Witajcie dziewczyny. Moj problem jest taki ze panicznie boje sie pracowac, zarabiac. Na sama mysl ze mam isc do pracy jutro pojutrze czy za tydzien sprawia ze coraz szybciej oddycham spinam sie, sztywnieje cala. Ramiona najbardziej. Nie moge ruszyc nimi, tak bardzo boje sie, nie mam pojecia tylko dlaczego. Sama siebie nie poznaje, co robi ze mna paniczny strach przed praca, jakimkolwiek zarobkiem, zobowiazaniem. Pomaga tylko takie jak powiem i postanowie sobie ze nie pojde do pracy, dopiero spokojna jestem. A na mysl ze ide zaczyna sie wszystko od nowa. Co to jest ? Jak sie pozbyc tego ? Mam to od zawsze, od kad pamietam, nigdy nie szlam do pracy bez strachu tak wielkiego . Meczace to bardzo. A do rachunkow musze sie dolozyc co miesiac, jedzenie i srodki czystosci tez musze kupowac. Pomocy bo nie daje rady.
Podobne tematy
Witajcie dziewczyny. Moj problem jest taki ze panicznie boje sie pracowac, zarabiac. Na sama mysl ze mam isc do pracy jutro pojutrze czy za tydzien sprawia ze coraz szybciej oddycham spinam sie, sztywnieje cala. Ramiona najbardziej. Nie moge ruszyc nimi, tak bardzo boje sie, nie mam pojecia tylko dlaczego. Sama siebie nie poznaje, co robi ze mna paniczny strach przed praca, jakimkolwiek zarobkiem, zobowiazaniem. Pomaga tylko takie jak powiem i postanowie sobie ze nie pojde do pracy, dopiero spokojna jestem. A na mysl ze ide zaczyna sie wszystko od nowa. Co to jest ? Jak sie pozbyc tego ? Mam to od zawsze, od kad pamietam, nigdy nie szlam do pracy bez strachu tak wielkiego . Meczace to bardzo. A do rachunkow musze sie dolozyc co miesiac, jedzenie i srodki czystosci tez musze kupowac. Pomocy bo nie daje rady.
wierz mi, ze to doskonale rozumiem. Nie Ty jedna masz taki problem, ja kiedyś tez zmagałam się z czymś podobnym, ale po prostu udało mi sie przezwyciężyć strach. Byc może Ty masz jakąs nerwicę lękową, ale to da sie opanować - pomyśl nad pomoca u terapeuty, od tego może być tylko lepiej, na pewno nie gorzej! trzymam za Ciebie kciuki!!!
Przypuszczam, że blokada i lęk skończyłyby się, gdybyś nie miała co jeść i znalazłabyś się na ulicy.
Sytuacja bez wyjścia bywa najczęstszym skutecznym lekarstwem.
Spinasz się, bo nie masz doświadczenia i nie wiesz z czym to się je. Rozwiązanie? Idź do pracy, zobacz, że to nic strasznego i Ci przejdzie ![]()
Pamiętaj o jednym , Ty prace masz, inni o niej marzą. Więc uświadom sobie w jakiej sytuacji jesteś.
Jeśli potrzebujesz, to zgłoś się do terapeuty.
byłaś u lekarza, może masz nerwicę?
Czy to nie jest czasami lęk przed byciem dorosłą, przed wkroczeniem w świat ludzi podejmujących decyzje, odpowiadających za siebie ?? Stoisz u progu dorosłości, ale jednocześnie silnie trzymasz się tego co dawało Ci bycie dzieckiem, tego co jest Tobie znane, bezpieczne, wygodne.
Pogadaj z terapeutą.
zgadzam sie, powinien tu pomoc terapeuta.
mam podobny problem, najgorsze jest to, ze faktycznie najlepszym lekarstwem jest samo podjecie walki z problemem, czyli to przed czym najchetniej po prostu ucieklibysmy jak najdalej.
moj problem polega na tym, ze boje sie ocen ludzi z zewnatrz, co ma zwiazek z zanizona samoocena.
nie jest latwo, ale codzienna walka wzmacnia i daje poczucie tego ze mam kontrole nad swoim zyciem.
pozdrawiam cieplo!
Prawdopodobnie mam nerwice lękowa i to juz od dziecinnych lat. Lecze sie na nia od 2 lat. Mieliscie racje, podjecie pracy mimo lęku jest pomocne, w zaleznosci jakich ludzi spotka sie tam, jak nas traktowac beda. Ja trafilam na calkiem fajnych ludzi, przyjaznych i troche sie otworzylam z tego powodu. Jednak mimo wszystko lęk nadal byl, przez cale miesiace poki pracowalam ale mniejszy troszeczke niz na poczatku, przy podejmowaniu pracy. Po miesiacach wnikliwych obserwacji samej siebie i wlasnych spostrzezen znalazlam przyczyne .. Mam zal do rodzicow, rodziny ze nikt nie pomogl mi kiedy potrzebowalam, a bylam za mala by sama pojsc do lekarza odpowiedniego. Chodze z poczuciem skrzywdzenia wielkiego przez nich, tworzy sie bunt we mnie i niechec do wszystkiego czego wymagali ode mnie, tzn szkoly i pracy az wkoncu powstal lęk paniczny przed szkola i praca potem i tak jest nadal chciaz minelo wiele lat i jestem dorosla.
Janinka, Wiosnka, Mahika wszystkie macie racje. Boje sie wziasc odpowiedzialnosc za swoje wlasne zycie, tego ze sama bede musiala o siebie zadbac i wszystko zapewnic sobie dach nad glowa, cieply kat, cos do jedzenia, wode do umycia. Nie wiem dlaczego ale to wszystko jest takie przerazajace dla mnie. Moze obawiam sie ze jak nie dam rady to strace te skromne kilka potrzebnych rzeczy. Najlepiej czuje sie kiedy nic nie musze ani do szkoly ani do pracy, to jest ok, z tego co zauwazam. Bo zadnego przymusu. Ale Srodki finansowe sie koncza, martwie sie co dalej. Dlatego jutro ide na rozmowe o prace no i zaczyna sie wszystko od nowa. Lek przerazliwy, glowa i cialo przez bol w roznych miejscach opor i napiecie mocno mowia NIE CHCE TEGO. W miesniach napiecie rosnie, stres coraz bardziej im blizej rozmowy. Nie samej rozmowy sie tak boje co podjecia tej pracy. Ze strachu sztywnieje cala tworzac tym silniejszy opor im wiecej mysle o czynnosciach jakie wykonywac bede. Cos we mnie nie chce od lat i trzyma sie tego tym silniej im bardziej angazuje sie w jakas prace albo jak staram sie o jakas. To trudne do opisania co lęk ze mna robi w kilka chwil.
CYniczna Hipo takie sytuacje moze sa pomocne ale nie dla mnie, mnie tylko przybijaja one z powrotem jeszcze bardziej. Majac spokojny szczesliwy i w kochajacej wspierajacej atmosferze dom idac do pracy wiedzialabym ze jak sie nie uda to wroce do domu i bedzie ok, a tu jak sie nie uda to wyladuje bez domu nie mam gdzie wrocic. Ta wizja przeraza mnie dodatkowo nie wspominajac juz pracy.
Miałem to samo, dopóki nie przepracowałem i w jednej pracy i drugiej po miesiącu. Pozniej ustabilizowało się i był oto czyms normalnym. Dostajesz wypłate i myslisz co z nią zrobic, ale nie masz pewnosci, ze praca będzie i w kolejnym miesiącu więc sie boisz.
TEO spinam sie zawsze kiedy mam sie czegos podjac praca lub zadanie domowe, porzadki domowe lub opieka nad dzieckiem/dziecmi. Jakby bronie sie przed robieniem tych wszystkich rzeczy ktore ktos wczesniej nakaze mi robic. Ja umyslem i cialem mowie NIE CHCE jakbym nie umiala juz slowami. Tego nie jestem w stanie przezwyciezyc sama.
SUSAN, JANINKA, WIOSNKA wizyty u terapeuty dobrego(nie byle jakiego bo takich tez odwiedzalam i nie wspominam dobrze tego,) sa mozliwe narazie az dopiero od wrzesnia mniej wiecej ,teraz tylko prywatnie. Na prywatne wizyty jezdzilam na kilka spotkan tyle ile jeszcze mialam w portfelu i troszke lepiej, a na nastepne musze najpierw zarobic i w tym caly problem. Nie jestem w stanie przelamac strachu, tego przerazliwego ciagle rosnacego lęku dlatego kazda godzina pracy jest ogromnie dla mnie ciezka najbardziej kiedy o tym pomysle, az kreci mi sie od tego w glowie . Prawie niemozliwe bym zarobila na wlasne utrzymanie do tego prywatne wizyty bo innych nie ma, to u mnie graniczy z cudem praktycznie. Bede chciala starac sie o uzyskanie niezdolnosci do pracy potem renty na czas az z tego calkiem wyjde. Pracujac ciezko mi zawsze jest zdrowiec poniewaz to wlasnie na punkcie pracy mam glownie jakas fobie i nie chce jej jakos, dziwne to troche ale tak to odczuwam .
niby z jakiej racji ta renta?
no ja się nie zgadzam
jako człowiek płacący podatki nie zgadzam się na renty dla osób, które BOJĄ się pracować
absurd jakiś....
Janinka, Wiosnka, Mahika wszystkie macie racje. Boje sie wziasc odpowiedzialnosc za swoje wlasne zycie, tego ze sama bede musiala o siebie zadbac i wszystko zapewnic sobie dach nad glowa, cieply kat, cos do jedzenia, wode do umycia. Nie wiem dlaczego ale to wszystko jest takie przerazajace dla mnie. Moze obawiam sie ze jak nie dam rady to strace te skromne kilka potrzebnych rzeczy. Najlepiej czuje sie kiedy nic nie musze ani do szkoly ani do pracy, to jest ok, z tego co zauwazam. Bo zadnego przymusu. Ale Srodki finansowe sie koncza, martwie sie co dalej. Dlatego jutro ide na rozmowe o prace no i zaczyna sie wszystko od nowa. Lek przerazliwy, glowa i cialo przez bol w roznych miejscach opor i napiecie mocno mowia NIE CHCE TEGO. W miesniach napiecie rosnie, stres coraz bardziej im blizej rozmowy. Nie samej rozmowy sie tak boje co podjecia tej pracy. Ze strachu sztywnieje cala tworzac tym silniejszy opor im wiecej mysle o czynnosciach jakie wykonywac bede. Cos we mnie nie chce od lat i trzyma sie tego tym silniej im bardziej angazuje sie w jakas prace albo jak staram sie o jakas. To trudne do opisania co lęk ze mna robi w kilka chwil.
to twój mechanizm ochrponny, starannie pielęgnowany i wspierany przez ciebie od lat
bo pracować ci się nie chce
w dupie się przewraca
THE PASS, ENDA LUZJA To co sie ze mna dzieje na mysl o pelnym zaangazowaniu w prace jakas jest niemozliwe, niewyobrazalne. Poza tym trwalo to tak dlugo,wlasciwie pokad pamiec moja siega ze wgralo mi sie w psychike. Mam swiadomosc tego, potrzebuje tylko kilku miesiecy spokoju, bez przymusu pracy. Jednak srodki na zycie sie koncza, trzeba cos robic no i pojawia sie ten przerazliwy strach, lek, z jakiegos powodu cos we mnie krzyczy NIE ! ROBIAC NA PRZEKOR TEMU, NAWRACAM CHOROBE. Musze to przepracowac z pomoca psycholog zanim pojde do pracy robiac odwrotnie powstaje cos zlego w mojej glowie. Z takiej racji renta, na zycie, spokoj i czas. Bede wdzieczna za troche zrozumienia, kiedys ty bedziesz potrzebowa pomocy, ktos powie ci a z jakiej racji? Co mu powiesz, czujac gleboko swoja chorobe, to co siedzi w psychice, ?
18 2014-04-06 21:38:25 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-06 21:39:20)
Tzn ja Ciebie rozumiem, ale moj post nie miał na celu Ciebie atakowac (jak inni wlasciwie) tylko spytac na jakiej podstawie? Przeciez nikt z powodu lęków nie przyznaje renty. Chyba ze zaszyłabys sie w domu i widziała słonie (czasem na schizofrenie dają rente). Jezeli zyjesz w miare normalnie (szczegolnie z ludzmi),jestes sprawna fizycznie, a tylko nie pracujesz to coz. Na to nie ma rady. Trzeba gonic.
Powinnas sobie pojsc na psychoterapie dynamiczna naprawde pomaga. Nie zwlekaj bo szkoda czasu, a samemu ciezko sobie poradzic z roznymi mechanizmami naszego mozgu i podswiadomosci. Naprawde serdecznie Ci radze, znajdz sobie jakiegos dobrego terapeute i sobie spokojnie nad soba pracuj, da sie wszystko ![]()
No może warto porozmawiać z psychologiem, albo poszukać jakiejś satysfakjonującej pracy. Ja od momentu kiedy zmieniałam pracę i pracuej teraz w oddziale Kasy Stefczyka, jestem w końcu zadwolona, lubię moją pracę, ludzi z którymi pracuje i już nie marudze każdego ranka, że mi się nie chce.
Co prawda temat pewnie zapomniany przez autorkę ale może ktoś inny przeczyta co chce napisać.
Ogólnie z pracą miałem podobnie, też się strasznie bałem do niej pójść i pewnie bym nawet nie zaczął gdyby nie to, że osoby w moim gospodarstwie domowym wręcz wymusili na mnie bym się przeszedł do roboty i... nie żałuję.
Znam doskonale ten strach przed pracowaniem, uwierzcie mi, że to tak naprawdę siedzi tylko i wyłącznie w naszych głowach, po pierwszym dniu pracy zmieni się wasze podejście do tematu - a po wypłacie to już w ogóle
Tylko zrobić pierwszy krok i będzie dobrze. No chyba, że szef będzie jakimś terrorystą to lęk może się pogłębić jeszcze bardziej.