Moj brat popelnil samobojstwo, strasznie mi ciezko,bylismy bardzo zwiazani ze soba, chorowal na depresje wiele lat, tyle razy go prosilam zeby mnie nie zostawial, a jednak to zrobil. Tesknie ogromnie, nie wiem czy kiedys bedzie lzej, staraam sie byc silna dla mamy, ona to najbardziej przezywa, widze jej ogromne cierpienie i nie wiem jak jej pomoc, rozmawiam z nia bardzo duzo. Na pomoc psychologa nie chce sie zgodzic, nic nie zrobie na sile. Moj brat byl tak dobra osoba, ze serce sie kraje kiedy mysle jaka smiercia umarl, jaki bol sobie zadal.
Podobne tematy
Współczuję bardzo. Myślę że Tobie także pomogła by teraz rozmowa z psychologiem. Czy Twój brat chodził na terapię?, brał leki?
Czy ból przejdzie, kiedyś w pewnym stopniu tak. Czy do końca, raczej nie. Ja straciłem swojego jedynego przyjaciela wiec częściowo wiem, co możesz teraz czuć. Mamie faktycznie na sile nie pomożesz ale bardzo ważne jest, żebyście nie były same. Ani ty, ani ona. Jeśli znasz kogoś, z kim mogłaby porozmawiać, jakaś jej przyjaciółkę czy kogoś takiego poproś ją, żeby mamę spróbowała trochę zająć rozmowa. Nie pocieszyć, nie wyciągać z domu tylko tak po prostu pogadać, żeby nie odeszła całkiem od życia codziennego. Ty też koniecznie komuś oprócz mamy się wygadaj, wypłacz, wykrzycz, to bardzo często pomaga a na pewno nie zaszkodzi. Absolutnie nie możesz siedzieć sama, ja to przerabialem i nie ma chyba gorszego wyjścia. Wiem też, że łatwo mówić, ale w tej chwili roztrzasanie tego, dlaczego twój brat to zrobił nic dobrego nie przyniesie. Nie twierdzę, że masz zapomnieć i żyć dalej bo tak się nie da poza tym to nieludzkie. Ale postaraj się chociaż na chwilę skupić się na tym co trzeba zrobić na jutro, będzie Ci na pewno trochę lżej.
Ból zawsze już pozostanie,raczej z biegiem czasu złagodnieje-po prostu pogodzisz się z utratą brata.Czy brat się leczył na tą depresję,byl na jakiś lekach?
Wspołczuje ale radze ci skorzystac z pomocy psychologa czasem chyba nie daje sie wszystkiego racjonalnie wytłumaczyc.
W depresji czlowiek sam sobie nie zadaje chyba bolu przynajmniej swiadomie.
Bol jest w nim , wypełnia go, nie wiadomo dlaczego i co zrobic .
Współczuję bardzo. Myślę że Tobie także pomogła by teraz rozmowa z psychologiem. Czy Twój brat chodził na terapię?, brał leki?
Moj brat leczyl sie kilka lat, nic nie dawaly zadne leki, tak mowil, ze nic mu nie pomagaja. Na terapie tez jakis czas chodzil, ale zrezygnowal, tez powiedzial ze nic mu nie daje. Probowalam go namawiac ze moze za szybko rezygnuje z tej terapii, ze jakis czas musi potrwac zeby bylo widac efekty, ale nic z tego.
Minelo kilka miesiecy od jego smierci, do tej pory myslalam ze sobie radze dobrze, wazna byla tylko mama, dla niej sie trzymalam, ja wspieralam, a teraz juz widze po sobie ze strasznie odbija sie to wszystko na moich nerwach, bardzo szybko sie denerwuje, latwo mnie wyprowadzic z rownowagi, wiem ze wszyscy ktorzy mi tez radza psychologa maja racje, w najblizszym czasie napewno sie zglosze po taka pomoc.
Jak narazie nie potrafie sobie wyobrazic mojego dlaszego zycia, wiem ze jakos bedzie, wiem ze nie zalame sie do konca tak jak moj brat, ale tez wiem ze nigdy nie bedzie tal samo.
... wszyscy ktorzy mi tez radza psychologa maja racje, w najblizszym czasie napewno sie zglosze po taka pomoc.
Jak narazie nie potrafie sobie wyobrazic mojego dlaszego zycia, wiem ze jakos bedzie, wiem ze nie zalame sie do konca tak jak moj brat, ale tez wiem ze nigdy nie bedzie tal samo.
PRIMO - bardzo współczuję. Strasznie trudne jest życie po stracie.
Secundo - sama widzisz, że depresja to nie przelewki... poważna, zagrażająca życiu choroba. I nie prawda, że człek w depresji nie robi sobie krzywdy. W poczuciu bezradności potrafi się ranić.
Tertio - skoro WIDZISZ, że rady SĄ słuszne to... nie rób błędu brata i nie bagatelizuj tej zwodniczej choroby.
A ostatnie: ponoć do depresji ma się "skłonności:" rodzinne. MOŻE teraz mogą one, dotąd uśpione cichutko i w Tobie się budzić... NIE BEZ POWODU - śmierć bliskiej osoby najzdrowszego przecież może "wpędzić" w depresję!
Trzymaj się. I zadbaj o siebie TEŻ. Nie tylko o mamę ![]()
Mój brat też niestety opuścił ten świat, był uzależniony ale jego śmierć wszystkich zaskoczyła, na mnie niestety odbiła się w największym stopniu. Nie pozwoliłam sobie na przeżycie żałoby, nie wyrzucałam z siebie emocji, ciągle powtarzałam sobie, że dam radę, wkładałam maskę za maską. Przypłaciłam to depresją, już nie chodzi o głowę - moje ciało odmówiło mi po prostu posłuszeństwa. Póki nie zrozumiesz, że karzesz samą siebie i to Twoje życie jest najważniejsze nie zaznasz równowagi. Liczy się tylko tu i teraz.
Wczoraj również straciłam swojego ukochanego brata byliśmy u mojej mamy kiedy zadzwoniła do nas jedna pani z inf żeby mama jak ma czym żeby przyjechała bo Ł. został dzgnięty nożem raz dwa wsiadliśmy w samochód i pojechaliśmy jadąc już wiedziałąm że już go nie uratują bo karetka stała widziałam jak leżał w kałuży krwi jak ratownicy próbowali go ratować ale ja wiedziała że jego tam już nie ma nawet go nie rozpoznałam jedynie jego buty to co przeżywamy a szczegulnie mama to cos straszego jak sobie pomyśle że już go wiecej nie zobacze że już nigdy do mnie nie napisze to ogarnia mnie taki przerażliwy ból że nie wiem co raczej nie mysle o swoje śmierci wiem że musze żyć dla moich dzieci bo mąż by sobie nie poradził ale to tak boli moja mama jak bardzo cierpi jak matka ma pochowac własne dziecko nie ma większego bólu od takiego kiedy trzeba pożegnac swoje dziecko nie jem nie pije od wczorak wiem że to zle ale nic przez gardło nie przechodzi dzis rózaniec a jak z pogrzebem jak przezyć tem dzień chce isc do lekarki po recepte na jakieś psychotropy ale mąż sie nie zgadza może ma rację wspomniał o pomocy psychologa jiesli będzie z nami zle to poprosimy o taką tylko czy za to sie płaci? to może głópie pytanie ale dla mnie ważne bo być może będziemy musieli z kimś o tym pogadać