netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Poważny związek a "niewyszumienie się"

52 odpowiedzi18 081 wyświetleńzałożony przez busiu, 03.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Poważny związek a "niewyszumienie się"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1

Temat: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Z góry przepraszam za niezbyt mądrze brzmiący tytuł wątku, ale przychodziły mi do głowy jeszcze głupsze smile więc stanęło na tym.

Zakładam wątek, bo jestem ciekawa Waszych opinii dotyczących problemu mojego kumpla, jak i po części mojego.

Jesteśmy właściwie w podobnej sytuacji - oboje w kilkuletnich związkach, naprawdę bardzo szczęśliwi, że znaleźliśmy odpowiednie osoby dla siebie (kumpel dodatkowo już zaręczony z dziewczyną). Dziewczyna jest naprawdę świetna- piękna, kobieca, świetnie gotuje, jest urocza, kochająca,rozpieszcza chłopaka - no miód malina.

Problem jest taki - chłopak jest z nią 3 lata, oboje mają ok. 23 lat, jest to jego pierwsza dziewczyna, pierwsza partnerka seksualna, wcześniej zaliczał raczej nieodwzajemnione miłości. Ona oczywiście na odwrót - miała już kogoś wcześniej, była w kilku związkach. I ostatnio przy szczerej rozmowie spytałam się go, czy nie uważa, że zaręczyny to trochę za wcześnie. Wyznał szczerze, że męczy go to, że np. nie wie, jak to jest uprawiać seks z kimś innym. Dodatkowo dochodzi fakt, że jego dziewczyna jakieś doświadczenia posiada, nie byli dla siebie pierwszymi partnerami, bo może wtedy łatwiej byłoby mu to "niewyszumienie" znieść. Zaznaczył, że nie bierze pod uwagę np. zdrady, czy rozstania po to, żeby się wyszaleć, nie potrafiłby żyć z wyrzutami sumienia, bo to naprawdę uczciwy i porządny chłopak.

Ja mam podobne odczucia - żałuję, że nie "szalałam" więcej. Sama też byłam dziewicą kiedy poznałam mojego chłopaka, męczyłam się też z zazdrością o jego przeszłość. Teraz nie męczy mnie zazdrość, a ciekawość i dodatkowo żal, że to już stracone, bo też nie biorę pod uwagę zdrady czy rozstania tylko po to, żeby spróbować seksu z kimś innym.

Z mojego punktu widzenia tego problemu nie da się rozwiązać, ale może ktoś czuje/myśli podobnie, jest w podobnej sytuacji? A może jednak widzicie wyjście z takiej sytuacji?

2

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Mój chlopak też byl dla mnie pierwszym i nie widze sensu zastanawiania się nad tym, jakby to było z innymi bo przecież skoro rozstanie ani zdrada nie wchodzi w gre... To po o tym myśleć? tongue Raczej nie prowadzi to do niczego.
Nawet jeżeli kiedyś byś się wyszalala, to przecież to nie byłoby teraz ważne, bo kochasz swojego chłopaka a poprzedni kochankowie odeszli by w zapomnienie.
Nie ma sensu też rozkminiać tego, że partner mial kogoś przed nami. Co z tego, skoro to już było a nie jest, przecież nie myśli o tym i nie wspomina. Jest to przeszłość, a liczy się teraźniejszość i przyszłość z ukochaną osobą.

3

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Ja myślę, że to coś co ktoś przeżywa czy to parę dziewczyn w łóżku faceta, czy facetów zaliczonych, nie ma nic wspólnego z chęciami i pragnieniami.
Chęci i pragnienia ma się, to jest oczywiste, ale tylko wtedy są problemem, gdy jest znudzenie obecną osobą.
Załóżmy, że ten jeden jedyny partner, a nie wiadomo jaki się okaże po 40 latach jest wyjątkowy - co jeśli spiepszy się to i zawsze pozostanie żal???
Osobiście uważam na słowo klucz, bo one złudne, tak samo jak to, że idąc na zakupy nie można poznać tej z którą do łóżka się wskoczy. Złudne, lecz co ważne czy spojrzenie, które na zawsze, słowa które są zawsze i ta osoba,która jest wyjątkowa czy testosteron lub mrowienie wink
Każdy ma swą odpowiedź, tak samo jak to - czy pierwsza osoba ostatnia czy ostatnia pierwszą.
Osobiście uważam, że każda osoba jest pierwsza, bo czasu w życiu by nie starczyło by poznać tak jak by się chciało.

4

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Busiu, jeśli się porządnie zastanowisz to na pewno wymyślisz wiele przykładów rzeczy, których mieć nie możesz. Nie możesz np. jednocześnie mieszkać w Polsce i w Australii. Nie możesz jednocześnie pracować w banku i być lekarzem. Coś trzeba wybrać. Życie opiera się na decyzjach i konsekwencjach decyzji. Postanowiłaś wejść w poważny związek, jesteś z niego zadowolona - trzeba iść tą drogą, na niej szukać atrakcji i nie rozmyślać co było za skrzyżowaniem, w które nie skręciłaś smile

Jeśli obrana droga nie spełnia Twoich oczekiwań - należy poszukać innej. Ty jednak jesteś z owej drogi zadowolona. Więc uświadom sobie, że jest to klasyczna sytuacja "coś za coś". Masz udany związek, wizje szczęśliwej przyszłości. Nie zdążyłaś się wyszaleć - trudno. Na pewno jest też wiele innych rzeczy, których nie zrobiłaś i więcej nie będziesz miała okazji. Ale o nich nie myślisz na co dzień, więc nie jest Ci tego szkoda.

Jak to jest uprawiać seks z kimś innym? Inaczej. A jeszcze z kimś innym jest jeszcze inaczej. I tak można "sprawdzać" w nieskończoność. Jeśli masz coś, co Cię satysfakcjonuje - uznaj, że taki był Twój wybór i nie ma co rozpatrywać tego, czego ten wybór Cię pozbawił.

5 Ostatnio edytowany przez vinnga (2014-01-04 00:53:39)

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Każdą opinię można przedstawić w kulturalny sposób. Spróbuj ponownie. Mod. Vinnga

6

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
busiu napisał/a:

Z góry przepraszam za niezbyt mądrze brzmiący tytuł wątku, ale przychodziły mi do głowy jeszcze głupsze smile więc stanęło na tym.

Zakładam wątek, bo jestem ciekawa Waszych opinii dotyczących problemu mojego kumpla, jak i po części mojego.

Jesteśmy właściwie w podobnej sytuacji - oboje w kilkuletnich związkach, naprawdę bardzo szczęśliwi, że znaleźliśmy odpowiednie osoby dla siebie (kumpel dodatkowo już zaręczony z dziewczyną). Dziewczyna jest naprawdę świetna- piękna, kobieca, świetnie gotuje, jest urocza, kochająca,rozpieszcza chłopaka - no miód malina.

Problem jest taki - chłopak jest z nią 3 lata, oboje mają ok. 23 lat, jest to jego pierwsza dziewczyna, pierwsza partnerka seksualna, wcześniej zaliczał raczej nieodwzajemnione miłości. Ona oczywiście na odwrót - miała już kogoś wcześniej, była w kilku związkach. I ostatnio przy szczerej rozmowie spytałam się go, czy nie uważa, że zaręczyny to trochę za wcześnie. Wyznał szczerze, że męczy go to, że np. nie wie, jak to jest uprawiać seks z kimś innym. Dodatkowo dochodzi fakt, że jego dziewczyna jakieś doświadczenia posiada, nie byli dla siebie pierwszymi partnerami, bo może wtedy łatwiej byłoby mu to "niewyszumienie" znieść. Zaznaczył, że nie bierze pod uwagę np. zdrady, czy rozstania po to, żeby się wyszaleć, nie potrafiłby żyć z wyrzutami sumienia, bo to naprawdę uczciwy i porządny chłopak.

Ja mam podobne odczucia - żałuję, że nie "szalałam" więcej. Sama też byłam dziewicą kiedy poznałam mojego chłopaka, męczyłam się też z zazdrością o jego przeszłość. Teraz nie męczy mnie zazdrość, a ciekawość i dodatkowo żal, że to już stracone, bo też nie biorę pod uwagę zdrady czy rozstania tylko po to, żeby spróbować seksu z kimś innym.

Z mojego punktu widzenia tego problemu nie da się rozwiązać, ale może ktoś czuje/myśli podobnie, jest w podobnej sytuacji? A może jednak widzicie wyjście z takiej sytuacji?

No z tymi zaręczynami to musztarda po obiedzie - bo jeśli kumpel już teraz ma takie myśli - to już pewnie tak mu zostanie. Wiele już było podobnych wątków na forum i w sumie jednoznacznego rozwiązania brak. Bo jeśli uporacie się z tymi myślami o "niewyszaleniu" - to jeszcze pół biedy, ale jeśli do tego dojdzie zazdrość wsteczna - w przypadku mężczyzn chyba bardziej destrukcyjna - to najlepiej się rozstać póki czas, co by nie spieprzyć życia partnerowi/partnerce. Trudno tu o jakąś sensowną radę. To co pisze vinnga - ciekawe - no cóż życie to ciągłe pasmo wyborów i konsekwencji z nimi związanych.

7

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
vinnga napisał/a:

Jak to jest uprawiać seks z kimś innym? Inaczej. A jeszcze z kimś innym jest jeszcze inaczej. I tak można "sprawdzać" w nieskończoność. Jeśli masz coś, co Cię satysfakcjonuje - uznaj, że taki był Twój wybór i nie ma co rozpatrywać tego, czego ten wybór Cię pozbawił.

Na moje, to seks z każdą jest podobny, różnice w wyglądzie cipki czy głębokości lub jaki ma biust są mało w sumie ważne. Każda tak samo odczuwa i każda jak ma orgazm to tak samo się zachowuje, a na bank to każda do toalety biegnie się wytrzeć.
Tak samo faceci - każdy jest ten pierwszy, bo każdy inny, lecz w sumie każdy ma podobnego penisa, różnica raptem 3,4 cm, technika, słowa jakie mówi( słowa są potężną bronią na kobiety, uważać więc należy)

Osobiście to wiem, że nie wszystko smakuje, czy warto przekonywać się o tym na własnej skórze? Tak, lecz jeśli miałbym przez to być sam to nie.

8 Ostatnio edytowany przez tomaszek (2014-01-04 01:14:38)

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Remi napisał/a:

Na moje, to seks z każdą jest podobny, różnice w wyglądzie cipki czy głębokości lub jaki ma biust są mało w sumie ważne. Każda tak samo odczuwa i każda jak ma orgazm to tak samo się zachowuje, a na bank to każda do toalety biegnie się wytrzeć.

ee... to chyba jeszcze Remi mało widziałeś - jak porządnie kobietę wymęczyć to na toaletę już siły nie będzie a i różnice w kobiecych orgazmach bywają arcyciekawe ;-) Pewnie, że po pewnym czasie możesz dojść do tego że to TYLKO różnice w smaku, wyglądzie, jakości, zapachu i jeszcze kilku innych rzeczach. Ale - musisz spróbować - prędzej się nie przekonasz ;-)

9

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Remi napisał/a:

Na moje, to seks z każdą jest podobny, różnice w wyglądzie cipki czy głębokości lub jaki ma biust są mało w sumie ważne. Każda tak samo odczuwa i każda jak ma orgazm to tak samo się zachowuje, a na bank to każda do toalety biegnie się wytrzeć.

yikes
Jeśli naprawdę tak uważasz to chyba Ty cały czas z tą samą babką seks uprawiałeś, co najwyżej pod wpływem różnych używek...

10

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Szczerze mówiąc, to ja jako totalny prawiczek boję się tego jak cholera... Boję się, że znajdę fajną dziewczynę, ale chęć porównania się jak to jest z inną przezwycięży. Głupia zazdrość(?), że ja nie szalałem za młodu i trzeba to nadrobić. Nie wiem, czy w ogóle będę traktował pierwszą partnerkę jako opcję przejściową... Okropne to...
Działa to też w drugą stronę. Często słychać o tym, że ktoś nie chce być pierwszą/ym, bo pewnie w takim związku dojdzie do zdrady lub zerwania z powodu zazdrości wstecznej.

11

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

U mnie jest tak, że miałam wcześniej 2 lata z chłopakiem, jak pisałam na forum, był seks, i u mnie to już wcześnie, bo miałam 15 lat. Dla mojego chłopaka za to jestem pierwszą dziewczyną, seks miał wcześniej raz, ale dawno, bo miał 12 lat, aż sama byłam w szoku, że w tym wieku przyszło mu na myśl, żeby z koleżanką spróbować seksu big_smile No więc seks miał, to nie była tylko zabawa w doktora, był seks wink No, ale potem nie miał nic do 21 roku życia, więc to było jakby nie patrzeć dawno, ten seks. Na początku może czuł się dziwnie, że kogoś miałam i że współżyłam regularnie od 15 roku życia, ale przypomniałam mu, że nie lepszy, bo seks w wieku 12 lat- niby raz, no ale był tongue Chciałam mu pokazać, że to nie ma znaczenia, tylko to, jakimi jesteśmy ludźmi. Zrozumiał to. Jesteśmy razem szczęśliwi prawie 5 lat i wątpię, by miał takie myśli, tym bardziej, że już z inną jako ten 12 latek spróbował, może to nie to samo, ale spróbował jakby nie patrzeć.

A ja sama z własnego doświadczenia widzę, że mimo że wcześniej miałam tego chłopaka, że współżyliśmy często, nawet codziennie, to i tak z obecnym partnerem musiałam się uczyć tego na nowy. Każdy jest inny, więc tutaj z moim partnerem czułam się i tak jakbym miała swój pierwszy raz smile  Gdybym nie miała przed moim byłego, to wątpię bym miała żałować. Po prostu to co nas łączy jest dla mnie wyjątkowe, nie wyobrażam sobie seksu z kimś, bez uczuć, nie umiałabym tak. Skup się na tym co Was łączy, traktuj to jako najważniejsze, rozumiem, myśli może czasem Ci się pojawią, skoro je masz, ale pomyśl wtedy co byś mogła stracić- to chyba nie jest tego warte? Współżyjąc tylko ze sobą, nawet jak nie będziesz miała "porównania", to i tak możecie mieć wspaniały seks, wszystkiego uczyć się razem. Nie warto dla chwili sprawdzenia czegoś tracić wyjątkowego związku, nie warto tym bardziej, że jak sama mówisz kochasz swojego chłopaka i nie chciałabyś go stracić.

Pozdrawiam smile

12

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Iami napisał/a:

Szczerze mówiąc, to ja jako totalny prawiczek boję się tego jak cholera... Boję się, że znajdę fajną dziewczynę, ale chęć porównania się jak to jest z inną przezwycięży. Głupia zazdrość(?), że ja nie szalałem za młodu i trzeba to nadrobić. Nie wiem, czy w ogóle będę traktował pierwszą partnerkę jako opcję przejściową... Okropne to...
Działa to też w drugą stronę. Często słychać o tym, że ktoś nie chce być pierwszą/ym, bo pewnie w takim związku dojdzie do zdrady lub zerwania z powodu zazdrości wstecznej.

Najpierw znajdź tą dziewczynę, a potem się zacznij - bądź nie - zastanawiać. Wiele teorii upada w - że tak powiem "realu". Powodzenia!

13

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Iami napisał/a:

Szczerze mówiąc, to ja jako totalny prawiczek boję się tego jak cholera... Boję się, że znajdę fajną dziewczynę, ale chęć porównania się jak to jest z inną przezwycięży. Głupia zazdrość(?), że ja nie szalałem za młodu i trzeba to nadrobić. Nie wiem, czy w ogóle będę traktował pierwszą partnerkę jako opcję przejściową... Okropne to...
Działa to też w drugą stronę. Często słychać o tym, że ktoś nie chce być pierwszą/ym, bo pewnie w takim związku dojdzie do zdrady lub zerwania z powodu zazdrości wstecznej.

Chlopaku, czego się boisz? Ze będziesz mial gorszy wynik od kolegow? Za to może jako jedyny udane małżeństwo?
Powiem szczerze - dla mnie to żaden powód do wstydu.

Co do ciekawości - swoje docikania mozna przelozyc na inne plaszczyzny co da lepszy efekt.
Z doswiadczenia powiem ze nie ma lepszego sexu niż sex z kobietą która kochasz, niezależnie od ilości partnerek.

W swoim pierwszym poscie wyraziłem swoją dezaprobatę dla tego wątku,  którym to rozważany jest pomysl pozostawienia na lodzie osoby która się kocha i która kocha nas, w zamian za możliwość odbywania incydentalnych numerkow, obarczonych większym ryzykiem ciąży i zarażenia się różnymi swinstwami. Osoby prowadzące taki tok myślenia pozdrawia się i tym samym uprasza o porzucenie swoich partnerów, zanim głęboko ich zranicie swoim nietuzinkowym i nowoczesnym spojrzeniem na świat.
Może kto inny bardziej doceni to, co ma
Lepiej?

14

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
pomocnikgargamela napisał/a:

W swoim pierwszym poscie wyraziłem swoją dezaprobatę dla tego wątku,  którym to rozważany jest pomysl pozostawienia na lodzie osoby która się kocha i która kocha nas, w zamian za możliwość odbywania incydentalnych numerkow, obarczonych większym ryzykiem ciąży i zarażenia się różnymi swinstwami. Osoby prowadzące taki tok myślenia pozdrawia się i tym samym uprasza o porzucenie swoich partnerów, zanim głęboko ich zranicie swoim nietuzinkowym i nowoczesnym spojrzeniem na świat.
Może kto inny bardziej doceni to, co ma
Lepiej?

Lepiej big_smile
Ale...przecież autorka pisze, że ani ona, ani jej kolega w podobnej sytuacji, nie zamierzają posuwać się do zdrady, ani kończyć swoich związków, żeby się przespać z kimś innym...
Ich męczy jedynie pewien żal, że czegoś nie spróbowali i już nie spróbują. Gdyby chcieli zdradzać to by tego żalu nie było i wątku by nie było. Ona pyta czy da się jakoś to poczucie stłamsić.
W sumie wątek podobny do tych z kategorii "nie mogę się pogodzić, że ona nie jest dziewicą". Jedynym rozwiązaniem jest zmiana myślenia. Naszym zadaniem jest podsunąć takie inspiracje, żeby autorka mogła coś w swym myśleniu zmienić.
Znając Busiu z wielu wątków na forum uważam, że to bardzo myślące dziewczę, więc jest duża szansa, że coś z naszych wypowiedzi dla siebie weźmie.

Kiedy się ma w głowie zakodowane własne wyobrażenie związku i w tym wyobrażeniu na ważnym miejscu figuruje wierność - myśli o "niewyszumieniu się" raczej nie prowadzą do zdrady. Takie myśli miałam z moim pierwszym partnerem. I to w początkowej fazie wściekłego zakochania smile No bo jak to - już? Tak szybko? Będę wiedziała jak jest tylko z tym jednym? Ale związek i wierność dla mnie są nierozdzielne. Więc szybko zdałam sobie sprawę, że, skoro zdecydowałam się być w związku to również zdecydowałam, że nie zobaczę jak to jest z innym tongue Kluczowe było wyrażenie "TO MOJA DECYZJA". I myśli zniknęły, a przynajmniej stały się bardzo, bardzo rzadkie. Inną sprawą jest fakt, że i tak się po latach rozstaliśmy i mogłam zobaczyć jak jest z innym(i). Mogę więc powiedzieć, że bez porównania lepiej mieć super związek niż doświadczenia (jeśli nie ma możliwości mieć i tego, i tego smile ). Tyle, że dla osoby, która nie sprawdziła osobiście taki tekst jest bez znaczenia smile

15

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Ludzkie dylematy... Człowiek chciałby mieć wszystko. Mieć osobę która go kocha, najlepiej bez przeszłości, sam mieć trochę doświadczenia, a w dodatku oczekiwać od swojej drugiej połówki "jednostajności" a prawda jest taka, że każdy chcę spróbować wszystkiego.. Każdy z nas musi wybrać co jest dla niego ważne, mieć jedną wartościową "rzecz", czy mieć wszystko, ale jednak to nic stałego. Potrzeby fizyczne kłócą się z duchowymi, tak było, jest i będzie. Ciężkie tematy....

16

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

busiu, swingerstwo. tongue

17

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Kiedy byłam z moim pierwszym facetem w związku, nie myślałam o wyszumianiu się w tej perspektywie. Wyszumienie dla mnie to były imprezy, głupi przygody ze znajomymi, ale jeśli chodzi o seks nie traktowałam tak tego. Cieszyłam się i nie czułam takiej potrzeby , nie interesował mnie seks z innymi. Choć teraz z czasem okazuje się, że nasz pożycie było dość nudne i jednostajne, jednak wtedy nie było to dla mnie priorytetem w związku.

Także jak mi się wydaje, to taki kaprys.

18

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

I widzicie truskaweczka19, busiu i inne??

Ten właśnie temat był moim głównym motorem napędowym mojej decyzji o skorzystaniu z "profesjonalistki", choć jak już pisałem chodziło mi też o inne rzeczy, ale mniejsza z tym....


busiu napisał/a:

Z góry przepraszam za niezbyt mądrze brzmiący tytuł wątku, ale przychodziły mi do głowy jeszcze głupsze smile więc stanęło na tym.

Zakładam wątek, bo jestem ciekawa Waszych opinii dotyczących problemu mojego kumpla, jak i po części mojego.

Jesteśmy właściwie w podobnej sytuacji - oboje w kilkuletnich związkach, naprawdę bardzo szczęśliwi, że znaleźliśmy odpowiednie osoby dla siebie (kumpel dodatkowo już zaręczony z dziewczyną). Dziewczyna jest naprawdę świetna- piękna, kobieca, świetnie gotuje, jest urocza, kochająca,rozpieszcza chłopaka - no miód malina.

Problem jest taki - chłopak jest z nią 3 lata, oboje mają ok. 23 lat, jest to jego pierwsza dziewczyna, pierwsza partnerka seksualna, wcześniej zaliczał raczej nieodwzajemnione miłości. Ona oczywiście na odwrót - miała już kogoś wcześniej, była w kilku związkach. I ostatnio przy szczerej rozmowie spytałam się go, czy nie uważa, że zaręczyny to trochę za wcześnie. Wyznał szczerze, że męczy go to, że np. nie wie, jak to jest uprawiać seks z kimś innym. Dodatkowo dochodzi fakt, że jego dziewczyna jakieś doświadczenia posiada, nie byli dla siebie pierwszymi partnerami, bo może wtedy łatwiej byłoby mu to "niewyszumienie" znieść. Zaznaczył, że nie bierze pod uwagę np. zdrady, czy rozstania po to, żeby się wyszaleć, nie potrafiłby żyć z wyrzutami sumienia, bo to naprawdę uczciwy i porządny chłopak.

Ja mam podobne odczucia - żałuję, że nie "szalałam" więcej. Sama też byłam dziewicą kiedy poznałam mojego chłopaka, męczyłam się też z zazdrością o jego przeszłość. Teraz nie męczy mnie zazdrość, a ciekawość i dodatkowo żal, że to już stracone, bo też nie biorę pod uwagę zdrady czy rozstania tylko po to, żeby spróbować seksu z kimś innym.

Z mojego punktu widzenia tego problemu nie da się rozwiązać, ale może ktoś czuje/myśli podobnie, jest w podobnej sytuacji? A może jednak widzicie wyjście z takiej sytuacji?

Napisałem już wyżej co zrobiłem w związku z tym.

Moja obawa była natomiast większa i gorsza od sytuacji Twojego kumpla. Otóż w jego sytuacji jeszcze nie było aż tak najgorzej - oboje mają po 23 lata, czyli są młodzi, mają młode ciała, młode charaktery/osobowości, pełen spontan!

Ja również zaliczałem nieodwzajemnione miłości itp. a co gorsza za każdym razem byłem wrzucany do tego żałosnego i bezwartościowego "friendzone'a". Zawsze byłem(w realu) uważany za grzecznego, ułożonego chłopca.
Z tą jednak różnicą że ja obawiałem się tego, że swoją pierwszą partnerkę spotkam dopiero... będąc grubo po 30'ce, albo co gorsza jeszcze później - po 40'ce lub po 50ce - a na domiar złego, będzie to kobieta w podobnym wieku która już przez przez całą swoją młodość "wyszalała" !
I wówczas naprawdę już dręczyłaby mnie zazdrość nie tylko o to, że miała innych przeszłości itp. ale też w dodatku to, że dla tamtych była młodą, (być może) piękną i atrakcyjną 20 letnią dziewczyną, zaś dla mnie - w momencie poznania byłaby starszą, 45-50 letnią panią która... dalej dopiszcie sobie sami. Nie chciałbym wtedy oglądać jej zdjęć sprzed 20-30 lat bo by mnie szlag wtedy trafił. Do tego nawet nie wiem, czy wtedy chciałbym się z taką całować czy iść do łóżka(czyt. przeżyć pierwszy raz)... wątpię.

Takie właśnie czarne myśli czarnego scenariusza mnie wtedy w okrutny sposób dręczyły, tak bardzo, że nawet nieraz spać nie mogłem.
Zatem podjąłem ostatecznie decyzję, którą już od jakiegoś czasu rozważałem.
Teraz czuję się lepiej i nieco inaczej na to patrzę... i jeśli ten w/w czarny scenariusz się u mnie sprawdzi, to nie będę żałował tego, że zakosztowałem bądź co bądź - młodego kobiecego ciała samemu będąc jeszcze młodym mimo iż nie tak sobie to wyobrażałem.

19

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Poważne decyzje wiążą się zawsze z poważnymi dylematami. Poważne dylematy to spojrzenie z szerszej perspektywy, zebranie większej ilości wiedzy na dany temat. Nie ma nic strasznego w zastanawianiu się czy to aby to, czy muszę się wyszaleć by być z Tobą osobą szczęśliwym/szczęśliwą na cale życie. Myślę, że nawet dobrze że takowe się pojawiają, ewentualnie podjęte drogi życiowe będą przemyślane i całkowicie zgodne z samym sobą.
A teraz coś od siebie.
Będąc w kilku związkach podobnie podchodzę do sprawy co Remi. Mimo tego, że zawsze to jest inny człowiek to ja się nie zmieniam. Nadal tak samo reaguje na dobre żarty, wciąż wiem co mi się podoba i czego oczekuję, czego nie zaakcetuję. Różnica jest na pewno w intensywności pewnych doznań, ale to zależy od tego na jakiej skali dobra (że tak to ujmę) obecnie znajduje się Twój partner. Przy czym intensywność "dobra" wiadomo, że maleje z upływem czasu i nie ma co się łudzić, że z następną osobą fajerwerki będą częściej i więcej. I tu nawet nie chodzi o seks, ale i o normalne, wspólne życie. Póki co, ja tak ten cały związkowy galimatias odbieram.

20

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

X77, ale czemu odnosisz się do mnie? Piszesz: "I widzicie truskaweczka19, busiu i inne??" Nie bardzo rozumiem przyczyny dlaczego mnie tu podajesz smile A już wiem, bo pisałam, że nie ma sensu iść do prostytutki smile No cóż, nadal uważam, że nie jest to najlepszym pomysłem, ale jeśli czujesz się z tym dobrze, to ok smile

Tak jak pisze vinnga takie myśli mogą się pojawić, ale jeśli naprawdę słowo wierność coś dla nas znaczy, to myśli pozostaną myślami i tak naprawdę szybko ulecą, bo nie ma sensu marnować, by zobaczyć jak to jest z kimś innym, dla mnie miłość jest tysiąckrotnie więcej warta smile

No ja wprawdzie miałam byłego, więc inna sytuacja, ale jakbym nie miała, to też nie sądzę, bym żałowała, dla mnie też związek nieodzownie łączy się z wiernością i z byłym byłam 2 lata i po prostu byłam szczęśliwa, chciałam by to był związek na zawsze, a to, że już z nikim innym bym nie spała nie miało dla mnie znaczenia. A to, że nam nie wyszło, no to bywa- życie..

21

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

A mnie w sumie tak teraz skłonił do jednej rzecz ... jak widać, często są tego typu problemy, ludzie sugerują 'wyszumienie się' także w sferze łóżkowej przed 'statecznym' życiem w związku. No dobrze ale pytanie zasadnicze - gdzie i jak się wyszumieć?

22

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Takie tematy doprowadzają mnie dosłownie do rozpaczy.
Można by jeszcze zadać pytanie: dlaczego pojawiają się takie dylematy?
Czy wynika to z zagubienia/braku priorytetów, chęci konsumpcji wszystkiego co się da/zbyt silnej stymulacji?

23

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Niestety prawda jest taka, że dobrze jest mieć większe doświadczenie. Kogoś innego w życiu jeszcze całować, dotykać, randkować, uprawiać seks.

24

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

But ... how Mr Kenobi? wink

25

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
vinnga napisał/a:

W sumie wątek podobny do tych z kategorii "nie mogę się pogodzić, że ona nie jest dziewicą". Jedynym rozwiązaniem jest zmiana myślenia.

Nie... jest inne i nawet lepsze rozwiązanie - pomóc nadrobić mu/jej stracone lata życia.
Czyli np. jak dana osoba coś uwielbiała robić z innymi partnerami(i nie piszę tu tylko o seksie, żeby nie było) to powinna to też chętnie robić z obecnym partnerem, który to ponoć jest najważniejszy, bo planuje z nim przyszłość. Powinna być tak samo spontaniczna, chętna i otwarta na propozycje, atrakcyjna i pozytywnie zwariowana, jaka była dla poprzedniego/poprzednich.

26

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

X77, a dlaczego zakładasz, że osoba w którymś z kolei związku jest mniej zwariowana i chętna niż w stosunku do poprzednich partnerów? Wg mnie to wynika z osobowości danej osoby, nie z faktu czy to pierwszy związek czy kolejne.
Co to ma wspólnego z dylematami autorki wątku?

27

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
vinnga napisał/a:

X77, a dlaczego zakładasz, że osoba w którymś z kolei związku jest mniej zwariowana i chętna niż w stosunku do poprzednich partnerów? Wg mnie to wynika z osobowości danej osoby, nie z faktu czy to pierwszy związek czy kolejne.
Co to ma wspólnego z dylematami autorki wątku?

No, widocznie coś jest na rzeczy. X77 - możesz to rozwinąć?

28

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Metyl napisał/a:

But ... how Mr Kenobi? wink

Jak się jest w związku to już "po ptokach" smile smile Czyli się nie da, bo zdrada. Więc najlepiej gdy ślub biorą tacy, co mieli kilka związków wcześniej (kilka == dwa, trzy... pięć siedem...).

29

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

No dobrze, może nie uściśliłem - jak mają się wyszaleć Ci co są wolni? wink

30 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2014-01-06 03:13:49)

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Metyl - każdy singiel wie, czego mu potrzeba i gdzie może to znaleźć.
Są osoby, które nie czują potrzeby zdobywania doświadczenia seksualnego i nie chcą się do tego zmuszać tylko dlatego, że inni wmawiają im, że warto posmakować kilku partnerów przed wejściem w poważny związek. Tylko jaki jest sens w smakowaniu, skoro nie chce się tego robić, a czeka na odpowiednią osobę? wink

Są także ludzie, którzy czują potrzebę "wyszalenia", w związku z czym: prowadzą rozwiązły tryb życia, skupiają tylko na dobrej zabawie i przygodnym seksie, starają się smakować jak największą ilość osób, chodzą do agencji i ogólnie traktują seks jako formę zdobycia doświadczenia i niczego ponadto.

Są jeszcze osoby, które chcą się "wyszumieć", ale "nie w pełni" - mam sporo koleżanek, które chodzą na imprezy po to, by całować się i pieścić z najprzystojniejszymi facetami w klubach, przy czym zaznaczają, że nigdy by się z nimi nie przespały, bo "się szanują".

Jak na moje - każdy robi to, na co ma ochotę. Jeśli przed wejściem w poważny związek nie zdobyłam doświadczenia i jest mi z tym dobrze - wszystko gra. Jeśli natomiast po jakimś czasie zaczyna mi to przeszkadzać - wtedy zastanawiam się nad tym, czy aby na pewno chcę tworzyć przyszłość z osobą, z którą nie jestem w pełni usatysfakcjonowana, skoro odczuwam chęć spróbowania nowości.

Wszystko jest kwestią naszego świadomego wyboru. Tylko debile pozwalają na narzucanie sobie przez masy takiego a nie innego trybu życia.

31

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Lwico - naprawdę uważasz że gdybym znał odpowiedź na swoje pytanie to bym je zadawał? wink

32

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
kenobi napisał/a:

Niestety prawda jest taka, że dobrze jest mieć większe doświadczenie. Kogoś innego w życiu jeszcze całować, dotykać, randkować, uprawiać seks.

Dlaczego?

33

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Metyl napisał/a:

Lwico - naprawdę uważasz że gdybym znał odpowiedź na swoje pytanie to bym je zadawał? wink

Odpowiedzi bywają zróżnicowane, więc mogłeś zapytać, chcąc poznać punkt widzenia innych osób wink

34

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Lwica_ napisał/a:

Odpowiedzi bywają zróżnicowane, więc mogłeś zapytać, chcąc poznać punkt widzenia innych osób wink

I jak do tej pory żadnego konkretu nie otrzymałem.

35

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Moim zdaniem jeśli jest się z kimś i się kocha tą osobę to nie myśli o tym jak by było z kimś inny tongue

36

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Metyl napisał/a:
Lwica_ napisał/a:

Odpowiedzi bywają zróżnicowane, więc mogłeś zapytać, chcąc poznać punkt widzenia innych osób wink

I jak do tej pory żadnego konkretu nie otrzymałem.

Więc odpowiedź typu: uczęszczanie do agencji towarzyskich, balowanie z nadzieją na całowanie z jak największą ilością osób czy chodzenie na imprezy celem odbycia seksualnej przygody nie jest konkretna?

37

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Takie są, proszę o więcej. tongue Jeżeli się pojawiły we wcześniejszych postach to mea culpa ale nie zauważyłem widocznie.

38

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Toż napisałam w swoim pierwszym poście tego wątku tongue

Co by nie spamować - dodam tylko, jakże błyskotliwie, że kenobi ma rację.  Dobrze jest mieć doświadczenie w takich sprawach z więcej niż jedną osobą z tej prostej przyczyny, iż kiedy w związku przestaje się układać, nie zastanawiamy się, jak to byłoby z kimś innym, bo zasmakowaliśmy tego. Nie mamy też poczucia owego "niewyszumienia" i najpewniej, im większe mamy doświadczenie, bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, czego chcemy od związku, a czego wolimy unikać.

Jednakże moje stwierdzenie jest tylko przypuszczeniem, jako że doświadczenia z więcej niż jednym partnerem nie mam.

39

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Lwico, pewnie dlatego nie uznałem tego za konkrety bo rady były jakby to powiedzieć - dość ogólne, typowe. Niemniej jednak - ok.

40

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Metyl napisał/a:

No dobrze, może nie uściśliłem - jak mają się wyszaleć Ci co są wolni? wink

Poznaj pierwszą dziewczynę, całuj się z nią, tul, spędzaj czas. Zobacz jak jest. Jak będzie do bani, to niech związek szlag trafi. Albo nawet jak to tylko parę miesięcy i nie ma związku, to odejdź. Znajdź nastepną. Miej ją w ramionach, spędzaj czas. Uznaj, że to nie jest ktoś na całe życie. Znajdź następną.

Nie chodzi o sam seks, ale poznanie drugiej osoby bliżej.

41

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Jakby to było takie banalne ...

42

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Metyl napisał/a:

Jakby to było takie banalne ...

Samotni faceci szukają kobiet, a samotne kobiety facetów. Nikt nikogo nie znajduje. Czasem rozumiem... w końcu trudno wyłowić złotą rybkę z morza przeciętności, ale z drugiej strony jak się szuka to się znajdzie, tylko trzeba się napracować. Tak mi się wydaje. No i każdy ma wady. "Lepiej kochać i przegrać niż nie kochać nigdy". Lepiej się angażować i przegrywać. Lepiej nie unosić się honorem "bo ona powinna zadzwonić pierwsza", "bo ona powinna pokazać, że jej zależy".

43

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

kenobi, to wszystko są zbyt dalekie, zbyt odległe etapy ...

44 Ostatnio edytowany przez słonecznik30 (2014-01-07 00:29:25)

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
kenobi napisał/a:
Metyl napisał/a:

No dobrze, może nie uściśliłem - jak mają się wyszaleć Ci co są wolni? wink

Poznaj pierwszą dziewczynę, całuj się z nią, tul, spędzaj czas. Zobacz jak jest. Jak będzie do bani, to niech związek szlag trafi. Albo nawet jak to tylko parę miesięcy i nie ma związku, to odejdź. Znajdź nastepną. Miej ją w ramionach, spędzaj czas. Uznaj, że to nie jest ktoś na całe życie. Znajdź następną.

Nie chodzi o sam seks, ale poznanie drugiej osoby bliżej.

Zgadzam się.Uważam,że "trochę"doświadczenia nie zaszkodzi,a wręcz stanowi bazę dla przyszłych relacji.To będzie dobrze wykorzystany czas dla samopoznania siebie,swojego ciała,zmysłów,pragnień w rzeczywistych relacjach,a nietylko wyobrażonych.

Ktoś wcześniej napisał w tym wątku,że sex jest zawsze taki sam,chyba Remi,nie zgadzam się z tym stwierdzeniem absolutnie.Wszystko zależy od stopnia zaangażowania,intensywności uczuć,stopnia namiętności,która zdarza się być mylona z ciekawością-więc niekiedy można zdziwić się odnisząc wrażenie,że po raz kolejny przeżywa się swój pierwszy raz.

Niemniej Busiu, kiedy miłość trwa nie warto jej sponiewierać dla ciekawości.Zawsze jest ryzyko,że z tym innym partnerem nie będzie dopasowania,brak fajerwerków,zrozumienia na płaszczyźnie erotycznej.

45

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
słonecznik30 napisał/a:

kiedy miłość trwa nie warto jej sponiewierać dla ciekawości.Zawsze jest ryzyko,że z tym innym partnerem nie będzie dopasowania,brak fajerwerków,zrozumienia na płaszczyźnie erotycznej.

Mądry i doświadczony facet powiedział, że marzenia zawsze są piękniejsze od rzeczywistości. Pewnie miał rację.

46

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
vinnga napisał/a:

X77, a dlaczego zakładasz, że osoba w którymś z kolei związku jest mniej zwariowana i chętna niż w stosunku do poprzednich partnerów? Wg mnie to wynika z osobowości danej osoby, nie z faktu czy to pierwszy związek czy kolejne.
Co to ma wspólnego z dylematami autorki wątku?

To nie tylko wynika z samej osobowości...
Powiem tak... wiek oraz bagaż doświadczenie zmienia człowieka(niestety najczęściej na gorsze). Inaczej wygląda i zachowuje się 20 letnia dziewczyna, inaczej 30 letnia kobieta i inaczej 50'latka. Wydaje mi się, że podobnie jest z facetami(ale nie wiem jak tymi którzy się nie wyszaleli).
Sporo osób, gdy już osiągnie pewien wiek(najczęściej >30 lat, 40 i więcej), bagaż doświadczeń i zauważy że kończy się im młodość stają się z wiekiem mniej atrakcyjne itp to nagle stają się "poważni", "powściągliwi" i rżną wielkich przyzwoitów. Wtedy sobie szukają męża/żony i od razu najchętniej żyją tak, jak 50 latkowie bo "takie życie", bo "to już nie czas na głupoty" itp.

Coraz więcej osób żyje w taki sposób, żeby najpierw się wyszaleć a potem dopiero się ustatkować itp. Jeszcze wszystko byłoby ok, jakby takie osoby wiązały się z osobami podobnymi sobie.

Ale niestety, pewna kobieta pisała że póki ma 2x lat to będzie szalała i dobrze się bawiła z draniami(bo tacy wg. niej są do tego najlepsi) i niczego nie żałowała. A już gdy osiągnie ona 35-40 lat, to wtedy poszuka sobie takiego miłego, porządnego faceta(którego obecnie być może spławia bądź wrzuca do "friendZone") i wtedy już nie będzie z nikim szaleć ani dobrze się bawić bo się ustatkuje i zacznie "poważne życie" itp.

Tylko najwidoczniej nic nie obchodzi jej to taki "fajny, porządny" facet najczęściej nie szalał i nie bawił się w taki sposób i że też chciałby odbić sobie te stracone lata młodości, bo wcześniej nie mógł(był nieśmiały i/lub był wrzucany do "friendzone")

I dlatego ja bym nie chciał takiej kobiety, która nie dość że już byłaby taka młoda, to jeszcze na wstępie by mi mówiła "Ja się wyszalałam i nie żałuję. A skoro ty się nie korzystałeś z życia to żałuj bardzo, bo już najlepsze lata młodości są za nami".

Innym wrażliwym i dobrym kolegom też tłumaczę że nie warto przesypiać najlepszych lat życia w ułudzie że "spotka ich nagroda" za ich celibat bo zwyczajnie można potem tego żałować.

47

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Innym wrażliwym i dobrym kolegom też tłumaczę że nie warto przesypiać najlepszych lat życia w ułudzie że "spotka ich nagroda" za ich celibat bo zwyczajnie można potem tego żałować.

Eeeee... taka zasłona dymna, aby podnieść swoje poczucie wartośći. Po prostu nie mają się z kim bzykać.

48

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"
Metyl napisał/a:

No dobrze, może nie uściśliłem - jak mają się wyszaleć Ci co są wolni? wink

He??
Wlasnie odwrotnie....jak sie maja ci zajeci wyszalec? big_smile
Przeciez wlasnie bedac wolnym mozna sobie spac z kim sie chce, kiedy sie chce I jak sie chce. Albo nie spac z nikim wcale. Nie ma reguly ze trzeba sypiac tylko z tym z ktorym sie jest w zwiazku. smile 
Jestes wolny, cos miedzy wami zaiskrzy? Nie ma zakazu oddania sie lozkowym igraszkom. I tak sie wlasnie probuje roznych rzeczy.... W powaznych stalych zwiazkach czy po zareczynach to zostaje juz tylko wyobraznia. Albo otwarty uklad...

49

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Jagurze, Jaguarko? wink Jakkolwiek ... problem ten dotyczyć może tak osób w związkach jak i tych, które obecnie są singlami. Nieco inna perspektywa i sytuacja aczkolwiek problem pozostaje na dobrą sprawę ten sam, czyż nie?

Jaguar napisał/a:

He??
Wlasnie odwrotnie....jak sie maja ci zajeci wyszalec? big_smile

Przeciez wlasnie bedac wolnym mozna sobie spac z kim sie chce, kiedy sie chce I jak sie chce.

Tylko w teorii.

I tak sie wlasnie probuje roznych rzeczy....

No właśnie - JAK?

50

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

No i jak, busiu? Przeszły Ci wszelkie dylematy?

51

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Myślę, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Czasem trzeba wybrać co jest dla nas ważniejsze - czy stały, poważny związek który teraz mamy czy ''wyszumienie się''. Czy uczucie do tej osoby jest silniejsze od pragnienia spróbowania czegoś nowego. To jest bardzo trudne, ale trzeba się zastanowić czego tak naprawdę chcemy.

52

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Patrząc z perspektywy czasu to swoją drogę określiłbym jako optymalną. Do 30 "cała naprzód" a teraz celebracja tego wszystkiego co poznałem i nauczyłem się z tą jedyną. Full opcja. Poznając ludzi poznajemy siebie. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić sytuacji, że mając załóżmy 25 lat będąc z jedną dziewczyną w dodatku tą pierwszą mógłbym się z nią związać na stałe i świadomie zrezygnować z uciech jakie świat i życie mają do zaoferowania. Truizmy o tym, że to wszystko można również zrobić razem pozostawiam dożywotnim onanistom skazanym na swoje własne towarzystwo.

53

Odp: Poważny związek a "niewyszumienie się"

Nie chodzi mi o to czy jechać czy nie bo jade, ale chodzi mi o nową"kłótnie" co dodałem po 10:30

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Poważny związek a "niewyszumienie się"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026