów - może być większa rotacja, gdyż pojawiają się przypadkowo a potem są następni (dużo się dzieje, co nie jest jednoznaczne z tym, że dzieje się dobrze - raczej nie, bo gdy jest dobrze, to się chce w tym tkwić). Z kolei książkowe zołzy same wybierają sobie partnerów, nie wchodzą w związek z kim popadnie, nie dzieje się to tak szybko, nie pozwolą się krzywdzić, nie wskakują ledwie co poznanemu facetowi do łóżka, nie wchodzą w rolę jelenia leżącego  na wycieraczce i nie podają się na tacy: bo ze mną będzie Ci dobrze, ja Ci dam wszystko tylko bądż ze mną a ja zrobię wszystko. Facet sam musi wszystko sobie wypracować, każdy szczegół, jak do niej podejść, by chciała się z nim kochać...A niech się trudzi, lepiej będzie mu smakować...A jeśli jesteście książkowymi zołzami i facet odpuścił, bo było mu za ciężko, to znaczy, że nie był Was wart!
Bycie faceta z książkową zołzą jest dla niego wyzwaniem ale też dużą niespodzianką, którą ciągle na nowo odkrywa, bo ona zawsze ma jeszcze coś, co go znowu zaskoczy, to tak jak bieg w stronę horyzontu bieg bez końca.

29

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Remi , ja rozumiem. Ale z tym ciastem to chodzi o to, ze facet nie wyczuje tej roznicy czy sie ciasto kupilo czy caly dzien sie je pieklo, nie bedzie podjarany jak nie wiem co i wdzieczny tak bardzo by bylo warto caly dzien je robic.

30 Ostatnio edytowany przez kenobi (2014-01-23 10:41:20)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
piekny_nick napisał/a:

Chodzi po prostu o to, by kobieta nie stała się kobietą-bluszczem, przyznajcie się faceci, że takich kobiet nie lubicie, a przynajmniej nie na dłuższą metę. O to, by potrafiła sobie zająć czas, by nie uwieszała się całą sobą na facecie, by wniosła trochę przestrzeni do związku, by nie zachowywała się przesadnie opiekuńczo jak matka czy desperatka...

No i świetnie! Właśnie miałem to napisać.

Nie zgodzę się jednak, że kobieta powinna być taka, aby trzeba było ją zdobywać. Jeśli dwoje chce iść ze sobą na randkę, to jest tylko kwestia, czy ona chce i czy on chce. Kwestia woli. Tego co oboje chcą. Jeśli teraz któreś zacznie grać, np. ona będzie udawać niedostępną, to teoretycznie podnosi swoją wartość, a tymczasem rozrywa relację.

Najgorsze są manipulacje seksem. Kobiecie może się wydawać, że "seks jest nagrodą dla faceta". Wtedy on tak zaczyna myśleć, że otrzymuje c*pk* w nagrodę. Wtedy korzysta z tej nagrody. Zapomina, że chodzi też o przyjemność i satysfakcję kobiety. Kobieta ma wtedy kiepski seks. I związek się sypie...

31

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

W tej książce nie chodzi o to, żeby być zdobywaną...
Chodzi o to, żeby być interesującą. Najprościej uzyskać ten efekt przez utrzymanie niezależności - tak, żeby mężczyzna był elementem pełnego życia, nie jego sensem.

Na początku każdej nowej znajomości zachowuję się jak książkowa zołza. Dla mnie to jest naturalne zachowanie w stosunku do osoby, której nie znam dobrze i nie obdarzyłam jej jeszcze pełnym zaufaniem. Ale nie można powiedzieć, że jestem niedostępna. Jeśli mam ochotę to idę z facetem do łóżka na pierwszej randce. Ale i tak pozostaję dla niego interesująca, ponieważ nigdy nie może być pewien czy po tej upojnej nocy zostanę na przytulaste śniadanko czy zwieję mu zanim wstanie, bo mam mnóstwo ważnych spraw do załatwienia... Myślę, że chodzi o intencje - zołza robi to, na co ma ochotę (włącznie z seksem i przytulaniem) a nie-zołza może robić to samo, ale z nadzieją, że zostanie to docenione, że dzięki temu mężczyzna obdarzy ją uwagą. I tę różnicę mężczyźni wyczuwają. Zołza nie musi zabiegać o uwagę faceta, bo zna swoją wartość i wie, że tę uwagę dostanie z definicji tongue

32

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Zdobywanie, zołzy, manipulacje. Hm... A przecież dla dużej części mężczyzn ważnym jest, by kobieta była osobą dojrzałą. Dojrzałą, czyli odpowiedzialną, decyzyjną, samodzielną, świadomą swych zalet i wad. (Osobami dojrzałymi bywają nastolatki, a mogą nimi nie być osoby '-dziestoletnie', bo tu nie o wiek metrykalny chodzi.) Tylko tyle i aż tyle. smile

33

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
Wielokropek napisał/a:

Dojrzałą, czyli odpowiedzialną, decyzyjną, samodzielną, świadomą swych zalet i wad. Tylko tyle i aż tyle. smile

I w mojej interpretacji taką właśnie kobietą jest owa książkowa zołza. To nie jest książka o manipulowaniu. Tyle, że jeśli ktoś ma bluszczowatość w naturze to uzna bycie zołzą (tą książkowa, oczywiście) za nienaturalne, sztuczne i określi je mianem gry.
A do nauki asertywności i samoświadomości od podstaw to jednak chyba lepsze są inne książki smile

34

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Oczywiście, że książkowa zołza nie manipuluje (i nie zgadza się na manipulacje wobec niej - a to inne osoby wkurza). Ona jest świadoma siebie, również swych potrzeb i marzeń. I nie jest tak, że lekko traktuje ludzi, że nie szanuje. Książkowa zołza wybiera relacje poziome (bez żadnych podtekstów, proszę smile), czyli nie patrzy na nikogo z góry, ale też przed nikim z bojaźnią nie klęka.

Książkowa zołza odbiega daleko od naszych społecznych stereotypów dotyczących kobiety, jej zachowań - głównie w stosunku do mężczyzn - i jej roli w tzw. ognisku domowym. Dlatego nie dziwi mnie taki negatywny oddźwięk na użyte w książce hasło 'zołza'.

35

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
Wielokropek napisał/a:

A przecież dla dużej części mężczyzn ważnym jest, by kobieta była osobą dojrzałą.

To prawda, i ja w ten sposb pojmuje ową poradnikową zołze - z tym, ze ta duza czesc (optymistyczne zalozenie wink) to mezczyzni rowniez dojrzali. Dojrzaly mezczyzna szuka dojrzalej kobiety, bo tylko wtedy moze stworzyc zwiazek na zasadach partnerstwa, niezaleznosci,odpowiedzialny, z realna troska i bliskoscia itd. I analogicznie - ktos niedojrzaly szuka podobnego sobie partnera, bo podoba mu sie ta forma wzajemnej manipulacji i uzaleznienia, - w taki sposob uzyskuje poczucie waznosci dla drugiej osoby (a nie ma to nic wspolnego z bliskoscia)- wtedy wlasnie, moim zdaniem, zaczynaja sie podchody, gry, manipulacje, sprawdzanie, ile znacze dla tego drugiego.. i dlaczego tak niewiele wink.

36

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Co do manipulacji...Ja ogólnie jestem za tym aby być autentycznym. Owszem ta książka ma takie przesłanie aby być sobą, świadomą siebie, swoich zalet i słabości.

Pierwsze rozdziały są wręcz doskonałe... Piszą o tym wszystkim o czym było tu wspomniane wyżej.

Jednak nie rozumiem sytuacji gdzie sugeruje się w tej ksiażce chwalenie faceta za jakąś pierdołę choć kobieta dobrze wie, że coś zrobiła w zasadzie samam bo bez jej interwencji facet by na to nie wpadł ale będzie go chwalić (łechtać jego ego) i tym samym nieco oszukiwać jak to jest   zachwycona  jego zachowaniem, pomysłowością itp., chociaż wcale tak nie myśli, nie odczuwa podziwu. To dla mnie robienie z faceta barana... To udawnaie, że się jest słodką idiotką, która to niby nic nie rozumie, choć rozumie wszystko bo robi to (odgrywa scenkę świadomie) aby było "dobrze"....

Na zasadzie zrób tak jak chcesz, zrealizuj kobieto swój plan ale wprowadź plan tak aby facet myślał, że sam na niego wpadł i sam go zrealizował. On będzie czuł się wspaniale, a ty będziesz mieć to co chcesz.

Nie potrafię czegoś udawać. Jeśli mam chwalić faceta to szczerze..., a nie po to aby sztucznie połechtać jego ego i budować sztucznie dobrą atmosferę. Nie nadaję sie do takich intryg - to dla mnie manipulacja i to świadoma.

37

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
enya napisał/a:

Jednak nie rozumiem sytuacji gdzie sugeruje się w tej ksiażce chwalenie faceta za jakąś pierdołę choć kobieta dobrze wie, że coś zrobiła w zasadzie samam bo bez jej interwencji facet by na to nie wpadł ale będzie go chwalić (łechtać jego ego) i tym samym nieco oszukiwać jak to jest   zachwycona  jego zachowaniem, pomysłowością itp., chociaż wcale tak nie myśli, nie odczuwa podziwu. To dla mnie robienie z faceta barana... To udawnaie, że się jest słodką idiotką, która to niby nic nie rozumie, choć rozumie wszystko bo robi to (odgrywa scenkę świadomie) aby było "dobrze"....

Na zasadzie zrób tak jak chcesz, zrealizuj kobieto swój plan ale wprowadź plan tak aby facet myślał, że sam na niego wpadł i sam go zrealizował. On będzie czuł się wspaniale, a ty będziesz mieć to co chcesz.

Nie potrafię czegoś udawać. Jeśli mam chwalić faceta to szczerze..., a nie po to aby sztucznie połechtać jego ego i budować sztucznie dobrą atmosferę. Nie nadaję sie do takich intryg - to dla mnie manipulacja i to świadoma.

Ja to odbieram trochę inaczej i na pewno nie na zasadzie knucia intryg czy manipulacji.
Ja po prostu zdaję sobie sprawę z tego, że chwalenie faceta, jakie by nie było, powoduje wzrost jego ego i dzięki temu czuje się bardziej męski, potrzebny i bardziej chętny do pomocy. I nie mam tu na myśli sytuacji, w której proszę misiaczka o wkręcenie żarówki, bo "sama nie umiem" i potem wychwalam go za to przez cały dzień na klęczkach, tylko takie, kiedy wiem, że mogę go pochwalić nawet za pierdołę, bo sprawi mu to radość, a ja na tym nie stracę - wręcz mogę zyskać.

Ja lubię chwalić swojego chłopaka za nawet najmniejsze rzeczy, nie tylko te dużej wagi i istotne. I nie robię tego celem wprowadzenia "sztucznej atmosfery" ani zmanipulowania go, lecz okazuję w ten sposób wdzięczność i pewien rodzaj podziwu, co mężczyźni bardzo lubią. I, co ważne, zawsze jest to szczere.

38

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Lwica_ Jeśli jest to szczere to nie ma sprawy... smile

Chodzi mi bardziej o pewne działania pozornie nie mające nic wspólnego z czymś na czym nam zależy ale o tym nie powiemy wprost tylko na około, stosując różne "umizgi" bedziemy drążyć temat tak aby w końcu facet zrobił to co my chcemy. I on to zrobi nie dlatego, że chciał, przystał na to otwarcie tylko pod wpływem naszych różnych sugestii pozornie nie związanych z tematem.

Tylko, że faceci też stosują tego rodzaju techniki. Fajnie byłoby aby ludzie potrafili być faktycznie wobec siebie otwarci. Nazbyt często jednak uciekamy się do manipulacji. Jak dla mnie manipulacja zakłada, że nie liczymy się z odczuciami i potrzebami drugiej strony tylko zależy nam na realizacji własnego celu gdzie tylko pozornie dbamy o tą drugą osobę.

39 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-01-24 12:14:08)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?
Lwica_ napisał/a:

Ja po prostu zdaję sobie sprawę z tego, że chwalenie faceta, jakie by nie było, powoduje wzrost jego ego i dzięki temu czuje się bardziej męski, potrzebny i bardziej chętny do pomocy. I nie mam tu na myśli sytuacji, w której proszę misiaczka o wkręcenie żarówki, bo "sama nie umiem" i potem wychwalam go za to przez cały dzień na klęczkach, tylko takie, kiedy wiem, że mogę go pochwalić nawet za pierdołę, bo sprawi mu to radość, a ja na tym nie stracę - wręcz mogę zyskać.

Ja lubię chwalić swojego chłopaka za nawet najmniejsze rzeczy, nie tylko te dużej wagi i istotne. I nie robię tego celem wprowadzenia "sztucznej atmosfery" ani zmanipulowania go, lecz okazuję w ten sposób wdzięczność i pewien rodzaj podziwu, co mężczyźni bardzo lubią. I, co ważne, zawsze jest to szczere.

Chwała Ci za to. To się nazywa mądrość - kobiety, którą prawdziwi mężczyźni pożądają smile I nie koniecznie mówię tu o samym chwaleniu, którego chyba każdy człowiek czasem potrzebuje, ale przede wszystkim o tej świadomości i sprawianiu mu "radości" w ten czy inny sposób smile

Książka niestety przeznaczona dla niedojrzałych nastolatek, która ewidentnie namawia do bycia niemiłą wobec płci męskiej, zmieniając znaczenie słowa "miła" czy "zołza" w rzeczy samej, bo gdy jesteś "miła" to jesteś "zerem", "nie szanujesz siebie", co oczywiście jest absurdem. Niestety wiele nastolatek bierze te stwierdzenia dosłownie. Książka manipuluje młodymi kobietami, mówi im jakie mają być, co jest dobre, a co złe - z perspektywy autorki - inaczej mówiąc, mówi jak małpować. Tego typu "rady" nie tylko robią mętlik w głowie, ale przede wszystkim tworzą  blokady, wewnętrzne sprzeczności i konflikty.

Książka próbuje programować zachowania społeczne, z resztą jak wiele innych książek również tych dla mężczyzn. Książka napisana, by się sprzedać i manipulować relacjami. Istnieją grupy społeczne, które tym kierują i zarabiają dosłownie miliony.

Co do samej autorki musiała zostać bardzo skrzywdzona, musi mieć bardzo niskie poczucie wartości, by pokazać, że jest lepszą, że jest kimś, że do szczęścia nikogo nie potrzebuje itd. Absurd za absurdem, który jeden za drugim przeczy prawdziwej naturze kobiet, ich prawdziwemu szczęściu i zdrowiu. Przeczy temu, kim są z natury. Nie pozwala im, być sobą.

Książka napisana, by się sprzedać i zarobić, ale najciekawsze jest to jak próbuje zmieniać znaczenie słów, ludzkie zachowania, by osiągnąć swoje cele. Dla socjologów, to zapewne prawdziwa ciekawostka, z resztą sekty też zmieniają/programują ludzi, ale nie na taką skalę i w taki sposób.

Mówi się, że książka napisana w humorystycznym tonie. O tak, jak najbardziej, humor to faktycznie potężne maskujące narzędzie podprogowe.

Wniosek: książka bardziej szkodzi niż pomaga. Związki sypią się, a biznes się rozkręca.

40 Ostatnio edytowany przez marek_romek (2014-01-24 15:23:00)

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Tak i nie. To zależy czego szukasz w facecie. Jeśli myślisz o poważnym związku opartym o zaufaniu, raczej nie.

Przeczytałem książkę. Kilka razy się śmiałem, ale generalnie pozycja bardzo nierówna. Jest dużo prawdy, ale i dużo nieprawdy, poza tym pisana w amerykańskich warunkach... Ja bym to traktował raczej jako zbiór anegdot, z których ewentualnie można coś wyciągnąć. Poza tym uważam, że tego typu książki robią co niektórym wodę z mózgu (z resztą jak całe media) i przedstawiają zakłamaną rzeczywistość.
Podsumowując, by chronić panie przed zgubnym wpływem - pozcję należy spalić na stosie big_smile

41

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Określenie zołza było tu niefortunne. Kobieta, która wie czego chce, która nie daje sobą pomiatać, ale nie pomiata partnerem (za bardzo ;-)
Od zołz czyli tych wiecznie niezadowolonych mężczyźni odchodzą. Jestem kobietą dominującą, ale to nie znaczy, że poniżam partnera (no może trochę ;-) Nie chciałabym jednak by on myślał o mnie "zołza".

42

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

O wiele lepsza jest druga część ,,Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy?". Wydaje mi się bardziej życiowa wink A tak szczerze, to choćbyna przykładzie forum, ile kobiet ma do swoich facetów pretensje, o których piszą nam, zamiast powiedzieć im, ile kobiet cierpi, bo czeka na telefon od jakiegoś kolesia, ktory juz dawno je olał? Ta książka pokazuje fajne podejście do takich spraw wink

43

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

44

Odp: Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Zależy od wychowania,  nie wyobrażam sobie olać mojego gościa, chociaż znam przypadki, gdzie dziewczyny nie częstują i dla mnie to jest obraza i nietakt.

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026